<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478</id><updated>2012-01-31T04:54:09.402-05:00</updated><title type='text'>Żył w ziemi US człowiek imieniem Hiob. (Księga Hioba 1,1a)</title><subtitle type='html'>Zabierz, Panie, całą moją wolność, pamięć, rozum i wolę, wszystko, co mam i co posiadam. Ty mi to, Panie, dałeś, Tobie to zwracam. Wszystko jest Twoje. Rozporządzaj tym według Twojej woli. Daj mi tylko Twoją miłość i łaskę, a to mi wystarczy. Amen. (Św.Ignacy Loyola) &lt;br&gt;&lt;br&gt;

Pana zaś Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest. (1 P 3,15)</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>412</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-5480695542314452986</id><published>2010-10-07T12:47:00.003-04:00</published><updated>2010-10-07T13:29:26.688-04:00</updated><title type='text'>Ostatni wpis</title><content type='html'>&lt;span style="color:navy;"&gt;Ponieważ publikuję swoje teksty w czterech  innych  miejscach, postanowiłem zakończyć pisanie na tej stronie. Nie będę jej usuwał, zamykał, blokował, ale i nie będę uzupełniał.  Zapraszam na alleluja.pl,  na forum, do Salonu24 i na Frondę. Adresy, które tam prowadzą, to &lt;a href="http://polon.us"&gt;www.polon.us&lt;/a&gt;,  &lt;a href="http://katolik.us/"&gt; www.katolik.us &lt;/a&gt;, &lt;a href="http://hiob.salon24.pl/"&gt; www.hiob.salon24.pl &lt;/a&gt; i &lt;a href="http://fronda.pl/hiob/blog"&gt; www.fronda.pl/hiob/blog &lt;/a&gt;. A ponieważ takie adresy, jak te dwa ostatnie trudno może zapamiętać, to inne także powinny tam zaprowadzić: &lt;a href="http://hiob.us/"&gt; www.hiob.us &lt;/a&gt; na Frondę, a &lt;a href="http://jaskiernia.com/"&gt; www.jaskiernia.com &lt;/a&gt; do Salonu24. Natomiast adres &lt;a href="http://jaskiernia.org/"&gt; www.jaskiernia.org&lt;/a&gt; zaprowadzi na stronę ze spisem treści nowych postów i z namiarami na moją osobę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam serdecznie, zapewniam o modlitwie, jeszcze raz dziękuję i zapraszam na forum i blogi. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-5480695542314452986?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/5480695542314452986/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=5480695542314452986&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/5480695542314452986'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/5480695542314452986'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2010/10/ostatni-wpis.html' title='Ostatni wpis'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-6702581562966030072</id><published>2010-03-08T10:36:00.003-05:00</published><updated>2010-03-08T10:45:07.979-05:00</updated><title type='text'>Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie.</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Kazania powinno się pisać przed, nie po fakcie, a truizmów nie powinno się głosić wcale. Co powiedziawszy, poniżej  popełnię jedno i drugie. Jednak nie mogę się powstrzymać, bo po pierwsze to, co dla jednego jest truizmem, dla drugiego wcale takie oczywiste i banalne nie jest, a po drugie dobre kazanie jest aktualne w każdy dzień. Nie tylko w trzecią niedzielę Wielkiego Postu. Nie wspominając już o tym, że za trzy lata będzie można je ponownie opowiedzieć. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Przypomnę zatem Ewangelię z wczorajszej Niedzieli:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;(Łk 13,1-5)&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Oczywiście nikt nie wie dokładnie do jakich to wydarzeń odwołuje się Pan Jezus. To były „newsy” dwa tysiące lat temu, już dawno nieaktualne. Ale my możemy je sobie zamienić na nasze aktualne wydarzenia. Jedenasty września w Nowym Jorku, huragan Katrina w Nowym Orleanie, trzęsienie ziemi w Haiti… Każdy sobie coś wybierze. Nie brakuje opinii, że to była kara Boża. Wiadomo – takich grzeszników, jak Nowojorczycy, mieszkańcy Nowego Orleanu, czy Haitańczycy nigdzie nie ma. Sami sobie napytali biedy. Po prostu - należało im się.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;O czyżby? Nie ma? Kara Boża? A może byśmy tak spojrzeli do lustra? Co tam opowiadał Jezus? „Albo myślicie, że owych tysiące, na których zwaliła się wieża w Nowym Jorku i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni ludzie? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie.” &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Trochę parafrazuję, ale przecież wiadomo, że przesłanie Biblii jest ponadczasowe. To także do nas Jezus mówi. Nie zapominajmy też, że mówi on głównie o tym, co święty Jan w Apokalipsie nazywa „drugą śmiercią”:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelakich kłamców: udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;(Ap 21,8)&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Być może nie zawali się nam nic na głowę. Być może  nie zasnę za kierownicą i nie wjadę rozpędzony w betonowy mur. Być może samolot, którym polecę do Polski w czerwcu, wyląduje miękko i bezpiecznie na krakowskich Balicach. Ale gdyby miało być inaczej, to to wcale nie będzie jeszcze tragedią. Śmierć pierwsza niczego nie kończy. Jeszcze raz Apokalipsa:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;Przestań się lękać tego, co będziesz cierpiał. Oto diabeł ma niektórych spośród was wtrącić do więzienia, abyście próbie zostali poddani, a znosić będziecie ucisk przez dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia. Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów. Zwycięzcy śmierć druga na pewno nie wyrządzi szkody.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;(Ap 2, 10-11)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;Błogosławiony i święty, kto ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu: nad tymi nie ma władzy śmierć druga, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i będą z Nim królować tysiąc lat.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;(Ap 20,6)&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Prawdziwą tragedią jest śmierć naszej duszy, nie ciała. Wielu z nas jest chodzącymi trupami. Duchowi zombie. Często dbającymi o zdrowie fizyczne, czasem aż do przesady. Chełpiącymi się z naszej doskonałej formy, zapominamy, że jesteśmy trupami. A przecież reanimacja jest taka prosta! Każdy kapłan potrafi dokonać cudu przywrócenia do życia.  Wystarczy go odwiedzić w konfesjonale. Jednak trzeba tę decyzję podjąć. Z wszystkimi jej konsekwencjami. Z uznaniem, że jesteśmy grzesznikami, z żalem za grzechy, za to, że obraziliśmy Boga. Nie zapominając  postanowienia poprawy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Jakże ważne i trzeźwiące są słowa przypowieści z drugiej części wczorajszej Ewangelii: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;(Łk 13,6-9)&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Alternatywa jest prosta: Albo wydamy owoce, albo zostaniemy wycięci. My. Ja. To nie są słowa, które nakazują nam poprawiać, nawracać i ulepszać nasze żony, mężów, dzieci, kolegów, biskupów, wirtualnych przyjaciół z Netu i w ogóle każdego, kogo spotkamy na swej drodze. To są słowa, które nakazują nam spojrzenie w siebie. Bo każdy z nas jest przede wszystkim odpowiedzialny za siebie i tylko siebie może kontrolować. I okres Wielkiego Postu, który właśnie zbliża się do półmetka jest do tego doskonałą okazją. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-6702581562966030072?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/6702581562966030072/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=6702581562966030072&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/6702581562966030072'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/6702581562966030072'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2010/03/jesli-sie-nie-nawrocicie-wszyscy-tak.html' title='Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-8973710921454233238</id><published>2010-03-05T09:20:00.006-05:00</published><updated>2010-03-06T01:24:28.478-05:00</updated><title type='text'>Jona? Kto to jest ten Jona?</title><content type='html'>&lt;div class="post-content"&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jak już wspominałem w  poprzedniej notce, wszyscy wiemy, że Jezus jest nowym Adamem, nowym  Mojżeszem, nowym „synem Dawida”, ale nie zawsze kojarzymy naszego Pana z  „nowym Jonaszem”. Jonasz w ogóle nie jest chyba aż tak ważny w historii  zbawienia, jak Adam, Noe, Abraham, Mojżesz, czy Dawid. Jakiś bliżej  nieznany prorok, którego Bóg wysłał do wrogiego Izraelowi państwa, by  tam głosił potrzebę nawrócenia. A jednak nasz Pan nie tylko go wspomina,  ale też nazywa Szymona Piotra „synem Jony”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Właśnie. Chciało by się, jak OTTO,  zaśpiewać:&lt;/span&gt;&lt;a style="color: rgb(0, 0, 153);" href="http://www.youtube.com/watch?v=FqYnTnZO1VE"&gt;„Jona? Kto to jest ten  Jona”&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;? To niestety jeden z  wielu przykładów nieudolnego tłumaczenia, jakie znajdujemy w Tysiąclatce  i chodzi tu w rzeczywistości o Jonasza. Biblia Warszawska tak tłumaczy  ten fragment:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt;  &lt;div&gt;   &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;A Jezus odpowiadając, rzekł mu:  Błogosławiony jesteś, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szymonie, synu  Jonasza&lt;/span&gt;, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój,  który jest w niebie.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Mt 16,  17 BW)&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Podobnie Biblia Gdańska:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt;  &lt;div&gt;  &lt;br /&gt;  &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Tedy odpowiadając Jezus rzekł mu:  Błogosławiony jesteś &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szymonie, synu  Jonaszowy&lt;/span&gt;! bo tego ciało i krew nie objawiły tobie, ale Ojciec  mój, który jest w niebiesiech.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Mt 16, 17 BG)&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ale właśnie… kto to jest ten  Jonasz? Dlaczego Jezus go wspomina? I czemu nazwał Szymona „synem  Jonasza”, gdy z Ewangelii świętego Jana wiemy, że ojciec Szymona Piotra  miał na imię Jan?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt;  &lt;div&gt;   &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;A gdy spożyli śniadanie, rzekł  Jezus do Szymona Piotra: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szymonie, synu  Jana&lt;/span&gt;, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Odpowiedział Mu: Tak,  Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje.&lt;/span&gt;  &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(J 21, 15)&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Czyżby Jezusowi się myliło? Nie  sądzę. Sądzę, że nazwanie Piotra „synem Jonasza” ma znaczenie  symboliczne i postaram się je tu wyjaśnić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Na samym początku Księgi Jonasza  mamy taki opis:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt;  &lt;div&gt;   &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Pan skierował do Jonasza, syna  Amittaja, te słowa: Wstań, idź do Niniwy - wielkiego miasta - i upomnij  ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze. A Jonasz wstał,  aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy, znalazł okręt płynący  do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim  do Tarszisz, daleko od Pana. Ale Pan zesłał na morze gwałtowny wiatr, i  powstała wielka burza na morzu, tak że okrętowi groziło rozbicie.  Przerazili się więc żeglarze i każdy wołał do swego bóstwa; rzucili w  morze ładunek, który był na okręcie, by uczynić go lżejszym. Jonasz zaś  zszedł w głąb wnętrza okrętu, położył się i twardo zasnął. Przystąpił  więc do niego dowódca żeglarzy i rzekł mu: Dlaczego ty śpisz? Wstań,  wołaj do Boga twego, może wspomni Bóg na nas i nie zginiemy.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Jon 1, 1-6)&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Natomiast w Ewangelii świętego  Marka mamy inny, zdumiewająco podobny opis burzy na morzu:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt;  &lt;div&gt;   &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Gdy zapadł wieczór owego dnia,  rzekł do nich: Przeprawmy się na drugą stronę. Zostawili więc tłum, a  Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim.  Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się  napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i  powiedzieli do Niego: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?  On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się! Wicher  się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: Czemu tak  bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Mk 4, 35-40)&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jezus, jak Jonasz, śpi w najlepsze  podczas potężnej burzy. Jezus, jak Jonasz, ucisza tę burzę po  przebudzeniu. To podobieństwa, ale są także różnice. Jezus ucisza burzę  swą mocą. Jest Bogiem, więc żywioły są mu posłuszne. Jonasz także w  pewnym sensie ucisza burzę, ale nie swoją mocą, lecz przez zgodę na  wyrzucenie go za burtę. W ten sposób podporządkowanie się woli bożej,  choć chyba sam jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy. Przestaje uciekać  przed Bogiem, choć na razie jeszcze nie jest gotowy do końca poddać się  misji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jezus powiedział:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt;  &lt;div&gt;   &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Plemię przewrotne i wiarołomne  żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka  Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach  wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie  ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i  potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a  oto tu jest coś więcej niż Jonasz. Królowa z Południa powstanie na  sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi  przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż  Salomon.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Mt 12, 39-42)&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dlaczego piszę o tym teraz? Jonasz,  gdy przybył do Niniwy, zapowiedział, że Bóg zniszczy to miasto za  czterdzieści dni:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt;  &lt;div&gt;   &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Począł więc Jonasz iść przez  miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: Jeszcze czterdzieści dni, a  Niniwa zostanie zburzona. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili  post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego. Doszła ta  sprawa do króla Niniwy. Wstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz,  oblókł się w wór i siadł na popiele. Z rozkazu króla i jego dostojników  zarządzono i ogłoszono w Niniwie co następuje: Ludzie i zwierzęta, bydło  i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Niech  obloką się w wory -&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;- niech  żarliwie wołają do Boga! Niech każdy odwróci się od swojego złego  postępowania i od nieprawości, którą [popełnia] swoimi rękami. Kto wie,  może się odwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, a  nie zginiemy? Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego  postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich  sprowadzić, i nie zesłał jej.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Jon 3, 4-10)&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Wielki Post tradycyjnie trwa  czterdzieści dni. Czas naszego nawrócenia. Nie wiemy, co Bóg szykuje  naszej ojczyźnie, ale wiemy, że poprzez nawrócenie się, poprzez nasze  posty i wyrzeczenia, możemy zmienić losy świata. Nie przez wybory do  parlamentu, nie przez działalność na zewnątrz, ale przez wewnętrzną  odmianę. Zawsze tek było i zawsze tak będzie. Bo prawdziwe zniewolenie  daje tylko grzech, a prawdziwą wolność daje wolne serce. Dlatego Jonasz  nawoływał do nawrócenia i dlatego Jezus przez wszystkie lata swojego  nauczania ani raz nie wspomniał o politycznej sytuacji swej ziemskiej  ojczyzny. Wspomniał natomiast, że Jego (a zatem i nasze) Królestwo nie  jest z tego świata.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jezus nazywa Szymona „synem  Jonasza” i nadaje mu imię Piotr. Skała, Kefas, Rocky. To ten sam  kontekst, ta sama rozmowa:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Jezus zapytał ich: A wy za kogo  Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga  żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony.  Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest  w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na  tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I  tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi,  będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w  niebie.&lt;/span&gt; (Mt 16, 15-19)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;br /&gt;Na tej Skale, którą jest Piotr, syn Jonasza, powstanie Kościół.  Królestwo Boże na Ziemi. A Piotr będzie jego Namiestnikiem. Protestanci  zarzucają nam czasem, że my to źle interpretujemy, bo to Jezus jest  Skałą. Ale my wcale tego nie negujemy. To prawda, Jezus &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;JEST&lt;/span&gt; skałą. Jednak, skoro On jest  skałą i jest Bogiem, to czemu nie może ustanowić Skałą Szymona?  Symbolika jest tu oczywista. Tylko dzięki Jezusowi Szymon może być  Skałą, bo Szymon nie swoją mocą utrzymuje Kościół, ale mocą samego  Jezusa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;I dlatego właśnie Jezus nazwał  Szymona nie tylko Skałą, ale także synem Jonasza. Jezus jest bowiem  prawdziwym Jonaszem, który potrafi panować nad wichrami i może spokojnie  spać w czasie największych burz. Jezus, prawdziwy Jonasz, po zejściu do  szeolu na trzy dni, zmartwychwstaje, by zwyciężyć śmierć i szatana.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A dlaczego Jezus powiedział „trzy  dni i trzy noce”? Czy to nie jest jakaś sprzeczność z nauką Kościoła, że  Jezus został pochowany w piątek przed wieczorem, a o świcie w niedzielę  zmartwychwstał? Gdzie tu „trzy dni i trzy noce”? To „po naszemu”  zaledwie półtora dnia?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Po naszemu może, ale Biblia nie  jest pisana „po naszemu”. Żydzi tak właśnie liczyli czas. Król wybrany  pod koniec roku, po miesiącu był królem już dwa lata. Ktoś, kto ruszył w  drogę przed zmrokiem, przed świtem był w drodze „dwa dni i dwie noce”.  „Dzień i noc” to nie okres dwudziestu czterech godzin, ale po prostu  kolejny dzień, nawet, jeżeli ten dzień się dopiero zaczął. Zatem nie ma  żadnej sprzeczności między zapowiedzią Jezusa, że „Syn Człowieczy będzie  trzy dni i trzy noce w łonie ziemi”, a faktem, że Jezusa złożono do  grobu w piątek przed zachodem słońca, a o świcie w Niedzielę  zmartwychwstał.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jonasz, tak jak Adam, Mojżesz,  Eliasz, Salomon i wiele innych postaci ze Starego Testamentu jest  archetypem Jezusa. Zatem Jezus jest „prawdziwym Jonaszem”, a Szymon  Piotr jest Jego synem. Dlatego Kościół zbudowany na Skale przetrwa każdą  burzę:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt;  &lt;div&gt;   &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Pokażę wam, do kogo podobny jest  każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny  jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament  założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom,  ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Łk 6, 47-48)&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;PS. Kilka  zdjęć z mojej pielgrzymki do Ziemi Świętej w ubiegłym roku.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 128);"&gt;&lt;em&gt;Cezarea Filipowa, czyli dzisiejszy  Banias. To tutaj miały miejsce wydarzenia opisane w 16. rozdziale  Ewangelii Mateusza. Strumyk wypływający spod tej skały to jedno  ze źródeł Jordanu. Bardzo ciekawie brzmi 47. rozdział Księgi Ezechiela  w tym kontekście. ( Następnie zaprowadził mnie z powrotem przed wejście  do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku  wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku  wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od  ołtarza… )&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;a href="http://picturepush.com/public/1778459"&gt;&lt;img alt="Image  Hosted by PicturePush – Photo Sharing" src="http://www1.picturepush.com/photo/a/1778459/220/1778459.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/1778458"&gt;&lt;img alt="Image Hosted by  PicturePush – Photo Sharing" src="http://www5.picturepush.com/photo/a/1778458/220/1778458.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Patrząc na  Jezioro Genezareth, szczególnie o świcie, trudno uwierzyć, że czasem  rzeczywiście przypomina ono wzburzony ocean. Zresztą w czasach Jezusa  było ono większe, dziś w Palestynie zaczyna brakować wody i rzeka Jordan  nie dopływa już nawet do Morza Martwego. Ginie gdzieś w piaskach  pustyni.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picturepush.com/public/1771445" target="_blank"&gt;&lt;img style="border: 0px none;" src="http://www2.picturepush.com/photo/a/1771445/220/1771445.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush - Photo Sharing" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/1776543" target="_blank"&gt;&lt;img style="border: 0px none;" src="http://www5.picturepush.com/photo/a/1776543/220/1776543.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush - Photo Sharing" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/1776542" target="_blank"&gt;&lt;img style="border: 0px none;" src="http://www4.picturepush.com/photo/a/1776542/220/1776542.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush - Photo Sharing" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/1782779" target="_blank"&gt;&lt;img style="border: 0px none;" src="http://www1.picturepush.com/photo/a/1782779/220/1782779.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush - Photo Sharing" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Łódź z  polską flagą to tylko atrakcja dla turystów. Łódź Piotra, na której spał  Jezus była znacznie mniejsza. Niedawno udało się odkryć w nadbrzeżnych  mułach jedną z takich łodzi, mających około dwóch tysięcy lat. Znając  poczucie humoru naszego Boga jest całkiem możliwe, że  jest to ta sama  łódź, na której Jezus, jak Jonasz, spał w czasie największej burzy.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picturepush.com/public/1782891" target="_blank"&gt;&lt;img style="border: 0px none;" src="http://www3.picturepush.com/photo/a/1782891/220/1782891.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush - Photo Sharing" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/1786037" target="_blank"&gt;&lt;img style="border: 0px none;" src="http://www4.picturepush.com/photo/a/1786037/220/1786037.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush - Photo Sharing" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/1782807" target="_blank"&gt;&lt;img style="border: 0px none;" src="http://www4.picturepush.com/photo/a/1782807/220/1782807.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush - Photo Sharing" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/1782809" target="_blank"&gt;&lt;img style="border: 0px none;" src="http://www1.picturepush.com/photo/a/1782809/220/1782809.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush - Photo Sharing" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xaiZZAHbwN0&amp;amp;hl=en_US&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;embed src="http://www.youtube.com/v/xaiZZAHbwN0&amp;amp;hl=en_US&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" height="385" width="480"&gt;&lt;/embed&gt;   &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-8973710921454233238?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/8973710921454233238/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=8973710921454233238&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/8973710921454233238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/8973710921454233238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2010/03/jona-kto-to-jest-ten-jona.html' title='Jona? Kto to jest ten Jona?'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-854844345512865335</id><published>2010-03-04T14:54:00.007-05:00</published><updated>2010-03-05T00:50:11.330-05:00</updated><title type='text'>Księga Jonasza</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Wszyscy wiemy, że Jezus jest nowym Adamem, nowym Mojżeszem, nowym „synem Dawida”, ale nie zawsze kojarzymy naszego Pana z „nowym Jonaszem”.  Tymczasem chyba powinniśmy. zatem, pozwólcie, że trochę przypomnę tę postać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parę lat temu słuchałem w Radiu Józef audycji „Prawie wszystko o Biblii” z udziałem pani profesor Świderkówny na temat Księgi Jonasza. Napisałem  o tym i poniżej jest ten tekst, nieznacznie poprawiony:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;"Pani profesor jest historykiem sztuki. Napisała bardzo popularne książki „Rozmowy o Biblii”, „Rozmowy o Biblii- ciąg dalszy” i parę innych. Czytałem niektóre z nich przed wielu laty i niewątpliwie miały one jakiś wpływ na moją fascynację Biblią. Jednak słuchając tej audycji, która była poświęcona księdze Jonasza, nie we wszystkim się z panią profesor zgadzałem.  Biblia bowiem zawsze jest nieomylna, ale pani profesor niekoniecznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście mógłby ktoś powiedzieć, że ja tu jestem na z góry straconej pozycji, bo nie jestem profesorem, historykiem, czy  teologiem.  Ale tym się wcale nie przejmuję. W końcu swoją wiedzę zdobywam czytając, i to czytając autorów nie mniej wykształconych i mądrych od pani profesor. I jeżeli autorytety się nie zgadzają ze sobą, to znaczy, że niektórzy z  nich muszą się mylić.  Zresztą niedawno nie zgadzałem się z &lt;a href="http://truckerhiob.blogspot.com/2006/01/micha-heller-i-nieskoczenie-wiele.html" target="_blank"&gt; &lt;u&gt;&lt;b&gt; księdzem profesorem Michałem Hellerem.&lt;/b&gt;&lt;/u&gt; &lt;/a&gt;  którego darzę wielkim szacunkiem, którego wiedza przewyższa moją o kilka rzędów wielkości i od którego wiele się uczę, ale jeżeli chodzi o pewien konkretny pogląd, uważam, że się on myli. Nie przypuszczam także, aby zarówno pani profesor Świderkówna, jak i pan profesor Heller przejęli się tym, że się nie zgadzam z nimi. Choćby dlatego, że zapewne nigdy się o tym rozdźwięku między nami nie dowiedzą ;-) . (Przypomnę, że pisałem te słowa kilka lat temu, gdy pani profesor żyła jeszcze).  Pozwólcie więc, że bez dalszej zwłoki postaram się przedstawić swoje poglądy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy  znamy, lepiej lub gorzej, historię proroka Jonasza. Bóg wysyła go do  wielkiego miasta Niniwy, aby ostrzegł jej mieszkańców, że gdy się nie  nawrócą, zostaną ukarani. I tu jest nasza "kość niezgody" z panią profesor. Otóż twierdziła ona w  audycji której słuchałem, że Niniwa  jest  zupełnie fikcyjnym, symbolicznym miejscem. W czasach, gdy Księga  Jonasza została zredagowana, Asyria i jej stolica, Niniwa, nie istniały  już, a więc autor tej księgi musiał mieć na myśli znaczenie  symboliczne. Niniwa symbolizowała tylko świat pogański, w znaczeniu  znacznie szerszym, niż jedno królestwo Asyrii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja uważam, ze  aczkolwiek i takie znaczenie jest oczywiste, to znaczenie pierwotne jest  dużo bardziej dosłowne. Być może Księga Jonasza została napisana w VI  wieku przed Chrystusem, nie wiem. Nie ja jestem historykiem sztuki. Ale  Księga Rodzaju także nie została napisana 200 tysięcy lat temu, czy  nawet 6 tysięcy lat temu, a mówi o postaciach historycznych. To, że  wszyscy pochodzimy od Adama jest dogmatem naszej wiary. Nie jego imię,  nie ono jest tu istotne, ale jego osoba. Adam nie jest symbolem, ale  konkretną osobą i do tego naszym autentycznym prapradziadkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Wydaje mi się, że Jonasz jest jak najbardziej postacią  historyczną i wydarzenia opisane w tej księdze są prawdziwą historią.  Co więcej, jestem  przekonany, że historia Jonasza   wydarzyła się dużo wcześniej, niż  ostateczne  opracowanie redakcyjne Księgi Jonasza, jeżeli rzeczywiście nastąpiło ono dopiero w piątym wieku przed Chrystusem. Wynika to właśnie z samej jej treści: Skoro  opisuje Niniwę jako Wielkie Miasto, to musi pisać o czasach, gdy miasto  to istniało i było w wielkim rozkwicie. Fakt ten także tłumaczy  zachowanie proroka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego Jonasz, jak tylko usłyszał polecenie  Boga, natychmiast ruszył w drogę, ale w zupełnie przeciwnym kierunku?  Kto może się sprzeciwiać Bogu? Bał się Asyryjczyków? Nie sądzę. Nie  bardziej, niż Boga. Wiedział, że sprzeciw Bogu może przepłacić życiem i  na okręcie sam poprosił, żeby go wyrzucono za burtę. Wolał zginąć, niż  iść do Niniwy. Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że dlatego, że był wielkim  patriotą. On wiedział, jako prorok, ze Asyria zniszczy jego ojczyznę.  Asyria dla Izraela była jak Prusy w XVIII wieku dla Polski, jak  nazistowskie Niemcy w latach 30. ubiegłego wieku, jak Rosja Sowiecka.  Tylko, że znacznie gorsza. To, że Bóg planował ją zniszczyć, w  najmniejszym stopniu nie przejęło proroka. Gotów byłby na największe  poświęcenia, aby tym Bogu pomoc. Bóg jednak planował użycia Asyrii do  ukarania swego pierworodnego syna wśród narodów, Izraela. Sprawiedliwa  kara nie ominęła i Asyrii, ale dopiero po tym, jak stała się narzędziem  ukarania Izraela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego to, gdy wreszcie Jonasz dociera do  Niniwy, gdy mówi o potrzebie nawrócenia i Niniwianie się nawracają, jest  taki zrozpaczony. Wręcz zły na Boga. Mówi: &lt;span style="color:red;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Modlił się przeto do Pana i mówił: Proszę, Panie, czy nie  to właśnie miałem na myśli, będąc jeszcze w moim kraju? Dlatego  postanowiłem uciec do Tarszisz, bo wiem, żeś Ty jest Bóg łagodny i  miłosierny, cierpliwy i pełen łaskawości, litujący się nad niedolą.  Teraz Panie, zabierz, proszę, duszę moją ode mnie, albowiem lepsza dla  mnie śmierć niż życie. &lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (Jon 4,2-3)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uratował  swych wrogów, na zagładę swej ojczyzny. Ale Bóg wie lepiej, co jest  dobre dla Izraela. Czasem kochający Ojciec musi ukarać swe dzieci.  Tłumaczy Jonaszowi: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Rzekł Pan:  Tobie żal krzewu, którego nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy  wyrósł i w nocy zginął. A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad  Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia  tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej, a nadto  mnóstwo zwierząt?&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (Jon 4,10-11)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niniwianie,  Asyryjczycy, to także dzieci Boże. Każdy, kto się nawróci, uzyska  zbawienie. To przesłanie ponadczasowe, uniwersalne Księgi Jonasza.  Jonasz go nie rozumiał, bo myślał w kategoriach narodowych,  zaściankowych. Myślał, że skoro Izrael jest wybranym dzieckiem Bożym, to  tylko On uzyska zbawienie, a wszystkie inne narody zostaną potępione.  Bóg uczy nas w tej księdze, że niczym jest wybranie, niczym  przynależność do właściwej świątyni, do właściwego Kościoła, gdy nie ma w  nas nawrócenia. Wiara, zbawienie, miłość to cos, co jest w naszych  sercach, nie cos, do czego należymy. Czy to terytorialnie, czy  narodowościowo, czy tez wyznaniowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nie jest to wcale sprzeczne  z tym, ze w czasach przed Chrystusem Judaizm był „prawdziwą religią”.  Ani z tym, że poza Kościołem nie ma zbawienia. Judeochrzescijaństwo jest  jedyną prawdziwą religią, po ukazuje nam prawdziwego Boga. Objawia nam  Go w niewykrzywiony sposób. Ale nie wystarczy być katolikiem, nie  wystarczyło być Żydem przed 2000 laty, aby osiągnąć zbawienie. Św. Paweł  uczy, że: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Nie ci bowiem,  którzy przysłuchują się czytaniu Prawa, są sprawiedliwi wobec Boga, ale  ci, którzy Prawo wypełniają, będą usprawiedliwieni. Bo gdy poganie,  którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje,  chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że  treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie  staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające  lub uniewinniające.&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (Rz 2,13-15)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy  człowiek otrzymał wystarczającą ilość łask, aby uzyskać zbawienie. Nam,  w Kościele Katolickim, jest po prostu łatwiej. Dzięki sakramentom,  dzięki pełni objawienia, wiemy dokładnie, jak uzyskać zbawienie, Ale tez  nie zapominajmy, że: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Sługa,  który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z  jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i  uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego  wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego  żądać będą. &lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (Łk 12,47-48)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No  a co z tą rybą? Czy to znaczy, że i w to musimy wierzyć?  Nie. Nie  musimy. Nie jest to dogmat wiary.  Ale nie znaczy to wcale,  że nie możemy w nią wierzyć. Co mi się nie podobało w naukach pani profesor Świderkówny, to autorytatywne  oświadczenie, że jest to z pewnością symbol.  Dla mnie nie jest to  wcale takie pewne.  Jeżeli Bóg mógł z  niczego stworzyć świat, to z pewnością mógł podesłać wielką rybę, żeby  dostarczyła Jonasza do wybrzeży Niniwy. Nie wiem, czemu miałoby to być  dla Boga trudne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym bardziej, że są znane przypadki uratowania  rozbitków z okrętów wyciągniętych z wnętrzności różnych ryb, nawet po  kilku dniach pobytu w takim dziwnym wiezieniu. Fundamentaliści, którzy  do wielu wersetów Biblii podchodzą dosłownie ( z wyjątkiem 6. rozdziału  Ewangelii Janowej, który to rozdział jest dla nich, w jakiś  niewytłumaczalny sposób, totalnie symboliczny) bardzo często publikują  podobne przykłady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy więc jest to możliwe w naturalnym świecie,  tym bardziej jest możliwe dla Boga, który nie jest ograniczony  naturalnymi prawami. Ja więc pozostanę przy swojej interpretacji i będę  wierzył, że Jonasz nie tylko był postacią historyczną, ale także epizod z  wielką rybą wydarzył się naprawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec jeszcze raz  anegdotka z życia sługi Bożego, arcybiskupa Fultona Sheena. Opowiadałem  ją już zapewne kilka razy, ale powtórzę dzisiaj, bo jest na temat:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:purple;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(153, 51, 153);"&gt;Fulton Sheen  został pewnego razu zapytany  przez pewną ateistkę:&lt;br /&gt;–Pan chyba nie wierzy w te bzdury, które są w  Biblii? Na przykład w tę historię o Jonaszu?&lt;br /&gt;–Oczywiście, że wierzę.  To Słowo Boże – odpowiedział.&lt;br /&gt;–Jak w takim razie jest  możliwe, żeby przeżył w brzuchu ryby trzy dni?&lt;br /&gt;–Nie wiem. Ale zapytam  go, jak go spotkam w niebie.&lt;br /&gt;–O tak? A co się stanie, jak go tam nie  będzie? -Ironicznie zapytała ta pani.&lt;br /&gt;–To wtedy pani go zapyta.  –odrzekł arcybiskup."&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;PS. To już cały mój stary wpis. Od tego czasu przeczytałem więcej o Jonaszu i poniżej kilka uzupełnień. &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jonasz. Piąty wśród "proroków mniejszych". Jego imię zwykle  się tłumaczy jako "gołąb", lecz w świetle słów samego proroka, który narzeka w czwartym rozdziale, jest bardzo prawdopodobne, że imię to wywodzi się ze słowa Yanah, znaczącego "opłakiwać kogoś", "biadolić". Taką interpretację przedstawił święty Hieronim w "Komentarzach do Księgi Jonasza IV, 1".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza swą Księgą, Jonasz jest wspomniany tylko raz w Starym Testamencie, w 2 Krl 14,25:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;blockquote&gt;To on przywrócił granice Izraela od Wejścia do Chamat aż do morza Araby - zgodnie ze słowem Pana, Boga Izraela, które wypowiedział przez sługę swego Jonasza, syna Amittaja, proroka pochodzącego z Gat-ha-Chefer. &lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pewna antyczna tradycja, którą także wspomina święty Hieronim w prologu do swych komentarzy  do Księgi Jonasza, a którą można znaleźć w pseudo-Epifaniuszu (De Vitis Prophetarum XVI, P.L., XLIII,407) Jonasz był zmarłym synem wdowy w Sarepcie, która nakarmiła ostatnią garścią mąki proroka Eliasza. Eliasz później  przywrócił jej syna (a zatem, według tej tradycji, Jonasza) do życia. Możemy przeczytać o tym w 17. rozdziale 1 Księgi Królewskiej. Bardzo interesujący  jest fakt, że Jezus niemal zapłacił życiem, gdy wspomniał o tym incydencie Żydom. (por. Łk 4,26)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o historyczność Księgi Jonasza, to tradycyjnie katolicy zawsze  tak ją rozumieli.  Że przedstawia historyczne wydarzenia. Zresztą nie tylko katolicy,  Żydzi także.  Z pośród znanych teologów tylko Simon i Jahn  kategorycznie odrzucali historyczność Księgi Jonasza, ale ich akurat trudno nazwać ortodoksyjnymi  katolikami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to kilka argumentów za historycznością wydarzeń opisanych w Księdze Jonasza. W tradycji żydowskiej w tekście Księgi Tobiasza w Septuagincie (XIV, 4) słowa Jonasza odnoszące się do zniszczenia Niniwy są zaakceptowane jako opisujące fakt. Te same słowa są także w jednym z aramejskich i jednym z hebrajskich manuskryptów. Apokryficzna Trzecia Księga Machabejska VI, 8 zamieszcza zbawienie Jonasza przez rybę jako jedno z cudownych wydarzeń Starego Testamentu, a żydowski historyk Józef Flawiusz w Starożytnościach Żydowskich IX, 2 jednoznacznie uznaje tę historię za faktycznie zaistniałą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak dużo większą wagę ma świadectwo Pana Jezusa. On sam, przepowiadając swą śmierć i zmartwychwstanie, mówi o "znaku Jonasza". Jeżeli więc historia Jonasza byłaby tylko jakimś wymysłem, mitem, bajką - to jaką wagę miałyby słowa naszego Pana? Że to, czego On dokona, to będzie zaledwie coś większego od mitu? Od wymyślonej historyjki?  Jedynie wtedy, gdy historia Jonasza była prawdziwym cudem, prawdziwym wydarzeniem, słowa Jezusa mają wagę. Zapowiadają bowiem, że On dokona czegoś rzeczywiście wielkiego, wspanialszego, niż to, co się wydarzyło Jonaszowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc na cały kontekst wypowiedzi Jezusa widzimy, że wspomina on także o "królowej z południa" i o Salomonie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt; Lecz On im odpowiedział: Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza.  Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi.  Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.  Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.&lt;/span&gt; (Mt 12, 39-42) &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt nie neguje tego, że Salomon i królowa Saby to były postaci historyczne. Widać, że sam Jezus tak samo traktuje ich historię, jak historię Jonasza. dlaczego więc mielibyśmy uznawać historię Jonasza za mit? Za bajkę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy przypominają fakt, że w Księdze Jonasza nie jest podane imię władcy Niniwy, co miałoby sugerować, że to jest zmyślona historia. Ale przecież Biblia nie podaje nam także  imienia faraona w czasach Mojżesza. Czy to znaczy, że tamta historia nie ma żadnych historycznych podstaw? Bzdura. Exodus jest historycznym faktem i nikt o zdrowych zmysłach nie neguje tego faktu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze jedno. Tradycja żydowska i tradycja chrześcijańska przez wiele wieków uznawały, że autorem Księgi Jonasza był on sam i że powstała ona w ósmym wieku przed Chrystusem. Wielu współczesnych teologów i biblistów, podobnie jak pani profesor Świderkówna, uważa, że Księga ta powstała parę wieków później. Najczęściej podaje się piąty wiek przed Chrystusem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie osobiście jednak nie do końca przekonują te rewelacje, bo wydaje mi się, że większą wagę mają opinie ludzi żyjących kilka stuleci od tamtych wydarzeń, niż opinie ludzi badających to dwa tysiące lat później. I dopóki nie ma naprawdę mocnych argumentów za tym, by odrzucić prastarą tradycję, to nie powinniśmy tego zbyt pochopnie czynić. Dlaczego? Bo doświadczenie nas uczy, że bardzo często wiele nowinek tego typu to raczej kwestia mody, niż rzetelnej nauki i mija pokolenie, a wraz z nim mija moda na takie poglądy i okazuje się, że Ojcowie Kościoła jednak mieli rację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle o Księdze Jonasza, a o "nowym Jonaszu" i "synu Jonasza" postaram się napisać wkrótce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-854844345512865335?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/854844345512865335/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=854844345512865335&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/854844345512865335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/854844345512865335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2010/03/ksiega-jonasza.html' title='Księga Jonasza'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-3328418557591660118</id><published>2010-02-25T21:57:00.001-05:00</published><updated>2010-02-25T21:57:36.983-05:00</updated><title type='text'>Chleb Ezechiela 2010</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt; &lt;p&gt;&lt;a href="http://fronda.pl/hiob/blog/chleb_ezechiela"&gt;Pisałem przed  rokiem&lt;/a&gt; o chlebie Ezechiela. Nie powtarzając zatem tego samego, co  już było tu powiedziane, chciałem pochwalić się tegorocznym chlebkiem.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;a href="http://picturepush.com/public/2990630"&gt;&lt;img src="http://www2.picturepush.com/photo/a/2990630/220/Rodzina%2C-dom/DSCN3229.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/2990629"&gt;&lt;img src="http://www1.picturepush.com/photo/a/2990629/220/Rodzina%2C-dom/DSCN3230.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Post o chlebie i wodzie ma wiele zalet. Symbolika chleba jest  niezwykle głęboka. Nasz Pan, "dobry jak chleb" jest Chlebem Żywym, który  przyszedl na świat w Betlejem, mieście, którego nazwa, &lt;img src="http://www.abarim-publications.com/Bible_Commentary/plaatjes/Bethlehem.GIF" alt="Bethlehem" /&gt;,  oznacza "dom chleba".  I choć jestem przekonany, że  nawet czterdziestodniowy okres takiego postu nie daje żadnych ubocznych  skutków, to wiem, że niektórzy dietetycy, czy lekarze, nie do końca  zgodziliby się ze mną.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;a href="http://picturepush.com/public/2990628"&gt;&lt;img src="http://www5.picturepush.com/photo/a/2990628/220/Rodzina%2C-dom/DSCN3231.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/2990627"&gt;&lt;img src="http://www4.picturepush.com/photo/a/2990627/220/Rodzina%2C-dom/DSCN3232.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Ja co prawda jestem osłem, a osłu wystarczy trochę zielska. Gdy  dostanie odrobinę zmielonego ziarna, jest najszczęśliwszym bydlęciem  na świecie. Inne podobne do mnie barany także się tym zadowolą, ale  niektórzy twierdzą, że człowiek jednak potrzebuje białka do przeżycia.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Moja żona, pielęgniarka, co prawda przekonała się sama, że posty są  korzystne nie   tylko dla zdrowia duszy, lecz mimo to  czuje się    spokojniejsza, gdy wie, że ja dostanę swoją porcję białka. I dlatego   chleb ezechiela jest tu doskonałym rozwiązaniem. A zatem przepis, który  już podawałem w ubiegłym roku:&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;a href="http://picturepush.com/public/2990626"&gt;&lt;img src="http://www3.picturepush.com/photo/a/2990626/220/Rodzina%2C-dom/DSCN3240.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/2990624"&gt;&lt;img src="http://www1.picturepush.com/photo/a/2990624/220/Rodzina%2C-dom/CIMG3083.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt;1. Do połowy szklanki zakwasu żytniego (przepis na zakwas na stronie &lt;a href="http://chleb.info.pl/"&gt; www.chleb.info.pl&lt;/a&gt;) dodać po trzy  kopiate łyżki mąki pszennej,  jęczmiennej, z prosa i orkiszu.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;2. Wymieszać z letnią wodą, aż się zrobi ciasto o konsystencji takiej   jak na naleśniki. Zostawić na 12 h.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;3. Namoczyć także przez ok. 12 h soczewicę i groch. (My użyliśmy   suszonego bobu bez skóry). Następnie zmielić w maszynce do mielenia   mięsa.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;4. Po dwunastu godzinach dodać do naszego zaczynu trzy kopiate łyżki   pomieszanej, zmielonej soczewicy z grochem. Dodać płaską łyżkę stołową   soli.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;5. Dodać po trzy kopiate łyżki stołowe mąki jęczmiennej, z prosa i   orkiszu. Wyrabiać ciasto, dodając tyle mąki pszennej, ile trzeba by się   zrobiło ciasto o konsystencji „chlebowej” i zacznie odstawać od miski.   Zostawić na 20 minut.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;6. Sformułować bułeczki, zostawić do wyrośnięcia na 5 godzin (np. w   zimnym piekarniku)&lt;/p&gt; &lt;p&gt;7. Piec w piekarniku w temperaturze 220 stopni C przez 20-25 minut.  Jak  się zaczną rumienić, wyjąć. Można przykryć wilgotną ściereczką, by   skórka była miękka.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;a href="http://picturepush.com/public/2990638"&gt;&lt;img src="http://www5.picturepush.com/photo/a/2990638/220/Rodzina%2C-dom/CIMG3085.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/2990637"&gt;&lt;img src="http://www4.picturepush.com/photo/a/2990637/220/Rodzina%2C-dom/CIMG3096.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;W tym roku  mamy nieco odmienną wersję tego chleba. Wśród składników  jest mąka pszenna i żytnia, orkisz, proso, mąka z bobu, kasza gryczana,  owsianka, soczewica i fasola jasiek, sól i kminek do smaku. Zatem kasza  gryczana i owsianka zastąpiły mąkę jęczmienną i doszła rozmoczona  i zmielona fasola jasiek. Reszta dokładnie jak w powyższym przepisie.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;a href="http://picturepush.com/public/2990636"&gt;&lt;img src="http://www3.picturepush.com/photo/a/2990636/220/Rodzina%2C-dom/CIMG3099.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/2990635"&gt;&lt;img src="http://www2.picturepush.com/photo/a/2990635/220/Rodzina%2C-dom/CIMG3101.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Chleb jest najsmaczniejszy pięć minut po wyjęciu z piekarnika. Ale  tak już zwykle bywa z chlebem. W kolejnych dniach nie jest to już taka  delicja, ale też ma to być chleb postny, a nie przysmak mający  zaspakajać najbardziej wyrafinowane podniebienia. Jednak chleb jest  bardzo sycący, dający siłę, a równocześnie niskokaloryczny. Takie  bułeczki, jak na zdjęciach, mają średnio około 50 kcal, a po zjedzeniu  trzech, czy czterech, człowiek naprawdę czuje się syty.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;a href="http://picturepush.com/public/2990634"&gt;&lt;img src="http://www1.picturepush.com/photo/a/2990634/220/Rodzina%2C-dom/CIMG3117.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/2990633"&gt;&lt;img src="http://www5.picturepush.com/photo/a/2990633/220/Rodzina%2C-dom/CIMG3121.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Zatem zapraszam wszystkich  do wypróbowania przepisu i… może do  spróbowania postu o chlebie i wodzie przynajmniej w piątki Wielkiego  Postu?  Modlitwą i postem można wyrzucić wiele złych duchów…&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;a href="http://picturepush.com/public/2990632"&gt;&lt;img src="http://www4.picturepush.com/photo/a/2990632/220/Rodzina%2C-dom/CIMG3125.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/2990631"&gt;&lt;img src="http://www3.picturepush.com/photo/a/2990631/220/Rodzina%2C-dom/CIMG3128.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Smacznego.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-3328418557591660118?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/3328418557591660118/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=3328418557591660118&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/3328418557591660118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/3328418557591660118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2010/02/chleb-ezechiela-2010.html' title='Chleb Ezechiela 2010'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-1140016532295758911</id><published>2010-02-25T15:02:00.005-05:00</published><updated>2010-02-25T19:30:33.652-05:00</updated><title type='text'>Zakaz aborcji dzialaniem represyjnym ze strony rządu? Nie tak szybko.</title><content type='html'>&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;strong&gt;North Carolina Department of Public Instruction&lt;/strong&gt; (&lt;strong&gt;NCDPI&lt;/strong&gt;)  to agencja rządowa zajmująca się programem nauczania w szkołach publicznych  w Północnej Karolinie. W czasie opracowywania zmian tych programów dla  gimnazjalnego przedmiotu "social studies" (coś, co za "moich czasów"  nazywało się w PRL-u "propedeutyka nauki o społeczeństwie"), wyszła  propozycja, by decyzję Sądu Najwyższego USA w sprawie Roe vs. Wade,  legalizującą aborcję, zacząć przedstawiać jako decyzję kończącą opresję  kobiet przez  rząd Stanów Zjednoczonych.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dzieci uczyłyby się, że tak, jak czarnoskórzy mieszkańcy nie mieli prawa  głosować, uczyć się w tych samych szkołach, czy nawet korzystać z tych  samych toalet, że tak, jak  kobiety nie mogły brać udziały w czynnym i  biernym życiu politycznym, tak samo nie miały prawa do aborcji. zatem  prawo to miało być przedstawione jako tak podstawowe, jak np. prawo do  udziału w wyborach i że dopiero Sąd Najwyższy w 1973. roku zakończył tę  "jawną niesprawiedliwość".&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nasi biskupi, biskup Raleigh, Michael F. Burbidge i biskup   Charlotte, Peter J. Jugis zorganizowali akcję informacyjno-protestacyjną  na temat tych propozycji, w wyniku której do organizacji rządowej  wpłynęło 1800 maili protestujących przeciwko propozycjom zmian programu.  Na skutek tego odzewu wyborców, propozycję wycofano. (&lt;a mce_href="http://www.charlottediocese.org/customers/101092709242178/filemanager/CNH%20Docs/CN_Com_Issue_2_19.pdf" href="http://www.charlottediocese.org/customers/101092709242178/filemanager/CNH%20Docs/CN_Com_Issue_2_19.pdf"&gt;Artykuł  w diecezjalnej gazecie, strona 4&lt;/a&gt;) &lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Biskupi Furbidge i Jugis napisali list, dziękując wszystkim za pomoc  w usunięciu tej propozycji, która, gdyby została wcielona w życie,  spowodowałaby, że wiele dzieci zaczęłoby spostrzegać opozycję wobec tej  niesprawiedliwej decyzji Sądu Najwyższego jako coś moralnie złego,  równego poparciu dla rasizmu.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A mnie "serce roście patrząc na te czasy".  Mając takich biskupów, jak  nasz Peter Jugis, młodych, ortodoksyjnych, nie bojących się dawać nam  przykład, przewodzących nam, jestem optymistą co do przyszłości Kościoła.  Jestem przekonany, że aborcja  wkrótce zacznie być spostrzegana nie przez pryzmat rzekomych praw kobiet  do zabijania swego płodu, ale przez pryzmat prawa każdego dziecka do  życia. I wszyscy zrozumieją, że  prawdziwymi oprawcami nie są ci, którzy  zabraniają zabijać niewinne dzieci, ale ci, którzy się tego okropnego  czynu dopuszczają.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Przykład ten pokazuje także, że zawsze warto walczyć, nawet, gdy jest  nas niewielu. Katolicy są tu, w samym sercu "Bible Belt" nieliczną   mniejszością, stanowiącą niewiele ponad 4% z niemal 10 milionów   rezydentów tego stanu. W moim mieście, Charlotte, jest 800 kościołów,  ale tylko 2% z nich, to kościoły katolickie. Fakt, że niektóre trudno  nazwać małymi, nasza parafia ma 8 tysięcy rodzin, ale w metropolii  liczącej kilka milionów mieszkańców, to ciągle jest marginalna grupa. Co  więcej, katolicy mają swój własny system szkół i wielu z nas nie posyła  naszych dzieci do szkół publicznych.&lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Mimo to akcja biskupów odniosła sukces. Myślę, że głównie dlatego, że  poza paroma ideologami, którzy chcieli przeforsować swe chore pomysły do  programu nauczania, tak naprawdę niewiele ludzi nawet w departamencie  szkolnictwa wierzyło w te bzdury. Gdy więc ich skrzynki pocztowe zostały  zalane protestami od rodziców,  szybko ukręcili sprawie łeb. Jednak  gdyby nie zaradzono temu złu w zarodku, to kto wie co by się stało. Może  za kilkanaście lat rzeczywiście wszyscy byliby przekonani, że aborcja  jest jakimś podstawowym prawem, a jej zakaz dowodem na represjonowanie  kobiet przez niesprawiedliwy rząd. Dzięki naszym biskupom, którzy na  czas dostrzegli niebezpieczeństwo, udało się temu zapobiec.&lt;/span&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;I na koniec jeszcze parę słów na temat mojego biskupa, Petera Jugisa.  Poznałem go gdy był jeszcze młodym księdzem, zaraz po seminarium.  Prawdę mówiąc, młody to on jest nadal, to mój rocznik, 1957. :-D Gdy  kilkanaście lat temu w parafii św. Johna Neumanna brakowało księdza,  księża "katedralni" tymczasowo odprawiali tam Msze i kiedyś ksiądz Peter  właśnie tam poświęcił moją nową ciężarówkę. Od tego czasu mnie pamięta,  gdy się czasem  gdzieś spotykamy.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;On sam urodził się w Charlotte, ukończył tu studia, na UNCC, gdzie  studiuje także moja córeczka, następnie kształcił się  w Rzymie (w  Rzymie też uzyskał święcenia kapłańskie z rąk Jana Pawła Wielkiego)  i jest doktorem prawa kanonicznego. Biskupem został  mianowany także  przez JP Wielkiego w roku 2003.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A ja ostatni raz osobiście spotkałem go przypadkowo, pewnie coś z rok  temu, pod kliniką aborcyjną w Charlotte. Była właśnie jedna z akcji "&lt;a href="http://40daysforlife.com/"&gt;40 dni modlitw dla życia&lt;/a&gt;" i stałem  z innymi na chodniku, z różańcem w ręku, gdy nagle zajechał mocno  podniszczony już Buick z naszym biskupem za kierownicą i on sam także zjawił się, by  się pomodlić w intencji zakończenia aborcji w Stanach. Bez mediów, bez  rozgłosu i bez eskorty. Z potrzeby serca. Porozmawiał z nami,  pobłogosławił mi w intencji sukcesu udostępnienia &lt;a href="http://katolicyzm.blogspot.com/"&gt;Biblii audio w Internecie&lt;/a&gt;  i po spędzeniu na modlitwie godziny pod kliniką, odjechał do swoich  obowiązków.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;a href="http://picturepush.com/public/2989413"&gt;&lt;img src="http://www5.picturepush.com/photo/a/2989413/220/Zdj%C4%99cia-r%C3%B3%C5%BCne/Biskup3.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picturepush.com/public/2989410"&gt;&lt;img src="http://www2.picturepush.com/photo/a/2989410/220/Zdj%C4%99cia-r%C3%B3%C5%BCne/Biskup2.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Takiego mamy biskupa i taki właśnie jest Kościół Katolicki. Tylko, że  takich biskupów, w małych diecezjach, na końcu świata, nikt nie  dostrzega. Ale to oni tworzą większość w Kościele, oni są tą prawdziwą  tkanką Kościoła. Oni mają wpływ na to, co w Kościele się dzieje. Nikt  nie zna ich nazwisk, nikt o nich nie pisze, nikt z nimi nie przeprowadza  wywiadów. Nie są kandydatami do kardynalskich kapeluszy, nie będą brani  pod uwagę w następnym konklawe, ale to są nasi apostołowie. Nasi  duchowi ojcowie i cieszę się niezmiernie, że właśnie biskup Peter Jugis  jest moim pasterzem. Bogu niech będą za to dzięki.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-1140016532295758911?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/1140016532295758911/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=1140016532295758911&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/1140016532295758911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/1140016532295758911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2010/02/zakaz-aborcji-dzialaniem-represyjnym-ze.html' title='Zakaz aborcji dzialaniem represyjnym ze strony rządu? Nie tak szybko.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-6805407543280780269</id><published>2010-02-18T22:55:00.002-05:00</published><updated>2010-02-18T23:03:53.527-05:00</updated><title type='text'>Świadectwa</title><content type='html'>&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jedną z moich ulubinych audycji w radiu i TV EWTN jest program "The Journey Home". Gospodarzem programu jest Marcus Grodi, były pastor i kolega Scotta Hahna z protestanckiego seminarium duchownego, a gośćmi programu są konwertyci na katolicyzm, opowiadający o swojej drodze do Kościoła.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;O ile wiem, także TV Trwam nadawała jakiś czas te programy. Nie jestem pewien, czy robi to nadal i nie o tym chciałem pisać. Chciałem tylko zwrócić uwagę na wielką moc tego typu świadectw.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Każdy z nas w jakiś sposób doświadczył Boga. Każdy z nas ma coś do opowiedzenia. I te świadectwa mają olbrzymią siłę. Kilka z nich znajduje się  na "Frondzie" Polecam je każdemu, każdy powinien je przeczytać:&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://fronda.pl/marek_blaszkowski/blog/o_zlych_snach_moje_zycie"&gt;http://fronda.pl/marek_blaszkowski/blog/o_zlych_snach_moje_zycie&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.fronda.pl/pawel888/blog/moje_z_nim_spotkanie"&gt;http://www.fronda.pl/pawel888/blog/moje_z_nim_spotkanie&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.fronda.pl/pawel888/blog/o_ojcostwie"&gt;http://www.fronda.pl/pawel888/blog/o_ojcostwie&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;a href="http://fronda.pl/extol/blog/ku_chwale_boga_ojca"&gt;http://fronda.pl/extol/blog/ku_chwale_boga_ojca&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;a href="http://www.fronda.pl/fronda_pl_sorkovitz/blog/swiadectwo"&gt;http://www.fronda.pl/fronda_pl_sorkovitz/blog/swiadectwo&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; A ja, na swoim forum także postanowiłem wydzielić osobny dział zatytułowany "&lt;a href="http://katolik.us/viewforum.php?f=32"&gt;ŚWIADECTWA&lt;/a&gt;", by te, z którymi się ktoś ze mną podzielił, tam zamieszczać.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Stąd moja prośba do każdego z Was.  Jeżeli byś mógł, jeżeli byś mogła, opowiedz o swoim spotkaniu z Bogiem Opowiedz o swojej drodze do Niego. O tym jak On w Twoim życiu potężnie zadziałał. I nic nie szkodzi, jeżeli nasze przeżycia nie są tak dramatyczne, jak np. &lt;a href="http://katolik.us/viewtopic.php?t=496"&gt;Darka, którego świadectwo jest na moim forum&lt;/a&gt;. Zapewne to lepiej, bo obawiam się, że ja bym nie potrafił tak, jak on. Moja wiara nie jest aż taka wielka. Jednak każde świadectwo jest potrzebne i każde umacnia braci.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Zatem, jeżeli się zgodzisz, opowiedz o sobie, a ja zamieszczę to świadectwo u siebie. Może być podpisane tylko pseudonimem, możesz napisać swe prawdziwe imię. Nie to jest ważne. Ważne, by Twoje przeżycia były autentyczne. Gorąco z góry za wszystkie świadectwa dziękuję.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;PS. Linki do mojego GG i do maila są obok.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-6805407543280780269?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/6805407543280780269/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=6805407543280780269&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/6805407543280780269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/6805407543280780269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2010/02/swiadectwa.html' title='Świadectwa'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-4191139962598350031</id><published>2010-02-16T21:22:00.003-05:00</published><updated>2010-02-16T22:03:59.011-05:00</updated><title type='text'>40 dni</title><content type='html'>&lt;div style="color: rgb(0, 0, 153);" class="post-content"&gt; &lt;p&gt;Wielki Post podobno trwa 40 dni. Nie wiem. Co prawda chodziłem do klasy Mat-Fiz i na maturze zdawałem matematykę jako wybrany przedmiot, ale nigdy się nie mogę tych czterdziestu dni doliczyć.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Podobno nie liczy się niedziel i Triduum Paschalnego, ale to ciągle nie chce wyjść zbyt dobrze. W lutym mamy, bez niedziel, 10 dni Postu, a w marcu 27. to daje nam 37 dni. Zatem lepiej by było dodać Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę, które wypadają w tym roku w pierwsze trzy dni kwietnia. Wtedy mamy dokładnie 40, od Środy Popielcowej do Wielkiej Soboty włącznie, minus wszystkie niedziele.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Niedziele  są symbolem Zmartwychwstania, "małymi Wielkanocami". Nic dziwnego, że po rosyjsku dzień ten nazywa się воскресенье.  Воскресение to oczywiście Zmartwychwstanie, a różnica jednej literki między tymi wyrazami nie zmienia w niczym faktu, że to na cześć Zmartwychwstałego Jezusa Dzień Pański  tak został tam nazwany.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Swoją drogą zawsze mnie zdumiewało, czemu Wielki Językoznawca, Иосиф Виссарионович Джугашвили, znany nam jako Stalin, a potem jego następcy (czy przed nim jego Wielki Poprzednik) przeoczyli ten drobiazg? Zmieniali nazwy miast, zmieniali bieg rzek, a w niedzielę czcili, przynajmniej w nazwie dnia, Zmartwychwstanie Pańskie? Jak tak było można nie dopilnować?&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Mówiąc o języku rosyjskim i o "czterdziestce", to zawsze mnie zastanawiał ten сорок. Wszystkie liczby były jak u nas, po ludzku…  десять, двадцать,  тридцать… a tu nagle sorok. A potem znowu normalnie: пятьдесят, шестьдесят, семьдесят …jak przykazał dobry Bóg.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Kiedyś usłyszałem w radiu, lub gdzieś przeczytałem, że "czterdzieści" w niektórych semickich językach znaczy "dużo". Stąd ten "Ali Baba i czterdziestu rozbójników". Nikt tak naprawdę ich nie liczył, ale było ich mnóstwo… Znaczy: czterdzieści.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;W Biblii mamy wiele przykładów czterdziestodniowych okresów. Czterdzieści to dla Izraelitów "pokolenie", czy też generacja. Tyle lat wędrowali po pustyni, bo pokolenie pamiętające życie niewolnika, życie w Egipcie nie nadawało się do życia w wolności. Zresztą widać to wyraźnie w dzisiejszej Polsce. Dopiero połowa czasu minęła od upadku komuny i niewolnicy nadal trzymają się mocno, tęskniąc za pełnymi żołądkami, jakie mieli w "Egipcie" i stwarzając "neoEgipt".&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Ale ja nie o polityce, ale o czterdziestce. Czterdzieści dni padał deszcz w czasie potopu, Mojżesz modlił się i pościł na Górze Synaj przez czterdzieści dni  zanim otrzymał Kamienne Tablice, i zrobił to powtórnie, gdy je rozbił. Czterdzieści dni urągał Goliat Izraelitom, aż się doigrał, zgładzony przez Dawida. A Dawid potem był czterdzieści lat królem, tak, jak jego syn, Salomon. Czterdzieści dni szedł Eliasz mocą jednego posiłku, jaki otrzymał od anioła, by spotkać Pana na Górze Horeb i usłyszeć Go w "szmerze łagodnego powiewu".  Prorok Ezechiel przez czterdzieści dni leżał na boku pokutując za grzechy Judy i  czterdzieści dni pościli mieszkańcy Niniwy, nawróciwszy się po nawoływaniu Jonasza. A nasz Pan także pościł czterdzieści dni na pustyni, a po Zmartwychwstaniu pozostał z uczniami także czterdzieści dni.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;To tylko kilka przykładów, znalazłoby się więcej. Nie wiem, czy mają te liczby tylko symboliczne znaczenie, czy są po prostu przypadkowe. Jednak ja nie wierzę w przypadki, zwłaszcza w Biblii.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Gdy piszę te słowa, w Polsce już po karnawale. Dochodzi trzecia w nocy, zaczął się Wielki Post. U mnie, tu, gdzie teraz jestem, w Salt Lake City, dopiero dochodzi 19. "Fat Tuesday", "Mardi Gras", ostatni dzień karnawału. Jutro zaczyna się kolejne 40 dni.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Pisałem jesienią o akcji "40 dni dla życia". "&lt;a href="http://40daysforlife.com/"&gt;40 Days for Life&lt;/a&gt;". Akcji polegającej na 40-dniowych modlitwach i poście w intencji nienarodzonych dzieci. W intencji zakończenia skandalu, jakim była legalizacja mordowania nienarodzonych, niewinnych ludzkich istot w pełnym majestacie prawa. Nie będę powtarzał tu wszystkiego, każdy może przeczytać tamtą notkę. Wystarczy kliknąć &lt;a href="http://www.fronda.pl/hiob/blog/40_dni_dla_zycia"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;.   Ja tylko chciałbym prosić, by każdy, kto ma zamiar ofiarować coś Bogu w czasie tego Wielkiego Postu, pamiętał o nienarodzonych dzieciach. By także w tej intencji ofiarować swe posty i by za nimi prosiić w swych modlitwach.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Głęboko wierzę, że niedługo przyjdzie czas, gdy każdy z nas zobaczy, jak niemoralna, jak potworna jest aborcja. Nie tak dawno spora część, może nawet w pewnych okresach większość  ludzi w Ameryce uważała, że człowiek ma prawo posiadać innego człowieka, jeżeli tylko ma on inny kolor skóry. Całkiem niedawno większość uważała, że ludzie ci nie mają prawa glosować, ani korzystać z tych samych toalet, co biali. Dziś – nie mieści się w głowie jak można było być takim ślepcem. Teraz ci sami ludzie, albo ich dzieci i wnuki, wybrali Murzyna na prezydenta. Zdumiewające.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Głęboko wierzę, że nasze dzieci i wnuki nie będą się mogły nadziwić, jak my mogliśmy być tacy ślepi, mordując w pełnym majestacie prawa ich braci i siostry. Ale by to się stało, musimy i my coś zrobić. Ofiarujmy zatem Bogu nasze drobne wyrzeczenia wielkopostne, by dał nam wszystkim łaskę zobaczenia prawdy i by aborcja stała się takim samym wstydliwym reliktem historii, jakim teraz jest niewolnictwo i rasizm.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;God loves you.&lt;/p&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-4191139962598350031?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/4191139962598350031/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=4191139962598350031&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4191139962598350031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4191139962598350031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2010/02/40-dni.html' title='40 dni'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-5929891429563134442</id><published>2010-02-14T14:38:00.001-05:00</published><updated>2010-02-14T22:37:55.725-05:00</updated><title type='text'>Dlaczego nie jestem kalwinistą?</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Kalwin, w uproszczeniu, wierzył, że Bóg predestynuje każdego człowieka albo do zbawienia, albo do potępienia. Człowiek nie ma żadnego wpływu na to, gdzie skończy, wybór ten został zdeterminowany przez Boga. Takie przekonanie podzielają dzisiaj niektórzy protestanci. Nie wszyscy co prawda i nawet nie wszyscy kalwiniści, prezbiterianie, ale pewna ich część - tak.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Poglądy takie znane są jako „hyper Calvinism” i głoszą, że nakaz Biblii, by się nawrócić i uwierzyć nie dotyczy każdego człowieka. Głoszą, że Duch Święty sam wybiera, czy raczej powołuje niektóre osoby do nawrócenia, a inne – nie, predestynując je do wiecznego potępienia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Oczywiście mając całe spektrum  różnego rodzaju wierzeń, przekonań i doktryn wśród protestantów, jest bardzo trudno powiedzieć, że „protestanci wierzą w to”, albo „w tamto”. Każdy z nich, wydaje się, wierzy w co innego. Jednak jeden z naszych braci na blogowisku Frondy, OwenFan, pisał ostatnio sporo na temat predestynacji i, o ile rozumiem go dobrze, on właśnie wierzy, że niektórzy ludzie są predestynowani przez Boga do wiecznego potępienia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Jedna z zasadniczych różnic między katolikami, a protestantami w rozumieniu natury Boga polega na tym, że według Kościoła Katolickiego Bóg jest przede wszystkim Ojcem, a według protestantów – sędzią. Oczywiście i my wierzymy, że jest On sędzią, a oni także wierzą w jakimś stopniu, że jest ojcem, ale chodzi mi o to, jak przede wszystkim rozumiemy Boga.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Usprawiedliwienie, według protestantów, to przede wszystkim deklaracja ze strony Boga. My pozostajemy „kupą gnoju”, jak to obrazowo określił Luter, pokrytą „prawością Jezusa, jak śniegiem”, ale w swej istocie jesteśmy totalnie zdeprawowani i nie zasługujemy na zbawienie. Bóg Ojciec jednak, patrząc na nas, widzi tylko swego Syna i Jego prawość i deklaruje nas usprawiedliwionymi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Ekstremalny kalwinizm idzie tak daleko, że stwierdza, że Bóg sam decyduje, kto otrzyma łaskę usprawiedliwienia, a kto jej będzie pozbawiony. Bóg, jak jakiś potworny, okrutny dyktator, stwarza sobie marionetki, bezwolnych ludzi, z którymi w okrutny sposób zabawia się, jednych wysyłając do piekła, innym dając zbawienie. Dając je także całkowicie ze swej woli i bez możliwości odrzucenia tej łaski przez człowieka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Takie stanowisko prowokuje do zadnia kilku pytań. Na przykład niejasne się staje dlaczego Bóg stal się człowiekiem? Dlaczego przez trzy lata nauczał nas jak żyć i jak osiągnąć życie wieczne? Dlaczego wreszcie zapłacił za nasze grzechy tak wielką cenę? Po co Krzyż i Zmartwychwstanie? Jeżeli Bóg wszystko robi sam, sam decyduje, sam stwarza jednych do zbawienia, innych do potępienia, po co cała ta „szopka” z nauką, z Męką Pańską, ze Zmartwychwstaniem? Przecież Bóg tego nie potrzebuje do niczego…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;O ile piękniejsza jest nauka Kościoła o Bogu – kochającym Ojcu. Piękniejsza, bo prawdziwa, a prawda zawsze jest piękna. Bóg stworzył, na swój obraz i podobieństwo, swe dzieci. Podobieństwo nie wynika z fizycznych cech, bo żaden z nas nie wygląda tak, jak Bóg. Podobieństwo polega na tym, że mamy wolną wolę i możemy podejmować decyzje, możemy kochać, możemy generować nowe życie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Bóg okazał się ryzykantem, ale miłość zawsze wiąże się z ryzykiem. Nie można kogoś złapać, związać, zamknąć w piwnicy, czy szopie i kazać mu pokochać. Postępując tak najwyżej sprowokujemy uczucie nienawiści. Prawdziwa miłość musi być wolna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Bóg przecież nie musiał stwarzać inteligentnych, myślących  „zwierząt”.  Jemu nie brakuje naszego wymądrzania się, on nie potrzebuje naszych dziel sztuki, muzyki, nie uczy się od naukowców. On wszystko wie lepiej, On mógłby stworzyć sobie muzykę i inne dzieła sztuki nieporównywalnie wspanialsze, niż my to potrafimy zrobić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Gdyby Bogu chodziło o „potakiwaczy”, to wystarczyłby Bogu mój piesek, który każdego dnia merda ogonem na chwałę Bożą. Nie mając zresztą innego wyboru, takiego go już Bóg stworzył. Mój piesek jest więc hiperkalwinistą. Ale ja?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Ja nie. Ja jestem człowiekiem. Ja mogę Boga pokochać, mogę Go odrzucić. Mogę iść wąską i krętą drogą, której On naucza, mogę iść szerokim gościńcem, na który zaprasza mnie świat. Ale wybór należy do mnie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Oczywiście nauka  Kalwina zawiera pewne elementy prawdy. Jak każda herezja. Prawdą jest, że wszystko jest łaską Boga. To On sam mnie powołuje, On mi daje możliwość wyboru, On mnie umacnia i On ten wybór akceptuje. Bez Niego nigdy bym sam do Nieba nie doskoczył. Nikt, żaden człowiek, sam siebie nie zbawi. Jednak nie jest prawdą, jakby niektórzy ludzie nie mieli nawet szans na zbawienie. Każdy człowiek otrzymuje wystarczająco wiele łask, by zbawienie osiągnąć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Bóg nie jest tyranem, nie bawi się naszym kosztem. Bóg jest Miłością. Każdemu człowiekowi dał szansę, każdy może zbawienie osiągnąć. Dał też każdemu wolność, możliwość prawdziwego wyboru, bo prawdziwa Miłość tylko tak może.  Co więcej, przez Krzyż nauczył nas, jak potworną rzeczą jest grzech. Jak wielka jest cena, za jego odkupienie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Bóg pokazał także, że nie ma w nim hipokryzji. Stwarzając rzeczywistość moralną, w której błędne wybory powodują cierpienie i śmierć, sam stał się człowiekiem, by tego cierpienia doświadczyć. By je niejako uświęcić, nadać mu wartość.  Byśmy my mogli nasze cierpienia Mu ofiarować, jednocząc się w Jego cierpieniu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Bóg nie jest zatem ani bezwzględnym sędzią, ani tyranem, ale kochającym Ojcem. Nie przestawia nami jak gracz pionkami na szachownicy, ale wychowuje nas, uczy, a przede wszystkim kocha. Nie chce, byśmy w Jego Domu, w Niebie byli „kupą gnoju pokrytą śniegiem”, ale byśmy byli wewnętrznie odmienieni. Byśmy byli doskonali, jak On jest doskonały. A dla tych, którzy w momencie spotkania Pana nie osiągnęli jeszcze tego doskonałego stanu, choć zmarli w stanie łaski uświęcającej, Bóg przygotował czyściec. Miejsce, gdzie każdy z nas będzie mógł do tej doskonałości dojść.  I to także jest znak wielkiej bożej miłości. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-5929891429563134442?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/5929891429563134442/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=5929891429563134442&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/5929891429563134442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/5929891429563134442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2010/02/dlaczego-nie-jestem-kalwinista.html' title='Dlaczego nie jestem kalwinistą?'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-3958555295914077670</id><published>2010-02-13T01:32:00.001-05:00</published><updated>2010-02-13T01:34:07.779-05:00</updated><title type='text'>W co wierzą młodzi Amerykanie?</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt; &lt;p&gt;Najpierw parę definicji.  "Millennials" to Amerykanie mający dziś 18-29 lat. Poniższe statystyki dotyczą głównie tej generacji i pisząc "młodzi Amerykanie" mam właśnie ich na myśli.  Następna generacja to "Generation X", mający dziś 30 – 44 lata. "Baby Boomers", wyż demograficzny,  to moje pokolenie, 45-64 lata.  A  ludzie w wieku 65 i więcej lat, to "Greates Generation", Najwspanialsza Generacja.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;Rycerze Kolumba wraz z Marist College Institute for Public Opinion przeprowadzili badania głównie wśród młodych katolików, "millennials", czyli osób w wieku 18-29 lat, pytając ich o sprawy związane głownie z wiarą i moralnością. Wyniki tych badań są często zaskakujące  i na pewno zastanawiające.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;41% wszystkich Amerykanów, niezależnie od wyznania, co najmniej raz w miesiącu uczestniczy w jakimś religijnym nabożeństwie. Wśród katolików nieznacznie mniej, 39%, ale wśród "Millenials" tylko 25%&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;W Boga wierzy 84% Amerykanów, 93% katolików i tylko 85% młodych katolików. Swoją drogą zastanawia mnie, jak można być katolikiem i nie wierzyć w Boga? Hmm… Ale pewnie na tym polegają tego typu badania. Przeprowadzający je po prostu zadają pytania. Najwyraźniej jest sporo ludzi uważających się za katolików, równocześnie nie wierzących w Boga.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;64% młodych ludzi uważa, że moralność jest relatywna, że nie ma definitywnego, obiektywnego  "dobra" i "zła" dla każdego. To około 10% więcej, niż Gen X, 12% więcej, niż Greatest Generation. Średnia dla całej populacji, to 56% Dla katolików wygląda to jeszcze gorzej. 63% wszystkich, 82% młodych katolików uważa, że moralność zależy od okoliczności, że jest wielkością relatywną. Wśród praktykujących katolików jest trochę lepiej, ale ciągle daleko od ideału: 46% spośród nich uważa, że nie ma obiektywnie zdefiniowanej moralności.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;20% młodych Amerykanów i 21% młodych katolików uważa, że nie ma nic niemoralnego w aborcji, 58% i 66% katolików, że jest, a 23% młodych  i 13% młodych katolików, że to w ogóle nie ma nic wspólnego z moralnością.  Jeśli chodzi o "małżeństwa" homoseksualne, liczby te odpowiednio wynoszą (w nawiasie dane dla katolików) OK:  28% (35%), niemoralne: 47% (37%) i "moralności to nie dotyczy": 25% (28%). Rozwody: 29% (24%), 35% (35%) i 36% (41%);  seks między niezamężną kobietą i nieżonatym mężczyzną: 35% (38%), 33% (20%) i 32% (42%).&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;Gdy chodzi o tolerancję dla "małżeństw" homoseksualnych i o seks pozamałżeński, młodzi katolicy są bardziej tolerancyjni, niż młodzi w ogóle. Jedynie w kwestii aborcji i rozwodów wygląda to nieznacznie lepiej. Ciągle jednak niezwykle dużo, bo dwie trzecie,  uważa je albo za moralne, albo, że sprawy te w ogóle nie podlegają moralnemu osądowi.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;88% wśród młodych ludzi, w porównaniu do 81% w całej populacji uważa, że ludzie stosują inne standardy etyczne przy prowadzeniu biznesów, niż w życiu prywatnym. 34% młodych i 25 % wszystkich ludzi uważa, że właśnie tak być powinno. Ale gdy spojrzymy konkretnie na młodych katolików, to jest jeszcze gorzej. Procent ten rośnie do 50. Połowa młodych katolików uważa, że ludzie powinni mieć inne standardy moralne w pracy, a inne w domu. Dopiero gdy zapytamy o to praktykujących katolików, procent ten spada do 21.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Kolejne pytanie, podaję oryginał, bo nie wiem, jak to najlepiej przetłumaczyć:  "Some people say they are spiritual but not religious. How true or not would you say that is of you?"&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Mniej -więcej oznacza to: Niektórzy ludzie twierdzą, że są "uduchowieni", ale nie religijni. Jak prawdziwe jest to stwierdzenie w stosunku do ciebie? (Chodzi o to, że wielu ludzi nie uważa żadnej zorganizowanej religii za prawdziwą, ale sami siebie uważają za osoby wierzące. Mają życie duchowe, ale nie uznają zinstytucjonalizowanych religii.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;23% Amerykanów, 25% młodych i 14% katolików uważa to za prawdziwe stwierdzenie, 40, 41 i 50% za "cokolwiek prawdziwe", a 37%, 33% i 36% za całkowicie fałszywe. Jednak jak to jest możliwe, że niemal dwie trzecie młodych katolików zgadza się całkowicie, lub częściowo z tym stwierdzeniem?  Mam nadzieję, że po prostu nie zrozumieli pytania…&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;Jeśli chodzi  o praktykujących katolików, to jest tu nieznacznie lepiej.  Wśród nich  9% uważa, że stwierdzenie, że są "uduchowieni, ale nie religijni" jest prawdziwe, 36%, że trochę prawdy tam jest, a 55% za całkowicie fałszywe.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;Mówiąc o relatywizmie… 54% Amerykanów twierdzi, że jest w porządku praktykowanie swojej i  także jakiejś innej religii. Wśród młodych Amerykanów taki pogląd ma 50%, ale wśród młodych katolików aż 61%. To niemal dokładnie tyle samo, co wśród wszystkich amerykańskich katolików, spośród których 60% nie widzi nic złego w praktykowaniu więcej, niż jednej religii.  Wśród praktykujących katolików liczba ta spada do 43%, ale i tak jest, dla mnie, zdumiewająco wysoka.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;Nie wygląda to wszystko zbyt różowo. Nic dziwnego, że Benedykt XVI tyle mówi o relatywizmie i indyferentyzmie wśród wiernych. Powyższe badanie opinii publicznej pokazuje, jak wielki jest to problem.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;Całość badań  &lt;a href="http://www.kofc.org/un/cmf/resources/Communications/documents/poll_mil_religion.pdf"&gt;TUTAJ (Plik .pdf, 3,8 MB) &lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-3958555295914077670?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/3958555295914077670/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=3958555295914077670&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/3958555295914077670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/3958555295914077670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2010/02/w-co-wierza-modzi-amerykanie.html' title='W co wierzą młodzi Amerykanie?'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-1191310558972417719</id><published>2010-02-11T16:04:00.003-05:00</published><updated>2010-02-11T16:32:08.366-05:00</updated><title type='text'>Bądź mądrzejszy od Salomona.</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dzisiejsze czytanie  ze Starego Testamentu:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Kiedy Salomon zestarzał się, żony zwróciły jego serce ku bogom obcym i wskutek tego serce jego nie pozostało tak szczere wobec Pana, Boga jego, jak serce jego ojca, Dawida. Zaczął bowiem czcić Asztartę, boginię Sydończyków, oraz Milkoma, ohydę Ammonitów. Salomon dopuścił się więc tego, co jest złe w oczach Pana, i nie okazał pełnego posłuszeństwa Panu, jak Dawid, jego ojciec. Salomon zbudował również posąg Kemoszowi, bożkowi moabskiemu, na górze na wschód od Jerozolimy, oraz Milkomowi, ohydzie Ammonitów. Tak samo uczynił wszystkim swoim żonom obcej narodowości, palącym kadzidła i składającym ofiary swoim bogom. Pan rozgniewał się więc na Salomona za to, że jego serce odwróciło się od Pana, Boga izraelskiego. Dwukrotnie mu się ukazał i zabraniał mu czcić obcych bogów, ale on nie zachował tego, co Pan mu nakazał. Wtedy Pan rzekł Salomonowi: Wobec tego, że tak postąpiłeś i nie zachowałeś mego przymierza oraz moich praw, które ci dałem, nieodwołalnie wyrwę ci królestwo i dam twojemu słudze. Choć nie uczynię tego za twego życia ze względu na twego ojca, Dawida, to wyrwę je z ręki twego syna. Jednak nie wyrwę całego królestwa. Dam twojemu synowi jedno pokolenie ze względu na Dawida, mego sługę, i ze względu na Jeruzalem, które wybrałem. &lt;/span&gt;(1 Krl 11,4-13)&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Gdy go słuchałem, myślałem o tych wszystkich dyskusjach na forum i notkach blogerów o politycznej sytuacji Polski, o Unii Europejskiej, o tym, co musimy zrobić, by zbawić Polskę, przywrócić Jej niepodległość, czy też na kogo głosować w najbliższych wyborach. Tymczasem powyższe słowa Pisma Świętego dają nam całkiem jasną i dość zaskakującą odpowiedź na nasze dzisiejsze polityczne problemy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Przypomnę, że Naród Wybrany, niemal tysiąc lat po Abrahamie i paręset lat  po Wyjściu z Egiptu, stał się światowym mocarstwem. Przez militarne podboje króla Dawida i przez sojusze mądrego Salomona Izrael pod rządami tego ostatniego był prawdopodobnie największą potęgą polityczną i gospodarczą na całym ówczesnym świecie. Możemy to wnioskować między innymi z tego faktu, że Salomon miał 700 żon i trzysta „żon drugorzędnych”. Żony Salomona to były niemal z całą pewnością gwarantki dobrowolnych sojuszy państw i księstw z całego regionu, „żony drugorzędne” zapewne zakładniczkami, córkami wodzów podbitych terenów, lenników Salomona. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Plan Boga był doskonały. Izrael nie miał się izolować od wszystkich, ale miał, poprzez mądrość swego władcy, nauczyć wszystkie narody o prawdziwym Bogu. I na początku to działało calkiem dobrze, jak ilustruje to poniższy fragment Księgi Królewskiej: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Również i królowa Saby, usłyszawszy rozgłos mądrości Salomona, przybyła, aby przez rozstrząsanie trudnych zagadnień osobiście się o niej przekonać.  Przyjechała więc do Jerozolimy ze świetnym orszakiem i wielbłądami, dźwigającymi wonności i bardzo dużo złota oraz drogocennych kamieni. Następnie przyszła do Salomona i odbyła z nim rozmowę o wszystkim, co ją nurtowało.  Salomon zaś udzielił jej wyjaśnień we wszystkich zagadnieniach przez nią poruszonych. Nie było zagadnienia, nieznanego królowi, którego by jej nie wyjaśnił.   Gdy królowa Saby ujrzała całą mądrość Salomona oraz pałac, który zbudował,  jak również zaopatrzenie jego stołu w potrawy i napoje, i mieszkanie jego dworu, stanowiska usługujących jemu, jego szaty, jego podczaszych, jego całopalenia, które składał w świątyni Pańskiej, wówczas wpadła w zachwyt.  Dlatego przemówiła do króla: Prawdziwa była wieść, którą usłyszałam w moim kraju o twoich dziełach i o twej mądrości.  Jednak nie dowierzałam tym wieściom, dopóki sama nie przyjechałam i nie zobaczyłam na własne oczy, że nawet połowy mi nie powiedziano. Przewyższyłeś mądrością i powodzeniem wszelkie pogłoski, które usłyszałam.  Szczęśliwe twoje żony, szczęśliwi twoi słudzy! Oni stale znajdują się przed twoim obliczem i wsłuchują się w twoją mądrość!  Niech będzie błogosławiony Pan, Bóg twój, za to, że ciebie upodobał sobie, aby cię osadzić na tronie Izraela; z miłości, jaką żywi Pan względem Izraela, ustanowił ciebie królem dla wykonywania prawa i sprawiedliwości. (1 Krl 10, 1-9)&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Oczywiście znamy resztę tej historii. Salomon odszedł pod koniec życia od prawdziwej wiary, pod wpływem żon zaczął budować miejsca święte pogańskim bożkom i boginkom i w konsekwencji tego Bóg odwrócił od niego swoje życzliwe spojrzenie. Izrael po śmierci Salomona się rozpadł na dwa królestwa i wkrótce,  obydwa zostały całkowicie podbite.  Jedno, Królestwo Judy, z Jerozolimą, odrodziło się  w pewnym stopniu, ale Królestwo Izraela, czyli dziesięć zbuntowanych pokoleń, przepadło na zawsze. Dziś pozostało po nich trochę zdegenerowanych Samarytan, a o reszcie wszelki słuch zaginął. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Mamy wiele przykładów w historii, gdzie to sam Bóg wygrywał bitwy i wojny. Przykładów w Biblii jest wiele, ale i poza Biblią ich nie brakuje. Bitwa pod Lepanto w 1571 roku, czy Cud nad Wisłą to tylko dwa z nich. Pokazują one, że nie jest takie istotne ile się ma żołnierzy, statków, armat, czy koni. Ważne jest, czy Bóg jest po naszej stronie. Różaniec, modlitwa – nie są czymś nieistotnym, drugorzędnym. Jest to rzecz podstawowa. Także z militarnego punktu widzenia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nikt z nas nie zna bożych planów i nikt nie wie, jak będzie wyglądał świat za kilkaset lat. Jedno jest pewne: Rozwój wypadków nie zaskoczy Boga. Dla Niego nie ma bowiem „za kilkaset lat”. On teraz  jest w każdym momencie historii, a cała historia jest w Bogu, jak książka w głowie autora. To my,  jak czytelnicy książki, musimy strona po stronie obracać kartki historii, Bóg, autor naszej Księgi Życia, zna jej pierwszą i ostatnią kartę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dlatego nie można stracić będąc z Bogiem. On już odniósł zwycięstwo. Ale nie wiemy, czy Polska będzie tym  krajem, a Polacy tym narodem, który do końca wytrwa w wierze i który doczeka powtórnego przyjścia naszego Pana. Być może Bóg chciał użyć nas tak, jak chciał użyć Królestwo Salomona, do nauczenia o sobie innych narodów. Jednak gdy staniemy się bezużyteczni, to czeka nas taki los, jaki  spotkał dziesięć pokoleń Izraela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Bóg nie wymyśla nowych rzeczy, Jego plan pozostaje zawsze taki sam, bo Bóg zawsze ma dobry "plan A". Czy to będzie Izrael, z Dawidem i Salomonem, czy Rzym,  nawrócony i głoszący chrześcijaństwo całemu światu, czy też Polska jako zaczyn chrześcijaństwa w UE. Bo niby dlaczego nie? Skoro uczniowie Jezusa nawrócili Rzym, to czemu my nie możemy nawrócić Unii? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nie możemy, bo nie mamy takiej wiary, jak pierwsi chrześcijanie. &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nie można nikogo zarazić wiarą, gdy się jest letnim chrześcijaninem.  &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nie jesteśmy gotowi oddać za nią życia.  I brakuje nam cierpliwości. Chcielibyśmy, by najbliższe wybory wszystko odmieniły. Tymczasem krew męczenników przez wieki użyźniała glebę, na której wyrosło chrześcijaństwo. Nic się tam nie stało w tydzień. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Droga przez nawrócenie jest długa i ciężka. Ale jest to droga pewna, a innej po prostu nie ma. Wybory? Jakie wybory? Ile razy można głosować na „mniejsze zło”, które potem zawsze okazuje się dokładnie takim samym złem, jak to „większe”.  Dopóki władza będzie celem samym w sobie, dopóty politycy będą szli na kompromisy. Byle tę władzę utrzymać. I dopóki nie odmienią się serca polityków, pozostanie tak, jak jest. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jak więc te serca odmienić? Zaczynając od siebie. Następne pokolenie polityków to będą nasze dzieci i wnuki. Zatem… musimy przede wszystkim mieć dzieci i wnuki. Wychowane w silnej rodzinie. Nauczone wiary. Nauczone przez nas, rodziców i dziadków. Nauczyciele, katecheci   mogą pomóc, ale oni także są naszymi dziećmi. Zatem i oni muszą się wychować w silnych, chrześcijańskich rodzinach. Niezależnie od tego, jak na to spojrzymy, nie ma po prostu innej drogi, niż przez rodzinę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Możemy się miotać od wyborów do wyborów, wymyślać koalicje i programy, wieszać psy na Unii, ale co nam to da? I tak niczego to nie zmieni. Ale możemy też zacząć zmieniać świat, zaczynając od siebie. Od modlitwy, od adoracji Jezusa w Najświętszym Sakramencie, od przekazywania dzieciom zasad naszej wiary, pamiętając, że najlepiej dzieci się uczy poprzez dawanie przykładu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Nie zapominajmy też o postach. Nie tych "postach na forum", ale o poszczeniu.  Dziś tłusty czwartek. Wielki Post za rogiem. A ponieważ są pewne złe duchy, które „ wyrzuca się tylko modlitwą i postem”, to wyrzućmy je. Modlitwą i postem. Bo z politycznych sposobów one się tylko śmieją.  Zatem… wybór zależy od nas. Od każdego z nas. Bez oglądania się na innych.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; I jeszcze jedno.  Nie wiemy, ilu z nas wystarczy, by zmienić świat. Dziesięciu mogło uratować Sodomę. Może właśnie ja, albo Ty jesteś tym dziesiątym? To wie tylko Bóg. A my, dopóki  nie spróbujemy, nie dowiemy się nigdy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;God love you. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-1191310558972417719?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/1191310558972417719/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=1191310558972417719&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/1191310558972417719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/1191310558972417719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2010/02/badz-madrzejszy-od-salomona.html' title='Bądź mądrzejszy od Salomona.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-7724967276584442736</id><published>2010-02-09T10:10:00.001-05:00</published><updated>2010-02-09T10:24:55.628-05:00</updated><title type='text'>Blog roku. Czy było warto?</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;Konkurs na Blog Roku 2009 zakończony. Przynajmniej dla mnie. Czy było warto starować? Czy odniosłem jakiś sukces? Czy to doświadczenie mnie czegokolwiek nauczyło? Coś mi pokazało? Odpowiedź na wszystkie z tych pytań brzmi: „Tak, ale…”&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;strong&gt;Promocja&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zaczynając swój udział w konkursie, zgłaszając&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;do niego swego bloga, miałem bardzo konkretne założenie. Moim celem było dotarcie do kilku, czy kilkuset nowych osób, które bez tego nigdy by się o blogu nie dowiedziały. W Internecie istnieją miliardy stron. Miliony z nich są w języku polskim. Blogów zapewne są setki tysięcy. Niemal każdy teraz, od premierów po kierowców, uważa, że ma coś ważnego do powiedzenia i że inni koniecznie muszą to usłyszeć. Dlatego też większości z tych blogów nikt nie czyta, poza najbliższą rodziną. Zwłaszcza nikt nie czyta blogów kierowców, sprzątaczek, gospodyń domowych i egzaltowanych nastolatek.&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Nikt ich nie czyta z braku czasu, bo cały czas, jaki mieli, poświęcili na czytanie blogów polityków.&lt;/p&gt; &lt;p class="MsoNormal"&gt;Dlatego też uważam, że jest sukcesem, że moje blogi odwiedza po kilkaset osób dziennie. Stronę &lt;a href="http://www.polonus.alleluja.pl/"&gt;www.polonus.alleluja.pl&lt;/a&gt; gdzie zaczęła się moja przygoda z pisaniem, odwiedziło przez ostatnie sześć lat ponad milion gości. Bloga w „Salonie24”, który zacząłem zaledwie parę miesięcy temu, odwiedziło już 25 tysięcy osób, a przecież piszę także na Frondzie i na swoim forum, odwiedzanym każdego miesiąca przez kilkanaście tysięcy osób. I choć prawdą jest, że tam większość gości przychodzi ze względu na tematy nie związane z wiarą, to jednak wielu z ich także i na te ważne czasem zagląda.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W pierwszym etapie konkursu wystartowało sześć tysięcy blogów w dziesięciu kategoriach. Sto z nich, po dziesięć z każdej kategorii, przeszło do kolejnego etapu. Wśród nich także mój, co było już olbrzymim sukcesem. Z tej setki sami czytelnicy wybierali najlepszy, ich zdaniem, blog. I tu dość długo, ku mojemu olbrzymiemu zaskoczeniu, prowadziłem. Pary nam starczyło na połowę czasu trwania konkursu, potem zsunąłem się na trzecie miejsce, by zakończyć na piątym. Ale i tak jest to niesamowity sukces.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;strong&gt;Korwin Mikke&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Gdy prowadziłem jeszcze w konkursie, ktoś posiadający Nicka „niepozorny” zamieścił taki komentarz pod jednym z moich wpisów:&lt;/p&gt; &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 128);"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 153);"&gt;„Korwin-Mikke rozpoczął standardową procedurę promowania zazwyczaj kiepskich blogów swoich kolegów politycznych [...]&lt;br /&gt;Obawiam się, że blogi z normalnie organizowanym poparciem, w tym Pański, raczej nie mają szans. A szkoda - zagłosowałem mimo że trochę się różnimy światopoglądowo, bo to co Pan robi na to zasługuje.”&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie bardzo wiedziałem, co ma on na myśli, ale gdy po paru godzinach po tej informacji pierwszy z promowanych przez Mikkego blogów wyprzedził mnie, zacząłem się temu przyglądać. Okazało się, że pan Mikke, sam będąc zwycięzcą jednej z poprzednich edycji konkursu, ma niesamowicie popularnego bloga, którego odwiedziło już ponad trzydzieści milionów czytelników i ma swoich „pretorianów”, którzy wpatrzeni w swego wodza wykonują dokładnie wszystko, co on im nakazuje. Zatem gdy pan Mikke zaczął im zalecać, by „ci na literę od A do C” głosowali na blog numer jeden, a ci na literę od D do N na kolejny, a ci od O do Z na trzeci”, to był to konec konkursu. Pan Mikke zdeterminował kolejność pierwszych trzech blogów.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie jest to ani nieuczciwe, ani nielegalne. Na tym polegają tego typu konkursy. Na zdobywaniu poparcia i jeżeli pan Mikke postanowił się zaangażować w ten konkurs – jego sprawa. Trochę zdziwienia wywołują jedynie takie komentarze, jakie zamieścił on na swoim blogu. „Niepozorny” poinformował mnie bowiem, że Mikke w pewnym momencie napisał:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 51, 102);"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 153);"&gt;"Obiecane wskazówki co do głosowania podam po północy, gdy zadzwoni do mnie „wiewiórka” z ONETu i poda aktualne dokładne dane."&lt;br /&gt;A notka wcześniej:&lt;br /&gt;Dziś zaraz po północy będzie informacja – i (nieco zmieniona) prośba o głosowanie w finale Konkursu."&lt;br /&gt;Korwin otwarcie chwali się jakimiś kontaktami w Onecie pozwalającymi na planowanie strategii - oszalał on?&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 153);"&gt;”&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zatem, okazało się, że w konkursie byli „równi i równiejsi”. My, zwykli uczestnicy, i pupilki pana Mikke, który głośno mówiąc o potrzebie wolnej konkurencji, przynajmniej w sferze gospodarczej, w konkursie wykorzystał wszystkie możliwości, nawet te nie do końca uczciwe, by żadnej wolnej konkurencji nie było. Korzystał z informacji dla nas niedostępnych i promował na niezwykle popularnej stronie internetowej nie swojego bloga, ale blogi swych faworytów, wypaczając zupełnie całą ideę konkursu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Mnie to nauczyło jednego. Mianowicie tego jakim „mężem stanu” jest Mikke. Przypomniał mi się od razu Ronald Reagan. Prezydent kraju, który udzielił mi azylu. „Mój” pierwszy amerykański prezydent. Był on krytykowany za to, że w swej polityce promował tylko kilka rzeczy. Drobiazgi. Takie jak obalenie „mocarstwa zła”, czyli Związku Radzieckiego, obniżenie podatków, co miałby spowodować koniec recesji i powrót silnej gospodarki, zmniejszenie deficytu budżetowego i inflacji, umocnienie prestiżu i potęgi militarnej USA na świecie.&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Tylko tyle. I Reagan odniósł niesamowity sukces.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: left;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Wielkość Reagana na tym polegała, że miał wizję, umiał ją przekazać innym, potrafił dobierać sobie odpowiednich ludzi. Mikke nigdy czegoś takiego nie dokona, nawet, jeśli założymy, że ma podobne poglądy polityczne, czy gospodarcze. Nie dokona, bo jego wizja obejmuje wyciąganie informacji od „wiewiórki z Onetu” i angażowanie się w jakieś trzeciorzędne (z punktu widzenia wielkiej polityki) konkursy. I tak właśnie jest on postrzegany przez większość społeczeństwa. Kanapowa partia, kanapowy polityk. Mąż stanu? Hmm… Jaki stan, taki mąż. Mąż w stanie raczej opłakanym.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Przyjaciele&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Gdy walczyłem o jak najlepszą pozycję w konkursie, zwracałem się z prośbą o głosy do wszystkich swoich przyjaciół. Napisałem kilka tekstów, nagrałem wideo. Odpowiedzi na te prośby przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Otrzymałem tyle cudownych dowodów poparcia, przyjaźni, wręcz miłości, że czasem wręcz nie mogłem powstrzymać łez wzruszenia. Dla nich samych warto było spróbować swoich sił. Poniżej kilka przykładów z komentarzy z youtube:&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 153);"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;dobrze, że Hiob mówi﻿ o Bogu!! Niech będzie drogowskazem dla tych dzieciaków którym imponuje facet w wielkiej ciężarówce :D Ja też go bardzo polubiłem.. szczery, dobry człowiek, który kieruje się Bożą nauką. (michalborecki)&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 153);"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Hiob masz 31 głosów całą klasę zmobilizowałem﻿ (kamilredkan)&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 153);"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;załatwiłem już dzisiaj 13 głosów&lt;br /&gt;nie damy się Hiobie﻿ jesteśmy z Tobą (Nubiraf)&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 153);"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Zorganizowałem kolejne 5 smsów.﻿ Musimy wygrać! (adamss 3003)&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 153);"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Popieram popieram popieram&lt;br /&gt;Hiobie﻿ nie ma innego wyjscia musisz wygrać.&lt;br /&gt;Ludziska mobilizacja wysyłać smsy bo blog najlepszy a i cel szczytny (RaFaL8590)&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 153);"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Jest Pan bardzo dobrym człowiekiem, ja sms już wysłałem, i nie﻿ wykluczam, że wyślę ich więcej. (wiaterek83)&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 153);"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Popieram Cię Hiobie jak tylko mogę...;)&lt;br /&gt;Bo jestem Ci bardzo wdzięczny za to co dla nas robisz te wszystkie filmiki na YouTube , kamera live i forum na którym jest masa ciekawych tematów.&lt;br /&gt;Osobiście bardzo Cię cenię za to wszystko.&lt;br /&gt;I jesteś wspaniałym﻿ człowiekiem który potrafi nie jednej osobie odmienić pozytywnie życie (GrooveBasse)&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Dziękuję za wszystkie te głosy i za wszystkie SMS-y.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Prawdziwy zwycięzca.&lt;/span&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Jednak mój blog został wyprzedzony nie tylko przez trzech pupilków Mikkego, ale także przez … blog jakiegoś księdza. Na początku myślałem, że mój blog jest jedynym „katolickim” blogiem w konkursie, ale okazało się, że nie. Że jest jeszcze blog „&lt;a href="http://mjakmlodosc.blog.onet.pl/"&gt;M jak młodość&lt;/a&gt;”, prowadzony przez młodego kapłana, który pokonał mnie jak najbardziej uczciwie. I dla mnie właśnie ten blog jest moralnym zwycięzcą konkursu na „bloga blogerów”.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wyniki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Końcowa klasyfikacja wyglądała tak: Zwycięski blog otrzymał 1319 głosów, dwa kolejne, popierane przez Mikkego, odpowiednio 809 i 803 głosy. Blog młodego księdza 703 głosy, mój 626. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Kolejny blog miał poniżej czterystu głosów, następne już poniżej trzystu. Niektóre, nawet spośród tych wybranych przez jurorów do dalszej rywalizacji, otrzymały zaledwie po parę sms-ów.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;W tym kontekście nie można inaczej spostrzegać mojego udziału w konkursie, niż jako wielki sukces. Nie największy, mogło być lepiej, ale przecież lepiej zawsze może być. Ale konkurs udowodnił, że mój blog jest potrzebny, że dla wielu osób jest ważny, że wielu nie tylko słowami, ale głosowaniem to udowodniło. Uzyskać ponad sześćset głosów, nie mogąc samemu wysłać ani jednego, to niewątpliwie jest coś.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Jeszcze raz serdecznie dziękuję Wam wszystkim. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Nie wygraliśmy laptopa, by go komukolwiek przekazać. Ale uzyskaliśmy kilkaset złotych na opłacenie turnusów rehabilitacyjnych dla osób niepełnosprawnych, poznaliśmy się lepiej, zachęciliśmy wiele osób, by odwiedziły mojego bloga, zatem wszyscy przyczyniliśmy się do czegoś dobrego. Mój blog przecież ma tylko jeden cel: Przybliżenie wszystkim Ewangelii, wyjaśnianie naszej wiary, głoszenie Dobrej Nowiny.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Bóg Zapłać!  &lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-7724967276584442736?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/7724967276584442736/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=7724967276584442736&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/7724967276584442736'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/7724967276584442736'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2010/02/blog-roku-czy-byo-warto.html' title='Blog roku. Czy było warto?'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-7339784107490437085</id><published>2009-10-09T16:53:00.002-04:00</published><updated>2009-10-09T16:58:16.928-04:00</updated><title type='text'>Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego.</title><content type='html'>&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;W tą niedzielę słyszymy w Kościele czytanie z Ewangelii św. Marka o bogatym młodzieńcu i uchu igielnym. Wszyscy znamy ten fragment Ewangelii i wszyscy zapewne słyszeliśmy jej wytłumaczenie, ale jakby ktoś akurat nie pamiętał, pozwolę sobie dodać kilka swoich uwag. Tym bardziej, że ja, choć już parokrotnie pisałem o tym, ciągle się uczę nowych szczegółów.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Pierwsza interpretacja, z jaką się spotkałem, to taka, że greckie słowo &lt;/span&gt;&lt;em style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;kamilos&lt;/em&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; ('wielbłąd') jest błędem, bo powinno tam być słowo  &lt;/span&gt;&lt;em style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;kamêlos&lt;/em&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;, które oznacza sznur, powróz.  Tym bardziej, że w języku aramejskim słowo &lt;/span&gt;&lt;em style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;gamla &lt;/em&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;oznacza zarówno wielbłąda, jak i sznur.&lt;/span&gt;&lt;em style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/em&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Zapewne dlatego, że sznury robiono wtedy z włosia wielbłądów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Znacznie jednak popularniejszą interpretacją tego tekstu jest wyobrażenie o wąskim przetyku w murach Jerozolimy, które były, dla bezpieczeństwa, jedynymi bramami otwartymi po zmroku. Łatwe do obrony i niemalże niemożliwe do sforsowania przez wrogie wojska, szczególnie, gdy zmierzały one konno, lub na wielbłądach. Gdyby nawet udało się wielbłąda przepchać przez taki otwór w murze, koniecznie trzeba było go pozbawić jakiegokolwiek bagażu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Tak też dalej postępuje interpretacja słów Pana Jezusa. Bogaty młodzieniec jest doskonałym wykonawcą Prawa. Przestrzega wszystkich przykazań, ale przestrzega tylko ich litery. Panu Jezusowi chodzi jednak o coś więcej. O całkowite oddanie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Młodzieniec, na którego Jezus spogląda „z miłością” zbyt kocha swoje materialne posiadłości, by przejść przez ucho igielne. Jego wielbłąd jest objuczony, a on nie jest gotowy do porzucenia tego bagażu. Dlatego nie jest gotowy do przyłączenia się do apostołów. Jakże inaczej, niż Piotr, Mateusz, Jan, czy Jakub. Zostawili swoje łodzie, zostawili swoje urzędy, przynoszące im spory dochód, zostawili wszystko i poszli za Jezusem. Jedyny, który w swym sercu nie zostawił nic za sobą, był Judasz, który okradał apostołów i dla trzydziestu srebrników zdradził swego Nauczyciela.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Ojciec Mitch Pacwa z EWTN, jezuita polskiego pochodzenia, nieraz powtarza, że karawan nie ma ani bagażnika na dachu, ani haka do przyczepy. I jak zauważa biblijny Hiob, „nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę.” Gdy na pogrzebie męża zapytano wdowę po Rockefellerze ile majątku zostawił jej mąż, odparła: „Wszystko”.  Bo śmierć jest tym momentem, który powoduje, że nagle zupełnie inne bogactwa zaczynają się liczyć, a nasze konto bankowe jest zupełnie bez znaczenia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;To tyle interpretacja tekstu. Teologicznie bez zarzutu, problemem jednak jest to, że… w murach Jerozolimy nie ma żadnych przetoków, czy małych bram. Nawet ostatnio, gdy byłem tam w maju, chciałem sfotografować to „ucho igielne”, ale nasz przewodnik powiedział, że jest to wymysł średniowieczny, pochodzący z XV wieku, czy może według innych źródeł z wieku IX, jednak nikomu nie udało się potwierdzić istnienia takich otworów w murze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Jak zatem pokonać tę trudność? Jest kilka możliwości. Ja się wychowałem na Sienkiewiczu i choć trudno go nazwać autorytatywnym źródłem historycznym, to jednak w mojej pamięci utkwiło to, że na nocne wycieczki rycerze opuszczali oblężone twierdze tajnymi przetokami w murze. Zatem sama koncepcja takich otworów, w czasach, gdy miasta bywały otoczone murami, była dość powszechna. Zatem to, że dziś ich nie możemy znaleźć, nie znaczy wcale, że nie było ich w czasach Jezusa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Musimy pamiętać, że choć co prawda Jerozolima jest dziś otoczona murami, nie są to dokładnie te same mury, co 2000 lat temu. Dziś na przykład miejsce śmierci Pana Jezusa i Jego Grób są wewnątrz murów, ale wtedy były poza murami. Miasto bowiem znacznie się od tamtych czasów powiększyło. Zatem jest całkiem możliwe, że miejsce, o którym wspominał Pan Jezus nie zachowało się do dzisiaj. A może jednak...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;W 1859 rosyjski rząd nabył fragment terenów obok Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie. W 1882 roku car Aleksander III powołał organizację o nazwie Православное Палестинское Общество Иерусалим и Ближний Восток, mającą na celu zbadanie tych terenów. Organizacji tej przewodniczył  brat cara, Wieki Książę Siergiej Aleksandrowicz, który przeznaczył tysiąc rubli w złocie osobistego majątku na finansowanie  badań.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Archeolodzy, pod przewodnictwem  Antonina  Archimandrity Kapustina i niemieckiego naukowca, Conrada Sika, odkryli fragmenty murów długości 2,5 metra i starą bramę, z otworami po zawiasach w murach,  progiem, wytartym milionami stóp i kamieniami po obu stronach bramy, będącymi fragmentem drogi prowadzącej w stronę Golgoty. Jest bardzo prawdopodobne, że była to brama, którą przechodził Pan Jezus, niosąc swój Krzyż, na miejsce swojej kaźni. Tam właśnie, w odkopanym murze znajdował się niewielki otwór, który dziś niektórzy nazywają „uchem igielnym” (Foto ze strony ippo-jerusalem.info/english.html):&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img src="http://ippo-jerusalem.info/albomPodvorye/porog/DCP_0743.jpg" alt="" height="450" width="600" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Oczywiście nie jest to żaden dowód, ale przykład ten pokazuje, że interpretacja z wielbłądem pozbawionym bagażu jest możliwa. Niezależnie jednak od tego, czy będzie to wielbłąd i otwór w murze, czy strzępiąca się, gruba nić i malutkie uszko igielne – nauka Pana Jezusa jest jasna. Bez Boga, bez Jego łaski, bez daru, jakim była Jego Śmierć dla odkupienia za nasze grzechy – zbawienie jest niemożliwe.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;My musimy przestrzegać przykazań, odrzucić nasze bożki, „rozebrać wielbłąda”. Jednak to jest coś, co w matematyce nazywamy „warunkiem koniecznym, niewystarczającym”. Sami bowiem nigdy nie doskoczymy do Nieba. Bowiem ani nas Bóg nie zbawi wbrew naszej woli, ani my sami tego zbawienia nie osiągniemy. Jego dar wymaga naszej akceptacji, a nasze uczynki muszą być wynikiem odpowiedzi na Jego łaskę. Łaskę, która umożliwia nie tylko to, że możemy nawlec igłę grubą nicią, a wielbłądy przeprowadzić przez wąskie szpary w murze, ale także to, że nawet ja mogę mieć nadzieję na zbawienie mojej duszy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;PS. Moje stare posty na ten temat można znaleźć m. in. tutaj: &lt;/span&gt;&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://archiwumhioba.blogspot.com/2006/04/wielbd-ucho-igielne-i-wity-wawrzyniec.html"&gt;"Wielbłąd, ucho igielne i Święty Wawrzyniec"&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt; ; &lt;/span&gt;&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://truckerhiob.blogspot.com/2006/10/nauczycielu-dobry-co-mam-czyni-aby.html"&gt;"Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?" (Mk 10, 17-30)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Zapraszam.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-7339784107490437085?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/7339784107490437085/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=7339784107490437085&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/7339784107490437085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/7339784107490437085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/10/atwiej-jest-wielbadowi-przejsc-przez.html' title='Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-6621151223137193369</id><published>2009-10-08T20:13:00.002-04:00</published><updated>2009-10-08T20:18:08.941-04:00</updated><title type='text'>Nie zgadzasz się ze mną?  To zgnij w piekle, heretyku!</title><content type='html'>&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Komentarze pod niektórymi z naszych postów, zwłaszcza na "Frondzie",  przemieniają się w niezwykle zażarte dyskusje. Nie ma w tym nic złego, szczególnie, gdy posty dotyczą spraw ważkich. Gdy ktoś uważa, że ma rację, a jego adwersarz, jego zdaniem, się myli, to jest rzeczą naturalną, że chce go do swoich racji przekonać. Jedyny problem jaki mam to forma, w jakiej się czasem nawzajem przekonujemy.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;I żeby było jasne, od razu dodam, że nie chodzi mi o to jak ktoś się zwraca do mnie. Jest mi to, prawdę mówiąc, raczej obojętne. Jak ktoś obrzuca mnie epitetami  – to dla mnie jest to tylko dowód, że nie ma on żadnych konkretnych kontrargumentów. Zawsze bowiem jest tak, że uwagi „ad personam” są argumentem zastępczym. Nie dziwi mnie to szczególnie wtedy, gdy tak postępują osoby nie uważające się za chrześcijan. Jednak gdy to chrześcijanie tak postępują, niezależnie, czy są to osoby o poglądach podobnych do moich, czy nie – to mamy mały problem.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dyskutując z kimkolwiek z punktu widzenia Kościoła jest bardzo łatwo „wygrać dyskusję”. Niezależnie od tego, czy dyskusję prowadzimy z ateistą, agnostykiem, protestantem, czy „tradsem”. Niezależnie od tego, czy nasz oponent jest na prawo, czy na lewo, czy jest w ogóle na innej planecie. Kościół ma zawsze rację, bo Kościół to Jezus, a Jezus to Prawda. I niezależnie od tego jak bardzo inni będą się wysilać na obalenie tej oczywistej rzeczywistości, to ich wysiłki są skazane na niepowodzenie.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;My jednak często zapominamy, że w naszych dyskusjach nie chodzi o wygranie argumentu, ale o wygranie człowieka. Zapominamy, że celem dyskusji jest pozyskanie brata, nie odniesienie zwycięstwa w debacie. Dlatego forma jest tak ważna. Oczywiste jest, że argumentacja ważna jest także. Nie wystarczy być miłym i prawić komplementy. Dyskusja potrzebuje mięsa i ziemniaków, a nie gorącej pary. Konkretów, nie wodolejstwa. Lecz gdy wjeżdżamy z naszym „obiadkiem” równocześnie obrzucając oponentów błotem, to jest bardzo prawdopodobne, że nigdy nawet nie spróbują tego, co im serwujemy.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Poniżej cytuję trzy fragmenty różnych Listów z Nowego Testamentu.  Święty Jakub, święty Paweł i święty Piotr mówią tu dokładnie to samo. Tylko miłością można cokolwiek osiągnąć. Bo co nam to da, że będziemy mieli argumenty nie do odparcia, gdy równocześnie tak zranimy swego brata, że on nawet tych argumentów nie zobaczy? Co nam da ta wojna na słowa? Mamy obowiązek bronić tej nadziei, która w nas jest, to prawda. Święty Piotr nam to wyraźnie nakazuje. Ale też dodaje, że należy to czynić "z łagodnością" i "z szacunkiem".&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;I na koniec jeszcze raz powtórzę, że to miłość bliźniego musi być naszym "spiritus movens". Jeżeli bowiem te dyskusje prowadzimy dla samej przyjemności dyskutowania, czy dla pokazania jacy to my jesteśmy błyskotliwi i mądrzy, to jaki to ma sens? Po co to robić? Nie lepiej wziąć psa i iść na świeże powietrze, podotleniać płuca? I tak nikomu nie zaimponujemy naszą wyimaginowaną mądrością, naszą erudycją i błyskotliwością. A zrażając brata i raniąc go, robimy więcej złego, niż dobrego i zamiast szerzyć Królestwo Boże, czasem wręcz zamykamy mu drogę do pełni prawdy i do zbawienia.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt; &lt;p&gt;Niech zbyt wielu z was nie uchodzi za nauczycieli, moi bracia, bo wiecie, iż tym bardziej surowy czeka nas sąd. Wszyscy bowiem często upadamy. Jeśli kto nie grzeszy mową, jest mężem doskonałym, zdolnym utrzymać w ryzach także całe ciało. Jeżeli przeto zakładamy koniom wędzidła do pysków, by nam były posłuszne, to kierujemy całym ich ciałem. Oto nawet okrętom, choć tak są potężne i tak silnymi wichrami miotane, niepozorny ster nadaje taki kierunek, jak odpowiada woli sternika. Tak samo język, mimo że jest małym członkiem, ma powód do wielkich przechwałek. Oto mały ogień, a jak wielki las podpala. Tak i język jest ogniem, sferą nieprawości. Język jest wśród wszystkich naszych członków tym, co bezcześci całe ciało i sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg życia. Wszystkie bowiem gatunki zwierząt i ptaków, gadów i stworzeń morskich można ujarzmić i rzeczywiście ujarzmiła je natura ludzka. &lt;strong&gt;Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło niestateczne, pełne zabójczego jadu. Przy jego pomocy wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak być nie może, bracia moi!&lt;/strong&gt; Czyż z tej samej szczeliny źródła wytryska woda słodka i gorzka? Czy może, bracia moi, drzewo figowe rodzić oliwki albo winna latorośl figi? Także słone źródło nie może wydać słodkiej wody. &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Jk 3, 1-12)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Miłość niech będzie bez obłudy! Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem!  W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi! W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie!  Nie opuszczajcie się w gorliwości! Bądźcie płomiennego ducha! Pełnijcie służbę Panu! Weselcie się nadzieją! W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie – wytrwali! Zaradzajcie potrzebom świętych! Przestrzegajcie gościnności! &lt;/span&gt;&lt;strong style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Błogosławcie tych, którzy was prześladują! Błogosławcie, a nie złorzeczcie!&lt;/strong&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt; Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą. Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach! Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to, co pokorne! Nie uważajcie sami siebie za mądrych!  &lt;/span&gt;&lt;strong style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Nikomu złem za złe nie odpłacajcie&lt;/strong&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi! Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi!  Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]! Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan – ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go.  Jeżeli pragnie – napój go! Tak bowiem czyniąc, węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę.  &lt;/span&gt;&lt;strong style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!&lt;/strong&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Rz 12, 9-21)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Na koniec – wszyscy (bądźcie) jednomyślni, pełni współczucia, miłości braterskiej, miłosierdzia i pokory!  &lt;/span&gt;&lt;strong style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Nie odpłacajcie złem za złe ani złorzeczeniem za złorzeczenie, lecz przeciwnie: błogosławcie, gdyż do tego jesteście powołani&lt;/strong&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;, abyście błogosławieństwo otrzymali w dziedzictwie.  "Ten bowiem, kto chce życie miłować i oglądać dni szczęśliwe, niech powstrzymuje swój język od złego i wargi od fałszu! Niech unika zła, a czyni dobro, niech szuka pokoju i za nim idzie,  gdyż oczy Pana (zwrócone są) na prawych i Jego uszy słuchają ich błagania, lecz oblicze Pana przeciwko tym, którzy źle czynią".  I któż wam zaszkodzi, jeżeli gorliwie zabiegać będziecie o dobro?  Lecz jeślibyście nawet doznali jakiegoś cierpienia dla sprawiedliwości, to szczęśliwi jesteście! "A groźby ich się nie lękajcie ani nie poddawajcie się trwodze",  lecz Pana – Chrystusa pobożnie czcijcie w sercach waszych, &lt;/span&gt;&lt;strong style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;zawsze gotowi do obrony przed każdym, kto żąda od was uzasadnienia waszej nadziei.  Ale (czyńcie to) z łagodnością i z szacunkiem.&lt;/strong&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt; Zachowujcie czyste sumienie, aby ci, którzy obrzucają obelgami wasze uczciwe życie w Chrystusie, musieli się wstydzić swoich oszczerstw.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(1P 3, 8-16, BP)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-6621151223137193369?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/6621151223137193369/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=6621151223137193369&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/6621151223137193369'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/6621151223137193369'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/10/nie-zgadzasz-sie-ze-mna-to-zgnij-w.html' title='Nie zgadzasz się ze mną?  To zgnij w piekle, heretyku!'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-9138883322101156829</id><published>2009-10-05T23:41:00.004-04:00</published><updated>2009-10-06T00:43:38.738-04:00</updated><title type='text'>Recepta na dobre małżeństwo</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt; &lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Przeczytałem przed chwilą na blogowisku Frondy &lt;a href="http://fronda.pl/frankofil/blog/co_nam_omal_nie_rozbilo_malzenstwa"&gt;post Frankofila&lt;/a&gt; o problemach małżeńskich spowodowanych głównie przepracowaniem. Ponieważ parę tygodni temu my mieliśmy 30. rocznicę ślubu, a nasze małżeństwo jest dzisiaj w lepszej formie niż było kiedykolwiek, (i to pod KAŻDYM względem lepsze), postanowiłem podzielić się z wami pewnym sekretem. Sekretem na dobre małżeństwo. Nawet, gdy jest bardzo zapracowane.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Ja średnio pracuję po 80-100 godzin tygodniowo, a moja żona ma pełny etat w szpitalu i dodatkowo prowadzi firmę (czyli zajmuje się moimi ładunkami, wysyła rachunki, szuka towaru itp), a do tego naprawia cieknące krany i rynny, plewi, sadzi i wozi córkę  na zajęcia do oddalonej o 30 km uczelni, bo przecież mnie nigdy nie ma w domu. Myślę zatem, że stwierdzenie, że się raczej nie nudzimy jest dość bezpieczne. Jeżeli ktokolwiek bywa przepracowany, to z pewnością my możemy się śmiało  do tej grupy zaliczyć. A mimo to mamy naprawdę udane małżeństwo.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Czy zatem nie mieliśmy kryzysów? Owszem, wiele.  Prawdę mówiąc bardzo trudno spotkać w USA kierowcę ciężarówki, który by miał po 30 latach tę samą żonę. Wiem, uogólniam i chyba nasi rodacy są tu chlubnym wyjątkiem, ale statystycznie kierowcy należą do profesji  najczęściej się rozwodzących. &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Truck_driver#Time_off"&gt;Według Wikipedii&lt;/a&gt; czwarte miejsce w tej niechlubnej statystyce. Czemu więc nasz związek jest coraz lepszy? Bo ja odnalazłem receptę na dobre małżeństwo.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Skąd się brały dawniej nasze problemy? Głównie stąd, że ja, po tygodniu, czy dwóch, czy trzech w drodze, gdy wracałem do domu, spodziewałem się, że moja ukochana będzie czekała na mnie w powabnym szlafroczku, z zimnym piwem w jednej ręce, pilotem do telewizora w drugiej, a z różą w zębach i zapyta: „Czym mogę służyć mojemu panu i władcy?” Tymczasem przychodzę, a tu… pretensje i problemy, bo pralka się zepsuła, dziecko chore, ze szkoły dzwonią, że zadania nie oddane, w pracy zwolnienia… A ja to niby co? Na wczasach byłem? I tak od słowa do słowa czasem się tych słów powiedziało odrobinę zbyt wiele.&lt;/p&gt;   &lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Oczywiście nigdy nie dawałem za wygraną. Starałem się najdelikatniej jak mogłem zmienić swoją żonę, by zrozumiała, jak to wygląda z mojej strony… No, czasem trochę mniej delikatnie, zwłaszcza jak się wypiło piwko, czy dwa… Albo gdy człowiek miał wyjątkowo zły dzień… Sami wiecie jak to jest. czasem nas wszystko dookoła irytuje i nic na to nie możemy poradzić. Ale to nie działało, a ona, zamiast się poprawić, to chciała zmieniać mnie. Mnie, takiego ideała! Słyszał ktoś takie rzeczy?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Aż odkryłem sekret. Bardzo prosty. Banalny. Ale jak działa! Rewelacja. Zamiast zmieniać żonę, zmieniłem siebie. Nie mówię, że to było łatwe. Stokroć trudniejsze, niż zmienianie żony. Potrzeba było wielu modlitw, bym otrzymał łaski konieczne do tej odmiany. A zwłaszcza łaski, bym przestał wreszcie zmieniać ją, moją ukochaną. I zajęło to lata, nie stało się to przez jedną noc. Proces zresztą wcale się jeszcze nie zakończył i pewnie będzie trwał do końca życia.&lt;/p&gt;   &lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Najdziwniejsze jednak jest to, (a może to wcale nie jest dziwne?) że moja żona odmieniła się także. Stała się taką żoną, jaką zawsze chciałem, żeby była. To, że odmieniłem swoje zachowanie wobec niej spowodowało dokładnie to samo w jej zachowaniu. Taką samą odmianę. Teraz nie patrzymy na siebie z podtekstem: „Co on/ona powinna dla mnie zrobić?”, ale „Co ja mogę zrobić dla ciebie”.  I niby się nic nie zmieniło, krany ciekną tak, jak dawniej, dzieci chorują i mają problemy w szkole jak zawsze i zmęczenie nas dopada chyba częściej niż wtedy, gdy byliśmy młodsi. Ale jednak zmieniło się coś ważnego.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;30 lat temu ślubowałem mojej oblubienicy tymi słowami: „Ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.” Wierność i uczciwość – rozumiem. Ale miłość? Jak można ślubować miłość? Cóż, skoro ślubujemy, to widocznie można, ale musimy rozumieć, czym miłość małżeńska w swej istocie jest.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Nie można nikomu obiecywać uczucia, bo uczucia przychodzą i odchodzą. Czasem nasze uczucia w stosunku do współmałżonków są mordercze. Miłość, którą ślubujemy to miłość agape, nie eros. Ale jak pięknie to nam przekazał papież Benedykt w encyklice „&lt;a href="http://www.vatican.va/holy_father/benedict_xvi/encyclicals/documents/hf_ben-xvi_enc_20051225_deus-caritas-est_pl.html"&gt;Deus Caritas Est&lt;/a&gt;” nie da się tych rodzajów miłości oddzielić od siebie:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;p&gt;"W dyskusji filozoficznej i teologicznej te rozróżnienia często były zradykalizowane aż do autentycznego przeciwstawienia: typowo chrześcijańską byłaby miłość zstępująca, ofiarna, właśnie&lt;em&gt; agape&lt;/em&gt;; kultura zaś niechrześcijańska, przede wszystkim grecka, charakteryzowałaby się miłością wstępującą, pożądliwą i posesywną, czyli&lt;em&gt; erosem&lt;/em&gt;. Chcąc doprowadzić do ostateczności to przeciwstawienie, istota chrześcijaństwa byłaby oderwana od podstawowych relacji życiowych ludzkiego istnienia i stanowiłaby dla siebie odrębny świat, który mógłby być uważany jako godny podziwu, ale całkowicie odcięty od całości ludzkiej egzystencji. W rzeczywistości&lt;em&gt; eros&lt;/em&gt; i&lt;em&gt; agape&lt;/em&gt; — miłość wstępująca i miłość zstępująca — nie dają się nigdy całkowicie oddzielić jedna od drugiej. Im bardziej obydwie, niewątpliwie w różnych wymiarach, znajdują właściwą jedność w jedynej rzeczywistości miłości, tym bardziej spełnia się prawdziwa natura miłości w ogóle. Także jeżeli&lt;em&gt; eros&lt;/em&gt; początkowo jest przede wszystkim pożądający, wstępujący — fascynacja ze względu na wielką obietnicę szczęścia — w zbliżeniu się potem do drugiej osoby będzie stawiał coraz mniej pytań o siebie samego, będzie coraz bardziej szukał szczęścia drugiej osoby, będzie się o nią coraz bardziej troszczył, będzie się poświęcał i pragnął « być dla » niej. W ten sposób włącza się w niego moment &lt;em&gt;agape&lt;/em&gt;; w przeciwnym razie&lt;em&gt; eros &lt;/em&gt;upada i traci swoją własną naturę. Z drugiej strony, człowiek nie może żyć wyłącznie w miłości oblatywnej, zstępującej. Nie może zawsze tylko dawać, musi także otrzymywać. Kto chce ofiarować miłość, sam musi ją otrzymać w darze. Oczywiście, człowiek może — jak mówi nam Chrystus — stać się źródłem, z którego wypływają rzeki żywej wody (por.&lt;em&gt; J &lt;/em&gt;7, 37- 38). Lecz aby stać się takim źródłem, sam musi pić wciąż na nowo z tego pierwszego, oryginalnego źródła, którym jest Jezus Chrystus, z którego przebitego Serca wypływa miłość samego Boga (por.&lt;em&gt; J&lt;/em&gt; 19, 34)."&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Zatem eros i agape są współzależne. I choć nie mamy wpływu na miłość „eros”, to gdy swą wolą kochamy kogoś miłością „agape”, ta miłość rozpali także tę drugą.  Gdy ofiarujemy siebie, zarażamy swą miłością i zamiast użerania się i pilnowania, by w małżeństwie było po równo, nagle odnajdujemy tę oczywistą prawdę, że tu wcale nie chodzi o to, żeby było po równo, ale żeby każdy, bezwarunkowo, dawał wszystko.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;To rzeczywiście jest takie proste. Oczywiście przy założeniu, że mamy odrobinę dobrej woli po obu stronach. Ale przecież ta odrobina dobrej woli jest w każdym małżeństwie. Przynajmniej na początku. Zatem… polecam każdemu wypróbowanie mojego sekretu, tajemnicy na dobre małżeństwo. Przypomnę tylko, że to nie chodzi o to, by spróbować przez trzy dni i jak nie działa, to się wkurzyć i trzasnąć tę głupią babę w pysk, za to, że nic nie zrozumiała.  Chodzi o to, że tajemnica polega na tym, że to my się odmieniamy, nie spodziewając się niczego w zamian. I trwamy w tym, nawet, gdyby to miało trwać następne 50 lat. Bo nawet, gdy nie uda nam się odmienić naszej żony, czy męża, to z pewnością uda nam się osiągnąć świętość. A to jest warte wszystkie pieniądze, bo tak naprawdę to tylko to się w życiu liczy. Ja jednak obiecuję, że i małżeństwo będzie lepsze. Nie wierzycie? Jak spróbujecie, przekonacie się sami.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-9138883322101156829?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/9138883322101156829/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=9138883322101156829&amp;isPopup=true' title='1 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/9138883322101156829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/9138883322101156829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/10/recepta-na-dobre-mazenstwo.html' title='Recepta na dobre małżeństwo'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-2713340129250041672</id><published>2009-10-01T21:19:00.002-04:00</published><updated>2009-10-01T21:29:29.354-04:00</updated><title type='text'>Tamar, Rachab, Rut i Batszeba</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Chciałem napisać o czterech kobietach, o Tamar, Rachab, Rut i o Batszebie. Pasjonujące postaci z Biblii. Nie bardzo można by je nazwać „świętymi” i z pewnością każda z nich prowadziła życie, które było skandalizujące, lub przynajmniej miała jakiś wstydliwy epizod w tym życiu. Do tego nie były „dobrze urodzone”, nie należały do tego narodu co trzeba i prawdę mówiąc w ogóle nie wiadomo czemu takie „odpadki historii” znalazły na zawsze w niej miejsce. Dlaczego są  to tak ważne osoby, że znamy ich imiona kilka tysięcy lat po ich śmierci. Ale historia ma to do siebie, że tak naprawdę to nikt z nas nie wie, kogo sobie ukocha, a kogo na śmietnik wyrzuci. To można zobaczyć tylko z perspektywy wielu lat. W przypadku tych kobiet wyrok został rozstrzygnięty, więc warto o nich napisać parę słów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Tamar. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Pierwszą z nich jest Tamar. Żona syna Judy, jednego z patriarchów Izraela. Najprawdopodobniej Kananejka, jednak nie jest to do końca jasne. Jasne jest natomiast, że jej mąż, syn Judy, był pół-krwi Kananejczykiem, bo Juda ożenił się z Szuą, „córką pewnego Kananejczyka”.  To właśnie dla Era, syna Judy z Szuą Juda wziął Tamar za  żonę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Tamar szybko owdowiała i, zgodnie z obowiązującym prawem Juda nakazał Onanowi, bratu Era: „Idź do żony twego brata i dopełnij z nią obowiązku szwagra, a tak sprawisz, że twój brat będzie miał potomstwo” Onan wcale na to ochoty nie miał, wiedząc, że urodzone z tego związku dziecko prawnie nie będzie jego potomkiem, lecz brata. Ilekroć zatem&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;„zbliżał się do żony swego brata, unikał zapłodnienia”&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;, jak to ładnie nam tłumaczy Tysiąclatka. Czyli, mówiąc normalnie, ile razy z nią miał seks, stosował stosunek przerywany.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Biblia hebrajska zresztą pisze, że „marnował na ziemię” i nie wiem czemu przetłumaczono to w Tysiąclatce „unikał zapłodnienia”. Biblia Warszawska tak ten werset tłumaczy:&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;„Lecz Onan, wiedząc, że to potomstwo nie będzie należało do niego, ilekroć obcował z żoną brata swego, niszczył nasienie swoje, wylewając je na ziemię, aby nie wzbudzić potomstwa bratu swemu.”&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Podobnie Gdańska:&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;„Lecz wiedząc Onan, iż to potomstwo nie jemu być miało, gdy wchodził do żony brata swego, tracił z siebie nasienie na ziemię, aby nie wzbudził potomstwa bratu swemu.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Bóg ukarał Onana śmiercią. Warto tu przy okazji zwrócić uwagę wszystkim katolikom uważającym, że nie ma nic grzesznego w stosowaniu środków antykoncepcyjnych, szczególnie tych, które nie zabijają powstałego płodu, że to nie za niechęć podtrzymania rodu brata Onan został ukarany. Za to bowiem karą było zaledwie zdjęcie mu sandała z nogi i plunięcie w twarz, nie śmierć. (Pwt 25,5) Bóg jednak ukarał śmiercią Onana, zatem czynem, który zasłużył na taki wyrok było „rozlanie nasienia”, stosunek przerywany, forma antykoncepcji, nie bunt przeciw prawu lewiratu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Er i Onan mieli jeszcze jednego brata, ale był to małolat. Teść więc odesłał synową do jej tatusia, by żyła tam jako wdowa, aż młody Szela dorośnie. Jednak Juda obawiał się, że i ten syn mu zemrze przy tej „czarnej wdowie”, więc wcale nie spieszył się z wypełnianiem prawa. Prawdę mówiąc czy to przez zapomnienie, czy z troski, lub strachu o życie syna postanowił zignorować to, co Prawo nakazało. Ale Tamar niczego nie zapomniała i nie była wcale gotowa na rezygnację z tego, co się jej należało. Postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Pewnego dnia Juda wybrał się do sąsiedniego miasta na strzyżenie owiec. Tamar, dowiedziawszy się o tym, pięknie się wypacykowała, i udając świątynną prostytutkę, (dość normalna rzecz w kraju Kanaan, gdzie był żywy kult płodności), zasiadła przed bramą miasta i z zasłoniętą twarzą oczekiwała na swego teścia. Wszystko się potoczyło tak, jak sobie zaplanowała. Umówili się o zapłatę w wysokości jednego koźlątka, a jako zastaw otrzymała pierścień, sznur i laskę. I wszystko byłoby zaledwie nic nie znaczącym dla historii świata epizodem, gdyby nie drobny fakt, że Tamar zaszła. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jej oczywiście nie przeszkadzało to najmniejszym stopniu. To było częścią planu i na to liczyła. Nie oczekiwała bowiem wcale na koźlątko, ale udała się szybko do swego domu, ukrywając pierścień i laskę Judy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A Juda posłał jej zapłatę, lecz gdy posłaniec nie znalazł żadnej sakralnej nierządnicy, machną ręką na stratę. Powiedział tylko:&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;„Niech sobie zatrzyma zastaw. Obyśmy się tylko nie narazili na kpiny.” &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Minęły trzy miesiące i nagle stało się jasne, że Tamar, zamiast prowadzić skromne wdowie życie, zaokrągla się w wiadomym miejscu. Doniesiono o tym Judzie, a on zawyrokował: „Wyprowadźcie ją i spalcie”. Ona jednak posłała teściowi pierścień, sznur i laskę i dodała:&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;„Jestem brzemienną przez tego mężczyznę, do którego te przedmioty należą”&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;.  Kiedy Juda je poznał, odrzekł: &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;„Ona jest sprawiedliwsza ode mnie, bo przecież nie chciałem jej dać Szeli, memu synowi!”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Rachab. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;O Rachab będzie króciutko. To prostytutka z Jerycha, która udzieliła schronienia wywiadowcom izraelskim, szpiegującym w tym mieście. Za ten czyn uratowała siebie i swoją rodzinę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Rut.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dzieje Rut są opisane w jednej z Ksiąg Starego Testamentu. To była Moabitka i może warto przypomnieć skąd się ten naród wziął. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Bratanek Abrahama, Lot, uciekł z Sodomy, z żoną i córkami. Żona zamieniła się w słup soli, bo oglądała się za siebie (zapewne żałując pozostawionego dobytku), a on z córkami zamieszkał w jakiejś jaskini ze strachu przed ludźmi. Jego córki, pragnące mieć potomka, a nie znając nikogo upiły ojca i bez jego wiedzy wykorzystały w czasie snu, w wyniku czego zaszły w ciążę. Starsza urodziła Moaba, który dal początek narodowi Moabitów, z którego wywodziła się Rut. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Rut była żoną Izraelity, Efratejczyka, który ją poślubił w Moabie, gdzie w czasie głodu przeprowadziła się jego rodzina. Po tym jak została wdową,  powróciła ze swą teściową, Noemi, do Judy. Tam zbierała kłosy po żniwiarzach na polu swego krewnego, Booza. Później jej teściowa poradziłe jej:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;«Moja córko, czyż nie powinnam ci poszukać spokojnego miejsca, w którym byłabyś szczęśliwa? Oto czyż nie jest naszym powinowatym Booz, Booz, z którego dziewczętami ty byłaś? On to właśnie dzisiaj wieczorem ma czyścić jęczmień na klepisku. Umyj się i namaść, nałóż na siebie swój płaszcz i zejdź na klepisko, ale nie daj się jemu poznać, dopóki nie skończy jeść i pić. A kiedy się położy, ty zauważywszy miejsce jego spoczynku, wyjdziesz, odkryjesz miejsce przy jego nogach i położysz się, a on sam wskaże ci, co masz czynić».&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nie wiem, czy tekst ten sugeruje, że coś zaszło między nimi w nocy. Chyba nie można takiego wniosku wyciągać, ale z pewnością można stwierdzić, że ta młoda wdowa w pewien sposób uwiodła, czy skusiła Booza. Nawet, gdy dopiero po ślubie doszło do konsumpcji tej pokusy, ciągle jej zachowanie było dość dwuznaczne. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Żona Uriasza.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Czwartą kobietą o której napiszę jest Batszeba. Mówiąc o uwodzeniu… Batszeba kąpała się w pobliżu pałacu króla Dawida. Była to żona Hetyty, Uriasza, jednego z dowódców wojsk królewskich. Niektórzy nawet spekulują, że był to poprzedni władca Jerozolimy i za wysoką pozycję w armii króla Dawida oddał władzę i miasto we władanie Izraela. To by tłumaczyło jak było możliwe, by Dawid mógł zobaczyć kąpiącą się Batszebę. Ona najprawdopodobniej mieszkała w bezpośrednim sąsiedztwie kwater królewskich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Król zaprosił piękną żonę swego sługi i … stało się. Stało się nawet więcej, niż planowali, o ile można w takiej sytuacji w ogóle o planowaniu mówić. Zaszli za daleko, a zwłaszcza zaszła Batszeba. Zaszła w ciążę i król miał kłopot.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dawid przywołał więc sprytnie Uriasza z frontu, licząc na to, że odwiedzi swoją żonę i w ten sposób uniknie się skandalu. Uriasz jednak poszedł spać do sług królewskich, mówiąc, że gdy Arka Przymierza i żołnierze przebywają w namiotach na polu walki, on nie będzie się wywyższał ponad nich i ucztował i spał ze swoją żoną. Dawid zaprosił więc go do siebie, upoił winem, ale i to niczego nie zmieniło. Uriasz ponownie poszedł spać ze sługami, a nie do swej pięknej żony. W takim razie Dawid napisał rozkaz do zaufanych przywódców na polu walki, by zdradzili Uriasza, odstępując od niego podczas bitwy i zostawiając go na pewną śmierć. Rozkaz ten, z wyrokiem śmierci na swoją osobę, zawiózł wracając do żołnierzy, sam Uriasz. Po jego śmierci niewierna Batszeba została żoną króla Dawida. Dziecko, które było owocem zdrady zmarło, mimo, że  król Dawid gorąco prosił Boga o uratowanie mu życia, ale drugi ich syn, Salomon, został później królem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Co mają te kobiety, te cztery cudzoziemki wspólnego ze sobą? Bardzo dużo. Wszystkie je wymienia Święty Mateusz podając rodowód Pana Jezusa: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;których matką była Tamar.&lt;/span&gt; […]  Salmon ojcem Booza, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;a matką była Rachab&lt;/span&gt;. Booz był ojcem Obeda, a &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;matką była Rut&lt;/span&gt;. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida.  Dawid był ojcem Salomona, a &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;matką była żona Uriasza&lt;/span&gt;. […]  Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dlaczego Mateusz podaje imiona tych kobiet? Dla Żydów przecież nie było istotne, kto był matką. Przynajmniej nie w kontekście tego, kto do jakiego rodu należał. Mesjasz musiał być „synem Dawida”, ale po mieczu, nie po kądzieli. Dlatego też nie przeszkadzało wcale, że wśród przodków Salomona, tego prawdziwego syna Dawida, były cztery cudzoziemki. Po co zatem wspominać te damy o dość podejrzanej reputacji? Po co wspominać, że były prostytutkami, albo że je udawały, że były niewierne mężom i że pochodziły z narodów znienawidzonych przez Hebrajczyków? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ja myślę, że święty Mateusz, który pisał swą Ewangelię do Żydów, zrobił to, by wytrącić im z ręki zarzuty, że Maryja nie była godna, by stać się matką mesjasza. Piszę celowo „mesjasza” małą literą, bo nawet nie wspominam o Mesjaszu, Synu Bożym. Izrael oczekiwał na mesjasza, pomazańca, podobnego Dawidowi. Nawet im a najśmielszych oczekiwaniach na myśl nie przyszło, że to sam Bóg wcieli się i przybędzie zbawić swój ukochany naród. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;W Ewangelii św. Marka 6,2-3a czytamy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi… &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dla nas określenie „syn Maryi” nie ma żadnego pejoratywnego znaczenia, ale dla ówczesnych ludzi miało. Człowieka, gdy się go chciało obdarzyć szacunkiem, nazywano „synem ojca”. Synem Józefa, synem Jana, synem kogokolwiek, byle nie matki. Do dziś tak jest, na przykład w języku rosyjskim, gdzie „ot’czestwo” jest integralną częścią nazwiska, czy też widzimy to w wielu nazwiskach, zwłaszcza w języku angielskim, czy językach skandynawskich, pełnych różnych Petersenów, Johnsonów, Davidsonów i  innych Adamsów. Nie ma natomiast nazwisk takich jak „Maryson”, czy „Eveson”.  Nazwanie kogoś synem matki było bowiem wytknięciem mu, że jest bękartem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;W małej miejscowości nikt nie zapominał, że Maryja wróciła od swej krewnej Elżbiety, po zaręczynach z Józefem, ale przed tym jak zamieszkali razem, z widocznym brzuchem. Nic dziwnego, że „synem Maryi” nazwali go właśnie w rodzinnym miasteczku. Tam ciągle dla wielu Jezus był „synem Maryi”, ale z pewnością nie Józefa. I w sumie trudno się z nimi nie zgodzić, mieli rację, choć nie mieli racji oskarżając Maryję o niewierność. Pozory wskazywały jednak na to, że musiało być tak, jak sobie to wyobrazili. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Święty Mateusz zatem, pokazując te kobiety wśród osób, które były przodkami Salomona, syna Dawida, pokazuje, że dla Boga nic nie jest niemożliwe. Że nawet, gdybyśmy po ludzku przypuszczali, że z „takiej” to na pewno mesjasz się nie narodzi, Bóg może swój plan przeprowadzić. Zamiast więc skupiać się na tym, co nie istotne i wymyślać nieistniejące przeszkody, może lepiej uznać, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i zobaczyć samemu, że ten Jezus wypełnia swą postacią wszystkie proroctwa i jest rzeczywiście długo oczekiwanym Mesjaszem, synem Dawida i synem Bożym. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A dla nas jest to nauka, że czasem nie wszystko wygląda tak, jak my sobie to po ludzku wyobrażamy. I także taka, że dla Boga nie ma nic niemożliwego. Niezależnie jak bardzo Bogu przeszkadzamy, On swój plan przeprowadzi do końca. Albo raczej już przeprowadził, bo z Jego perspektywy wszystko się stało w momencie stworzenia świata. Dla Boga bowiem nie ma „wczoraj” i „jutro”, On stworzył świat i widzi go tak, jak autor widzi swą książkę, zanim napisze pierwsze słowo. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A zatem… jak powtarzał Jan Paweł Wielki, nie lękajmy się. Żadne wydarzenia nie zaskakują Pana Boga. My możemy być przerażeni, ale On nigdy nie jest. Zaufajmy Mu zatem, tym bardziej, że znamy ostatni rozdział Boskiej Księgi Życia. Zwycięstwo już jest nasze. Jedyne, co możemy zrobić, to pomóc Mu, by walka nie przyniosła nam więcej strat, niż to jest konieczne. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-2713340129250041672?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/2713340129250041672/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=2713340129250041672&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/2713340129250041672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/2713340129250041672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/10/tamar-rachab-rut-i-batszeba.html' title='Tamar, Rachab, Rut i Batszeba'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-6480669467318164484</id><published>2009-10-01T13:28:00.003-04:00</published><updated>2009-10-01T13:34:29.345-04:00</updated><title type='text'>Ślady Boga</title><content type='html'>&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Jeden z komentatorów pod moim ostatnim postem na blogu Frondy, o Nicku „Coldcut”, do znudzenia domaga się, bym mu pokazał, gdzie to ja niby widzę Ducha Świętego w dokumentach ostatniego Soboru Powszechnego. Pisze on:&lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 51, 153);"&gt;„Hiobie, skoro nie potrafisz wykazać działania Ducha Św. w dokumentach soborowych, to może chociaż wskażesz które reformy Soboru Watykańskiego II były twoim zdaniem najważniejsze. I nie chowaj się proszę za wygodnymi ogólnikami, ale podaj choć trzy , i krótko uzasadnij. Bo ja naprawdę chciałbym wreszcie usłyszeć od Ciebie cokolwiek zawierającego treść, po to aby móc zacząć dyskusję nt. Twojego wpisu.”&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Oczywiście jakby chciał on podyskutować na temat mojego wpisu, to by dyskutował na temat wpisu. Ale najwyraźniej on chce dyskutować na temat dokumentów soborowych, a ja na to nie mam ani ochoty, ani czasu.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;No ale gdzie jest to „działanie Ducha Świętego” w dokumentach? Gdzie są te przykłady? Czytając te głupie pytania przypomniał mi się &lt;a href="http://ekai.pl/wydarzenia/x14341/wywiad-z-laureatem-nagrody-templetona-ks-michalem-hellerem/"&gt;wywiad jakiego udzielał komuś ksiądz profesor Michał Heller&lt;/a&gt;. Dziennikarz zapytał go o „ślady Boga” we wszechświecie. Czy można je jakoś zobaczyć, badając nasz kosmos? Na co ksiądz Heller odpowiedział, że nie, bo ślady można zobaczyć tylko tam, gdzie wyróżniają się z tła, a kosmos jest „zadeptany” przez Pana Boga.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Dokumenty soborowe także są „zadeptane” przez Ducha Świętego. Nie da się ich wziąć pod lupę, obejrzeć, przeanalizować i powiedzieć: „O, tutaj – Duch Święty. Tutaj – zaledwie człowiek. A tu, tu- popatrzcie- tu ślady masonerii”.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Mamy tu, w Stanach, coś takiego, co się nazywa „Jesus Seminar”. Zespół 150 intelektualistów, którzy stosując różne „naukowe” metody krytyki biblijnej piszą opracowania i wygłaszają wykłady na temat tego, co naprawdę powiedział Pan Jezus, co tam jest prawdą historyczną, a co zaledwie naleciałościami, dodatkami, późniejszymi zniekształceniami i przekłamaniami redaktorów Ewangelii.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Oczywiście gdy się raz pójdzie taką drogą, to całą Biblię sobie można do butów wsadzić. Jak jakiś, pożal się Boże, „naukowiec” zacznie sam decydować co Jezus mógł, a czego nie mógł powiedzieć, a my zaczynamy mu wierzyć (naukowcowi, nie Jezusowi), to wartość Biblii zostaje zredukowana do dowolnego opracowania naukowego, czy historycznego.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Albo uznamy, tak, jak nas nieomylnie naucza nasz Kościół, że cała Biblia bez wyjątku jest natchnionym Słowem Bożym, albo dajmy sobie spokój, uznajmy ją za ciekawą historyczną książkę, ale nie bredźmy o błędach i nie poprawiajmy ich sami.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Bardzo podobnie jest z dokumentami soborowymi. „Podobnie”, choć oczywiście nie są one Słowem Bożym. Nie sugeruję tego w żaden sposób, nie na tym polega podobieństwo.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;W Biblii każde słowo jest natchnione. W Biblii jest wszystko to, co chciał tam zamieścić Duch Święty i nie ma nic ponadto. Inspiracja Ducha Świętego w prowadzeniu Kościoła jest trochę inna. Duch Święty „jedynie” gwarantuje, że w nauce Kościoła dotyczącej moralności i wiary nie będzie nigdy błędów. Czyli nie gwarantuje, że Kościół zawsze i o najwłaściwszej porze poda nam wszystko to, co akurat nam jest teraz potrzebne. Jednak z całą pewnością wiemy, że jak już nas czegoś Kościół naucza, to nauczanie to jest pozbawione błędu.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;No dobrze, może ktoś powiedzieć, ale przecież nie każdy dokument Soboru Watykańskiego dotyczy spraw wiary i moralności. Są tam dokumenty mówiące o praktykach Kościoła, o dyscyplinie, o przepisach i zwyczajach, a zatem mogłyby być one nawet błędne, a przynajmniej nie zawsze najdoskonalsze z tego, co mogłoby powstać.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Być może, ale co z tego? Ja, jako katolik, mam obowiązek podporządkować się nauczaniu Kościoła, ufając, że i tu Duch Święty ten Kościół prowadzi. Moją rolą nie jest być policjantem, który przez lupę analizuje każde słowo każdego dokumentu wydanego przez Kościół, ale raczej uznanie tych dokumentów za obowiązujące mnie prawo.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Gdy mój sąsiad – ochrzczony baptysta żeni się ze swoją dziewczyną – luteranką w kościele prezbiteriańskim w naszym miasteczku, to Kościół Katolicki uznaje takie małżeństwo nie tylko za ważne, ale także za „sakramentalne”. Nawet, jeżeli sam baptysta tego nie uznaje. Ale gdybym to ja ożenił się  w taki sposób, bez zgody mojego biskupa (zakładając oczywiście, że byłbym kawalerem), małżeństwo nie tylko nie byłoby sakramentalne, ono byłoby nieważne. Dlaczego? Bo mnie obowiązują przepisy Kościoła Katolickiego.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Gdy jeszcze obowiązywał w Stanach post od mięsa w każdy piątek, świadome łamanie tego postu przez katolika było grzechem Mogło być nawet grzechem śmiertelnym. Dziś wolno jeść katolikom steki i befsztyki przez większość piątków roku i nie ma żadnego grzechu. (No, chyba, że to jest u mnie w domu, ale to zupełnie inna historia). Czemu zatem kilkadziesiąt lat temu można było utracić zbawienie za coś, co dziś nie jest nawet lekkim grzechem?&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Dlatego, że Kościół ma prawo „związywać i rozwiązywać”. Ma prawo ustalać pewne rzeczy i je później zmieniać. A zatem utrata zbawienia nie wynikała ze zjedzenia kotleta, ale z buntu przeciw nauce Koścoła. Kościół ma to prawo, nie ja. Nawet nie ksiądz i nie indywidualny biskup. Biskup ma wiele praw, ale te prawa ma nadane przez Kościół i Kościół może te prawa biskupom nadawać i je zawieszać, odbierać.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Dlatego „szukanie śladów Ducha Świętego” w dokumentach soborowych nie tylko jest bez sensu, ale, moim zdaniem,  jest wyrazem rebelii przeciw Kościołowi. Wyrazem buntu i pychy. Dla mnie wszystkie  dokumenty soborowe są „zadeptane przez Ducha Świętego”. A jeżeli jakieś sformułowania tam zawarte powinny być poprawione, to wiem, że skoryguje je pod kierownictwem Ducha Świętego ten sam Kościół, który je napisał. Nie jest to moje zadanie.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Oburzamy się na Adama I Ewę, że tak łatwo ulegli namowom szatana. Dali się wziąć na takie głupie obietnice. „Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło”. I co? I my dokładnie to samo robimy. Myślimy, że nam się otwarły oczy, a jesteśmy ślepcami. A przecież to takie proste. Jezus powiedział:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;„Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał”&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;(Łk 10, 16)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Nic tu  nie ma na temat „pastoralnych”, czy „dogmatycznych” nauk. Jest prosta uwaga: Kto wami gardzi, gardzi mną i Ojcem”. Kropka. O czym tu zatem dyskutować?&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Tak więc nie wskażę gdzie są ślady Ducha Świętego w dokumentach soborowych. Zwłaszcza nie zrobię tego na polecenie kogoś, kto, obawiam się, nigdy nie przeczytał wszystkich dokumentów soborowych. Zresztą to nie moja sprawa, mogę się mylić. Ja jednak je czytałem  i dlatego tak mnie irytują te wszystkie ataki na SV2, które nie mają nic wspólnego z tym co dokumenty soborowe rzeczywiście zawierają.  I to chyba tyle, co mam do powiedzenia w tej sprawie.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-6480669467318164484?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/6480669467318164484/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=6480669467318164484&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/6480669467318164484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/6480669467318164484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/10/slady-boga.html' title='Ślady Boga'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-5232346071741846277</id><published>2009-09-27T03:20:00.003-04:00</published><updated>2009-09-27T03:34:08.382-04:00</updated><title type='text'>Kardynał Puzyna, piękna Julia i brat kochanki papieża.</title><content type='html'>&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Wyrok sądu w sprawie rzekomego naruszenia prawa przez Gościa Niedzielnego na chwilę oderwał moją uwagę od tak zwanych „tradycjonalistów”, którzy potrafią sięgać pamięcią nawet pięćset lat do tyłu. Prawdziwe zuchy. Mnie to bardzo imponuje, bo ja nie pamiętam, co robiłem dwie godziny temu i bez przerwy muszę wszystko sprawdzać, zapisywać, szukać  w pamięci komputera, albo pytać się żony.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Pamiętam na przykład, że niedawno cytowałem świętego Justyna Męczennika, ale nie pamiętam gdzie. Chyba w jakiś komentarzach na „Frondzie”. Ten wspaniały apologeta z drugiego wieku, żyjący zaledwie sto lat po Chrystusie, wyjaśniając w roku 155 czym jest Msza Święta, tak napisał pogańskiemu cesarzowi, Antoninusowi Piusowi:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8d/Justin_Martyr.jpg" alt="" height="324" width="260" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 51, 153); font-weight: bold;"&gt;„W dniu zwanym dniem Słońca odbywa się w oznaczonym miejscu zebranie wszystkich nas, zarówno z miast jak i ze wsi.&lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 51, 153); font-weight: bold;"&gt;Czyta się wtedy pisma apostolskie lub prorockie, jak długo na to czas pozwala. Gdy lektor skończy, przewodniczący zabiera głos, upominając i zachęcając do naśladowania tych wzniosłych nauk.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 51, 153); font-weight: bold;"&gt;Następnie wszyscy powstajemy z miejsc i modlimy się za nas samych… oraz za wszystkich, w jakimkolwiek znajdują się miejscu, by otrzymali łaskę pełnienia w życiu dobrych uczynków i przestrzegania przykazań, a w końcu dostąpili zbawienia wiecznego.&lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 51, 153); font-weight: bold;"&gt;Po zakończeniu modlitw przekazujemy sobie nawzajem pocałunek pokoju. Z kolei bracia przynoszą przewodniczącemu chleb i kielich napełniony wodą zmieszaną z winem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 51, 153); font-weight: bold;"&gt;Przewodniczący bierze je, wielbi Ojca wszechrzeczy przez imię Syna i Ducha Świętego oraz składa długie dziękczynienie (po grecku: eucharistian) za dary, jakich nam Bóg raczył udzielić.&lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 51, 153); font-weight: bold;"&gt;Modlitwy oraz dziękczynienie przewodniczącego kończy cały lud odpowiadając: Amen.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 51, 153); font-weight: bold;"&gt;Gdy przewodniczący zakończył dziękczynienie i cały lud odpowiedział, wtedy tak zwani u nas diakoni rozdzielają obecnym Eucharystię, czyli Chleb, oraz Wino z wodą, nad którymi odprawiano modlitwy dziękczynne, a nieobecnym zanoszą ją do domów.”&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Bardzo mi się ten opis podoba, bo pasuje on doskonale do rytu Novus Ordo. Pasuje także do Mszy Trydenckiej. Bo jest tylko jedna Msza, a ryty – cóż. Są różne i zmieniały się przez wieki. Ta, na której bywał święty Justyn z pewnością bardziej przypominała tę, którą sprawował sam pan Jezus, niż tę, którą tak pokochali tak zwani „tradycjonaliści”. „Tradycjonaliści”, którzy pamiętają nawet to, co się działo pięćset lat temu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;W komentarzach do mojego postu zatytułowanego „Adam i Ewa, Szymon Mag, Ariusz, Nestoriusz, Biskup Lefebvre i ksiądz Natanek”, (którym to tytułem bardzo zdenerwowałem tak zwanych „tradycjonalistów”, którzy pamiętają nawet to, co się działo pięćset lat temu, bo dopuściłem się bluźnierstwa i biedny, zdenerwowany Tomek Torquemada musiał napisać „Ręce precz od ARCYbiskupa!”), przeczytałem o ciekawej postaci kardynała Puzyny. Ponieważ, jak to już zostało na blogowisku „Frondy” ustalone,  jestem niedouczonym szkodnikiem, szatanem, chamem, ignorantem, manipulantem i masonem, to zrozumiałe będzie moje oświadczenie, że nigdy o tym kardynale nie słyszałem. A jak słyszałem, to tego absolutnie nie mogę sobie przypomnieć. Zatem po prostu zacytuję komentarze, które dotyczą tej postaci:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Edwardo zapytuje Wojciecha59:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 51, 153);"&gt;o to widzę że dobrze trafiłem i cos mi rozjaśnisz, bo nie wiem czy to forum katolickie czy inne.&lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 51, 153);"&gt;Wojciechu, czy sugerujesz, że papież BenedyktXVI nie zna dokumentów przedsoborowych ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Wojciech59:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 51, 153);"&gt;Edwardo, a skąd ja to mam wiedzieć, za czasów soboru pewnie nie znał, bo inaczej nie kolaborowałby z modernistami. Wcześniejsi pewnie też nie znali, bo Internetu wtedy nie było, a komu chciałoby się chodzić do biblioteki. Inaczej nie robiliby heretyków kardynałami.&lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 51, 153);"&gt;Temat trudny, bo ponoć dalej obowiązuje ekskomunika za przynależność do masonerii, a w Watykanie pełno masonów wśród purpuratów. Nawet w czasach Piusa X, papieżem zostałby mason wysokiego szczebla, gdyby polski kardynał Puzyna tego nie zablokował.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;No to chwała Bogu! Bo okazało się, że już wtedy Duch Święty sobie zaspał i nie przypilnował sprawy. I gdyby nie dzielny kardynał, mielibyśmy znacznie wcześniej w Watykanie masona za papieża.&lt;/span&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Wojciech59 dalej pisze:&lt;/p&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(153, 51, 153);"&gt;&lt;p&gt;I teraz pomyśl trochę kolego, gdyby wtedy Puzyna nie zablokował Rampollego, to co, mason zostałby papieżem. A ktoś wstępując do masonerii ekskomunikuje się z automatu. Miałbyś ekskomunikowanego papieża, uznawałbyś jego władzę?&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;No właśnie. Mielibyśmy wtedy poważny problem. Jak to dobrze, że są takie osoby, co potrafią zastąpić Ducha Świętego. Ten Duch Święty, to  się „unosił nad wodami” na samym początku. Pisze o tym już w drugim wersecie Biblii. W samym opisie stworzenia. Czyli, jak wierzyć fundamentalistom, ma on niemal 6 tysięcy lat. A jak wierzyć naukowcom, to ma co najmniej 13,7 miliarda. A jakby uwierzyć nauce Kościoła, to jest on odwieczny. Jakby nie liczyć, to jest całkiem stary. Starszy nawet ode mnie. Nic dziwnego, że ciągle zasypia i jak nie Puzyna, to ARCYbiskup musi Go zastępować.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;I żeby było jasne: Ja nie porównuję Puzyny do ARCYbiskupa!  Żeby mi tego nikt nie insynuował! Ręce precz od Puzyny! To jest nasz człowiek, bo jeśli wierzyć artykułowi z portalu Fidelitas.pl, portalu, przypomnę, tak zwanych „tradycjonalistów”, co nawet pamiętają to, co się działo pięćset lat temu, to wyjeżdżając na konklawe Puzyna powiedział: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(153, 51, 153);"&gt;&lt;p&gt;"Jeśli kardynał Rampolla będzie wybrany, pierwszy ucałuję jego stopy, ale przedtem uczynię wszystko, aby do jego wyboru nie dopuścić.”&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Szkoda, że ARCYbiskup, tak jak ja, też chyba nie słyszał o tym polskim kardynale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A może to nie Puzyna, ale jednak Duch Święty? Tak sugerowało parę osób w swych komentarzach… Ale chyba nie przekonali tak zwanych „tradycjonalistów”, co pamiętają nawet to, co się stało pięćset lat temu. Oni, to nawet pamiętają Sobór w Trydencie. Takie pamiętliwe. Nie pamiętają tylko co doprowadziło do tego Soboru. A szczególnie – kto do tego doprowadził.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Myślą pewnie, że deformacja Lutra, albo Duch Święty, który wtedy akurat na chwilę się obudził. Trzeba pamiętać, (a oni, ci tak zwani „tradycjonaliści”, mają dobrą pamięć, pamiętają nawet to, co było pięćset lat temu), że Duch Święty był znacznie młodszy wtedy. Nie zasypiał tak często jak teraz i nie potrzebował, żeby ci tak zwani :tradycjonaliści" go ciągle zastępowali. Ale ja wiem lepiej i zaraz Wam o tym opowiem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ci tak zwani „tradycjonaliści”, co tacy pamiętliwi, to naiwnie myślą, że teraz mamy kryzys. Ale teraz to jest tak zwany mały pikuś. Prawdziwy kryzys to się nazywał Rodrigo Borgia i był Katalończykiem. Jako kardynał miał kochankę, zwaną Julię Farnese, o przydomku „Giulia la bella”:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/87/Lady_with_unicorn_by_Rafael_Santi.jpg" alt="" height="294" width="225" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;… a ta miała brata, Aleksandra. Była to kochająca siostrzyczka i dbała o rodzinę, więc gdy jej kochanek, Katalończyk Rodrigo Borgia kupił konklawe i został papieżem Aleksandrem Szóstym, to sprawiła, że załatwił on jej bratu kapelusz kardynalski.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Aleksander VI – papież&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/6c/Pope_Alexander_Vi.jpg" alt="" height="397" width="300" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;… bardziej się interesował  artystami, niż świętymi i bardziej kochał pogańskie bożki, niż Jezusa z Nazaretu i stał się, całkiem słusznie, symbolem upadku  Kościoła. Jeżeli kiedykolwiek w historii Kościoła był potrzebny jakiś ARCYbiskup, to właśnie wtedy. Ale wtedy był tylko brat kochanki papieskiej, który był już kardynałem, ale nie był nawet jeszcze nawet księdzem. Cóż, takie czasy.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Aleksander – kardynał miał, już jako dostojnik kościelny, czterech synów z jakąś rzymską damą, ale skoro nie miał jeszcze  święceń kapłańskich, to jakoś to mu możemy wybaczyć. W końcu papież Aleksander także miał co najmniej czwórkę dzieci, z inną kochanką,  Vannozzą dei Cattanei:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/0d/Vanozza.jpg" alt="" height="162" width="139" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;… do których się przyznawał i je ostro promował. Ale to nie o nich teraz piszę, ale o Aleksandrze – bracie Julii Farnese, którego promował również i który jest bohaterem naszej opowiastki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Aleksander Farnese otrzymał w końcu święcenia kapłańskie i sakrę biskupią. Od tego momentu w jego życiu zaczęła następować radykalna i ciągle pogłębiająca się zmiana. I gdy w roku 1534 to on został wybrany papieżem:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/83/Tizian_083b.jpg" alt="" height="300" width="265" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;… i przyjął imię Pawła III, mimo olbrzymich trudności przez kilkanaście lat dążył do jednego celu: Zwołania Soboru Powszechnego, który zreformowałby Kościół i dal odpór reformacji-deformacji zapoczątkowanej przez Lutra. Po kilku nieudanych próbach dopiero 15 grudnia 1545 roku w Trydencie otworzono Sobór, który stał się przełomowym momentem w dziejach Kościoła. Pamiętają go nawet tak zwani „tradycjonaliści”, co pamiętają nawet to, co się wydarzyło pięćset lat temu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Bóg nie tylko nigdy nie śpi, ale także ma poczucie humoru. Z jednej strony można by powiedzieć, że gdyby piękna Julia nie podbiła serca Katalończyka, kardynała Rodrigo Borgii i już jako kochanka papieża Aleksandra VI nie dbała o swego brata, to nie doszłoby do tak ważnego soboru i Kościół mógłby naprawdę nie podnieść się z tego upadku, w jakim wtedy tkwił. Bo to przecież nikt inny, tylko papież Paweł III, brat Julii Farnese, uratował Kościół. Czy też może jednak nie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A może to jednak Duch Święty, który potrafi dbać o swój Kościół niezależnie od tego, jak bardzo my mu przeszkadzamy? Może to jest tak, jak w czasach Chrystusa, gdy skorumpowany do szpiku kości arcykapłan powiedział proroctwo, „że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród”? Może i teraz Kościół sobie poradzi bez ARCYbiskupa i tak zwanych „tradycjonalistów”, co pamiętają nawet to, co się stało pięćset lat temu? Znaczy pamiętają, ale niezbyt dokładnie? A tego, co było lat temu tysiąc i dwa tysiące, to już jakoś nie? Do kitu z taką tradycją.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ja jestem znacznie lepszym tradycjonalistą. Pamiętam, co powiedział Jezus Piotrowi, gdy obiecał mu, że na nim zbuduje swój Kościół. Pamiętam, co pisał Justyn cesarzowi. Pamiętam Listy św. Ignacego, które napisał w roku 107, wieziony do Rzymu, by stać się pokarmem dla lwów w rzymskim Koloseum. Dla mnie taka tradycja, co sięga tylko pięciuset lat jest całkiem do niczego. Zwłaszcza, gdy jest tak wybiórcza, że nawet nie pamięta, jak doszło do tego wspaniałego soboru, którym dziś się szczycą nawet tak zwani „tradycjonaliści”, co pamiętają nawet to, co się stało pięćset lat temu.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-5232346071741846277?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/5232346071741846277/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=5232346071741846277&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/5232346071741846277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/5232346071741846277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/09/kardyna-puzyna-piekna-julia-i-brat.html' title='Kardynał Puzyna, piękna Julia i brat kochanki papieża.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-8453476953977784101</id><published>2009-09-25T22:05:00.000-04:00</published><updated>2009-09-25T22:06:33.154-04:00</updated><title type='text'>Pokochajmy Ewę Solecką</title><content type='html'>&lt;span style="color:maroon;"&gt; Dlaczego ludzie odchodzą od Kościoła Katolickiego? Dlaczego w samych Stanach Zjednoczonych jest podobno 60 milionów „byłych katolików”? Na pewno jest wiele przyczyn takiego stanu rzeczy, ale jedną z najważniejszych jest to, że tam gdzie się udali,  znaleźli to, czego nie mogli znaleźć w Kościele Katolickim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo niewielu ludzi zrobiło to z powodów doktrynalnych. Przynajmniej z prawdziwych powodów. Oni albo nie znali nauczania Kościoła, albo znali, ale nie uwierzyli. Nikt, kto wierzy w prawdziwą obecność Pana Jezusa w Eucharystii nie opuści Go dla innej organizacji tylko dlatego, że tam się lepiej czuje, że tam jest otoczony miłością, że tam czuje się częścią wspólnoty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno czasem uwierzyć, ale właśnie to jest bardzo częstą przyczyną opuszczeń Kościoła. My chcemy być „in”, a nie „out”. Chcemy przynależeć. Dlatego właśnie te wszystkie wirtualne zbiorowiska, nasze klasy, facebooki, myspace, że nie wspomnę o blogowisku i fforum na Frondzie, czy nawet moim forum, www.katolik.us są tak popularne. I te realne także: Rotarianie, Neony, Oazy, drużyny harcerskie i kluby sportowe. Tylko  co ma z tym wspólnego pani Ewa Solecka? Otóż, moim zdaniem, wiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komentarze, posty na forach i portalach katolickich pełne są nienawiści w stosunku do pani Soleckiej. Nie wszystkie oczywiście, nie chcę tu nikogo skrzywdzić generalizując, ale na pewno jest ich o wiele za dużo. I jest to z ludzkiego punktu widzenia zrozumiałe. Ale my, jako chrześcijanie, jesteśmy powołani do czegoś większego. Do miłości „agape”, a nie do postępowania zaledwie za naszymi uczuciami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Jezus umarł za nas wszystkich , jak zauważa święty Paweł w Liście do Rzymian 5,8, „gdy byliśmy jeszcze grzesznikami”. W taki sposób właśnie „Bóg okazuje nam swą miłość”. A my co robimy? W jaki sposób naśladujemy naszego Pana?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Solecka jest zapewne teraz bohaterką i idolem wojujących feministek. One z pewnością otaczają ją teraz miłością, chuchają na nią i dmuchają, żeby ją sobie wyhodować na „swojego człowieka”. Kto wie, co będzie w przyszłości? Taka młoda, a już sławna, wie, jak zinterpretować prawo, by było „europejskie” i w ogóle może się ją zrobi wkrótce ministrem sprawiedliwości. Odpychana, odtrącana przez „chrześcijan”, otaczana opieką i wsparciem przez ideologów i działaczy cywilizacji śmierci – jak ma postąpić? Czy trudno przewidzieć jak jej światopogląd dalej będzie się rozwijał?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I żeby było jasne: Nie namawiam do hipokryzji, wyrachowania, ani do konformizmu. Nie mówię, że powinniśmy podstępnie udawać wielką miłość do niej, żeby ją zwieść i oszukać. Ja twierdzę, że musimy ją szczerze pokochać. Musimy bombardować niebo modlitwami za nią, tak, jak musimy to robić i za panią Tysiąc i za Julię i za wojujące feministki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic nie wygramy nienawiścią. Nie pokonamy kudłatego tą bronią. On w nienawiści jest znacznie od nas lepszy. Ale miłość to jego słaby punkt. Nie potrafi się przed nią bronić. Tymczasem my, nazywając siebie dumnie chrześcijanami, stosujemy szatańskie metody walki i dziwimy się, że nam ta walka tak marnie idzie. Mamy do dyspozycji broń, której żaden przeciwnik nie pokona i odkładamy ją, walcząc czymś, co się do żadnej walki nie nadaje. Walcząc nienawiścią oddajemy wszystko walkowerem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Jezus w Kazaniu na Górze bardzo wyraźnie nas naucza co to znaczy być chrześcijaninem. Jak nowy Mojżesz, daje nam nowe prawo. Prawo miłości. Mówi: &lt;/span&gt; &lt;span style="color:red;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. […]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. […]&lt;br /&gt;Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami. […]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka,  podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. […]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;br /&gt;W tym samym „Kazaniu na Górze” pan Jezus nam obiecuje:&lt;/span&gt; &lt;span style="color:red;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.  Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień?  Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża?  Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą.”&lt;/span&gt; &lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zatem czemu, zamiast odpychać tych, co są naszymi wrogami, nie przygarnąć ich, szczerze nie pokochać i nie prosić Boga o łaskę ich nawrócenia? To oddzielenie czynu od człowieka, to „kochanie grzesznika i nienawidzenie grzechu” nie może być jakąś abstrakcją. To musi być żywa rzeczywistość w naszym życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jak pokonać własną niechęć do niektórych osób? Jak się przemóc? Dla mnie najlepszym sposobem jest wyobrażenie sobie, że taka osoba jest naszą córką. Wtedy spojrzymy na nią trochę tak, jak ją widzi Bóg. Bo ona jest córką Boga. I Bóg bardzo pragnie jej zbawienia. Bardzo pragnie, by Go nie odrzuciła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze mamy i nasze babcie godzinami, tygodniami, ba, całymi latami bombardują niebo modlitwami, prosząc o nasze nawrócenie. Gdy rozmawiamy ze starszymi osobami, często słyszymy ich troskę o swe dzieci. Gdy słyszymy intencje modlitewne ludzi dzwoniących do radia, niemal zawsze słyszymy intencje za bliskich. Boją się, że nie zdążą wymodlić nawrócenia tych, których najbardziej kochają. Niezależnie od tego, jak daleko ci bliscy odeszli od Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo w prawdziwej miłości nie ma wyrachowania. Nie ma „sprawiedliwości”. Jest tylko miłosierdzie. Żadna matka nie powie Bogu: „A tego mojego syna  wrzuć do piekła, bo to kawał drania. Tą moją córkę skaż na męki piekielne, bo sobie na to zasłużyła”. Każda matka, każda normalna matka wynajduje miliony powodów, dla których Bóg powinien wybaczyć jej dzieciom i dać im łaskę nawrócenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiecie, że Alicja Tysiąc pewnie  nie modli się za Julię? Że jej nie kocha? A jeżeli tak, to co z tego? Czy znaczy to, że my mamy być tacy sami? Albo gorsi? My – uważający się za „oświeconych” chrześcijan, rozumiejących naukę Jezusa? Skoro nas oburza zachowanie Alicji Tysiąc, nie postępujmy dokładnie tak samo jak ona. Tym bardziej, że wcale nie wiemy jak ona naprawdę postępuje i z jakimi widziadłami w swym życiu się zmaga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiecie, że ani ona, ani Ewa Solecka nie są naszymi córkami? Cóż, ja Wam na to powiem, że owszem. Że są. Córkami, siostrami, dziećmi tego samego Boga. Wszyscy jesteśmy rodziną i wszyscy jesteśmy za siebie odpowiedzialni. I dopóki nie zamienimy nienawiści na miłość, zaczynając od samych siebie, to właśnie my będziemy winni tego, że chrześcijaństwo umrze. Że tyle ludzi od niego odejdzie, a nowi nie powrócą. Bo i do czego? Bo to nie przez wrogów chrześcijaństwa tak trudno jest dotrzeć z Dobrą Nowiną do tych, którzy nie przyjęli jeszcze Pana Jezusa za Pana swego życia. To przez tych, którzy nazywają sami siebie chrześcijanami, a postępują tak, jakby nie mieli pojęcia czego przez trzy lata nas Pan Jezus nauczał. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-8453476953977784101?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/8453476953977784101/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=8453476953977784101&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/8453476953977784101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/8453476953977784101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/09/pokochajmy-ewe-solecka.html' title='Pokochajmy Ewę Solecką'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-2692522246478640638</id><published>2009-09-25T15:52:00.001-04:00</published><updated>2009-09-25T15:53:56.392-04:00</updated><title type='text'>Orędzie z Medjugorie 25 IX 2009</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(153, 51, 153); font-weight: bold;" class="novosti-vrh"&gt;&lt;span style="font-family:Tahoma;"&gt;&lt;span  lang="PL" style="font-size:8.5pt;"&gt;„Drogie dzieci, wytrwale, z radością pracujcie nad swoim nawróceniem. Swoje radości i smutki ofiarujcie mojemu Niepokalanemu Sercu, abym mogła was prowadzić do mego Najdroższego Syna, abyście w Jego Sercu odnaleźli radość. Jestem z wami, aby was pouczać i prowadzić ku wieczności. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-2692522246478640638?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/2692522246478640638/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=2692522246478640638&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/2692522246478640638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/2692522246478640638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/09/oredzie-z-medjugorie-25-ix-2009.html' title='Orędzie z Medjugorie 25 IX 2009'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-4136819305087565822</id><published>2009-09-25T12:43:00.003-04:00</published><updated>2009-10-03T14:58:24.362-04:00</updated><title type='text'>Od jednej księżniczki dla drugiej...</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dedykuję Ci te filmy, Julio, moja mała księżniczko, córeczko pani Alicji Tysiąc, z zapewnieniem o modlitwie za całą Waszą rodzinę. Mam nadzieję, że uda Ci się poznać i pokochać Jezusa i że także Ty będziesz Jego dziewczyną:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="270" width="480"&gt;&lt;br /&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/NpOFcqrqBa0&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;br /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/NpOFcqrqBa0&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="270" width="480"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;br /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="270" width="480"&gt;&lt;br /&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1qa8EwCU38w&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;br /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/1qa8EwCU38w&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="270" width="480"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;br /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-4136819305087565822?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/4136819305087565822/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=4136819305087565822&amp;isPopup=true' title='1 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4136819305087565822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4136819305087565822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/09/od-jednej-ksiezniczki-dla-drugiej.html' title='Od jednej księżniczki dla drugiej...'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-4507521902823103875</id><published>2009-09-24T01:10:00.001-04:00</published><updated>2009-09-24T01:14:31.512-04:00</updated><title type='text'>Dzień hańby.</title><content type='html'>&lt;span class="postbody"&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Pan Terlikowski na "Frondzie" skomentował wyrok sądu w sprawie księdza Marka Gancarczyka i "Gościa Niedzielnego", skazującego ich na zapłacenie 30 tys zł i zamieszczenie przeprosin. Pan Terlikowski napisał między innymi: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Szanowni prawnicy Pani Tysiąc spieszę Was poinformować, że ja także uważam, że robienia kasy na tym, że nie pozwolono komuś zabić własnego dziecka jest obrzydliwe moralnie. I ja także uważam, że aborcja jest zamordowaniem człowieka, a ktoś kto robi na tym kasę niczym szczególnie istotnym nie różni się od nazistów. I dotyczy to nie tylko pani Alicji Tysiąc, ale i jej adwokatów, którzy zgrabnie wpisali się w tradycję nazistowskich i komunistycznych prawników, których celem nie była obrona prawa, ale wykluczanie pewnych grup ludzi z przestrzeni ochrony prawnej, a nawet odbieranie im praw ludzkich. Walcząc o kasę dla kobiety, która zarabia na tym, że nie pozwolono jej zabić swojego dziecka – robicie bowiem dokładnie to.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;I szczerze mówiąc możecie mi nawet wytoczyć proces. Są bowiem takie momenty, kiedy prawda jest ważniejsza od świętego spokoju. Nie ukrywam, że mam nadzieję, że podobne deklaracje odnoszące się do Alicji Tysiąc i ks. Marka Gancarczyka złożą także inni ludzie. I niech sądy sądzą nas wszystkich!&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;W komentarzach znalazło się wiele wpisów, popierających pana Terlikowskiego. Mój także:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;"Szanowni prawnicy Pani Tysiąc spieszę Was poinformować, że ja także uważam, że robienia kasy na tym, że nie pozwolono komuś zabić własnego dziecka jest obrzydliwe moralnie. I ja także uważam, że aborcja jest zamordowaniem człowieka, a ktoś kto robi na tym kasę niczym szczególnie istotnym nie różni się od nazistów. I dotyczy to nie tylko pani Alicji Tysiąc, ale i jej adwokatów, którzy zgrabnie wpisali się w tradycję nazistowskich i komunistycznych prawników"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ja również podpisuję się pod tymi słowami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dane personalne: Piotr Jaskiernia, syn Ludwika i Ireny, zamieszkały: 1508 Wickerby Ct, Matthews, NC, 28205, USA. O ile mi wiadomo, nikt mnie nie pozbawiał polskiego obywatelstwa, więc śmiało możecie mnie także podać do sądu. Jako mieszkaniec USA mam dużo zielonej kapusty, która tu (podobno) rośnie na drzewach, więc będę doskonałym obiektem do podania mnie do sądu i wydojenia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A tak na marginesie, to największą ofiarą tutaj jest pani Tysiąc, manipulowana przez swoich "przyjaciół", którzy wykorzystują ją do swych celów. Nie zapominajmy o niej w naszych modlitwach. Pamiętajmy, że Norma McCorvey, "Roe" z procesu "Roe przeciw Wade" została chrześcijanką, katoliczką i jest bardzo aktywną wojowniczką o prawa nienarodzonych dzieci. Łaska naszego Pana jest wielka i może On odmienić serce każdego człowieka.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Całość można przeczytać tutaj:  &lt;/span&gt;&lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://fronda.pl/tomasz_terlikowski/blog/dzien_hanby" rel="nofollow" target="_blank" class="postlink"&gt;http://fronda.pl/tomasz_t...log/dzien_hanby&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-4507521902823103875?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/4507521902823103875/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=4507521902823103875&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4507521902823103875'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4507521902823103875'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/09/dzien-hanby.html' title='Dzień hańby.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-1083179433457293927</id><published>2009-09-21T00:08:00.001-04:00</published><updated>2009-09-21T00:18:09.628-04:00</updated><title type='text'>Adam i Ewa, Szymon Mag, Ariusz, Nestoriusz, Biskup Lefebvre i ksiądz Natanek.</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Co te wszystkie osoby mają ze sobą wspólnego? W zasadzie nic. Może poza jednym. Są mądrzejsze od papieża i nauczania Kościoła. Oczywiście poza Adamem i Ewą, którzy okazali się mądrzejsi od samego Pana Boga. Ale to w sumie na jedno wychodzi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Od samego początku istnienia ludzkości ludzie kombinują jak mogą najlepiej. Od początku mają problem z podporządkowaniem się autorytetom. To jest część naszej natury. Otrzymaliśmy od Boga rozum i otrzymaliśmy wolną wolę. Zatem myślimy i dokonujemy wyborów. A żeby wybór mógł być naprawdę wolny, to musi także istnieć możliwość złego wyboru.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nie każdy zły wybór ma jakieś szczególne konsekwencje. Ja, gdy wybiorę złą drogę, utknę w korku, wpakuję się w nieprzejezdną drogę, albo nadłożę kilkadziesiąt kilometrów. Zawsze  jeździłem z Północnej Karoliny do stanu Waszyngton przez Saint Louis i Kansas City, bo na mapie wygląda to jak najkrótsza droga. Ale gdy kupiłem pierwszy GPS, okazało się, że to przez Chicago i Północną Dakotę jest najbliżej i przez lata nadkładałem trochę drogi. Na szczęście to nie ma praktycznie żadnego znaczenia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jednak jeżeli chodzi o łamanie praw boskich, to skutki naszej pychy i naszej samowoli mogą być tragiczne. Grzech Adama takie skutki przyniósł. Wszyscy, każdy z nas, płaci za jego grzech. Ale nie miejmy wielkich pretensji do naszego prapra- pradziadka.  Każdy z nas popełnia taki sam grzech i to niemal każdego dnia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Wszyscy chcemy umieć odróżniać „co jest dobrem, a co złem”. Wszyscy chcemy żyć w zgodzie ze swoim sumieniem. A skoro mamy rozum, mamy intelekt, to sami chcemy dojść do tej prawdy. Jest nam bardzo trudno poddać się nauczaniu Kościoła, zwłaszcza, gdy widzimy, że nauczyciele nie zawsze żyją tak, jak powinni, że nie zawsze są tak mądrzy, jak my (przynajmniej w naszej ocenie) i nie wiemy czemu to niby im mamy się podporządkować, skoro, według naszego przekonania, to nasza ocena jest bliższa prawdy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Niby wszyscy wierzący chcemy wypełniać wolę Boga, ale nie wszyscy wiemy, jaka ta wola jest. Wydaje nam się często, że sami ją odkryjemy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Historia Kościoła to historia schizm i herezji. Od gnostyków w samych początkach chrześcijaństwa, poprzez arian, którzy, szczególnie we wschodnim Kościele byli tak mocni, że wydawało się, że jest nieuniknione ich zwycięstwo, dalej przez manicheizm, nestorianizm, kataryzm i całą masę innych  -izmów. I wszyscy oni myśleli, byli pewni, że posiadają prawdziwą wiedzę, której nie mają inni. Że to właśnie oni posiadają prawdę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Bóg doskonale wie, że taka jest ludzka natura. W końcu to On jest naszym „konstruktorem -wynalazcą”. Dlatego, gdy się nam objawił, gdy nam o sobie opowiedział i gdy powrócił do domu Ojca, nie zostawił nas sierotami. Nie zostawił nam także Mądrej Księgi, gdzie wszystko byłoby napisane i gdzie każdy mógłby sam sobie znaleźć na wszelkie wątpliwości odpowiedzi. Jezus zostawił nam Kościół.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Bóg nie zostawił nam Mądrej Księgi, ale Kościół ją, pod natchnieniem Ducha Świętego, napisał. I choć nie jest to jakieś pełne kompendium depozytu wiary, to każde słowo tam zamieszczone jest Słowem Bożym. To przede wszystkim On, Duch Święty, jest autorem Biblii. Warto zatem przypatrzeć się co autorzy, pod Jego natchnieniem, napisali:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;„Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał.” (Łk 10,16)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;„Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą.” (Mt 16,18) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Kościół jest skałą i jest kotwicą. Nie możemy zabłądzić, trzymając się Kościoła. Czy to znaczy, że Kościół zawsze, w każdej chwili podejmuje najlepsze decyzje? Na pewno nie. Czy nie nigdy nie podąża do celu okrężną drogą? Oczywiście, że tak się zdarza. Czasem Kościół prowadzi nas trochę krętymi drogami. Kościół to także ludzie, a czasy, gdy Mojżesz i prorokowi twarzą w twarz rozmawiali z Bogiem już przeszły do historii.  Jednak jaka jest alternatywa? Lepiej dojść do celu trochę błądząc, niż prostą drogą zawędrować na manowce.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Bóg przede wszystkim wymaga od nas wierności. Nie zaimponujemy Mu naszą wiedzą, mądrością, błyskotliwym tekstem, czy komentarzem na „Frondzie”. Nie chce, byśmy byli poprawiaczami świata. Chce, byśmy poprawiali samych siebie. Nawet w czasach przed przyjściem Jezusa, gdy jeszcze ludzkość nie miała objawionej pełnej prawdy i gdy przywódcy narodu Izraelskiego nie mieli obietnicy takiej, jaką otrzymał Piotr w Cezarei Filipowej, Izraelici mieli obowiązek słuchać tego, czego nauczali ich religijni przywódcy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;„Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią.»” (Mt 23, 1-3) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jeżeli zatem nawet wtedy skorumpowani hipokryci, jakimi byli faryzeusze, autorytatywnie nauczali, to o ile bardziej teraz autorytatywnie naucza Kościół? „Kto was słucha mnie słucha”. Nauczanie biskupów i papieży to jest nauczanie Jezusa. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Cały depozyt wiary zakończył się ze śmiercią ostatniego apostoła. Niczego nowego nam już Bóg nie wyjawi, bo wyjawił nam całą prawdę o sobie. W Liście do Hebrajczyków czytamy: "Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna" (Hbr 1, 1-2). Oczywiście nie wszystko zrozumieliśmy jeszcze, i nigdy do końca tego depozytu wiary nie pojmiemy. Stworzenie nigdy nie ogarnie Nieogarniętego. Teologowie zatem przez wieki jeszcze będą poznawać i odkrywać głębię tego, co nam zostało objawione. Jednak wszystko co odkryją, wszystko, co zrozumieją, musi być zawarte w tym, co znamy z Pisma i Tradycji. Żadne nowe rewelacje, żadne nowe prywatne objawienia nie mogą niczego już dodać. Katechizm Kościoła Katolickiego tak o tym mówi: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;66 "Ekonomia chrześcijańska, jako nowe i ostateczne przymierze, nigdy nie ustanie i nie należy się już spodziewać żadnego nowego objawienia publicznego przed chwalebnym ukazaniem się Pana naszego, Jezusa Chrystusa". Chociaż jednak Objawienie zostało już zakończone, to nie jest jeszcze całkowicie wyjaśnione; zadaniem wiary chrześcijańskiej w ciągu wieków będzie stopniowe wnikanie w jego znaczenie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;67 W historii zdarzały się tak zwane objawienia prywatne; niektóre z nich zostały uznane przez autorytet Kościoła. Nie należą one jednak do depozytu wiary. Ich rolą nie jest "ulepszanie" czy "uzupełnianie" ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomoc w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej. Zmysł wiary wiernych, kierowany przez Urząd Nauczycielski Kościoła, umie rozróżniać i przyjmować to, co w tych objawieniach stanowi autentyczne wezwanie Chrystusa lub świętych skierowane do Kościoła.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Wiara chrześcijańska nie może przyjąć "objawień" zmierzających do przekroczenia czy poprawienia Objawienia, którego Chrystus jest wypełnieniem. Chodzi w tym wypadku o pewne religie niechrześcijańskie, a także o pewne ostatnio powstałe sekty, które opierają się na takich "objawieniach".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Spójrzmy na przykład świętej Faustyny. W Kościele było już Święto Miłosierdzia. Jednak było to święto mało widoczne, a najwyraźniej Bóg zadecydował, że na dzisiejsze czasy potrzeba nam większą rolę zwracać na ten atrybut Jego natury. Zatem przekazał, poprzez skromną, cichą zakonnicę, swoje życzenia i pokierował tak Kościołem, by skromny robotnik zakładów Solvaya, studiujący w okupowanym Krakowie na tajnym seminarium, a po pracy odwiedzający sanktuarium w Łagiewnikach, został następcą świętego Piotra i zatwierdził zmiany kalendarza liturgicznego według życzeń Pana Jezusa. Nic nowego w swej istocie, choć w naszym subiektywnym odbiorze różnica jest kolosalna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ale to Kościół zatwierdził zmiany. I tak zawsze powinno być. Mamy wiele „prywatnych objawień”, które nie koniecznie pochodzą od Boga. Mogą pochodzić od złego, mogą być zwykłymi zaburzeniami psychicznymi, mogą także być zwykłym fałszerstwem. A często są kombinacją wszystkich tych czynników. Jeżeli jednak pochodzą od Boga – to nie musimy się martwić. Na pewno osiągną cel. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Kościół jest atakowany z lewej i z prawej. Wszędzie są mądrzejsi od papieża. Nic się nie zmieniło przez wieki. Liturgiści, protestanci, propagatorzy prywatnych rewelacji, sekciarze, schizmatycy, wyznawcy New Age i religii wschodnich, którzy chcą nam te idee wszczepić do Kościoła. Mamy tu naprawdę wszystko. I większość z tych ludzi jest przekonana, że to oni posiedli pełnię prawdy. Oni i tylko oni,  a reszta błądzi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jest taki stary dowcip, który na dodatek powtarzałem już parokrotnie. Zatem przepraszam tych, którzy go już słyszeli, ale powtórzę mimo wszystko:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;„Pewną ulicą pod prąd jedzie samochód i kierowca słucha w radiu komunikatu: «Ulicą jednokierunkową pod prąd jedzie jeden samochód…» Na to kierowca: «Jak to „jeden”? Tysiące, tysiące… »&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jest parę osób, którym się nie podoba liturgia, parę, którym się nie podoba Sobór Watykański i Jan Paweł Wielki i taki, czy inny biskup. Jest parę osób, którym się nie podoba, że mamy tylko Święto Chrystusa Króla w liturgicznym kalendarzu i kult Serca Jezusowego, ale Tusk nie proklamował, że Jezus jest Królem Rzeczypospolitej. Niewielu ich, ale są bardzo głośni. Jadą pod prąd, uważając, że to tylko ich kierunek jest jedynie słuszny. Na dodatek każdy z nich jedzie w innym kierunku. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Tymczasem można po prostu zaufać Kościołowi. Tym bardziej, że to nie zabrania nikomu posiadania własnych poglądów. Na tym właśnie polega człowieczeństwo. Ale jeżeli ja, twierdząc, że Msza Trydencka jest piękna i równocześnie twierdząc, że NOM jest jeszcze piękniejszy staję się największym wrogiem „tradycjonalistów”, to jest tu coś nie tak. Jeżeli ja twierdzę, że Intronizacja musi najpierw odbyć się w sercu każdego z nas, zanim w ogóle można mówić o Intronizacji całej Polski, a to prowokuje innych do rozpoczęcia krucjaty przeciwko mnie, to mamy pewien problem. Jeżeli ludzie wywyższają się ponad naukę Kościoła, ponad nauczanie Jezusa z Ewangelii, to mamy przykład pychy, a nie działania na rzecz Królestwa Bożego. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Słuchałem wczoraj audycji Pawła Wdówika w Radiu Józef. Wywiad z dwoma Polakami mieszkającymi we Włoszech. Pewną siostrą zakonną, doktorem Teologii Liturgii, i kapłanem pracującym w tamtym kraju. Warto posłuchać tej audycji, &lt;a href="http://www.plusjozef.pl/?h_id=407&amp;amp;aud_id=17873"&gt;jest jeszcze w archiwach&lt;/a&gt;, a ja, dodatkowo, pozwoliłem sobie ją ściągnąć i umieścić na &lt;a href="http://odsiebie.com/pokaz/5612767---83f5.html"&gt;„OdSiebie”&lt;/a&gt;. Obraz włoskiego Kościoła, jaki przedstawiają oni w swych wypowiedziach, jest wręcz  tragiczny. Pewnie podobnie sprawy się mają w innych europejskich krajach. Na szczęście w Polsce i w Stanach także, sytuacja jest zdecydowanie lepsza, ale tam kryzys osiągną niesamowitą głębię. Ale jakie jest wyjście z tej trudnej sytuacji?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ani reforma liturgii, ani prywatne objawienia, zapewniam Was, nic tam nie zmienią. Wyjście jest tylko jedno. Nawrócenie. Nawrócenie każdego z nas. Powrót do nauczania Pana Jezusa. Powrót do Ewangelii. Nawrócenie świata musi się zacząć w moim sercu. Także w Twoim. Bo tak naprawdę tylko tyle (albo aż tyle) możemy zrobić. Świętość  jest zaraźliwa i potoczy się jak lawina i jak  świńska grypa ogarnie wkrótce cały świat. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ja nie mam problemu z argumentami lefebrystów, liturgistów i zwolenników Intronizacji. Ja mam problem z ich wojującą naturą. Z ich gotowością do rozpoczynania krucjaty, wysyłania każdego, kto inaczej myśli do piekła i do twierdzenia, że Kościół się myli, zbłądził i został opanowany przez masonów. Ja po prostu naiwnie, jak dziecko, wierzę słowom Pana Jezusa. Widzę, jak bardzo się troszczy o liturgię Benedykt XVI, równocześnie będący pełen miłości. Widzę, jak w Kościele zawsze zwyciężała prawda. Widzę, jak nie takie problemy i trudności były pokonywane. Widzę także, że wszystkie te prywatne objawienia, jakie były zgodne z depozytem wiary i korzystne dla Kościoła, były zatwierdzone. Zatem, bracia, nie obawiajcie się. Duch Święty nie zaspał sobie i Kościół zrobi wszystko, co powinien,  we właściwym czasie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A my, chcąc naprawdę pomóc, schowajmy miecz do pochwy i zacznijmy życie modlitw i postów. Za nas samych, za nasze rodziny i naszych bliźnich, za kapłanów, biskupów i papieża i za Kościół. Albo to samo, lecz w odwrotnej kolejności. W Stanach seminaria zapełniają się ponownie. Młodzi księża są jak powiew świeżego powietrza, w porównaniu do tych, którzy kończyli seminaria 20-30 lat temu. Także nowi, młodzi biskupi dają wielką nadzieję na piękną przyszłość Kościoła. Dlatego myślę, że gdybyśmy połowę tego czasu, jaki poświęcamy na pisanie poświęcili na rozmowę z Bogiem, na modlitwę, gdybyśmy połowę tego czasu jaki spędzamy na krytykę naszych biskupów, papieża, liturgii, czy naszych adwersarzy poświęcili na modlitwę za nich, już dawno odmienilibyśmy świat. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-1083179433457293927?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/1083179433457293927/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=1083179433457293927&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/1083179433457293927'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/1083179433457293927'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/09/adam-i-ewa-szymon-mag-ariusz-nestoriusz.html' title='Adam i Ewa, Szymon Mag, Ariusz, Nestoriusz, Biskup Lefebvre i ksiądz Natanek.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-4629852085070553556</id><published>2009-09-18T10:25:00.002-04:00</published><updated>2009-09-18T10:30:11.534-04:00</updated><title type='text'>40 dni dla życia - jesień 2009</title><content type='html'>&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;W najbliższą środę, 23. września w 45 stanach USA, pięciu prowincjach Kanady i w Danii rozpocznie się kampania pod nazwą „&lt;a href="http://40daysforlife.com/"&gt;40 DAYS FOR LIFE&lt;/a&gt;”. Tej jesieni ponad 212 miast uczestniczy w tej akcji. Rok temu było ich 177, dwa lata temu – 89 miast w 33 stanach. Ja widać więc zwolennicy legalnej aborcji na żądanie, propagatorzy "cywilizacji śmierci" wcale nie odnieśli zwycięstwa. Dalecy są od tego. Wygrali parę bitew, ale walka dopiero się rozpoczyna i zwycięstwo na pewno będzie nasze.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Sama akcja "40 dni dla życia" na celu zwiększyć zainteresowanie i wiedzę problemem aborcji, uratować wiele nienarodzonych dzieci, przynieść uzdrowienie duszy tym, którzy zabili swoje dziecko i przygotować Amerykę (a teraz także i inne kraje, gdy Dania, a wcześniej także Australia i Irlandia Północna dołączyły do nas) na ponowne zdelegalizowanie zabijania nienarodzonych dzieci.    Akcja zaczyna się  23. września, trwa do 1. listopada i składa się z trzech elementów:&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;1. Modlitwa i post.     Pierwsze, najważniejsze, co można uczynić, co każdy z nas może zrobić, to modlitwa. W modlitwie każdy może się przyłączyć do tej kampanii. Nie tylko w USA, ale na całym świecie. Bo to nie jest problem Ameryki, to problem ludzkości. Wszyscy ludzie są naszymi braćmi i wszyscy są dziećmi Bożymi. Za wszystkich Jezus oddał swe życie na Krzyżu i za wszystkich mamy obowiązek się modlić.    Ponieważ jednak Biblia nas uczy, że pewne złe duchy można wyrzucić tylko modlitwą i postem, organizatorzy tego ruchu serdecznie zachęcają do tego, by swe modlitwy wspomóc jakąś formą postu. Każdy sam w swoim sercu oceni ile może poświęcić Bogu. Nie musi to nawet być post od pokarmów, może być od telewizji, plotkowania, spędzania bezużytecznych godzin na czatach i innych stronach internetowych, post od złego języka i złego spojrzenia, post od grzechu. Ale post o chlebie i wodzie na pewno nikomu także nie zaszkodzi. ;)&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;2. Pokojowe czuwanie.    Drugą rzeczą, jaką będziemy robić w czasie tych 40 dni, to pokojowe czuwanie przed  klinikami aborcyjnymi, modląc są o ich zamknięcie i oferując gotowość pomocy wszystkim tym, którzy może nie widzą innego wyjścia, niż zabicie własnego dziecka. Modlitwa taka ma wielką moc, ratuje życie dzieciom i o ile nie jest niczym nadzwyczajnym w USA spotkanie modlących się ludzi przed klinikami zabijającymi dzieci, to w czasie tej akcji czuwanie w wielu miejscach będzie trwało niezmiennie przez całą dobę, dzień i noc, przez okres 40 dni.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Ja pierwszy raz modliłem się pod kliniką aborcyjną dwa lata temu, podczas podobnej kampanii. Zawsze chciałem to zrobić, nigdy nie było czasu. Jednak znalazłem ten czas, zabrałem także dzieci. Poszliśmy całą rodziną, a później jeszcze kilkakrotnie uczestniczyłem w takim czuwaniu.  A jak bardzo takie akcje przeszkadzają właścicielom tych młynów aborcyjnych wiem choćby stąd, że gdy modliłem się tam ostatniego dnia akcji, czuwałem do północy, parę minut później zobaczyłem właścicielkę tego miejsca, która mimo okropnej pogody przyjechała swoim pięknym Mercedesem  i osobiście posprzątała wszystkie znicze, plakaty i znaki, jakie zostawiliśmy po sobie. Mimo, że były one nie na jej terenie, ale na publicznym miejscu i prawdę mówiąc nie miała ona żadnego prawa do usuwania tych rzeczy.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;3. Wyciągnięcie ręki do lokalnej społeczności.     W czasie tych 40 dni akcji jej uczestnicy aktywnie będą starali się dotrzeć do wszystkich mieszkańców naszego miasta z wiadomością o niej. Będą petycje do podpisania i ulotki informujące. Ludzie będą chodzili od drzwi do drzwi informując o akcji, będą informacje udostępnione mediom, uczelniom, kościołom itd., itp.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Dlaczego 40 dni? W biblijnej historii Bóg niejednokrotnie używał okresów 40-dniowych by odmienić ludzi, społeczności i narody. 40 dni padał deszcz w czasach Noego, przynosząc oczyszczenie i niszcząc zło:    40 dni modlił się Mojżesz na Górze Synaj, 40 dni Goliat urągał Izraelitom, odmieniając serce Dawida, który zdobył się na odwagę i go pokonał. Niniwa została uratowana przez 40 dniowy post i modlitwę na skutek ostrzeżeń Jonasza. Jezus przez 40 dniowy post na pustyni przygotował się do swej działalności, która odmieniła świat. Po zmartwychwstaniu Jezus przez 40 dni pouczał swych apostołów, którzy zostali całkowicie odmienieni.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;My także możemy odmienić świat naszymi czterdziestoma dniami. Akcje takie przynoszą rezultaty. W kilku miastach doprowadziły do zamknięcia młynów aborcyjnych. Uratowały wiele ludzkich istot. Amerykanie coraz częściej zdają sobie sprawę, że coś z tą legalizacją aborcji w czasie całych dziewięciu miesięcy ciąży jest nie tak. Że jak co trzecia ciąża kończy się zabiciem dziecka, jak ponad 40 milionów dzieci zostało zamordowanych od legalizacji tej zbrodni, jak nawet zabijane są dzieci zupełnie zdrowe, dzieci zupełnie zdrowych matek i to w siódmym, ósmym, czy dziewiątym miesiącu ciąży, to te „prawa kobiece” zaszły naprawdę zbyt daleko.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Oczywiście każde życie ludzkie jest tak samo wartościowe i Kościół uczy, Bóg uczy, że zabicie dziecka w dziewiątym miesiącu ciąży jest takim samym grzechem, jak zabicie go w dziewiątym dniu. Jednak aby odmienić ludzkie serca, trzeba czasem apelować do uczuć. A te inaczej spostrzegają zabicie dziecka które „wygląda jak dziecko”, niż zabicie go zaraz po jego poczęciu. Jednak z naukowego, teologicznego, filozoficznego punktu widzenia nie ma tu różnicy: Żywy organizm, mający DNA człowieka jest człowiekiem.    Co więcej, kod genetyczny nowego życia w organizmie matki różni się od samego początku od jej kodu genetycznego. Nie jest to więc nigdy część jej organizmu, zawsze jest to inny człowiek.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Łatwo sobie to wyobrazimy, gdy pomyślimy o momencie w którym archanioł Gabriel zwiastował Maryi, że została matką Bożego Syna. Dziecko, które w tym momencie powstało w jej łonie było od początku Synem Bożym, nie częścią Jej organizmu, prawda? I tak jest z każdym nowym człowiekiem.   Gdy sobie to uświadomimy, to staje się jasne, że aborcja jest zabiciem niewinnego człowieka. Jest niewyobrażalną wręcz zbrodnią. Jednak od razy chciałem tu dodać, że żadna zbrodnia nie jest zbyt wielka, by jej Bóg nie mógł wybaczyć.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Matki decydujące się na taki krok, jeszcze raz to podkreślę, często są zaszczute, zahukane, zabłąkane w swej trudnej sytuacji, często właśni rodzice i bliscy kładą wielki nacisk na to, by przerwały ciążę i nawet w swej rozpaczy nie są w stanie dostrzec tego, czym obiektywnie jest ten czyn, na który się zdecydowały.    Opamiętanie przychodzi często znacznie później i żyją one całe lata w stanie depresji, żalu za tym, co się stało, z tęsknotą za swym dzieckiem, którego nigdy nie zobaczą. Ale pomoc dla nich istnieje. W Stanach jest wiele możliwości pomocy takim matkom. Bardzo dobrą organizacją jest Rachel’s Vineyard Ministries, &lt;a href="http://www.rachelsvineyard.org/"&gt; www.rachelsvineyard.org &lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Ponieważ w Stanach są miliony matek, które miały aborcję, one to paradoksalnie są częścią tego ruchu, który powoduje odmianę serc społeczeństwa USA. One bowiem widzą w swoim życiu, że nie był to „zwykły zabieg” jak wyrwanie zęba, czy usunięcie wyrostka robaczkowego. Widzą jak głębokie rany w ich psychice zostawiła ta tragiczna decyzja i jak bardzo trudno jest potem z nią żyć.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Aborcja nie rozwiązuje żadnych problemów. Nie pomaga kobiecie i z pewnością nie pomaga nienarodzonemu dziecku. Aborcja powoduje całą masę nowych problemów zdrowotnych, tworząc rany na ciele, duszy i psychice człowieka. I o ile rany na ciele czasem są nieodwracalne, to rany w sferze psychiki leczą takie organizacje jak Rachel’s Vineyard Ministries. Częścią tej terapii jest pogodzenie się z Bogiem, przez spowiedź świętą i przeproszenie Go. On na pewno wybaczy i, jak ojciec z przepowiedni o synu marnotrawnym, wybiegnie z rozpostartym ramionami przytulić powracającą na łono rodziny córkę.&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;A ja na koniec chciałbym zachęcić wszystkich do przyłączenia się do tej kampanii. Tych, którzy są w Stanach do aktywnego udziału w modlitwach pod klinkami mi aborcyjnymi, tych w Polsce i innych krajach proszę o post i modlitwy w tej intencji. Zwłaszcza kapłanów i siostry zakonne, ale też wszystkich ludzi dobrej woli. Bo wspólnie możemy naprawdę zatrzymać bieg historii i odwrócić to zło, jakie się stało gdy aborcja została zalegalizowana. Jestem przekonany, że już niedługo będzie ten dzień, gdy odmieni się nie tylko prawo, ale głownie serca Amerykanów i gdy aborcja będzie czymś tak odstręczającym i oburzającym dla wszystkich, jak teraz jest choćby niewolnictwo. Serdeczne Bóg zapłać.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-4629852085070553556?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/4629852085070553556/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=4629852085070553556&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4629852085070553556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4629852085070553556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/09/40-dni-dla-zycia-jesien-2009.html' title='40 dni dla życia - jesień 2009'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-7729134129112422764</id><published>2009-09-14T00:44:00.001-04:00</published><updated>2009-09-14T00:46:18.664-04:00</updated><title type='text'>Sola fide</title><content type='html'>&lt;span class="postbody"&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ostatniej niedzieli drugie czytanie na Mszy było z Listu św. Jakuba, który uczy nas o konieczności robienia dobrych uczynków. Jednak wielu protestantów nie zgadza się z tym, by jakiekolwiek uczynki były konieczne do zbawienia. Wręcz zarzucają nam, katolikom, że my chcemy sobie zapracować na zbawienie, gdy zbawienie jest darem. Doktryna "sola fide", "tylko wiara", jest jednym z fundamentów reformacji. Jakże zatem z tym jest? Jesteśmy zbawieni przez wiarę, czy uczynki? A może jedno i drugie?&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Luter oparł swoje nauczanie przede wszystkim na Liście do Rzymian 3,28:&lt;/p&gt;  &lt;blockquote style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt; &lt;p&gt;"Sądzimy bowiem, że człowiek osiąga usprawiedliwienie przez wiarę, niezależnie od pełnienia nakazów Prawa."&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; W swoim tłumaczeniu Biblii na niemiecki posunął się on nawet do tego, że zamieściłtam słowo „allein”, „sama”, którego nie ma w greckim oryginale. Jego tłumaczenie mówiło więc, że człowiek jest zbawiony przez „samą wiarę”. Przyznał to sam, że takie słowo dodał, ale powiedział, że było to dopuszczalne, bo pomogło ono zrozumieć to, co Paweł chciał powiedzieć. Niestety, Paweł akurat wcale tego powiedzieć nie chciał. Co więcej, słowa „wiara” i „sama” rzeczywiście występują gdzie indziej w Biblii w jednym wersecie, ale obok nich występuje jeszcze jedno słowko, „nie”. To właśnie Św. Jakub pisze, że człowiek &lt;strong&gt;NIE&lt;/strong&gt; jest zbawiony przez samą tylko wiarę:&lt;/p&gt;  &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;"Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary".&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; (Jk 2,24)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jak więc protestanci radzą oni sobie z tym problemem? Luter po prostu uznał cały list Jakuba za „plewy” i wręcz chciał usunąć List Jakuba z kanonu Biblii. Współcześnie nasi bracia często tłumaczą, że Jakub nie pisał o zbawieniu, ale o uświęceniu, o owocach zbawienia, które jest darmowym darem. Sam tekst jednak nie uzasadnia w żaden sposób takiej interpretacji. Nie ma żadnych podstaw, by rozdzielać "usprawiedliwienie" od "uświęcenia". Zobaczmy sami ten werset w kontekście:&lt;/p&gt;  &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy /sama/ wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta! – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą. Chcesz zaś zrozumieć, nierozumny człowieku, że wiara bez uczynków jest bezowocna? Czy Abraham, ojciec nasz, nie z powodu uczynków został usprawiedliwiony, kiedy złożył syna Izaaka na ołtarzu ofiarnym? Widzisz, że wiara współdziała z jego uczynkami i przez uczynki stała się doskonała. I tak wypełniło się Pismo, które mówi: Uwierzył przeto Abraham Bogu i poczytano mu to za sprawiedliwość, i został nazwany przyjacielem Boga. Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary. Podobnie też nierządnica Rachab, która przyjęła wysłanników i inną drogą odprawiła ich, czy nie dostąpiła usprawiedliwienia za swoje uczynki? Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków.&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Jk 2,14-26) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Doprawdy, czytając to trudno nie zauważyć, że uczynki są konieczne dla naszego zbawienia. Ale nie znaczy to wcale, (jak nam niektórzy zarzucają) że my, katolicy, wierzymy, że można sobie zapracować na zbawienie. Zbawienie otrzymujemy dzięki Bożej Łasce i wiara w Boga jest także konieczna dla zbawienia. Ale właśnie uczynki są dowodem na to, że otwarliśmy się na te dary, że otrzymaliśmy łaskę i że naprawdę wierzymy. My bowiem nie podchodzimy tak, jak wielu protestantów, do poszczególnych wersetów Biblii, przeciwstawiając je sobie. "Albo ten jest prawdziwy, albo tamten". Dla nas zawsze jest "to i to". Każdy werset jest tak samo natchnionym Słowem Bożym.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;O czym więc mówi Paweł w Liście do Rzymian? Jego list jest do sekty „judaizerów”, Żydów, którzy zostali chrześcijanami i głosili, że poganie muszą najpierw stać się wyznawcami judaizmu, obrzezać się i przyjąć wszystkie prawa Mojżesza, zanim zostaną chrześcijanami. Dlatego to Paweł pisze o „wypełnianiu nakazów Prawa”, a nie o uczynkach miłości względem bliźnich. Wystarczy zresztą przeczytać kontekst wypowiedzi Pawła.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Zresztą Biblia, często przytaczając słowa Pana Jezusa, mówi w wielu innych miejscach na temat tego, jak osiągnąć zbawienie i nigdzie nie jest to "sama wiara". Oto parę przykładów: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Mt 7,21)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Czyli nie wystarczy mówić, nie wystarczy ogłosić Jezusa Panem, trzeba coś zrobić, aby osiągnąć zbawienie, prawda? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Mt 10,22)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Wytrwa w czym? W wierze? Czy w czynieniu dobra? A może w jednym i drugim? Niektórzy protestanci, za Lutrem, Kalwinem i innymi ojcami Reformacji nie uznają w ogóle możliwości utraty zbawienia. Według nich wystarczy raz uwierzyć i mamy gwarancję, że osiągniemy życie wieczne. Czemu więc ten werset mówi o wytrwaniu? Potrzebę, konieczność wytrwania potwierdza sam Jezus w dalszej części Ewangelii Mateusza, gdzie także pisze, że "oziębnie miłość". A zatem trzeba wytrwać w miłości, nie w samej tylko wierze:&lt;/p&gt;  &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;"Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony." &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Mt 24, 11-13)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jeżeli mamy wierzyć Biblii, to musimy uznać, że także chrzest jest konieczny do zbawienia. A to niektórzy fundamentaliści, ewangelicy, czy baptyści wręcz odrzucają:&lt;/p&gt;  &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Mk 16,16)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Ciekawą sytuację nam opisuje Święty Łukasz:&lt;/p&gt;  &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Łk 19, 8-9)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Zacheusz więc nie tylko uwierzył, ale w konsekwencji zaraz zaczął działać. Jego wiara nie była więc martwa. I dopiero wtedy otrzymał obietnicę zbawienia, nie po samej deklaracji wiary. Kolejne przykłady:&lt;/p&gt;  &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;A oto podszedł do Niego pewien człowiek i zapytał: Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?[…] Jezus mu odpowiedział: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną! &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;( Mt 19,16 i 21)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;A oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Łk 10, 25-28)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt;   &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; A zatem miłość, nie sama tylko wiara. Miłość, którą się "czyni", a zatem nie uczucia, ale "caritas", miłość, która objawia się uczynkami. A kolejny werset uczy, że Eucharystia także jest konieczna do zbawienia: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.&lt;/span&gt;  &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(J 6,54)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Co więcej, sam Paweł, w tym samym Liście do Rzymian, gdzie pisze, że przez wiarę jesteśmy zbawieni, pisze także o sprawiedliwym sądzie Bożym, który nam odda według naszych uczynków:&lt;/p&gt;  &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Oto przez swoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia się sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu według uczynków jego: tym, którzy przez wytrwałość w dobrych uczynkach szukają chwały, czci i nieśmiertelności – życie wieczne; tym zaś, którzy są przekorni, za prawdą pójść nie chcą, a oddają się nieprawości – gniew i oburzenie.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Rz 2,5-8)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Czyżby "apostoł pogan" sam nie wiedział, co za parę linijek listu napisze? Sam sobie zaprzeczał? Nie sądzę. Święty Paweł powtarza to samo Galatom:&lt;/p&gt;  &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne. W czynieniu dobrze nie ustawajmy, bo gdy pora nadejdzie, będziemy zbierać plony, o ile w pracy nie ustaniemy.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Ga 6, 8-9)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; I na koniec jeszcze jeden cytat, być może najbardziej przemawiający i dobrze nam wszystkim znany. To opis sądu ostatecznego, roztoczony przed nami przez samego Jezusa:&lt;/p&gt;  &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;[…] Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;[…] Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Mt 25, 31-35, 40b-42, 45b-46)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Wynika z niego wyraźnie i ponad wszelką wątpliwość, że sama wiara niewiele znaczy, gdy nie wynikają z niej uczynki miłosierdzia.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Zatem gdzie tu jest „sola fide”? Gdzie w Biblii jest doktryna Lutra, że sama tylko wiara nas zbawia, a nie uczynki? Czy może oni jakiejś innej Biblii używają? Nie sądzę. Jeżeli chodzi o Nowy Testament, to nasze Biblie są identyczne. Problem polega tylko na tym, że oni patrzą na niektóre wersety przez okulary swoich własnych tradycji. Tradycji przez małe "k".&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; W maju byłem w Ziemi Świętej i siedziałem sobie na jakimś kamieniu nad Jeziorem Genezareth, w podkoszulku z napisem "Proud to be Catholic" i z różańcem w ręce. Podszedł do mnie jakiś pielgrzym "przypadkowo" także z Północnej Karoliny, a nawet z metropolii Charlotte, gdzie i ja teraz mieszkam i zaczął mi udowadniać, że jak nie przyjmę Jezusa za swojego Pana i Zbawiciela, a dalej będę praktykował takie pogańskie gusła jak różaniec, to skończę w ogniu piekielnym. Zaczęła się więc dyskusja, w trakcie której poprosiłem go o przeczytanie drugiego rozdziału z Listu Jakuba.&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Musielibyście widzieć jego minę. On naprawdę nigdy nie widział tego fragmentu Biblii, albo nie dotarła do niego jego treść. Oczywiście zanim go poprosiłem o przeczytanie, zapytałem, czy wierzy, że Biblia jest Słowem Bożym, a sama dyskusja dotyczyła właśnie w tym momencie doktryny "sola fide". Powiedział tylko, że chętnie mi to wyjaśni, ale już musi lecieć do swej grupy i dał mi wizytówkę z telefonem i adresem mailowym. Poprosił o kontakt po powrocie do Stanów..&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Oczywiście napisałem, podając przy okazji linki do wykładów Scotta Hahna, które tam nagrałem. Napisałem po tygodniu ponownie. Ale choć minęło już kilka miesięcy, nie doczekałem się na odpowiedź. &lt;img src="http://polonus.livenet.pl/images/smiles/icon_biggrin.gif" alt=":-D" title=":-D" align="top" border="0" /&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; I na koniec jeszcze jedna uwaga. Te powyższe rozważania to jest "podstawowa apologetyka" pomocna może (choć rzadko skuteczna) w dyskusjach z fundamentalistami, baptystami, czy "pozadenominacyjnymi ewangelikami". Sam Kościół Luterański nie bardzo się z Lutrem zgadza i prawdę mówiąc jest znacznie bliższy katolikom, niż swojemu założycielowi. Stanowisko tego kościoła, wraz z porównaniem do tego w co my wierzymy najlepiej poznać czytając "&lt;a href="http://angelus.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=2555&amp;amp;Itemid=694"&gt;Wspólną Deklarację o Usprawiedliwieniu&lt;/a&gt;", z której wynika, że różnice między nami często są wynikiem jedynie innego rozumienia definicji pewnych słów i tak naprawdę jesteśmy czasem bardzo blisko siebie.&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-7729134129112422764?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/7729134129112422764/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=7729134129112422764&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/7729134129112422764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/7729134129112422764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/09/sola-fide.html' title='Sola fide'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-1580803330558189445</id><published>2009-09-11T22:52:00.003-04:00</published><updated>2009-09-11T23:22:11.267-04:00</updated><title type='text'>Fronda mi brzydnie? Eee, może jednak nie. Chyba mi tylko brzydną niektórzy blogerzy.</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dzisiaj będą „odpowiedzi na listy czytelników”, czyli moje komentarze do komentarzy pod postem tłumaczącym dlaczego&lt;a href="http://fronda.pl/hiob/blog/fronda_mi_brzydnie"&gt; „Fronda” mi brzydnie.&lt;/a&gt; Przede wszystkim jednak chciałem coś wyjaśnić, co może nie dla wszystkich jest jasne.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Pisząc poprzedni post nie sugerowałem wcale tego, że mam ochotę, czy też zamiar opuszczać „Frondę”. Pisałem jedynie o tym, że zauważyłem, że nie jestem „jednym z nich”. Po prostu kiedyś, przed laty, gdy „Frondę” odkryłem (na moim „starym” blogu, &lt;a href="http://polonus.alleluja.pl/"&gt;www.polonus.alleluja.pl&lt;/a&gt; link do „Frondy” jest od niemal sześciu lat), uważałem, że znalazłem ludzi myślących identycznie jak ja. Teraz jednak widzę, że albo wtedy byli tu inni ludzie, albo ja nieuważnie czytałem, albo może to ja się zmieniłem. Nie wiem. Jakby nie było, to teraz raczej spostrzegam „Frondę” jako pole dla misyjnej działalności, niż jako miejsce, gdzie spotkam ludzi myślących identycznia jak ja.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nie zmienia to zresztą w niczym faktu, że ludzi myślących podobnie do mnie jest tu bardzo wielu. Muszę także uczciwie przyznać, że kilkakrotnie moje posty były promowane jako „komentarz dnia” mimo, że ani nie jestem „człowiekiem &lt;&lt;frondy&gt;&gt;”, ani nie wyrażam „popularnych” poglądów. Zatem daleki jestem od głoszenia teorii spiskowych, mówiących, że cała "Fronda" dąży do obalenia Soboru Watykańskiego, czy podobnych nonsensów. To zresztą nadal jest mocną stroną tego portalu, że nie boi się on przedstawiać felietonów i postów autorów o dość zróżnicowanym wachlarzu poglądów. Dodaje to „Frondzie” obiektywności i wiarygodności i świadczy o braku kompleksów.&lt;/frondy&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;To tyle ogólnych uwag, a teraz szczegóły:&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Elfi napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;Hiobie, nie wszyscy tak myślą, ale jednym głosem się nie da. Nie rejteruj, bo faktycznie sami"faryzeusze" zostaną, pogadaj czasem z nami poszukującymi, nie wyrokującymi. Pozdrawiam serdecznie.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ja także pozdrawiam i zapewniam, że nie zrejteruję. Piszę znacznie dłużej, niż jestem widoczny na "Frondzie", bo od 2003. roku. To tutaj jestem „nowy”, ale blogowanie stało się już moją drugą naturą i nie wyobrażam sobie wręcz możliwości przestania. Ja tylko, jak wspomniałem wyżej, zauważyłem, że to nie tylko „innym” trzeba głosić Dobrą Nowinę, ale także wielu spośród nas, „frondowiczów”.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Anzelm napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;Jak ci sie nie podoba to spadaj i po problemie,a nie przynudzaj tu przez cala strone.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Widzisz, Anzelm, rejterada nigdy nie rozwiązuje żadnych problemów. A co do przynudzania przez całą stronę, to niewiele mogę poradzić. Ja nie potrafię pisać haseł i sloganów i nie potrafię rzucać wykrzykników. Ja muszę uzasadniać to, co mam do powiedzenia. I choć wiem, że robię to rozwlekle i może zbyt szczegółowo, to i tak połowa ludzi nic z tego nie może (albo nie chce) zrozumieć.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Romeus de Livia napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;[…]  Czasem też wzdycham ciężko, widząc jak niektórzy dyskutanci – oględnie pisząc – nie są zbyt dobrze wychowani, o Chrystusowej łagodności i cierpliwości nie wspominając. Jednak wielu z nich nie brak inteligencji, a nierzadko i sporej wiedzy, w konfrontacji z którą trzeba nieraz na nowo przemyśleć wiele ze swych poglądów. To niezaprzeczalna wartość! Wszak chodzi o Prawdę, a nie dobre samopoczucie, że "mam rację".&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Masz absolutną rację. I nigdy nie miałem problemu z nikim, kto ma inne od moich poglądy, jeżeli tylko potrafi je jakoś uzasadnić. Stąd pomysł mojego forum, gdzie każdy może się tymi poglądami podzielić. Jednak forma także dla mnie jest istotna. Pan Jezus wspomina o tym nie bez przyczyny w „Kazaniu na Górze”. Jakoś nie bardzo mogę sobie pogodzić nienawiść i „dołowanie” innych z katolicyzmem. Słowa Jezusa:&lt;/span&gt; &lt;strong style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;em&gt;„A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego”&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;coś znaczą. Święty Jan naucza:&lt;/span&gt; &lt;strong style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;em&gt;„Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą,  albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi,  nie może miłować Boga, którego nie widzi.”&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;To są dość proste i zrozumiałe słowa. Jednak, mam wrażenie, zupełnie nieznane wielu z braciom obecnym tu, na blokowisku.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Romeus de Livia napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;Jesteśmy ludźmi, więc co jakiś czas ktoś tu narzeka, zniechęca się, a czasem nawet odchodzi (zwykle na krótko). Twój blog jest moim zdaniem jednym z ciekawszych na tym portalu (choć nie zawsze zgadzam się z Twoimi poglądami) i byłoby szkoda, gdybyś zaniechał pisania. Przecież jeśli jesteś tak mocno pewien swojej wizji chrześcijaństwa to powinieneś niestrudzenie ją lansować, a jeśli okaże się, że jakieś jej punkty nie wytrzymują krytyki to będzie okazja je zrewidować. Same plusy!&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nie obawiaj się, nigdzie nie pójdę, choć pewnie jeszcze nie raz będę krytycznie pisał o innych. A co do rewizji mojej wizji chrześcijaństwa, to zawsze jestem na to otwarty. W końcu to „przegrywający” dyskusję jest zawsze zwycięzcą, bo to tylko on się czegoś dowiedział i nauczył.  Jednak rewizja musi być następstwem argumentów, a nie takich uwag, jak powyższa Anzelma, czy parę innych, jakie tu padły.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Shork napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;nawet nie jestem w stanie policzyć, który raz to piszę.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;NIE PODOBA SIĘ? TO TO ZMIEŃ!&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;Nie tylko Tomasz Terlikowski, także Ty jesteś częścią frondy.pl. I to od Ciebie zależy jaka będzie.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;A osobiście napiszę, że ostatni fragment bardzo wybiórczo opisuje Tego, który pasie rózgą żelazną i kazał wziąć ze sobą miecz. Wiem, że trudno pogodzić dobro i męstwo. Ale przynajmniej możemy się postarać.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Toteż, drogi Shorku, zmieniam. Robię co mogę. A co do rózgi i miecza, to rózgę trzyma mocno w ręce nasz Pan. Ten, który nakazuje nam nastawiać drugi policzek. Nie my. A miecz? Gdy został użyty, Pan skarcił Piotra:&lt;/span&gt; &lt;em style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;strong&gt;«Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Czy myślisz, że nie mógłbym poprosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów?»&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Marguar napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;Problem polega na tym, że na Frondzie dominują tradycjoci – fanatyczni i agresywni zwolennicy "trydentu" – ludzikowie o mentalności sekciarskiej. Tworzą oni swego rodzaju panopticum portalowe. Nie należy się zrażać. To taki miejscowy koloryt.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;To prawda, tylko że ja to dość późno spostrzegłem. Albo raczej dostrzegałem to od początku, ale nie jako „dominującą frakcję”. Jednak to tym bardziej sprawia, że czuję się wręcz zobowiązany do pisania tutaj.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;1Artek napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;Panie Hiobie, jedna uwaga, którą niech pan spokojnie przemyśli. Czy źródłem pana irytacji Frondą nie jest aby brak możliwości "wywalania" (jak to ma miejsce na pańskim autorskim forum-portalu) współbraci, zmieniania tematów po zabraniu głosu przez dyskutantów, dzielenie tych tematów na odrębne wątki tematyczne i przez to diametralnie wypaczające sens wypowiedzi.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nie, panie Artku. A co do dzielenia wątków na forach, gdy się tworzą potężne off topy, czy innych spraw jakie Pan tu porusza, to myślę, że nie jest to ani miejsce, ani czas. Pan, panie Artku wyleciał z mojego forum za naruszenie prostego regulaminu. Nikt Pańskich postów nie edytował, są tam nadal obecne. Nic nie wypacza sensu Pańskich wypowiedzi.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;Np taka sytuacja miała miejsce przy dyskusji na temat Intronizacji Chrystusa Króla (pan hiob jest przeciwnikiem tej idei, czego nie ukrywa-to informacja dla innych forumowiczów)&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Czy jestem przeciwnikiem idei Intronizacji, &lt;a href="http://katolik.us/viewtopic.php?t=825"&gt;każdy może przeczytać na moim forum&lt;/a&gt;. Napisałem tam między innymi:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 0);"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;„a co do samej Rozalii Celakówny, to byłem dwa lata temu na jej grobie na Cmentarzu Rakowickim. Jej przesłanie jest bliskie mojemu sercu. Czytałem już parę lat temu jakieś książki na jej temat. Ale jej przesłanie nie jest polityczne, jest wezwaniem do nawrócenia. Z tego co Ty piszesz, ksiądz Natanek interpretuje to inaczej, mieszając do tego sprawy polityki, a to nie pomaga wcale przesłaniu Celakówny.”&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;…czy tutaj:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 0);"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;„Jeszcze raz powtórzę. Nie mam żadnego problemu z uznaniem Jezusa za naszego Króla. Jak długo nikt nie miesza tego z polityką i z wymyślaniem, która bestia jest odpowiednikiem której partii politycznej, to jestem cały "za".&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Cały wątek jest do prześledzenia &lt;a href="http://katolik.us/viewtopic.php?t=825"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;, jakby ktoś miał ochotę.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;[…] Taka wypowiedź jaką pan zaprezentował powyżej niczemu dobremu niesłuży, tylko podziałom, awanturom- służy złemu. Pan najlepiej się chyba czuje w swoim sosie, czyli swoim "hiobocentrycznym" forum, wśród zafascynowanych pana osobą klakierów. W związku z tym zgadzam się z powyższą wypowiedzią Anzelma na temat spadania.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Hehe, rozumiem, że Twoja (sorry, Pańska) wypowiedź służy zgodzie, jedności i Dobremu. A co do spadania, to już wcześniej się na ten temat wypowiedziałem.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Miedźbrzęcząca napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;Hiob,&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;Z drugiej strony wazne jest jak widzisz swoje powołanie. Jeśli czujesz się w jakis sposób powołany do prezentowania swojego punktu widzenia tutaj, to zostań.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;;-)&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jaacek2 napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;przyłączam się do opinii, że należy skończyć z apologetyką posoborowia, której hiob hołduje; Kościół katolicki ma trochę więcej niż 40 lat; także, bez żalu, liczę, że dotrzymasz hiobie słowa i spadniesz.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Drogi Jaacku2, nie przypominam sobie, bym takie słowo kiedykolwiek dawał. I prawdą jest, że Kościół ma trochę więcej, niż 40 lat. Problem z Twoją „logiką” polega na tym, że zdajesz się zapominać, że ma dużo więcej, niż 40 lat. Ma dużo więcej niż 400 lat.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ja jestem wierny nauczaniu Kościoła, który ma 2000 lat. I każdy sobór i każdy papież, są dla mnie autorytatywni. Nie będę wybierał, który sobór jest „be”, a który „cacy”, bo mi się tak podoba.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Tradycjonaliści często określają siebie jako „zawsze wiernych”, ale to ja jestem zawsze wierny. Wierny nauczaniu Biblii, wierny każdemu soborowi i wierny każdemu papieżowi. Nie jestem liberałem, nie jestem konserwatywny i na pewno jestem tradycyjny. Tylko tradycja to nie jest Trydent, albo ściśle mówiąc nie tylko to, lecz Jezus i apostolski depozyt wiary przechowywany przez Kościół. Kościół, który nigdy nie zbłądzi, nawet, gdy czasem jest miotany falami burz.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Miedźbrzęcząca napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;Posłuchajcie dobrze Hioba; jemu nie tyle chodzi o to jak ta Fronda będzie wyglądała , ale decydujące jest to, że Bóg którego na niej spotyka, to nie jest jego Bóg. Mój też nie.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;Każdy ma prawo do wyboru własnej wspólnoty, a poszukiwanie nie jest rejteradą.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Cieszę się, że jednak czasem mnie ktoś rozumie. Ale, jak już wspomniałem, nigdzie stąd (jeszcze) nie uciekam.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Romeus de Livia napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;[…] Róbmy swoje[…]&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Amen. I pamiętajmy, że Bóg nie wymaga od nas sukcesów, ale wierności.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jaacek2 napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;"Kościół nas – nietradycjonalistów wiernych Kościołowi…"&lt;/p&gt;  &lt;p&gt; .&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;- w kwestii formalnej, bo popadamy już w absurdy: jak można być wiernym bez zachowania tradycji? to następny językowy wytwór posoborowej nowomowy podobny do katolewackiego "wierzący niepraktykujący"&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;To zależy w jaki sposób używamy słowa „nietradycjonalista”. Jeżeli jako określenie kogoś, kto sam siebie uważa za „tradycjonalistę”, to akurat to z samą Tradycją nie ma nic wspólnego. Tym bardziej, że jak wyżej wspomniałem, „tradycjonaliści” są bardzo wybiórczy w swoim kulcie tradycji i przypomnienie im na przykład, że pierwsi chrześcijanie ani się nie modlili po łacinie, ani nie przyjmowali Eucharystii na język, ani nie mieli balustradek w kościołach – hej, co tam balustradek. Nawet kościołów nie mieli. Coś mi to wygląda jak wspólnota Neo…&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A ja mam taką tradycję, że pozostaję wierny Kościołowi. Dzisiejszemu Kościołowi, bo, naiwny, uwierzyłem w słowa Pana Jezusa, że bramy piekielnie nigdy Kościoła nie przemogą.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Marguar napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;[…]&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Ps. Nie jestem żadnym fanatykiem "nomu". Jak już gdzieś napisałem: cieszę się, że ryt "trydencki" został przywrócony.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ja także nie raz podkreślałem potrzebę nabożnego traktowania liturgii. Gdy mam okazję, zawsze idę na Mszę Trydencką. Jednak moim  "przestępstwem” jest to, że nie odrzucam NOM-u i wręcz jestem w nowej liturgii zakochany. Gdyby tylko była częściej odprawiana nabożnie…&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Powtarzałem tu wiele razy, że wszystko się sprowadza do nawrócenia serc. Czy to będzie sprawa Intronizacji, czy taka, czy inna liturgia. I to nie jest moja opinia, to jest jasna, jednoznaczna nauka Biblii. Pan Jezus powtarzał to przez trzy lata, a św. Paweł przez kolejne kilkadziesiąt. Cała nauka Jezusa sprowadza się do tego, że nie ważne są formy, gdy nasze serca nie są na właściwym miejscu.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dlatego porównywałem tu czasem tradycjonalistów do faryzeuszy. Oni naprawdę podobnie myślą. Nie interesują ich intencje, nie interesują ich serca innych, są gotowi wysłać papieża do diabła, bo ołtarz jest zwrócony nie w tą stronę co trzeba.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;I nie zrozumcie mnie źle. Formy są ważne. Liturgia jest istotna. Ale zawsze jako konsekwencja, wynik tego, co jest w naszych sercach, nigdy odwrotnie. Wiem także, o czym już tu także często mówiliśmy, że nie tylko serce wpływa na formę, ale i forma nasze serca. Piękna muzyka sakralna, piękne modlitwy, wspaniałe świątynie (tak jak piękne krajobrazy) przybliżają nas do Boga. A w kościele wyglądającym jak magazyn zbożowy, w którym gra jakaś rockowa kapela i to na dodatek gra źle, bardzo trudno odnaleźć Boga. Jednak to, by nasze kościoły wyglądały ponownie jak średniowieczne katedry, a muzyka brzmiała jak przed wiekami możemy osiągnąć tylko poprzez nawrócenie, a nie poprzez wymachiwanie szabelką i rozpoczynanie krucjaty przeciw każdemu, kto ośmiela się nie potępiać Soboru Watykańskiego Drugiego.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Elfi napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;Pomyślmy szanowni dyskutanci:&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Hehe, nie chciałby być złośliwy, ale to jest zbyt wielkie wyzwanie dla niektórych z nas. ;-)&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;3 Raczej wykształceni&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Z tym także różnie bywa. ;-)&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;Obrońcy NOM" dla nas rada Romusa de…:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;"Fanatyków" zanim się fanatykami określi warto czasem uważnie przeczytać i przemyśleć,".&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;To prawda. Tylko, że chyba żaden z nas nie jest wrogiem Mszy Trydenckiej i wszyscy także tę Mszę kochamy. Ja się zgadzam w większością pozytywnych argumentów tradycjonalistów. Nigdy przeciw nim nie występowałem. Problem mam z twierdzeniem, że to NOM i SV II są winne temu, co się często dzieje w Kościele. Problem mam z mieszaniem skutków z przyczynami. Mam też problem z naiwną wiarą, że gdyby nie było Soboru i nowej liturgii, to kościoły byłyby pełne, w szyscy wierni byliby aniołami. Także mam problem z niezauważaniem przez nich faktu, że wykroczenia liturgiczne nie są „wynalazkiem posoborowym”. Istniały zawsze.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Geoffrey napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;@Hiob: Nie jesteś sam, poczytaj choćby ostatni wpis Krisa. Jest sporo ludzi, którzy szczerze poszukują prawdy. Dla nich Twoje wpisy są bezcenne. Dla mnie też.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dziękuję i zdaję sobie z tego sprawę. To znaczy nie z bezcenności wpisów, ale z tego, że nie jestem sam. Co więcej, wierzę, że nas jest zdecydowana większość.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;@Marguar: Zgadzam się z Twoimi poglądami, ale absolutnie nie akceptuję Twojego języka. Nienawiść aż w nim kipi. Twoje wypowiedzi skierowane przeciw tradsom przynoszą więcej szkody niż pożytku.&lt;/blockquote&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Z bólem serca muszę Ci, Geoffrey, przyznać rację. Nic tak mnie zresztą nie rani, jak hipokryzja i ueganie podszeptom kudłatego wśród „nas”. Żeby skutecznie głosić Ewangelię musimy przede wszystkim Nią żyć. Jeżeli nam przeszkadza ton wypowiedzi naszych adwersarzy, musimy być jeżeli nie serdeczni i mili, to przynajmniej „profesjonalni” w swoich wypowiedziach.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Marguar napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;Geoffrey, jaka nienawiść? Ja szukam nowych słów, aby język wzbogacić. Nawet "słowniczek antytradycjotyczny" napisałem.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Hmm…&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;KrisRuminski napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;@Hiob:&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Odwagi,  […]&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;I zasłużyłeś na swoje odsłony.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Bez "pornograficznych" albo "chemicznych" plakatów.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Tak trzymaj.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;I nie pękaj!&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dziękuję.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;KrisRuminski napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Swoją drogą, nie mogę aż uwierzyć, że tak spokojny i wyważony wpis, pomijając jego słuszność, przy dzisiejszej "demokracji", pożal się Boże, wzbudził tak zawstydzające reakcje.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Oni się po prostu pogrążają. […]&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Czytają a nie rozumieją. Znają ale nie wiedzą.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Walczą o niebo a tworzą piekło na ziemi.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Kompromitują się a są coraz bardzie bezczelni.[…]&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Amen.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;KrisRuminski napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Trochę mnie poniosło, przepraszam wszystkich, wychodzę trochę z roli. Ale może niektórzy w końcu uwierzą, że potrafię przylutować.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Przeczytałem komentarz Romeus de Livia.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Ze względu na Ciebie, Czcigodny Blogerze, którego wpisy uważam za najwyższego lotu, pokajam się.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Burak byłem. Przepraszam jeszcze raz, kto się poczuł urażony.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Już będę dalej misiaczkował.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Taki gest zawsze świadczy o klasie człowieka.  Albo o jego prawdziwej pokorze serca.  Co w sumie jest tym samym.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Polipid napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;[…]   No widzicie dla katolewaków "Kościół jakby się zaczął się wraz z Vaticanum II …" to prawda "dla tradycjotów (chamskie! tym samym nazywasz tak wielu świętych i papieży KK)  […]&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Wybacz, ale to jest nadużycie. Nie znam żadnego świętego, ani papieża KK, który by odrzucał Sobór tego Kościoła i liturgię przez Kościół i prawowitego papieża zatwierdzoną.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;Chamku modelowy wykształciuchu w stylu PO :)&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Cóż, jak ktoś sam się chce skompromitować swoimi wpisami, to nie ma potrzeby tego komentować.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Coldcut napisał/a:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;Prawda z definicji wyklucza wszelki błąd. Jeśli istnieje jakaś prawda to nie może istnieć inna która dotyczy tego samego a która jeśli istnieje – jest błędem .&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Amen.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt; &lt;p&gt;Moderniśći posiadają hegeliański umysł który kanalizuje sprzeczności. Tradycyjny umysł tego nie potrafi. Modernista sprzeczność jednoczy w nowej formie z owej sprzeczności powstałej. Traycjonalista będzie bronił jednej, jedynej prawdy przed jakąkolwiek sprzecznością.&lt;/p&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;No dobrze, ale co ten elaborat ma wspólnego z moim poprzednim postem? O jakich modernistach mówisz? Czy ja jestem jednym z nich? Czy mój błąd polega na tym, że jestem wierny Kościołowi? Kościołowi, który jest synonimem Jezusa? I to nie moje wymysły, to są Jego, Jezusa, słowa? Słowa skierowane do świętego Pawła, który od tego momentu zaczyna uczyć o Kościele wszędzie, gdzie się pojawia.&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Chcesz tradycji? Zacznijmy zatem od początku. Czego nas uczy Biblia?&lt;/span&gt; &lt;em style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;strong&gt;„Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał”&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Łk  10, 16). &lt;/span&gt;&lt;em style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;strong&gt;„Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!”&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; (Mt 18,17)&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt; &lt;/span&gt;&lt;em style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;strong&gt;„Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą”&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;. (Mt 16, 18)&lt;/span&gt;  &lt;em style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;strong&gt;„Gdybym zaś się opóźniał, [piszę], byś wiedział, jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga żywego, filarem i podporą prawdy”&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(1 Tm  3,15) &lt;/span&gt;&lt;em style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;strong&gt;Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; (J 16, 13-15) To jest moja Tradycja.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;I na koniec słowa Świętego Piotra, który mówi o „apologetyce”. O wyjaśnianiu tej nadziei, która w nas jest…Bardzo ważne słowa, bo mówiące nam jak to należy czynić. Podkreślenie moje, bo mam wrażenie, że tej części nakazu naszego pierwszego papieża jakoś niektórzy z nas nie mogą dostrzec. Wszyscy znamy i pamiętamy piętnasty wers, ale ten szesnasty także jest Słowm Bożym. Dwa tłumaczenia, by lepiej oddać to, co chce nam święty Piotr przekazać:&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Natomiast Pana, Chrystusa, poświęcajcie w waszych sercach, zawsze gotowi do obrony przed każdym, kto domaga się od was zdania sprawy z nadziei, która jest w was, &lt;/span&gt;&lt;strong style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;czyńcie to jednak z łagodnością i bojaźnią&lt;/strong&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;, mając dobre sumienie, aby w tym, w czym jesteście oczerniani, zawstydzeni byli ci, którzy znieważają wasze dobre codzienne życie w Chrystusie.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(1 P 3, 15-16, Przekład Dosłowny 2002)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;lecz Pana – Chrystusa pobożnie czcijcie w sercach waszych, zawsze gotowi do obrony przed każdym, kto żąda od was uzasadnienia waszej nadziei.  &lt;/span&gt;&lt;strong style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Ale (czyńcie to) z łagodnością i z szacunkiem.&lt;/strong&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt; Zachowujcie czyste sumienie, aby ci, którzy obrzucają obelgami wasze uczciwe życie w Chrystusie, musieli się wstydzić swoich oszczerstw.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; (1 P 3, 15, Biblia Poznańska 1975)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jeszcze raz dziękuję za wszystkie komentarze i serdecznie pozdrawiam.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-1580803330558189445?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://fronda.pl/hiob/blog/fronda_mi_brzydnie_eee_moze_jednak_nie_chyba_mi_tylko_brzydna_niektorzy_blogerzy' title='Fronda mi brzydnie? Eee, może jednak nie. Chyba mi tylko brzydną niektórzy blogerzy.'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/1580803330558189445/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=1580803330558189445&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/1580803330558189445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/1580803330558189445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/09/fronda-mi-brzydnie-eee-moze-jednak-nie.html' title='Fronda mi brzydnie? Eee, może jednak nie. Chyba mi tylko brzydną niektórzy blogerzy.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-4283171333157787093</id><published>2009-09-10T23:08:00.001-04:00</published><updated>2009-09-10T23:19:23.802-04:00</updated><title type='text'>Fronda mi brzydnie.</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Nie jestem na „Frondzie” zbyt długo. Zaledwie na początku tego roku zamieściłem swój pierwszy post. Jednak jestem wystarczająco długo, by sobie wyrobić swoje zdanie na temat tego portalu. I coraz mniej mi się on podoba.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Dlaczego? Dlatego, że Jezus jakiego znam z „Biblii” i Jezus, jakiego widzę w wielu braciach uważających się za katolików nie są, że tak brzydko powiem,  kompatybilni. A ja jestem zakochany w tym biblijnym Jezusie, nie w tym lansowanym przez Frondę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Pan Tomasz Terlikowski, którego zawsze darzyłem szacunkiem i podziwiałem za celność spostrzeżeń i ostrość pióra, pisze na swym blogu w tekście zatytułowanym „&lt;a href="http://fronda.pl/tomasz_terlikowski/blog/miedzyreligijne_pitu_pitu"&gt;Międzyreligijne pitu pitu&lt;/a&gt;”, że&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;„Asyż w Krakowie – to kolejna z cyklu wielkich, kosztownych, i nikomu niepotrzebnych (poza organizatorami) imprez międzyreligijnych.”&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;No nie wiem. Może jednak są one komuś potrzebne?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;I kosztowne? Nie rozumiem dlaczego zawsze jest podnoszony argument kosztów, gdy tylko ktoś chce skrytykować jakąkolwiek imprezę niezgodną z jego przekonaniami. Tak było np. zawsze z okazji każdej papieskiej pielgrzymki do Polski. Zwłaszcza "za komuny". Ale jeżeli nawet ten argument wtedy miał swoją wagę, bo w czasach nieudolnej gospodarki było to obciążenie dla niewydolnego systemu, to w dzisiejszych czasach wszystkie miasta wolnego świata prześcigają się w pomysłach jak ściągnąć do siebie choćby najmniejszą grupę ludzi na konferencję, zjazd, konwencję czy w ogóle cokolwiek. Takie imprezy nie kosztują, one zarabiają na siebie. Promują miasto, dają zarobić hotelarzom, restauracjom, a ci z kolei płacą podatki i zarabia na tym także miasto&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Pan Terlikowski pisze dalej, że&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;„wcale nie chodzi to,  że mam coś przeciwko takim spotkaniom. Nie mam. Ale mają one sens, gdy są rzeczywiście dialogiem, gdy podejmuje się na nich kwestie ważne dla wyznawców różnych religii, także wtedy gdy są one trudne. A w Krakowie (i gdzie indziej także) zwyczajnie się tego nie robi. Z muzułmanami nie rozmawia się o tym, że ich współbracia w wierze mordują i prześladują chrześcijan (w Arabii Saudyjskiej, Sudanie, Egipcie itd.), a ich religia wciąż karze (i na nic zdają się zapewnienia islamskich dialogistów, że tak nie jest, bo są ofiary) konwersję na chrześcijaństwo śmiercią. Nie zadaje się także pytania o to, czy i kiedy w Arabii Saudyjskiej (której król jest jednym z liderów dialogu międzyreligijnego) wydana zostanie zgoda na budowę kościoła, i kiedy przestanie się karać więzieniem za noszenie krzyżyka czy wspólne czytanie Pisma Świętego. Takie pytania nie padają. Zamiast tego chrześcijanie biją się w piersi za nieodpowiednie traktowanie muzułmanów w Europie…”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;…tylko co to ma wspólnego z czymkolwiek?  Jeżeli muzułmanie karzą śmiercią za konwersję na chrześcijaństwo, to tym bardziej należy budować mosty i współpracować z tymi, którzy pragną wspólnie modlić się o pokój. Nie rozwiąże się każdego problemu zaczynając kolejną wojnę krzyżową. Powiem więcej: Nie rozwiąże się żadnego problemu w taki sposób.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Spotkanie w Krakowie nie ma na celu rozwiązanie wszystkich problemów i różnic między chrześcijanami i muzułmanami, więc nie róbmy mu z tego powodu zarzutów. Cel takiego spotkania jest inny. Gdy byłem w tym roku w Ziemi Świętej, widziałem wspólnie pracujących studentów chrześcijan, żydów i muzułmanów, razem tworzących jakieś rzeźby mające ozdobić park na jeziorem Genezaret. Niby niewiele, ale jak dużo. Ci ludzie już są „wygrani”. Im już będzie bardzo trudno nienawidzić, bo wyznawcy innych religii to nie są jacyć abstrakcyjni „obcy”, ale koledzy i koleżanki ze wspólnych wakacji. I taki też cel mają krakowskie spotkania. Wspólny krok w kierunku cywilizacji miłości, cywilizacji życia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Jednak nie jest moim celem dokładna analiza tekstu pana Terlikowskiego. To nie chodzi tylko o niego, choć on jest na „Frondzie” teraz szefem, więc jego poglądy będą w jakiś sposób kształtowały profil wydawnictwa.  Chodzi także o „tradycjonalistów” i w ogóle o „ducha Frondy”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Czasem bardzo trudno uchwycić co to jest. Nie wiem. Może ten brak miłości, czy miłosierdzia. Gdyby ktoś np. chciał sobie wyrobić zdanie o pontyfikacie Jana Pawła Wielkiego na podstawie forum i blokowiska Frondy, to mógłby pomyśleć, że jedyne, co się wtedy stało to incydent z pocałowaniem Koranu i wspólne modlitwy „z poganami” w Asyżu. Jakże odmienny obraz od tego, jaki np. przedstawia EWTN, gdzie praktycznie nie ma tygodnie, by co najmniej dwie audycje nie byłyby poświęcone jego nauczaniu. W USA powszechnie się uważa, że Jan Paweł II będzie doktorem Kościoła, nikt go nie nazywa inaczej, niż „wielkim” i tylko wśród swoich, w Polsce, coraz więcej ludzi uważa niemal za „znak honoru” opluć go i zdołować.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;„Ewa_t_”, z której wieloma poglądami się nie zgadzam i która sama siebie określa jako agnostyczkę napisala na swoim blogu w tekście zatytułowanym "&lt;a href="http://fronda.pl/moim_skromnym_zdaniem/blog/czyli_o_politycznej_poprawnosci_i_o_tym_jak_wazne_jest_by_odpowiednie_dac_rzeczy_slowo"&gt;o sztuce prowadzenia sporu&lt;/a&gt;" coś, czemu trudno nie przyznać racji:&lt;/span&gt;  &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;„Dam Wam dobrą radę- NIE wyzywajcie nikogo od masonów, Żydów i głupków. To samo tyczy się tekstów, sugerujacych, że ktoś ma jakies sympatie np proradzieckie czy socjalistyczne. Stosując taki argument sami sobie wystawiacie laurkę. Ja np nie uważam, że jeśli ktoś mówi mi, że jestem lewakiem ,postępowcem, ateuszem, a żyję bo mama zapomniała włożyc zarodek, który stał się mną, do lodówki, itp itd- nie uważam, że ta osoba jest w stanie mnie obrazić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;To w zasadzie wszystko. Trzeba rozmawiać, ale uważajmy jak się do siebie zwracamy. Uważam bardzo by kogoś (zbytnio) nie urazić i nie stosować argumentów poniżej pasa. Tego samego oczekiwałabym od innych.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Smutne słowa, ale niestety prawdziwe. I nie bardzo można się dziwić tym, którzy tu (na Frondę) przychodzą jako agnostycy i ateiści, że nimi  pozostają. Chrześcijaństwo, jakiego są tu świadkami wcale nie zachęca. I jeżeli jedyne ich wyobrażenie o Jezusie powstanie na podstawie tego, co tu zobaczyli, to są bardzo niewielkie szanse na to, by kiedykolwiek tymi chrześcijanami zostaną.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;A Jezus? Cóż. On jadał z grzesznikami, przyjaźnił się z celnikami, podawał rękę cudzołożnicy, zrywał kłosy w szabat, jadł niemytymi rękami, nie rzekł słowa o okropnej politycznej sytuacji swojej ojczyzny i krytykował faryzeuszy. Czyli tych, którzy byli bez skazy. Bez zarzutu. Doskonali. Jak on śmiał? Nic dziwnego, że się doigrał. Zawsze wierni nie mogli znieść takiego czegoś i pokazali Mu czyje na wierzchu. Prawda? Czy może jednak nie? Hmmm.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-4283171333157787093?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/4283171333157787093/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=4283171333157787093&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4283171333157787093'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4283171333157787093'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/09/fronda-mi-brzydnie.html' title='Fronda mi brzydnie.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-1597188812152769058</id><published>2009-09-04T00:29:00.003-04:00</published><updated>2009-09-04T00:47:30.446-04:00</updated><title type='text'>Do braci liturgistów.</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dyskusja na „Frondzie” na temat liturgii nie słabnie. Blogowisko pełne jest komentarzy „za” i „przeciw” i nawet „jestem za, a nawet przeciw”.  A ja chciałbym, zainspirowany jednym z komentarzy przypominającym fragment książki Hahna, opowiedzieć właśnie o nim. O nim i o Stevie Rayu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Oczywiście pisałem już o obydwu tych gentlemanach. Poznałem ich osobiście i w tym roku byłem z nimi na pielgrzymce w Ziemi Świętej. Nie będę więc powtarzał tego, co wspominałem przy innych okazjach, ale przypomnę jaką rolę odegrała Msza Święta w ich drodze do Kościoła Katolickiego. Obaj bowiem są konwertytami na katolicyzm.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Scott Hahn, były pastor kościoła  prezbiteriańskiego, sam opisał, co przeżył pierwszy raz uczestnicząc w Mszy Świętej. Zatem po prostu przytoczę jego własne słowa, jakie wypowiedział w wywiadzie z 1998 roku z Rafałem Smoczyśnkim i zamieszczonym we „Frondzie” numer 15/16, s. 222-233:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 0, 51);"&gt;„Tak naprawdę nigdy przedtem nie byłem na Mszy. I kiedy zdecydowałem się pójść, postanowiłem, że pójdę na Mszę w tygodniu, w południe, do kaplicy w podziemiach, gdzie, jak myślałem, będę sam. Poszedłem więc pewnego dnia na tę Mszę w południe, usiadłem z tyłu, nie wstawałem, nie klękałem, byłem tylko obserwatorem. Patrzyłem jak schodzi się sporo osób, biznesmenów, gospodyń domowych, wszystkie typy ludzi. Klękali, siadali, skłonili się, kiedy wszedł kapłan, a ja tylko przyszedłem, żeby przyjrzeć się i posłuchać z bliska. Podczas Liturgii Słowa natychmiast uderzyło mnie, jak bardzo antyfony i modlitwy nasycone były Pismem. Nie mieli jednego czy dwóch, ale trzy czytania Pisma.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 0, 51);"&gt;    W trakcie liturgii zauważałem, jak wiele było tam Biblii. Miałem poczucie, że to naprawdę jest dom Pisma, właściwe dla niego miejsce. Potem zaczęła się Liturgia Eucharystii. Znowu nie wstałem jak inni, nie klękałem siedziałem, patrzyłem i słuchałem. Ale kiedy usłyszałem, że kapłan doszedł do słów konsekracji, kiedy usłyszałem jak mówi: „To jest Ciało moje", kiedy podniósł Hostię, poczułem jak wysycha gdzieś we mnie ostatnia kropla wątpliwości. Usłyszałem swój szept: „Panie mój i Boże mój, to naprawdę Ty!" Nagle stwierdziłem, że dotarłem do domu. Patrzyłem na tych obcych ludzi jak na braci i siostry będących częścią Rodziny Boga! Patrzyłem na nich przystępujących do Komunii św. i miałem poczucie, że to naprawdę Chrystus, dający samego siebie Swojemu Kościołowi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 0, 51);"&gt;    Kiedy się już skończyło, kiedy zostało udzielone błogosławieństwo i wszyscy się rozeszli wciąż tam siedziałem. Nie mogłem uwierzyć w to, czego właśnie byłem świadkiem. Jednak wiedziałem, że było to prawdziwe. Nie miałem komu o tym powiedzieć. Zatrzymałem to więc dla siebie, ale następnego dnia, w południe, powróciłem na to samo miejsce. Drugiego dnia już stałem i klęczałem. I wiedziałem, że jest to rzeczywiście Ciało i Krew, Dusza i Bóstwo Jezusa Chrystusa. To było Nowe Przymierze. To była Rodzina Boga, którą Jezus założył na całym świecie. Na przestrzeni wieków On karmił nas samym sobą, obdarowywał swoim życiem… W ciągu następnego tygodnia codzienny udział we Mszy nawet jeśli nie mogłem przyjąć Komunii św.! stał się dla mnie światłem wskazującym drogę i źródłem siły.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Steve Ray wychował się w rodzinie fundamentalistów chrześcijańskich. Jego rodzice byli „poganami”, jak to sam określa, ale pod wpływem nauki Billy Grahama przyjęli Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela. Przez 12 lat jego mama miała serię poronień i obiecała Bogu, że jak jej da syna, to go Mu poświęci, jak Hanna Samuela. 10 miesięcy później urodził się Steve i w kościele baptystów, do którego rodzice uczęszczali, ofiarowała go Jezusowi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nie będę opisywał całej jego duchowej drogi, wspomnę tylko, że był on przekonany (bo tak go nauczali rodzice i pastor i nauczyciele w szkółce niedzielnej), że papież to antychryst, Kościół Katolicki to Nierządnica Babilonu o której mówi Apokalipsa, a sam Kościół jest taką samą sektą jak Mormoni, czy Świadkowie Jehowy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jednak u baptystów nie wszystko było, jego zdaniem,  tak, jak trzeba. Steve miał w domu raczej dość pokaźną bibliotekę, ponad 20 tysięcy tomów. Głównie na temat Biblii. Nie zawsze więc się zgadzał z tym, czego naucza pastor. Co więcej, nie bardzo rozumiał dlaczego godzinne kazanie ma być tym, co po angielsku nazywa się „worship”. Słowo raczej trudne do przetłumaczenia, ale jedna z definicji, jaką podaje Słownik Fundacji Kościuszkowskiej, to „czcić, wielbić, brać udział w nabożeństwie”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;On sam, by nie narażać się na słuchanie czasem nie najlepszych kazań, zabierał po prostu ze sobą jakąś książkę z kazaniami najlepszych kaznodziei. Później stwierdził, że lepiej będzie po prostu zostać w domu, zaprosić inne rodziny myślące podobnie jak on i zacząć własny, domowy kościół. W końcu jego własne kazania były na znacznie lepszym poziomie, więc… co za różnica, gdzie się spotkają? „Gdzie dwóch, albo trzech…” Wierzyli, że Jezus jest wśród nich i że dokładnie tak samo wyglądały nabożeństwa w pierwszych wiekach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jednak gdy serdeczny przyjaciel Raya, Al Kresta, pastor i człowiek o wielkiej wiedzy został katolikiem, Steve nie mógł tego zrozumieć. Wręcz powiedział mu: „Al, ty jesteś za mądry, by zostać katolikiem.” Wierzył, że coś go musiało opętać, zamroczyć. Al najpierw pożyczył mu książkę Thomasa Howarda „Evangelical is not Enough” (wywiad z Howardem także zamieszczała kiedyś Fronda), a potem zaproponował mu, że zabierze go kiedyś na Mszę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ray zgodził się, choć bez entuzjazmu. Kresta był dla niego zbyt wielkim autorytetem, by go po prostu zbyć. Powiedział tylko: „Dobrze, ale przyjdziemy późno, siądziemy z tyłu i wcześnie wychodzimy”. Potem się śmiał: „Nie wiedziałem,  jak bardzo już wtedy byłem katolikiem”.  Jednak prawda jest taka, że nie przyszli późno i nie siedzieli z tyłu. Co prawda nie zabrali dzieci (Ray powiedział, że się bał, bo naprawdę nie wiedział, czego się spodziewać), ale siedzieli z przyjaciółmi blisko ołtarza.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Steve Ray potem powiedział, że płakał całą Mszę. Mówił parę lat później, że ciągle nie może  powstrzymać łez i płacze na każdej Mszy. A jego drobna i łagodna żona była zła i  nie ukrywała tego. Była wręcz wściekła i powiedziała im to zaraz po Mszy. „Dlaczego?” –Zapytał Steve. –„Co się stało?” „Jestem zła, na baptystów i na katolików, bo okłamywali mnie całe moje życie. Dlaczego nikt nam nie powiedział, że tak wygląda Msza? Dlaczego nikt nam nie powiedział, że można tak oddawać cześć Bogu?”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;To tyle wspomnień dwóch byłych antykatolików, których Msza Święta „wygrała” dla Kościoła. Msza, przypomnę, posoborowa. Ta "okropna" Msza nowego rytu (za którą i ja jestem bardzo Kościołowi wdzięczny). Dedykuję te historyjki wszystkim tym, których oburza to, co Kościół zrobił. Przypomnę także, że w Kościele jest znacznie więcej rytów, niż Novus Ordo i Msza Trydencka. Gdy jestem w Miami odwiedzam czasem unicki Ukraiński Kościół Grecko-Katolicki, który ma naprawdę przecudną liturgię. "Zwykła", codzienna Msza trwa półtorej godziny i cała jest śpiewana (często tylko głosami księdza, jego żony i teściowej, bo poza nimi i mną nikogo więcej nie ma, a ja nie chcę zbyt głośno podnosić głosu, by nie zepsuć tej cudownej harmonii dźwięków). To także „nasza Msza”, a sama parafia jest częścią Kościoła Katolickiego. Ojciec Pacwa z EWTN, poza tym, że jest jezuitą w obrządku rzymsko-katolickim, jest kapłanem w Kościele Maronickim, w którym nadal liturgia jest odprawiana w języku aramejskim. Wszystkich rytów jest podobno 83, choć niektórzy twierdzą, że to są tylko warianty, a samych rytów jest tylko dwadzieścia kilka. Jednak nie jest to istotne. Dlaczego? Dlatego, że Msza jest tylko jedna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Czytałem kiedyś broszurkę napisaną przez siostrę Elwirę pod tytułem „Najpiękniejsza Msza na świecie”. (Cytuję z pamięci, więc może to być parafraza tytułu). W książeczce tej pisze ona, całkiem słusznie, że najpiękniejszą Mszą jest ta, na której jesteśmy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Bo tak naprawdę to, czy Msza jest piękna nie zależy od rytu, czy formy. Podczas tej historycznie pierwszej Mszy, 2000 lat temu, nie grały organy, nie śpiewał chór. Podczas pierwszej Mszy Jezus przelewał za nas swą Krew. Zaczęła się w Wieczerniku,  jako wieczerza paschalna, zakończyła się na Krzyżu, gdy Jezus powiedział: „Wykonało się”. I w pewnym sensie każda Msza: I ta grecko-katolicka i ta maronicka i trydencka i posoborowa to jest ta sama pierwsza Msza.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Żaden z dzisiejszych rytów Mszy nie jest identyczny z tym, jak to się odbywało, gdy zmartwychwstały Jezus dawał się poznać uczniom „przy łamaniu chleba”. Żaden nie przypomina tych Mszy, jakie się odbywały w katakumbach. Ale też każdy z tych rytów ma zachowane te elementy, które są ważne. Które powodują, że Msza jest Ofiarą, że kapłan „In persona Christi” biorąc w ręce chleb i kielich z winem wypowiada słowa: „To jest moje ciało… To jest moja krew.”  A jeżeli któryś z rytów jest zbliżony do tego, czego świadkami byli piersi chrześcijanie, to na pewno nie będzie to Msza Trydencka i na pewno nie będzie to liturgia po łacinie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Zupełnie nie rozumiem tradycjonalistów, choć liturgia jest dla mnie bardzo ważna. Oczywiście, że mi przeszkadza, gdy Msza jest odprawiona niedbale. Jasne, że mam problem z niektórymi kapłanami, którzy stawiają się ponad Kościół. Co tydzień jestem w innej diecezji, w innej parafii i różne rzeczy widziałem. Nie raz musiałem interweniować, bo sumienie nie pozwalało mi na pozostawienie tego, co widziałem bez odpowiedzi. Tylko… tylko, że to nie liturgia ponosi tu winę, ale człowiek.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jest taki amerykański dowcip. Śmieszny, bo niestety prawdziwy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;„Pytanie: Jaka jest różnica między terrorystą a liturgistą?  Odpowiedź: Z terrorystą można pertraktować.”  ;-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;„Liturgiści” są zaślepieni. Skupiają się na tym, co nieistotne i przecedzając muchę połykają wielbłąda. A tacy "ślepi" antykatolicy jak Hahn i Ray z powodu tej liturgii, która podobno jest tak okropna i skażona, że trzeba poświęcać całe swoje życie, czasem aż do spowodowania schizmy, by ją odrzucić, zostają katolikami. Mimo tego, że cale życie byli wychowywani w bardzo antykatolickim duchu. Kto tu zatem jest "anty"?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;I jasne jest, że wszystko można i trzeba poprawiać. Dlatego liturgia zmienia się przez wieki. Dlatego mamy tyle rytów i tyle modlitw eucharystycznych. Dlatego mamy ciągłą troskę Kościoła o piękno liturgii. Dlatego niedługo w amerykańskim Kościele będziemy mieli nowe, poprawione tłumaczenie Mszy. Jednak jeżeli Kościół coś zatwierdzi, to ja, szeregowy katolik, przyjmuję to zawsze z pokorą. Czasem czegoś nie rozumiem, to staram się więcej nauczyć. A jak dalej nie rozumiem, to naginam swoją wolę i podporządkowuję się Kościołowi. Dlaczego? Bo to nie mnie Jezus obiecał, że da Ducha, który będzie mnie prowadził. Obietnica była dla Kościoła. A ja Mu po prostu wierzę. I nawet, jakbyśmy przyjęli, że nie wszystko stało się tak, jak Duch Święty zamierzał, to zapewniam wszystkich, że On nie machnie ręką i nie powie: „Niech im będzie”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jak zmiany są potrzebne, to będą. Spokojna głowa. Ja jednak nie mogę sam decydować, co jest dobrem, a co złem. Już niejaka Ewa ze swym oblubieńcem Adamem postanowili tak zrobić wynikło z tego troszkę zamieszania, którego skutki odczuwamy wszyscy do dzisiaj. Przypomnę zatem tylko na zakończenie parę wersetów z Biblii, która jest, w co moi bracia „liturgiści” z pewnością nie wątpią, Słowem Bożym:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Mt 16, 18-19)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Łk 10, 16)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. &lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(J 13, 20)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nie wiem kto posłał domorosłych liturgistów, którym tak się nie podoba akurat jeden z dziesiątków rytów Mszy. Przypominają mi zresztą oni moich sąsiadów, fundamentalistów, którzy mają nalepki na zderzakach: "If it ain't KJV, it ain't Bible", co oznacza mniej więcej tyle: „Jeżeli nie jest to Biblia Króla Jakuba, to nie jest to Biblia”. A „jak nie jest to Msza Trydencka, to nie jest to Msza”, prawda? Otóż nie prawda. Mam dla Was, bracia, wiadomość: Biblia Króla Jakuba ani nie jest oryginałem, ani nawet nie jest pierwszym tłumaczeniem na angielski. Katolicy wcześniej przetłumaczyli Biblię!. A później było i jest wiele znacznie lepszych tłumaczeń. I liturgia Mszy Trydenckiej ani nie była  pierwsza, ani nie będzie ostatnia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Bracia liturgiści! (nie będę Was nazywał „tradycjonalistami, bo cóż to za tradycja? Msza Trydencka, jak mawia ojciec Pacwa, to też nowinka. Tradycja to jest u niego, gdzie liturgia pochodzi z siódmego wieku, a język liturgiczny pochodzi z czasów  Jezusa). Zatem bracia liturgiści! Liturgia zmieniała się wiele razy, zanim powstała „ta jedyna”. I zmieni się jeszcze wiele razy. Bo ta prawdziwa „jedyna” to jest liturgia w Niebie. Liturgia, którą opisał święty Jan w Apokalipsie. I może dobrze, że nasze ziemskie ryty nie do końca ją przypominają. Jednak na każdej Mszy, w każdym rycie, łączymy się z tą ponadczasową liturgią niebieską, w której kapłanem jest Jezus i jest On Ofiarą za nasze grzechy. I to jest istotne, a nie to, że Modlimy się teraz po polsku, a ołtarz jest zwrócony do wiernych.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Cały wywiad ze Scottem Hahnem można przeczytać np. &lt;a href="http://katolik.us/viewtopic.php?t=716&amp;amp;start=0"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;, a wywiad z Thomasem Howardem &lt;a href="http://katolik.us/viewtopic.php?t=715"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;. Zdjęcia z mojej pielgrzymki z nimi do Ziemi Świętej są &lt;a href="http://katolik.us/viewtopic.php?t=1104"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;. Strona internetowa Hahna &lt;a href="http://salvationhistory.com/"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;, a Raya &lt;a href="http://catholicconvert.com/"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;. Ciekawy esej o rytach w Kościele Katolickim &lt;a href="http://angelus.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=6366&amp;amp;Itemid=783"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-1597188812152769058?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/1597188812152769058/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=1597188812152769058&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/1597188812152769058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/1597188812152769058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/09/do-braci-liturgistow.html' title='Do braci liturgistów.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-1701322818371054890</id><published>2009-09-02T01:31:00.002-04:00</published><updated>2009-09-02T01:45:14.302-04:00</updated><title type='text'>Re: forma liturgii, czy reforma liturgii?</title><content type='html'>&lt;span style="color:maroon;"&gt;Mam wrażenie, że w ostatnim czasie wszędzie widzę jakieś teksty gloryfikujące przedpoborowy kościół, Mszę Trydencką, czy też Bractwo św. Piusa X. Czy to jest blokowisko „Frondy”, czy moje własne forum, toczą się zażarte dyskusje na temat „ducha Soboru Watykańskiego” i liturgii w Kościele Katolickim. Co więcej, na „Frondzie” posty na ten temat są niemal zawsze promowane przez jej redakcję, a czytelnicy nie skąpią swych opinii i komentarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja sam, nie ukrywam, stałem się podświadomie „liturgicznym policjantem”. Ponieważ cały czas podróżuję i zazwyczaj co niedzielę jestem w innej parafii, w innej diecezji, zawsze z lekkim niepokojem spoglądam na to, co kapłan robi przy ołtarzu. Wiem, że tak być nie powinno i wiem, że w takim momencie moje myśli powinny się kierować w zupełnie inną stronę, ale nie bardzo mogę coś poradzić. Po prostu samo życie nauczyło mnie ostrożności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak te wszystkie posty na temat liturgii, potrzeby reformy i powrotu do Mszy Trydenckiej wcale mnie nie cieszą. Wcale się nie zgadzam z opiniami tam zawartymi. Na pewno nie ze wszystkimi. Dlaczego? Proste. Brakuje mi tam paru rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim brakuje mi tam miłości. Mam wrażenie, że ci wszyscy wojujący o lepszą liturgię bracia gotowi są zaczynać wyprawę krzyżową, gdzie będą palić i ścinać. Palić na stosach i ścinać głowy każdemu, kto się ośmieli im sprzeciwić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie brakuje mi tam logiki. Bracia ci najwyraźniej nie potrafią odróżnić skutków od przyczyn. Spędzają długie godziny na opisywaniu recepty na naprawę Kościoła, nie wiedząc, że zajmują się poprawianiem nie tego co trzeba. I gdyby nawet im się udało osiągnąć to, co zamierzyli, bardzo by ich zdziwiło, że to absolutnie niczego nie zmieniło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Benedict Groeschel w swej audycji radiowej „Sundem Night Live” w amerykańskiej rozgłośni EWTN w dniu 23. sierpnia odpowiadał na otrzymane listownie pytania. Jedno z nich brzmiało tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Chciałabym, by powróciły w kościele balustradki, by Komunię przyjmowano na klęcząco i na język. Myślę, że to by pokazało wszystkim jak święta jest Eucharystia. Czy taka tradycja może kiedyś wrócić do Kościoła?”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Groeschel odpowiedział, że oczywiście, może. Skoro Kościół coś zmienił, zawsze może zmienić ponownie. To, jak liturgia jest odprawiana, zawsze się zmieniało w historii Kościoła i zapewnie zmieni się jeszcze nie raz. Dodał jednak coś, o czym zdaje się wszyscy zapominają. Powiedział on, cytuję, albo raczej parafrazuję jego odpowiedź:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Ja się wychowałem w kościele z balustradkami. Były one tam także przez 10 lat, po tym, gdy zostałem księdzem. Potem stopniowo zaczęły być usuwane. […]  Msza po łacinie często nie była prawidłowo odprawiana. Często bardzo szybko i niezbyt nabożnie. Prawdę mówiąc jest dużo bardziej prawdopodobne, że ksiądz teraz odprawi Mszę nabożnie po angielsku, niż dawniej po łacinie. Ludzie, którzy dzisiaj pragnął łacińskiej Mszy, należą do tych, którzy są bardzo oddani Kościołowi, więc zwykle teraz Msza łacińska jest bardzo nabożna, ale nie zawsze tak było, wierzcie mi.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I myślę, że jest to bardzo ważna wypowiedź. Pokazuje bowiem, że to nie zmiana liturgii jest źródłem wszelkiego zła. To jest tylko skutek, owoc pewnych postaw, pewnego sposobu myślenia, pewnych aspiracji i wierzeń. I dopóki tych przyczyn nie zmienimy, nic nie da nam zmiana liturgii. Gdy jednak zmienimy nasze serca, nieważne będzie, czy będziemy odprawiali Mszę Trydencką, czy Novus Ordo. Zresztą patrząc z szerszej perspektywy, oba te ryty są nowinkami. Żadna z tych liturgii nie przypomina bowiem w swej formie wieczerzy paschalnej z udziałem naszego Pana, która była pierwszą Mszą Świętą. A zatem, jak ktoś naprawdę pragnie powrotu do tradycji, to czemu konsekwentnie nie dąży do źródeł?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas Mszy w ostatnią niedzielę usłyszeliśmy takie słowa: &lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   "Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I /gdy wrócą/ z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych /zwyczajów/, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami? Odpowiedział im: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, /dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie/. Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym." &lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (Mk 7,1-8.14-15.21-23)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy usłyszałem tę Ewangelię, nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że to są właśnie słowa dla tych, którzy w powrocie do innego rytu Mszy widzą lekarstwo na każdą bolączkę Kościoła. Oni także, jak faryzeusze z Markowej Ewangelii, czepiają się form i praw i zewnętrznych atrybutów, gdy problem tkwi w czymś zupełnie innym. Problem tkwi w sercach. Nie w tym, że liturgia jest zła, ale w tym, że my wszyscy nie jesteśmy świętymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja bardzo lubię „nową” Mszę. Jestem niezmiernie wdzięczny Kościołowi za to, że Msza jest w zrozumiałym dla wszystkich języku, że jest tak dużo czytań i że homilie są tych czytań wyjaśnieniem. Czy nie mam żadnych krytycznych uwag? Oczywiście, że mam. Ja mam krytyczne uwagi na każdy temat. Jak nie wierzycie, zapytajcie mojej żony. Ale nie zmienia to faktu, że bardzo bym nie chciał, by „nadzwyczajna forma” liturgii stała się zwyczajna. By powróciła Msza Trydencka w takiej formie, jaką pamiętam z mojego dzieciństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można przecież wprowadzić łacinę w stałych elementach Mszy. Nikogo nie dziwi, gdy mówimy „Kyrie eleison, Christe eleison”, choć to pozostało nam z czasów jeszcze starszych, gdy językiem liturgicznym była greka. Zatem możemy odmawiać Gloria, Credo, Pater Noster i „Agnus Dei…” i inne stałe części liturgii po łacinie. Jasne, że nam zajmie trochę czasu nauczenie się tego, ale przecież to nie jest żadna przeszkoda. Można przywrócić odprawianie Mszy "ad orientem". Tyłem do wiernych. Ale nie wylewajmy dziecka z kąpielą. To są tylko formy, które mają swoje symboliczne znaczenie, ale i to, co widzimy w kościele dzisiaj ma swoją symbolikę. Msza posoborowa jest wspaniałym darem dla nas wszystkich i z pewnością większość wiernych nie chciałaby, by ją zlikwidowano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby każdy z tych, którzy tyle czasu poświęcają na krytykę Soboru, papieża, czy liturgii poświęcił połowę tego czasu na modlitwę za Kościół i kapłanów, to z pewnością wszyscy byśmy na tym zyskali. Bowiem reforma w Kościele jest niezbędnie konieczna i bardzo pilna. Stwierdzenie to jest prawdziwe każdego dnia, od dwóch tysięcy lat. Ale reforma ta musi polegać na zreformowaniu naszych serc. I każdy musi zacząć od siebie. Bo to, jak jest Msza odprawiana jest zależne tylko od tego jacy my jesteśmy. Kapłani, biskupi, cały Kościół – to przecież my. To nasi bracia, nasi synowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biblia nas uczy, że najważniejsze przykazanie to przykazanie miłości. Uczy nas, żebyśmy najpierw pozbyli się belki we własnym oku, zanim się zajmiemy drzazgą w oku brata. Uczy nas, że Bóg od nas żąda raczej miłosierdzia, niż ofiary. Uczy nas też, że mamy być doskonali, jak doskonały jest nasz Ojciec w Niebie.  Nie wiem czemu, ale mam nieodparte wrażenie, że wszyscy ci „reformatorzy liturgiczni” jakoś pozapominali o tych naukach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usuńmy zatem przyczynę zła, a zło samo odejdzie. Zostawmy skutki w spokoju, jak usuniemy przyczyny, one same się naprawią. Czyli stańmy się święci. Zamieńmy posty na blogach na posty pokutne, zamieńmy lamentacje na forach na modlitwy, zamieńmy wpatrywanie się w ekrany laptopów na adorację Najświętszego Sakramentu. To pewna, niezawodna recepta na skuteczną i wspaniałą liturgiczną reformę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wcale nie mówię tutaj, żeby całkiem zostawić Internet i stać się kontemplacyjnym pustelnikiem. Aż takim hipokrytą nie jestem. Ale musimy wszyscy, jako chrześcijanie, jako katolicy, inaczej ustawić nasze hierarchia ważności. Mniej aktywizmu, więcej świętości. Bo gdy zaczniemy od modlitwy, to i na pisanie na „Frondzie” znajdzie się czas. Lecz gdy zaczynamy od pisania, to najczęściej na modlitwę tego czasu zaczyna brakować. A wtedy i nasze pisanie staje się mało skuteczne, stajemy się ślepcami, zaczynamy błądzić i wszystko zaczyna się sypać.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-1701322818371054890?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/1701322818371054890/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=1701322818371054890&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/1701322818371054890'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/1701322818371054890'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/09/re-forma-liturgii-czy-reforma-liturgii.html' title='Re: forma liturgii, czy reforma liturgii?'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-5348399002932604775</id><published>2009-08-27T11:43:00.001-04:00</published><updated>2009-08-27T11:48:10.871-04:00</updated><title type='text'>Karl Keating i Matt Dula</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Co ma ze sobą wspólnego młody sierżant US Marines, Matt Dula, stacjonujący w bazie piechoty morskiej gdzieś w Virginii i pewien adwokat imieniem Karl Keating, praktykujący w San Diego na zachodnim wybrzeżu? W zasadzie niewiele, choć na tyle dużo, że postanowiłem o nich napisać jeden felieton. Obydwaj bowiem są katolikami, obydwaj znają swoją wiarę i obydwóm nie było obojętne to, w co wierzą. Poświęcili swój czas na obronę wiary i przyniosło to skutki niesamowicie przekraczające to, czego wtedy mogli się spodziewać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Karl Keating był młodym adwokatem, niczym nie wyróżniającym się katolikiem, regularnie uczestniczącym w niedzielnych Mszach Świętych. Pewnej niedzieli wychodząc z nabożeństwa w swojej parafii w San Diego zobaczył za wycieraczką samochodu paszkwil atakujący i oczerniający naukę Kościoła Katolickiego. Nie tylko on, każdy samochód na przykościelnym parkingu miał włożony podobny tekst za wycieraczkę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Większość ludzi po prostu wyrzuciła to, czytając wcześniej, albo nie. Ale Karl, być może sprowokowany swym prawniczym wykształceniem, a może miłością do Kościoła, postanowił odpowiedzieć na zarzuty. Paszkwile zachęcały do odwiedzenia kościoła baptystów na tej samej ulicy, więc nie trudno było się domyśleć, kto był inspiratorem takiej „parkingowej ewangelizacji”. Keating zatem odpowiedział na wszystkie zarzuty, powielił to w kilkuset egzemplarzach, wynajął na poczcie skrytkę, podał adres i powsadzał swoją odpowiedź pod wycieraczki braci baptystów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Kilka tygodni potem przypomniał sobie o całej sprawie i poszedł na pocztę sprawdzić swoją skrytkę. Okazało się, że nie mieściła odpowiedzi. Setki osób chciały się dowiedzieć więcej. Okazało się, że wielu z nich to byli katolicy, którzy opuścili Kościół i zostali baptystami. Pierwszy raz w życiu usłyszeli odpowiedzi tłumaczące doktryny Kościoła Katolickiego, których nie rozumieli wcześniej. I te odpowiedzi im się bardzo podobały.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Matt Dula był zwykłym żołnierzem, który odbywał służbę z sierżantem imieniem Tim Staples. Tim wychował się jako baptysta i marzył od dziecka, by zostać kaznodzieją. Potem skierował się w stronę kościoła zielonoświątkowców i rzeczywiście po zakończeniu swej służby w Marines został pastorem w Assembly od God. Wcześniej jednak spotkał sierżanta Dulę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Tim każdą konwersację z nowo poznaną osobą zaczynał mniej-więcej tak: „Nazywam się Tim Staples i jestem chrześcijaninem. A ty? Jak umrzesz dzisiaj, skąd wiesz, czy nie będziesz potępiony? Pozwól, że opowiem Ci o Jezusie”. Troszkę się zdziwił, gdy na takie powitanie usłyszał od Matta odpowiedź: „Witam. Nazywam się Matt Dula i także jestem chrześcijaninem. Jestem katolikiem i Bóg dał mi nadzieję, że …” I tak zaczęła się teologiczna dyskusja, która trwała przez dwa lata.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Matt był „dobrym katolikiem”, ale na pewno nie teologiem i nie apologetą. Nie na wszystkie zarzuty znał odpowiedzi. Ale zawsze ich poszukał. Nieraz, jak później wspominał, musiał pytać kapelana, bo po prostu nie wiedział, co odpowiedzieć. Jednak po dwóch latach takiego dialogu Matt został ekspertem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Przez całe dwa lata tej służby Tim ani okiem nie mrugnął, że coś z odpowiedzi Matta do niego dociera. Wyszukiwał jeden zarzut za drugim, odrzucając wszystkie kontrargumenty. Sierżant Matt Dula wcale się tym specjalnie nie zrażał. Być może wiedział to, co nieraz powtarzała Matka Teresa z Kalkuty, że Bóg nie oczekuje od nas sukcesów, ale wierności. I wierny pozostał on do końca.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Tymczasem ziarenko zasiane w sercu Tima rosło i zaczynało przynosić owoce. Tim dla „detoksykacji” od katolicyzmu wstąpił nawet do bardzo antykatolickiego seminarium Jimmiego Swaggarda w Baton Rouge w Luizjanie. Tam jednak łapał się na tym, że bez przerwy korygował nauczycieli fałszywie przedstawiających to, czego rzekomo, ich zdaniem, naucza, lub co praktykuje Kościół Katolicki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Minęło kolejnych kilka lat i Tim sam został katolikiem. Nawet, jak wielu konwertytów, myślał o kapłaństwie i przez sześć lat kształcił się w seminarium. Jednak po upewnieniu się, że nie jest to powołanie, został świeckim apologetą. Przekonał także całą swoją rodzinę i np. brat Tima jest teraz katolickim księdzem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;I tu się łączą losy sierżanta Dulli i mecenasa Keatinga, choć tylko pośrednio. Pośrednim ogniwem jest właśnie Tim. Karl Keating w końcu zrezygnował z pracy jako adwokat i założył organizację &lt;a href="http://www.catholic.com/"&gt;„Catholic Aswers”&lt;/a&gt;, zajmującą się wyjaśnianiem religii katolickiej. Tim Staples jest dziś jednym z pracowników tej organizacji i jest jednym z najbłyskotliwszych apologetów amerykańskich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Mamy dziś w amerykańskim kościele niesamowitą odnowę. Katolicy, dzięki telewizji &lt;a href="http://ewtn.com/"&gt;EWTN&lt;/a&gt; i dzięki radiu, które także transmituje codzienną, dwugodzinną audycję &lt;a href="http://www.catholic.com/radio/calendar.php"&gt;Catholic Answers Live&lt;/a&gt;, (Tim zwykle we wtorki), po raz pierwszy od wielu lat naprawdę poznają swoją wiarę. Setki tysięcy katolików, którzy opuścili Kościół powraca do Niego, właśnie dzięki takim organizacjom jak Catholic Answers i dzięki takim apologetom, jak Tim Staples. A wszystko to dlatego, że pewnego dnia chciało się jednemu adwokatowi dać odpowiedź na zarzuty pod adresem kościoła, a na drugim końcu Ameryki jakiś sierżant postanowił odpowiedzieć na zarzuty przedstawione przez kolegę-protestanta.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dlaczego o tym piszę? To chyba jasne. Każdy z nas ma takie samo zadanie. Każdy z nas wcześniej czy później spotka się z zarzutami pod adresem Kościoła. Nie przytakujmy im bezmyślnie, ale odpowiedzmy. A jak nie znamy na nie odpowiedzi, poszukajmy. Te odpowiedzi są. Nigdy nie wiemy, jaki wpływ może to mieć na losy naszego adwersarza, czy czasem nawet całego Kościoła. Pamiętajmy, czego nas uczył nasz pierwszy papież, św. Piotr:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Pana zaś Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest&lt;/span&gt;. A z łagodnością i bojaźnią [Bożą] zachowujcie czyste sumienie, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ażeby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie w Chrystusie, doznali zawstydzenia właśnie przez to, co wam oszczerczo zarzucają.&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;(1 P 3, 15-16)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-5348399002932604775?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/5348399002932604775/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=5348399002932604775&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/5348399002932604775'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/5348399002932604775'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/08/karl-keating-i-matt-dula.html' title='Karl Keating i Matt Dula'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-62581465633382977</id><published>2009-08-25T21:41:00.000-04:00</published><updated>2009-08-25T21:43:27.936-04:00</updated><title type='text'>Orędzie z Medjugorie 25 VIII 2009</title><content type='html'>&lt;b style="color: rgb(153, 51, 153);"&gt;„Drogie dzieci! Dzisiaj ponownie wzywam was do nawrócenia. Dziatki, nie jesteście wystarczająco święci i nie emanujecie świętością wobec innych, dlatego módlcie się, módlcie się, módlcie się i pracujcie nad osobistym nawróceniem, abyście byli znakiem miłości Bożej dla innych. Jestem z wami i prowadzę was ku wieczności, której powinno pragnąć każde serce. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-62581465633382977?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/62581465633382977/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=62581465633382977&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/62581465633382977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/62581465633382977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/08/oredzie-z-medjugorie-25-viii-2009.html' title='Orędzie z Medjugorie 25 VIII 2009'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-8786839110664273279</id><published>2009-08-20T21:05:00.004-04:00</published><updated>2009-08-20T22:48:11.639-04:00</updated><title type='text'>22 Sierpnia. Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Królowej.</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dwudziestego drugiego sierpnia obchodzimy w Kościele Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Królowej. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www4.picturepush.com/photo/a/2147277/480/Zdj%C4%99cia-r%C3%B3%C5%BCne/Queen.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 384px; height: 420px;" src="http://www4.picturepush.com/photo/a/2147277/480/Zdj%C4%99cia-r%C3%B3%C5%BCne/Queen.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ale co to znaczy? Nie jest to powiem uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski które obchodzimy 3 maja i które jest naszym lokalnym, polskim świętem. W najbliższą sobotę mamy święto powszechne, obchodzone w kalendarzu liturgicznym Kościoła Katolickiego na całym świecie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dlaczego jednak Maryja została Królową? Czy Kościół przypadkiem się tu nie zagalopował? Tak przynajmniej uważa wielu naszych braci – protestantów, którzy mają bardzo często problemy z Maryją. Uważając się za „biblijnych chrześcijan” nie bardzo są w stanie wypełnić swym życiem biblijne proroctwo, które sama Maryja przepowiedziała:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia,  gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Łk 1, 48b-49)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;... i mimo tego, że święta Elżbieta, napełniona Duchem Świętym tak Ją nazwała:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Duch Święty napełnił Elżbietę. 42 Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Łk 1, 41b-42)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;No dobrze, może ktoś powiedzieć, ale gdzie tu jest tytuł królewski? To, że jest Ona błogosławiona nie koniecznie musi znaczyć, że jest królową, prawda? Prawda. I nie dlatego Ją tak nazywamy. Maryja jest Królową dlatego, że Jej Syn jest Królem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Bóg stał się człowiekiem w pewnym konkretnym czasie i w konkretnym miejscu. Mógł to uczynić kiedy chciał i gdzie chciał, ale wybrał właśnie to, co wybrał. Naród Izraelski i antyczną (z naszej perspektywy) cywilizację. I On sam używa pewnych obrazów w swej nauce i pewnych symboli, które się odnoszą właśnie do tamtej cywilizacji. On przemawiał przede wszystkim do Żydów i to takim językiem, jaki przede wszystkim dla nich był zrozumiały. A my, żyjąc dwa tysiące lat później, musimy tamte uwarunkowania poznać, by zrozumieć wszystko to, czego On  nauczał.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dlatego ważne jest, by wiedzieć kim była królowa-matka. Nie jest to bowiem jakiś późny wymysł, stworzony by wynieść Maryję ponad innych ludzi. Nie jest to także to samo, co mamy we współczesnym "Zjednoczonym Królestwie". Jerozolima to nie Londyn, a Syn Dawida nie ma nic wspólnego z Windsorami. Królowa-matka w czasach biblijnych, w czasach Jezusa, była od wieków usankcjonowaną instytucją, znaną każdemu Izraelicie. W języku hebrajskim istniało nawet specjalne słowo na oznaczenie tego urzędu, czy stanowiska, mianowicie „gebirah”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Oczywiście mamy niezliczone przykłady w historycznej literaturze antycznej o królowych-matkach różnych narodów i królestw, ale ja tu przytoczę tylko parę biblijnych przykładów z historycznych Ksiąg Królewskich. Wcześniej jednak inny przykład, może nie całkiem jeszcze już ugruntowanej instytucji „gebirah”, ale na pewno zapowiedź, archetyp Królowej-Matki. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;I mówił Bóg do Abrahama: «Żony twej nie będziesz nazywał imieniem Saraj, lecz imię jej będzie Sara.  Błogosławiąc jej, dam ci i z niej syna, i będę jej nadal błogosławił, tak że stanie się ona matką ludów i królowie będą jej potomkami». &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Rdz 17, 15-16)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Bóg zapowiadając Abrahamowi, że stanie się przodkiem królewskiego rodu zmienia równocześnie imię jego żony na „Sara”, co oznacza „księżniczkę”. Nie całkiem jeszcze „królowa”, bo Izaak, jej syn, nie całkiem jeszcze był królem, ale już zapowiedź tego, co będzie. A co będzie? Będzie Salomon, syn Dawida i jego królowa-matka i będzie inny Syn Dawida… ale do tego wrócimy za chwilkę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Na razie parę przykładów z Ksiąg Królewskich, opisujących dzieje narodu Izraelskiego:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;[…]  Jeroboam, syn Nebata Efratejczyka ze Seredy - matka jego nazywała się Serua, a była wdową - niegdyś sługa Salomona, zbuntował się przeciw królowi. &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(1 Krl 11, 26)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Przypomnę, że Jeroboam został królem Izraela po rozpadzie Królestwa Salomona na Izrael i Judę. Powyższy werset jeszcze nie nazywa go królem, bo to dopiero zapowiedź tego, co się stanie, ale już wspomina imię jego matki.  A poniżej następca Jerobama, Asa. Biblia nie tylko podaje nam imię jego matki, ale też nas uczy, że miała ona godność „królowej-matki”. Asa był prawym królem, pozbawił więc swą matkę urzędu gebiry za jej grzechy bałwochwalstwa: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Asa, król Judy, objął władzę w dwudziestym roku [panowania] Jeroboama, króla Izraela, i królował w Jerozolimie w ciągu czterdziestu jeden lat. Jego matce było na imię Maaka, córka Abiszaloma. Asa czynił to, co jest słuszne w oczach Pana, tak jak jego przodek Dawid, gdyż kazał wysiedlić z kraju uprawiających nierząd sakralny i usunął wszelkie bożki, które zrobili jego przodkowie. A nawet swą matkę Maakę pozbawił godności królowej-matki za to, że sporządziła bożka ku czci Aszery.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(1 Krl 15, 9-13)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Kolejne przykłady, gdzie Biblia wspomina imię matki króla:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;W dwunastym roku [panowania] Jorama, syna Achaba, króla Izraela - Ochozjasz, syn Jorama, został królem Judy. W chwili objęcia władzy Ochozjasz miał dwadzieścia dwa lata i królował jeden rok w Jerozolimie. Jego matka miała na imię Atalia, wnuczka Omriego, króla izraelskiego.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(2 Krl 8, 25-26)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;… albo urząd królowej-matki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Następnie [Jehu] wstał i wyruszył do Samarii. Kiedy Jehu był w drodze, w Szałasach Pasterskich, napotkał braci Ochozjasza, króla judzkiego, i zapytał: «Kim wy jesteście?» Odpowiedzieli: «Jesteśmy braćmi Ochozjasza i przyszliśmy pozdrowić synów króla i synów królowej matki». Wtedy rozkazał: «Pochwyćcie ich żywych!» Pochwycono więc ich żywych i zamordowano ich nad cysterną Szałasów, czterdziestu dwóch ludzi; nie oszczędził z nich ani jednego. &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(2 Krl 10, 12- 14)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;… albo daje nam przykład, że po śmierci króla to właśnie królowa-matka czasem przejmowała rządy w królestwie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Kiedy Atalia, matka Ochozjasza, dowiedziała się, że syn jej umarł, zabrała się do wytępienia całego potomstwa królewskiego.  Lecz Joszeba, córka króla Jorama, siostra Ochozjasza, zabrała Joasza, syna Ochozjasza - wyniósłszy go potajemnie spośród mordowanych synów królewskich - i przed wzrokiem Atalii skryła go wraz z jego mamką w pokoju sypialnym, tak iż nie został zabity.  Przebywał więc z nią sześć lat ukryty w świątyni Pańskiej, podczas gdy Atalia rządziła w kraju.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(2 Krl 11, 1-3)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nie tylko w Izraelu był ten zwyczaj. Każde antyczne królestwo miało swą królową-matkę. Na przykład widzimy to w tym fragmencie Drugiej Księgi Królewskiej:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Nabuchodonozor, król babiloński, stanął pod miastem, podczas gdy słudzy jego oblegali je. Wtedy Jojakin, król judzki, wyszedł ku królowi babilońskiemu wraz ze swoją matką, swymi sługami, książętami i dworzanami.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(2 Krl 24, 11-12)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Widać tam, że królowa-matka nawet ruszała na wojny ze swym synem i z całym wojskiem. Była ona bowiem bardzo ważną osobą w królestwie. Ponieważ królowie mieli wiele żon, a matkę tylko jedną, to było naturalne, że to matka była królową. Była też jakąś gwarantką ciągłości dynastii, bo to z nią, nie z dziesiątkami, czy setkami żon łączyły króla więzy krwi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Arka Przymierza w Starym Testamencie jest archetypem Maryi. &lt;a href="http://katolik.us/viewtopic.php?t=417"&gt;Pisałem kiedyś o tym i ostatnio napisał też o tym mój przyjaciel.&lt;/a&gt; Na Arce był tron, ale zawsze pusty. Arka była miejscem spotkania z Bogiem. Zawierała mannę, cudowny Chleb Boży, laskę Aarona, symbol kapłaństwa i Prawo, tablice z Dziesięcioma Przykazaniami. A „shakina-glory”, chwała Pana zstępowała na Arkę, gdy Izraelici spoczywali na pustyni.  Pan Jezus, Ten, który jest Chwałą Pana, prawdziwym Chlebem, prawdziwym Kapłanem i Prawem, przyszedł do nas przez Maryję. Ona była Jego „tabernakulum” przez dziewięć miesięcy. Zatem ten tron na Arce był Jej tronem, bo to Ona była Królową Matką Izraela. Nie mogła zasiąść na tym tronie, bo Maryja, będąc człowiekiem, żyła w czasie. Nie narodziła się jeszcze. Ale z boskiej perspektywy czas nie istnieje. Bóg jest Bogiem "Ja Jestem". Dla Boga ten tron dla Maryi był jak najbardziej na czasie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ale ile było w tym stanowisku królowej matki zwykłej kurtuazji, a ile ona miała władzy? Atalia faktycznie przez sześć lat rządziła w Izraelu, ale to było po śmierci jej syna. Ile władzy miała królowa gdy jej syn pozostawał przy władzy? I na to znajdujemy odpowiedź w Biblii. A ponieważ już o tym pisałem, najprościej będzie jak sam siebie zacytuję:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;„Jezus jest wielokrotnie nazywany w Biblii Synem Dawida. Prawdziwym jednak synem króla Dawida był Salomon. Przyjrzyjmy się może zwyczajom panującym na ich dworze, gdyż ich królestwo jest archetypem Królestwa Bożego. My, mieszkańcy państwa demokratycznego, republiki, na początku trzeciego tysiąclecia, często nie bardzo wiemy jak wyglądało królestwo 3 tysiące lat temu. Zajrzyjmy wiec do Biblii, do 1. Księgi Królewskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Król Dawid był już starcem, podupadłym na zdrowiu i marzł w nocy. Słudzy znaleźli mu więc młodą, piękną dziewicę, Szunemitkę Abiszag żeby z nim spała i ogrzewała go w nocy. Tymczasem Adoniasz, syn Haggity, jeden z najstarszych synów Dawida praktycznie przejął władzę w państwie. Prorok Natan zapytał wiec Batszebę, matkę Salomona, czy król o tym wie i polecił jej iść i zapytać. Dawid przysiągł jej, że Salomon zostanie następcą tronu. Batszeba udała się do niego, uklękła, oddala mu pokłon i przedstawiła, wraz z Natanem, jak się sprawy w państwie mają. Jak sprawy się dalej potoczyły, wiemy, bo to właśnie jej syn, Salomon został królem. Adoniasz jednak nie zrezygnował tak łatwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udajmy się wiec na dwór króla Salomona. Zarówno Dawid jak i Salomon mieli wiele żon, Salomon miał ich 700, nie licząc nałożnic, „żon drugorzędnych”, jak to ładnie Tysiąclatka tłumaczy, których miał trzysta. Wiele z nich było wynikiem sojuszy zawieranych z innymi państwami, królestwo Izraela było w tym okresie dość poważnym mocarstwem, był to okres największej jego świetności. Adoniasz udał się wiec do Batszeby i przedstawił jej swoją prośbę. Upewnił ją, ze ma dobre zamiary i ze prosi tylko o to, żeby mu król Salomon zezwolił na poślubienie Szumenitki Abiszag. Nie wiem, jak piękną była ta Szumenitka,(moja Biblia jest bez obrazków ;-) ), ale jak piękna by nie była, Adoniaszowi chodziło o cos zupełnie innego. Mimo, że Abiszag była tylko osobą, która miała ogrzewać króla Dawida, dla przeciętnego poddanego była ona ostatnią żoną królewską. Adoniasz wiedział, ze gdyby ją poślubił, nabrałby w pewnym sensie praw do tronu. Mając za żonę ostatnia żonę króla, sam stawał się głównym pretendentem do korony. Batszeba tego nie zauważyła, ale mądrość Salomona przewyższała mądrość wszystkich ludzi i on od razu przejrzał plan Adoniasza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjrzyjmy się jednak, jak sama wizyta Batszeby u króla Salomona wyglądała. Jakże inaczej, niż u króla Dawida. Gdy Batszeba udała się do Dawida, uklękła i oddala mu pokłon. Gdy udała się do syna Dawida, do Salomona, to on wstał na jej powitanie i oddal jej pokłon. Dlaczego taka nagła zmiana? Bo ona była teraz Krolową-Matką. Na dworze Izraelskim i także na innych dworach wschodu w tamtych czasach nigdy żona króla nie miała tytułu królowej, choćby z tego względu, ze nie wiadomo która z nich miałaby ten zaszczytny tytuł nosić. Zawsze matka króla była królową. Czytamy dalej, ze postawiono tron dla niej po prawej stronie króla. Wszyscy wiedzieli, ze prośba królowej matki jest rozkazem dla króla. Adoniasz powiedział: „Powiedz królowi Salomonowi, bo on niczego ci nie odmówi”, sam Salomon znalazł się w kłopocie, gdyż nie mógł odmówić Królowej- Matce, nie mógł też spełnić jej prośby. Powziął wiec „salomonową decyzję”, kazał zabić Adoniasza i w ten sposób rozwiązał ten problem.”&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jak więc sami widzimy, „Syn Dawida” niczego nie może odmówić Królowej-Matce. Swojej Matce. Oczywiście Jej wola, wola Maryi, jest dokładnie taka, jak wola Jej Syna, więc Jezus, w przeciwieństwie do Salomona, nie ma problemów z takimi prośbami, jakie zanosiła Batszeba. Nie o to tu zresztą chodzi. Chodzi raczej o wykazanie, że zbliżające się święto jest bardzo biblijne i uczy nas ono, że Maryja, matka Jezusa, nie jest jakąś „malowaną świętą”, która została wzięta do nieba przed wiekami i jest tam teraz na zasłużonej emeryturze.  Maryja jest prawdziwą Królową, której Syn dał wiele łask umożliwiających jej aktywną i skuteczną walkę z szatanem i pomoc nam na naszej drodze do zbawienia. Tak jak na początku zapowiada to protoewangelia w Księdze Rodzaju i jak opisuje to Apokalipsa na zakończenie Świętej Księgi, Biblii i jak uczy nas tego Kościół.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-8786839110664273279?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/8786839110664273279/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=8786839110664273279&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/8786839110664273279'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/8786839110664273279'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/08/22-sierpnia-wspomnienie-najswietszej.html' title='22 Sierpnia. Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Królowej.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-4416579548665299100</id><published>2009-08-08T11:18:00.003-04:00</published><updated>2009-08-08T12:06:01.152-04:00</updated><title type='text'>Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;Przez ostatnie parę tygodni w czasie niedzielnych czytań słyszymy fragmenty szóstego rozdziału Ewangelii Janowej. Jest to niezwykle ważny fragment Pisma Świętego i dlatego postanowiłem napisać o tym parę słów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim istotny jest czas, w którym Kościół przypomina nam te słowa. W Kościele mamy trzy cykle czytań , tzw. lata liturgiczne A, B i C. Teraz jesteśmy w połowie drugiego roku liturgicznego, a więc niemal dokładnie w połowie całego cyklu. W roku „B” niedzielne czytania zazwyczaj są z Ewangelii Świętego Marka, ale właśnie w połowie tego roku, w samym centrum trzyletniego okresu przerywamy zwyczajną kolej czytań, aby zwrócić uwagę na coś, co jest, jak przypomina Katechizm Kościoła Katolickiego, "źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego”- na Eucharystię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewangelia św. Jana jest nazywana czasem Ewangelią znaków. Święty Jan pisze tylko o siedmiu cudach, jakie uczynił Jezus i nazywa je właśnie „znakami”. Liczba ta jest niewątpliwie symboliczna, ta znaki, jakie nam przybliża ewangelista, są wybranymi cudami, symbolizującymi całą działalność Jezusa. W końcu on sam przypomina nam w zakończeniu swej Dobrej Nowiny:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać. (J 21,25)&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;br /&gt;To centralne umieszczenie znaku rozmnożenia chleba w Ewangelii Świętego Jana i fakt, że w samym środku cyklu czytań Kościół nam ten znak przypomina świadczy właśnie o tym, jak ważny jest on w procesie naszego zbawienia i jak istotne jest, byśmy nie przespali tej nauki i zrozumieli ją dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedem to symbol pełni, kompletności, pełni, a także słowo w języku hebrajskim oznaczające zawarcie przymierza. Struktura tych siedmiu wybranych znaków ma nam też uświadomić, ze znak centralny, środkowy, jest wśród nich najważniejszy. To jakby piramida, gdzie pierwszy i ostatni znak tworzą podstawę, a czwarty znak jest właśnie "źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego”. Co więcej, w pierwszym czytaniu następnejj niedzieli, z Księgi Przysłów, usłyszymy te słowa:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Mądrość zbudowała sobie dom i wyciosała siedem kolumn, nabiła zwierząt, namieszała wina i stół zastawiła. Służące wysłała, by wołały z wyżynnych miejsc miasta: Prostaczek niech do mnie tu przyjdzie. Do tego, komu brak mądrości, mówiła: Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam. Odrzućcie głupotę i żyjcie, chodźcie drogą rozwagi! &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (Prz 9,1-6)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znowu siedem kolumn i znowu symbole eucharystyczne. Przymierze, wołanie o mądrość, ofiarowanie i zaproszenie do Uczty. A jakie  znaki przekazał nam św. Jan? Są to kolejno zamiana wody w wino (J 2,1-11), uleczenie syna urzędnika królewskiego (J 4,46-54), uzdrowienie paralityka (J 5,1), rozmnożenie chleba (J 6, 1-14), spacerowanie po wodzie (J 6, 15-21), uzdrowienie ślepca (J 9,1-41) i przywrócenie życia Łazarzowi (J 11,1-57). Dlaczego jednak rozmnożenie chleba miałoby być ważniejszym znakiem, niż uzdrowienie ślepca, czy przywrócenie życia przyjacielowi? Sam Jezus tłumaczy nam to w drugiej części szóstego rozdziału Ewangelii Jana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parę dni temu, 6. sierpnia, wypadło Święto Przemienienia Pańskiego. Mieliśmy wtedy czytanie o spotkaniu Jezusa z Mojżeszem i Eliaszem na „wysokiej górze”. Poprzedniej niedzieli było czytanie z Ewangelii Jana J 6,24-35.  Jedno i drugie czytanie wskazuje na Jezusa jako na nowego Mojżesza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obchodząc Święto Przemienienia Pańskiego wspominamy, jak to Jezus spotkał się z Mojżeszem, reprezentującym Prawo Starego Przymierza i z Eliaszem, reprezentującym Proroków. Symboliczne znaczenie tego spotkania jest takie, że Jezus wypełnił Prawo i jak nowy Mojżesz, podczas Kazania na Górze (Ewangelia Mateusza 5-7) ukazuje nam, jak naprawdę trzeba Prawo interpretować. Pokazuje nam On także, że jest Tym, którego zapowiadali Prorocy. Natomiast w poprzednią niedzielę usłyszeliśmy te słowa:&lt;br /&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Rzekli do Niego: „Jakiego więc dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: «Dał im do jedzenia chleb z nieba»”. Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu”. Rzekli więc do Niego: „Panie, dawaj nam zawsze tego chleba”. Odpowiedział im Jezus: „Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”. &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (J 6,30-35)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus podkreśla tu, że Jego znak jest większy od tego, który uczynił Mojżesz. Pozornie bowiem jest odwrotnie: Mojżesz „z niczego” dawał Izraelitom chleb na pustyni, i to być może przez cale lata, Jezus zaś „zaledwie” rozmnożył parę bochenków chleba. Jednak chleb na pustyni, nawet jak pojawiał się w cudowny sposób, był tylko zwykłym pokarmem. Ci, co go jedli, pomarli. Chleb-dar Jezusa jest czymś więcej: Typem Eucharystii, znakiem pokazującym, w jaki sposób będziemy mogli spożywać Ciało Jezusa, które jest prawdziwym pokarmem dającym nam życie wieczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt tego jeszcze nie rozumie i nie każdy chce w to uwierzyć. Większość tych, którzy słuchają Jezusa, odchodzi. Usłyszymy to w najbliższą niedzielę. Pewną ciekawostką, choć zapewne bez żadnego znaczenia teologicznego jest fakt, że to werset z trzema szóstkami, „znakiem bestii”, mówi o odejściu uczni:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;b&gt;Odtąd wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (J 6,66)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale o ile numeracja wersetów nie jest częścią natchnionego Słowa Bożego, pochodzi od zwykłych mnichów kopiujących Biblię przed wiekami i ma nam tylko ułatwić znalezienie odpowiednich fragmentów Pisma, to trudno nie zauważyć, że właśnie w tym kontekście Jezus wspomina, że „jeden z was jest diabłem”, a Jan wyjaśnia, że „mówił o Judaszu”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inni apostołowie też nie rozumieli. Nikt wtedy nie rozumiał słów Jezusa. Żydzi dyskutowali miedzy sobą pytając:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia? &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (J 6, 52b)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Apostołowie jednak po prostu przyjęli te słowa na wiarę. Wszyscy, z wyjątkiem Judasza, jak można się domyśleć z komentarza uczynionego przez Jezusa. Dopiero po roku mogli zrozumieć w jaki sposób będą mogli spożywać prawdziwe Ciało i Krew Jezusa. Stało się to podczas ich ostatniej wspólnej Paschy, gdy w wieczerniku Jezus powiedział te słowa:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje. Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (Mt 26,26-28)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Paweł w Liście do Koryntian pisze niezwykłe słowa:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie. Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije. Dlatego to właśnie wielu wśród was słabych i chorych i wielu też umarło. &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (1Kor 11,26-30)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy, kto uważa, że Jezus mówił symbolicznie o spożywaniu swego Ciała, musi mieć poważny problem z tą interpretacją Świętego Pawła. Jeżeli Eucharystia jest tylko symbolem, to czemu niegodne Jej spożywanie ma być „winny Ciała i Krwi Pańskiej”? Czemu „wyrok sobie spożywa i pije”? Czemu wreszcie z powodu niegodnego przyjmowania Eucharystii wielu jest chorych, a nawet umarło? Paweł niewątpliwie mówi tu o śmierci duchowej, o grzechu śmiertelnym, jaki przyjmujemy na siebie niegodnie przyjmując Jezusa w Eucharystii.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;Ale co z tym wersetem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;b&gt;Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (J 6,63)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Protestanci i fundamentaliści często używają go, żeby pokazać, że jednak Jezus mówił symbolicznie, że słowa są życiem, nie samo ciało, nie chleb. Cóż, jak ktoś nie widzi tego, co czyta, ale stara się przy pomocy tekstu udowodnić to, co sam sobie wymyślił, to szuka każdego pretekstu, aby potwierdzić swoją błędną interpretację. Ale nie można podczas egzegezy tekstu przekreślić kilkudziesięciu wersetów tylko dlatego, że mamy jeden mówiący coś, co pozornie jest sprzeczne z całym poprzednim tokiem narracyjnym. Pozornie, bo Jezus wcale nie mówi tu o swoim Ciele, ale o „cielesności” swych słuchaczy. Mówi, że zrozumieć Go można tylko, gdy podejdzie się do nich duchowo, gdy zrozumie się głębię tego, co On chce nam przekazać, a nie tylko „kulinarnie”, skupiając się na pozornej absurdalności wyobrażenia przeżuwania Ciała naszego Pana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Paweł często mówi w swych listach o tym rozgraniczeniu, miedzy człowiekiem „cielesnym”, a „duchowym”:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;b&gt;Wiemy przecież, że Prawo jest duchowe. A ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (Rz 7,14)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;b&gt;A ja nie mogłem, bracia, przemawiać do was jako do ludzi duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie. Mleko wam dałem, a nie pokarm stały, boście byli niemocni; zresztą i nadal nie jesteście mocni. Ciągle przecież jeszcze jesteście cieleśni. Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie tylko po ludzku? &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (1 Kor 3,1-3)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym właśnie mówił Jezus na zakończenie swej nauki o Eucharystii. O duchowym zrozumieniu faktu, że spożywanie Jego Ciała jest konieczne do zbawienia, bo daje nam życie wieczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko taka interpretacja jest logiczna i nie powoduje sprzeczności z tymi wszystkimi wcześniejszymi słowami Jezusa. Zresztą, gdyby było inaczej, czy nie powiedziałby On sam tego, gdy tysiące nakarmionych przez niego uczni odeszło? Oni wszyscy doskonale wiedzieli, że Jezus nie używa tu wcale symbolicznego języka. Odeszli, bo nie tylko nie rozumieli w jaki sposób mają spożywać Jego Ciało, ale wiedzieli też, że każdy, kto spożywa krew będzie wyrzucony z Synagogi. Mówi to wyraźnie Prawo:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;b&gt;Bo życie wszelkiego ciała jest we krwi jego - dlatego dałem nakaz synom Izraela: nie będziecie spożywać krwi żadnego ciała, bo życie wszelkiego ciała jest w jego krwi. Ktokolwiek by ją spożywał, zostanie wyłączony. &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (Kpł 17,14)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko, że to jest właśnie dokładnie to, o co chodzi naszemu Panu. On przecież wie, że nie wlewa się nowego wina do starych bukłaków. Stare Przymierze jest dobre, ale dobre zawsze jest wrogiem lepszego. Żeby przyjąć Nowe Przymierze, koniecznym jest odejście od tego, co tylko wskazywało na Jezusa. Konieczne, niezbędne jest porzucenie tego, co było jedynie  znakiem i przyjęcie Tego, do którego ten znak prowadził.  Porzucenie tego, co było zaledwie archetypem i przyjęcie Tego, który te ten archetyp wypełnił. Przyjęcie Krwi Jezusa, która naprawdę zawiera życie wieczne nie tyle zatem powoduje wyrzucenie nas z Synagogi, co raczej powoduje, że stajemy się członkami Nowego Jeruzalem. Członkami Kościoła Powszechnego, który jest Ciałem Jezusa  i w którym mamy prawdziwą Ofiarę Baranka i prawdziwą ucztę dającą nam pokarm gwarantujący życie wieczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-4416579548665299100?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/4416579548665299100/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=4416579548665299100&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4416579548665299100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4416579548665299100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/08/ja-jestem-chlebem-zywym-ktory-zstapi-z.html' title='Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-4280155574942624871</id><published>2009-07-26T23:14:00.006-04:00</published><updated>2009-07-26T23:54:08.500-04:00</updated><title type='text'>Każdy kto jest przeciwnikiem aborcji niech podniesie rękę</title><content type='html'>&lt;font color=maroon&gt;W Polsce kolejna kontrowersja związana z wystawą pokazującą czym naprawdę jest aborcja. Gazeta Wyborcza wpada w panikę i atakuje coś, co jest niczym innym, jak pokazaniem prawdy. Ale oni mają problem z prawdą. Nauczyli się pisać przy pomocy eufemizmów i nazywać dobro złem, a zło dobrem. Tymczasem jedno zdjęcie jest warte tysiąc słów. I nie kłamie. Dlatego takie ataki na zdjęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale kto mieczem wojuje, ten od miecza zginie. Wyborcza zastraszyła burmistrza Żywca, ale spowodowała znowu to, że o aborcji się mówi i pokazuje się zdjęcia. Miały być w Żywcu, są dzięki Internetowi w całej Polsce. Miały ich nie oglądać dzieci? Cóż, dzieci właśnie siedzą z nosami w komputerach. A w wyszukiwarkach wypisują „drastyczne zdjęcia”, bo to zakazany owoc i ciekawość wynikająca z ich wieku i etapu rozwoju swej osobowości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja na swej stronie, www.polon.us mam od lat link do strony ojca Pavone, pokazującej czym naprawdę jest aborcja. Jest opisany „drastyczne zdjęcia zamordowanych dzieci”. A program stat4u, pokazujący mi czego ludzie szukali w necie trafiając na moją stronę pokazuje, że frazy „drastyczne zdjęcia”, czy "zdjęcia zamordowanych" są wśród bardzo często wypisywanych w google, czy yahoo. Nie ocenzuruje więc Wyborcza prawdy. Monopol elit na serwowanie prawdy się już, na szczęście, zakończył. Teraz nawet kierowca ciężarówki może go złamać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego o tym piszę? Bezpośrednią przyczyną, czy też pretekstem jest oczywiście tchórzostwo burmistrza Żywca. Ale to jest jego sprawa, nie będę go oceniał. Ja mam swoje własne, personalne powody. Ale ponieważ już ustaliliśmy, że jedno zdjęcie jest warte tysiąc słów, a film zapewne jest wart miliony, to pozwólcie, że zamieszczę tu parę filmów i link do jednej mini galerii zdjęć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Każdy kto jest przeciw aborcji, niech podniesie rękę”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt; &lt;object width="425" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/MHGWq3pq5B8&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/MHGWq3pq5B8&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;David został zabity w 28 tygodniu ciąży. 40-centymetrowe, nienarodzone dziecko zostało poddane „D and E” aborcji (&lt;a href="http://www.nrlc.org/abortion/pba/deabortiongraphic.html"&gt;Dilation and evacuation abortion&lt;/a&gt;) podczas której główka i ręce dziecka zostały wyrwane z jego ciała.  Aktywiści Pro Life odzyskali jego ciało z kliniki aborcyjnej i sfotografowali dziecko, ale gdy fotograf wywołujący zdjęcia i policja zobaczyli je, podejrzewali okropną zbrodnię i przeszukiwali mieszkanie aktywistów, aż odkryli prawdę.&lt;/font&gt;&lt;font color=red&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. &lt;/font&gt;&lt;font color=maroon&gt;(Mt 5,4)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opłakujmy te dzieci. Niech nasze serca będą wystarczająco złamane, by Bóg w nie wszedł i poruszył nas do głębi, byśmy zaczęli coś robić w obronie ich życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to jest dziecko w 24 tygodniu od poczęcia. Ma na imię Victoria, ma 30 cm, waży 610 gramów. Nikt jej nie zabija i bardzo wiele osób walczy o utrzymanie jej przy życiu. Jeszcze więcej się o nią modli. To jest rok 1990, a Victoria to jest moja córeczka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/L9N-_NGwfxE&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/L9N-_NGwfxE&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze osiem minut filmu jest podobne. Film zrobiony parę dni po urodzeniu Victorii, na początku lutego 1990. Ostatnie dwie minuty filmu to już sierpień 1990, na parę dni przed opuszczeniem szpitala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej jest link do zdjęć dzieci z drugiego trymestru ciąży, które w pełnym majestacie prawa zostały zamordowane. Dzieci takie jak Victoria. Jak David.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.priestsforlife.org/resources/dc/gallery2.htm"&gt;http://www.priestsforlife.org/resources/dc/gallery2.htm&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzieci zamordowane często dlatego, że klinika aborcyjna miała zamówienie na „części zamienne” i potrzebowała rączek, oczu, płuc i serca, czy mózgu. Powiecie, że przesadzam? Poniżej są linki do autentycznych dokumentów znalezionych w klinikach aborcyjnych, które są zamówieniami na właśnie takie części ciała dzieci zabitych w późnym etapie rozwoju:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamówienie na nogę i biodro dziecka w 22-24 tygodniu rozwoju: &lt;a href="http://www.priestsforlife.org/resources/abortionimages/bodyparts1.pdf"&gt;http://www.priestsforlife.org/resources/abortionimages/bodyparts1.pdf&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamówienie na organy wewnętrzne (serce, płuca, wątroba) dziecka w wieku 20-24 tygodni: &lt;a href="http://www.priestsforlife.org/resources/abortionimages/bodyparts2.pdf"&gt;http://www.priestsforlife.org/resources/abortionimages/bodyparts2.pdf&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamówienie na oczy nienarodzonego dziecka, 18-24 tydzień: &lt;a href="http://www.priestsforlife.org/resources/abortionimages/bodyparts3.pdf"&gt;http://www.priestsforlife.org/resources/abortionimages/bodyparts3.pdf&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamówienie na obie półkule mózgowe nienarodzonego dziecka, wiek 16-22 tygodni: &lt;a href="http://www.priestsforlife.org/resources/abortionimages/bodyparts4.pdf"&gt;http://www.priestsforlife.org/resources/abortionimages/bodyparts4.pdf&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest moja córeczka, Victoria, 18 lat później. Uczymy się jeździć samochodem…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;embed id="VideoPlayback" src="http://video.google.com/googleplayer.swf?docid=1102063884590410661&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=true" style="width: 400px; height: 326px;" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;  &lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są jakieś pytania? Czy dalej ktoś czegoś nie rozumie? Panie burmistrzu? A zatem kto jest przeciwnikiem aborcji, niech podniesie rękę. Moja jest wzniesiona bardzo wysoko.&lt;/font&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-4280155574942624871?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/4280155574942624871/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=4280155574942624871&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4280155574942624871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4280155574942624871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/07/kazdy-kto-jest-przeciwnikiem-aborcji.html' title='Każdy kto jest przeciwnikiem aborcji niech podniesie rękę'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-8677411115981222649</id><published>2009-07-26T03:00:00.001-04:00</published><updated>2009-07-26T03:00:26.901-04:00</updated><title type='text'>Orędzie z Medjugorie 25 VII 2009</title><content type='html'>&lt;b&gt;&lt;span style="color:purple;"&gt;„Drogie dzieci! Niech ten czas będzie dla was czasem modlitwy. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-8677411115981222649?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/8677411115981222649/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=8677411115981222649&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/8677411115981222649'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/8677411115981222649'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/07/oredzie-z-medjugorie-25-vii-2009.html' title='Orędzie z Medjugorie 25 VII 2009'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-2028159991397122055</id><published>2009-07-26T02:24:00.002-04:00</published><updated>2009-07-26T02:32:12.048-04:00</updated><title type='text'>Ruth Bader Ginsburg i kontrola populacji tych, których mamy zbyt wielu.</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Według sędziów Sądu Najwyższego USA  decyzja w sprawie legalizacji aborcji w USA dotyczyła praw kobiet do prywatności. Abstrahując całkiem od bezsensowności takiego argumentu (a dlaczego jest on bez sensu można przeczytać choćby &lt;a href="http://www.fronda.pl/stromy/blog/kobiet_nie_karzemy"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;) okazało się po latach, że tak naprawdę to nie chodziło o żadne „prawa kobiet”, ale o eliminację tych ludzi „których mamy zbyt dużo”. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Powszechnie znany jest fakt (przynajmniej w pewnych kręgach, bo liberalne media nie mówią o tym wcale), że organizacja Planned Parenthood, największy wykonawcy aborcji w USA, celowo umieszczał swe młyny aborcyjne w okolicach zamieszkiwanych przez mniejszości narodowe i ludność kolorową. Wynika to z faktu, że założycielka tej organizacji, Margaret Sanger, była rasistką i sympatyczką nazizmu. Odwiedzała nazistowskie Niemcy w celu wymiany doświadczeń. Uważała Murzynów i kolorowych przybyszów z Południowej Ameryki za "ludzkie chwasty", uważała, że powinno się ludzi innych, niż biali protestanci separować w obozach pracy, albo sterylizować.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Planned Parenthood jest tak dumny ze swojej założycielki, że coroczną nagrodę, jaką przyznają osobom zasłużonym dla ich organizacji nazwali "Margaret Sanger Award". Alan Guttmacher, który został po Margaret Sanger prezydentem tej organizacji, powiedział, że on "podąża wydeptaną przecinką, którą Margaret Sanger dla nas wycięła ". Faye Wattleton, która przewodniczyła tej organizacji do 1992 roku, powiedziała, że jest dumna z tego, że zmierza po śladach Margaret Sanger. Największa klinika aborcyjna w USA, na ulicy Bleeker 26 na Manhattanie w Nowym Jorku, nazywa się „Margaret Sanger Clinic”.  „Planned Parenthood” nigdy nie potępił swej założycielki i, jak widać z powyższego, są z niej ciągle bardzo dumni. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jednak Sąd Najwyższy USA? Taka instytucja? I to nie w latach trzydziestych, ale w siedemdziesiątych? Nie do pomyślenia, by taki sposób rozumowania towarzyszył tak zacnym sędziom? A jednak. &lt;a href="http://www.nytimes.com/2009/07/12/magazine/12ginsburg-t.html?_r=2&amp;amp;pagewanted=1&amp;amp;sq=Ruth%20Bader%20Ginsberg&amp;amp;st=cse&amp;amp;scp=1"&gt;W wywiadzie udzielonym nowojorskiemu Timesowi&lt;/a&gt;, sędzia Sądu Najwyższego, Ruth Bader Ginsburg, powiedziała zdumiewające słowa: &lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;“Prawdę mówiąc myślałam, że gdy sprawa Roe była rozstrzygana, istniała obawa wzrostu populacji, a konkretnie wzrostu populacji &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tych, których nie chcemy mieć zbyt wielu&lt;/span&gt;”. (“Frankly I had thought that at the time Roe was decided, there was concern about population growth and particularly growth in populations that &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;we don’t want to have too many of&lt;/span&gt;.”)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ta wypowiedź została powiedziana w kontekście tego, że pani Ginsburg była zdziwiona, że Medicaid, państwowe ubezpieczenie zdrowotne dla najuboższych, nie może płacić za aborcję. To z kolei było a propos decyzji Sądu Najwyższego z roku 1980, która utrzymała w mocy prawo zabraniające finansowania aborcji przez Medicaid.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Oczywiście pani Ginsburg nie decydowała w sprawie Roe v Wade. Ona została mianowana do Sądu Najwyższego dopiero przez Clintona. Jednak to ona przez kolejne piętnaście lat z hakiem decydowała o tym, czy legalizacja aborcji ma być nadal prawem w USA.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Przypomnę, że przed Roe v Wade aborcja była dostępna w wielu stanach USA. Miały one pewne restrykcje, jedne większe, inne mniejsze i niektóre stany całkowicie zabraniały aborcji. „Sprawa Roe” jedynie nakazywała legalizację aborcji we wszystkich stanach i w każdym okresie ciąży. To właśnie pani Ginsburg decydowała, że nawet dziewięciomiesięczne dziecko przed urodzeniem wolno zabić w majestacie prawa. (Stenberg, Attorney General of Nebraska, et al. v. Carhart, sprawa ze stanu Nebraska, prawo zabraniające późnej aborcji, odrzucone przez Sąd Najwyższy w stosunku głosów 5:4)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Sama decyzja legalizacji aborcji z roku 1973, ma zdumiewające uzasadnienie:  &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204); font-style: italic;"&gt;"The foregoing cases suggest that specific guarantees in the Bill of Rights have penumbras, formed by emanations from those guarantees that help give them life and substance."&lt;/span&gt; Co znaczy mniej więcej tyle: &lt;span style="color: rgb(102, 0, 204); font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;"Powyższe sprawy (precedensy sądowe) sugerują, że specyficzne gwarancje w Konstytucji mają półcienie, uformowane przez opary unoszące się z tych gwarancji, które pomagają dać im życie i treść."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hmmm. Takie coś mógł napisać tylko prawnik. I do tego ideolog, szukający uzasadnienia dla swojej ideologii. Prawo do zabijania dzieci wynika z prawa do prywatności, które znajduje się  w oparach unoszących się z półcieni. Czy też odwrotnie. Ale w taki sposób interpretując konstytucję, można się w niej dopatrzyć każdego prawa. Czyli spowodować, że staje się ona niewarta papieru, na którym została napisana.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Bo faktem jest, że sędziowie nie oparli swej decyzji w sprawie Roe v Wade na konstytucji, ale na swej ideologii. I ciągle to ideologia, nie prawo, decyduje o kolejnych decyzjach. We wspomnianej wyżej sprawie delegalizacji późnych aborcji w stanie Nebraska sędziowie nie zgadzający się z decyzją większości w swym uzasadnieniu zaznaczyli (całkiem zresztą słusznie), że w amerykańskiej konstytucji nie ma żadnych „praw do prywatności”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;To wszystko niby jest wiadome od lat, ale do tej pory każdy z bezpośrednio zaangażowanych siedział cicho. Żaden sędzia nie mówił publicznie, że to jego przekonania, nie prawo, rządzą jego decyzjami. Dlatego tak zdumiewające są słowa pani sędziny Ginsburg. Co więcej, niewiele osób się przejęło jej słowami.  Nie podchwyciła tego telewizja, ani prasa. Ich to nie zaszokowało, bo oni myślą dokładnie tak samo. Sędzia Ginsburg jest „ich”, a „swoich” się nie krytykuje. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A ja myślę, że jest to bardzo pozytywny symptom. Dlaczego? Dlatego, że widać wyraźnie, jacy oni stali się aroganccy. Pamiętam, że gdy komuniści przestali udawać naszych przyjaciół i zaczęli dumnie pokazywać swą arogancję, na czele z rzecznikiem Urbanem, to był to początek końca. Przegrali wojnę propagandową, przegrali serca nawet swych dawnych zwolenników i zmobilizowali obojętnych. Milcząca większość przestała milczeć. Myślę, że to samo widać teraz w USA. Coraz więcej ludzi jest wrogo nastawiona do aborcji i jest to już tylko kwestia czasu, by aborcja została uznana za to, czym rzeczywiście jest. Za zabicie niewinnego dziecka. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ale jak to się może stać? To proste. Pisałem już o tym nie raz. To Bóg odmienia serca ludzi, a nasze modlitwy powodują, że staje się to możliwe. Wczorajsze orędzie z Medjugorie głosi: „Drogie dzieci! Niech ten czas będzie dla was czasem modlitwy.” I niech to będzie podsumowanie mojego felietonu. To także jest nasza recepta na sukces. Módlmy się, a zwycięstwo mamy pewne. Jak w Lepanto, czy pod murami Jerycha. Bo to jest Jego walka, samego Boga, nie nasza, więc nie politycy i nie sędziowie, ale właśnie nasze modlitwy są tu najskuteczniejszą bronią. Bronią, przed którą nawet tacy ideologowie jak pani sędzina Ginsburg muszą ulec. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-2028159991397122055?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/2028159991397122055/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=2028159991397122055&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/2028159991397122055'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/2028159991397122055'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/07/ruth-bader-ginsburg-i-kontrola.html' title='Ruth Bader Ginsburg i kontrola populacji tych, których mamy zbyt wielu.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-8567184059951615190</id><published>2009-07-24T03:48:00.001-04:00</published><updated>2009-07-24T03:54:20.456-04:00</updated><title type='text'>Najpierw rząd Tuska, teraz Berlusconi... Co to się porobiło?</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; &lt;p&gt;Kilka dni temu &lt;a href="http://www.fronda.pl/tomasz_terlikowski/blog/brawa_dla_rzadu"&gt;Tomasz Terlikowski chwalił rząd Tuska&lt;/a&gt;, a ja dzisiaj pochwalę włoski parlament. Przegłosował on bowiem w ubiegłym tygodniu uchwalę nakazującą rządowi przeforsowanie przez Zgromadzenie Generalne ONZ rezolucji „potępiającej stosowanie aborcji jako narzędzia kontroli demograficznej i potwierdzającej prawo każdej kobiety, by nie była zmuszana do przeprowadzenia aborcji”. Jest to o tyle zdumiewające, że Włosi niemal bez wyjątku popierali prawo do aborcji i wraz z większością krajów UE aktywnie walczyli o te prawa.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Uchwałę zainicjował Rocco Buttiglione, przewodniczący Unii Chrześcijańskich Demokratów, a poparła ją rządząca partia Silvio Berlusconiego i Centro-Demokracja.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;Lewica chciała oczywiście upiec swoją pieczeń na tym ogniu i dodać poprawki promujące antykoncepcję, ale ich propozycje zostały odrzucone. Należy jednak zauważyć, że wielu lewicowych polityków głosowało za tą uchwałą, gdyż kładzie ona nacisk na prawa kobiet do wolności od wymuszania aborcji i w preambule krytykuje selektywną aborcję, która zwykle godzi w nienarodzone dziewczynki.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;Obserwatorzy spodziewają się, że rezolucja Zgromadzenia Ogólnego będzie wzywała do niewiążącego moratorium w sprawie przymusowych aborcji, na wzór moratorium w sprawie kary śmierci, które znalazło poparcie większości krajów w ostatnich latach.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;Zanim rozpocznie się jakakolwiek inicjatywa w ONZ, Włochy będą starały się zdobyć poparcie wszystkich 27 krajów UE. Europoseł Carlo Casini, znany ze swych prorodzinnych poglądów, zaproponuje projekt rezolucji popierającej moratorium, która, jeżeli zostanie przegłosowana, będzie wspólnym stanowiskiem UE w ONZ.&lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;Wiadomość podaję za &lt;a href="http://www.c-fam.org/publications/id.1312/pub_detail.asp"&gt;C-FAM&lt;/a&gt;, Catholic Family and Human Rights Institute.&lt;/p&gt; &lt;/span&gt;      &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-8567184059951615190?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/8567184059951615190/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=8567184059951615190&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/8567184059951615190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/8567184059951615190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/07/najpierw-rzad-tuska-teraz-berlusconi-co.html' title='Najpierw rząd Tuska, teraz Berlusconi... Co to się porobiło?'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-1478614012286235276</id><published>2009-07-19T14:55:00.003-04:00</published><updated>2009-07-19T16:23:17.510-04:00</updated><title type='text'>ECOSOC i aborcja jako prawo czlowieka.</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Sprawa o której chcę napisać nie jest co prawda całkiem nowa, ale dopiero dziś się o niej dowiedziałem. Informował o tym portal „Fronda” &lt;a href="http://www.fronda.pl/news/czytaj/aborcyjna_ofensywa_odparta"&gt;(Aborcyjna ofensywa odparta. Dzięki Polsce)&lt;/a&gt; i napisał o tym &lt;a href="http://fronda.pl/tomasz_terlikowski/blog/brawa_dla_rzadu"&gt;felieton&lt;/a&gt; pan Tomasz Terlikowski. Właśnie z &lt;a href="http://fronda.pl/tomasz_terlikowski/blog/brawa_dla_rzadu"&gt;jego felietonu&lt;/a&gt; dowiedziałem się o tym sukcesie naszego rządu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nie jestem wielkim zwolennikiem PO, pana Tuska, czy  pani Kopacz. Ale tak to już bywa w życiu, że to premier i ministrowie są odpowiedzialni za działalność swoich poddanych. I choć nie jestem do końca przekonany, czy wiedzieli oni o wszystkim, co się działo w Genewie na początku lipca, to odpowiedzialność za to (a zatem i zasługa) spada także na nich. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Całą sprawę zainicjowała administracja Obamy. Postanowili oni uznać aborcję za zwykły zabieg medyczny, a prawo do niej za podstawowe prawo człowieka. Gdyby Rada Gospodarcza i Społeczna  Narodów Zjednoczonych (ECOSOC) uznała to za nową normę prawną, dawałoby to podstawy do wymuszenia legalizacji aborcji we wszystkich krajach ONZ i dawałoby podstawy Unii Europejskiej, by powołując się na ONZ wprowadzić takie same prawa obowiązujące swoich członków. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Inicjatywa wyszła od delegacji amerykańskiej i była ona bardzo mocno popierana przez takie kraje jak Szwecja, Finlandia, Norwegia, Holandia, Estonia i Francja. Sprzeciwiała się jej Malta i Irlandia. Ambasador Malty przy ONZ Victor Camilleri, wręcz oświadczył, że „Malta konsekwentnie odłącza się od - i uważa za nieważne - wszelkie stwierdzenia i decyzje, które używają odniesień do zdrowia seksualnego i praw reprodukcyjnych, bezpośrednio lub pośrednio, w celu zobowiązania do przyjęcia aborcji jako prawa, usługi czy towaru”.  Ale ani Malta, ani Irlandia nie miały żadnego wpływu na decyzję ONZ-u, bo dysponowały tylko głosem doradczym. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Decyzje w ECOSOC zapadają jednogłośnie. Sprzeciw choćby jednego z członków tej organizacji (którzy się zmieniają) powoduje to, że ich ustawy nie zostają zatwierdzone. Polska jest teraz jednym z członków ECOSOC i to właśnie od Polski zależało, czy ta ustawa przejdzie. Wyglądało bowiem na to, że żaden z innych członków Rady Gospodarczej i Społecznej Narodów Zjednoczonych nie ma żadnej ochoty sprzeciwiać się takiemu traktowaniu sprawy aborcji, jakie zaproponowali Amerykanie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Fronda podaje: &lt;/span&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;„Aborcja nie powinna być rozumiana jako metoda planowania rodziny - powiedział w swoim wystąpieniu podczas szczytu podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Adam Fronczak. - Polska chciałaby także podkreślić, że w naszym rozumieniu żadne nawiązanie do zdrowia i praw reprodukcyjnych nie stanowi wsparcia dla promocji aborcji na życzenie - stwierdził.&lt;br /&gt;W efekcie, ECOSOC nie podjął groźnej dla nienarodzonych dzieci decyzji. Ostateczna deklaracja nie zawiera odniesienia do "zdrowia reprodukcyjnego" i zezwala państwom na ustalanie prawa dotyczącego aborcji we własnym zakresie.”&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jeden z komentarzy pod tą informacją, napisany przez „AnnęE” mówi: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;&lt;br /&gt;Trzeba podać dalej tę informację.&lt;br /&gt;Nie pozwólcie "zamilczeć jej na śmierć"!&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;No właśnie. Zgadzam się z Anną E. Ta wiadomość jest warta rozpowszechnienia, co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze by sobie zdać sprawę z tego, że często nawet nie wiemy, jak blisko jesteśmy utraty pewnych praw. Nawet nie wiemy, że spotykają się jakieś organizacje, o których istnieniu nawet nie wiedzieliśmy i które mają moc zmienić światowe prawo i zmusić nas do legalizacji mordowania nienarodzonych dzieci. Albo przynajmniej postawić nas w takiej sytuacji, jaką wydaje się przyjęła by Malta. Mianowicie utrzymywania prawa uznanego za międzynarodową społeczność za nielegalne i ponoszenie wszelkich konsekwencji takiego stanowiska. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Po drugie widzimy wyraźnie, że to nie PO jest naszym wrogiem. Ja dopisałem taki komentarz na Frondzie: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; &lt;/span&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;„Bogu dzięki. Jeszcze raz potwierdza się to, że naszymi wrogami nie jest PO, GW, SLD, Tusk, Kopacz, czy Obama, ale naszym wrogiem jest kudłaty. Politykom o innych poglądach nie należy dokopać, ale należy odmienić ich serca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie znam szczegółów, ani motywów postępowania polskiej delegacji, ale nie wątpię w to, że miliony modlitw, ofiar, czy postów zupełnie nam nieznanych osób miały wpływ na to, jak ta sprawa się potoczyła. Bo to nie są walki polityczne. Naszymi przeciwnikami w tej walce są upadłe "władze", "moce" i "zwierzchności", a nie UE, ONZ i PO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podziękujmy Bogu i podziękujmy politykom odpowiedzialnym za tę decyzję. Polska może być dziś z siebie dumna, a Polacy dumni z tego, że są Polakami.”&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-1478614012286235276?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/1478614012286235276/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=1478614012286235276&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/1478614012286235276'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/1478614012286235276'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/07/ecosoc-i-aborcja-jako-prawo-czlowieka.html' title='ECOSOC i aborcja jako prawo czlowieka.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-3774482526554996299</id><published>2009-07-16T09:59:00.003-04:00</published><updated>2009-07-16T10:27:59.609-04:00</updated><title type='text'>Joanna Najfeld. "O co chodzi?"</title><content type='html'>&lt;p style="font-family: arial; color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Poniżej zamieszczam słowa  pani Joanny Najfeld ze strony &lt;a href="http://mamproces.pl/"&gt;www.mamproces.pl&lt;/a&gt;  Myślę, że ona sama najlepiej wyjaśnia dlaczego w państwie demokratycznym, w państwie, w którym konstytucyjną formą rządów są rządy większości i w którym większość ludzi uważa się za chrześcijan, za katolików - za mówienie prawdy i za głoszenie tych chrześcijańskich wartości płaci się dziś wysoką cenę.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Proszę wszystkich o wsparcie pani Joanny. Modlitewne przede wszystkim, a także każde inne o jakie ona poprosi. I nie bójmy się o tym co się dzieje mówić, bo złemu chodzi tylko o to, żebyśmy byli cicho. To mu w zupełności wystarczy. Dlatego z taką furią atakuje ludzi jak pani Joanna, którzy nie chcą cicho siedzieć. Módlmy się, by jej kudłaty nie zamknął ust, bo ona jest naszym głosem. Ona jest moim głosem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p face="arial"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: arial; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;/p&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;p style="font-family: arial; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;"O co chodzi?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: arial; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;No i doczekałam się. Moi oponenci ostrzegali, grozili, zakładali fałszywe strony w Internecie… a ja myślałam, że na straszeniu się skończy, bo przecież w demokratycznym, wolnym od 20 lat kraju można chyba mówić co się myśli, nawet o rzeczach niewygodnych dla silniejszych ode mnie władzą i pieniędzmi.&lt;/p&gt; &lt;p style="font-family: arial; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;No więc mówiłam. Między innymi o tym, że &lt;strong&gt;aktywiści aborcyjni są powiązani z ogromnym biznesem aborcyjno-antykoncepcyjnym&lt;/strong&gt;, który na zabijaniu dzieci i masakrowaniu kobiet zarabia krocie. Że &lt;strong&gt;wychowanie seksualne to nachalna akwizycja różnych farmakologicznych chemikaliów&lt;/strong&gt;, od antykoncepcji, przez niebezpieczne szczepionki, po zabójcze środki poronne. Niby oczywiste, ale widocznie szczególnie niewygodne dla tych, którzy woleliby, żeby to był &lt;strong&gt;temat tabu&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt; &lt;p style="font-family: arial; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;No więc nie skończyło się na obraźliwych i straszących liścikach. Założono mi &lt;strong&gt;sprawę karną z oskarżenia prywatnego Wandy Nowickiej&lt;/strong&gt;. Odpowiem z art. 212 par. 2, za słowa wypowiedziane w filmie, który obejrzeć mogą Państwo m.in. na tej stronie.&lt;/p&gt; &lt;p style="font-family: arial; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Pozwolę sobie jeszcze zwrócić uwagę na &lt;strong&gt;szerszy kontekst&lt;/strong&gt; mojej sprawy. Pozostawiam Państwu rozsądzenie, czy to przypadek, że:&lt;/p&gt; &lt;p style="font-family: arial; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;- w Katowicach toczy się proces przeciw ks. Markowi Gancarczykowi, którego pozwała &lt;strong&gt;związana blisko z Wandą Nowicką&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;i jej grupą&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;prawników&lt;/strong&gt; Alicja Tysiąc, za mówienie o aborcji “zabójstwo”&lt;/p&gt; &lt;p style="font-family: arial; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;- pismem procesowym straszyła wydawnictwo Fronda ta sama, &lt;strong&gt;związana blisko z Wandą Nowicką i jej grupą prawników&lt;/strong&gt; Alicja Tysiąc, za książkę &lt;a href="http://merlin.pl/Agata-Anatomia-Manipulacji_Joanna-Najfeld-Tomasz-P-Terlikowski/browse/product/1,624390.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/merlin.pl/Agata-Anatomia-Manipulacji_Joanna-Najfeld-Tomasz-P-Terlikowski/browse/product/1_624390.html?referer=http://katolik.us/viewtopic.php?p=15246');"&gt;Agata. Anatomia manipulacji&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="font-family: arial; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;- procesami groziła wydawnictwu Fronda również matka 14-letniej “Agaty”, poddanej aborcji w czerwcu 2008,&lt;strong&gt; “dzięki” wysiłkom Wandy Nowickiej i jej prawników&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="font-family: arial; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;- blisko związane z promotorami aborcji &lt;strong&gt;środowisko gejów&lt;/strong&gt; ostatnio rozpoczęło &lt;strong&gt;otwartą ofensywę sądową&lt;/strong&gt;; do masowego pozywania do sądu krytyków ideologii homoseksualnej nawoływali działacze lewicy na konferencji w siedzibie &lt;em&gt;Gazety Wyborczej, &lt;/em&gt;jednym z głównych głosicieli tego pomysłu jest Krystian Legierski, który &lt;a href="http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article399736/Zobacz_jak_geje_wymusza_homo_malzenstwa.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.dziennik.pl/wydarzenia/article399736/Zobacz_jak_geje_wymusza_homo_malzenstwa.html?referer=http://katolik.us/viewtopic.php?p=15246');"&gt;zachęca do pozywania i apelowania aż po sądy zagraniczne&lt;/a&gt;; Legierski wytoczył kilka procesów o “homofobię” prawicowym politykom, prokuraturą i utratą pracy grozili też lewicowi działacze Wojciechowi Cejrowskiemu za cytowanie Biblii o homoseksualiźmie na katolickiej uczelni… i tak dalej, i tak dalej.&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: left; font-family: arial; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;strong&gt;Lewica rozpaliła stosy.&lt;/strong&gt; Przynajmniej już widać, o co im tak naprawdę chodzi.&lt;/p&gt; &lt;p face="arial" style="text-align: right; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;em&gt;Joanna Najfeld, oskarżona"&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: right; font-family: arial; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;p style="text-align: right; font-family: arial; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Na portalu "Fronda" nalazłem także interesujący felieton na tan temat. Zachęcam do przeczytania. Można go znaleźć klikając &lt;a href="http://fronda.pl/jurgenstolz/blog/roman"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-3774482526554996299?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://mamproces.pl' title='Joanna Najfeld. &quot;O co chodzi?&quot;'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/3774482526554996299/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=3774482526554996299&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/3774482526554996299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/3774482526554996299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/07/joanna-najfeld-o-co-chodzi.html' title='Joanna Najfeld. &quot;O co chodzi?&quot;'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-2791793934788874003</id><published>2009-06-28T21:19:00.003-04:00</published><updated>2009-06-28T22:41:18.095-04:00</updated><title type='text'>Ty jesteś Skała... (Mt 16, 13-19)</title><content type='html'>&lt;span style=";font-family:arial;color:maroon;"  &gt;Dzisiaj w Kościele Uroczystość św. Apostołów Piotra i Pawła. W związku z tym dzisiejsza Ewangelia przypomina nam incydent w Cezarei Filipowej:&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:arial;color:red;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. (Mt 16, 13-19)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:arial;color:maroon;"  &gt; Tak się jakoś składa, że ja mam na imię Piotr, że byłem parę tygodni temu w Cezarei Filipowej i że pisałem o tym fragmencie Ewangelii Mateusza parokrotnie. Jest zatem doskonała okazja, by przypomnieć znaczenie tego epizodu z życia Świętego Piotra. &lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z moich nauczycieli, były baptysta, Stephen Ray, zawsze powtarza: Ilekroć czytasz Biblię, zawsze zadawaj jak najwięcej głupich pytań. Na przykład: Dlaczego Jezus zabrał uczni do Cezarei Filipowej? Właśnie. Dlaczego? Po co otrzymaliśmy taką informację? Cezarea Filipowa jest daleko od Jerozolimy. Jakieś 200 km na północ w linii prostej. Od Galilei, która także leży na północ od Jerozolimy ciągle jest tam około 60 kilometrów. Na dodatek taka wyprawa jest w „złą stronę”. Nie ma, pozornie, żadnego dobrego powodu, żeby Żyd wybierał się w taką podróż. Nie tylko bowiem w pogańskim terytorium trudno było zachować wszystkie przepisy prawa, jakich musieli przestrzegać Żydzi, ale dodatkowo jeszcze samo miasto Cezarea Filipowa było miejscem kultu bożka Pana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samo miasto rozbudował tetrarcha Herod Filip i nazwał je Cezareą na cześć cesarza Augusta Oktawiana. Tradycyjnie nazywało się ono Paneas od bożka Pana, który miał tam 14 miejsc kultu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świątynia bożka Pana stoi na olbrzymiej skale, mającej kilkadziesiąt metrów szerokości i kilkanaście wysokości. Ma także szczelinę, która uważana była za bramę piekielną, nie mającą dna. Wypływa z niej rzeka Jordan. Jest to  największe, najobfitsze źródło tej życiodajnej rzeki. Jedną z form kultu  bożka Pana było wrzucanie dzieci do tej szczeliny. Gdy z wodą nie wypłynęła  krew, wierzono, że bożek przyjął ofiarę. Współczesnym Jezusa musiało się wydawać, że taka świątynia będzie stała wiecznie. Taki fundament wydawał się nie do ruszenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie do tej skały Jezus przywiódł swych apostołów i zapytał ich, za kogo go uważają. Piotr odpowiedział, że za Syna Bożego i otrzymał w zamian niesamowitą, niewiarygodną obietnicę. Ale przecież  to wcale nie  pierwszy raz  apostołowie uznali w Jezusie Syna Bożego. Święty Mateusz sam wcześniej nam przytacza taki fragment, mówiący o burzy na Jeziorze Genezaret i spacerze Piotra po wodzie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt; A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym. &lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (Mt 14,29-33)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie  w Ewangelii Jana czytamy: &lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedział Mu Natanael: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!  &lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (J 1,49)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czemu więc słowa Piotra w Cezarei wywołały inną reakcję Jezusa? Najwyraźniej chodziło o lokalizację.  Przyprowadził On ich tam, aby koło tej fałszywej świątyni fałszywego boga powiedzieć Piotrowi, że On, Jezus na Skale, którą jest Piotr, zbuduje swój prawdziwy Kościół, którego bramy piekielne, nieodłączna część kultu fałszywego bożka Pana, nie przemogą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osoby negatywnie nastawione do Kościoła wysuwają tu zarzuty, że to było inaczej. Że skalą jest Jezus, nie Piotr, bo w greckim wydaniu NT jest użyte inne słowo. Jezus mówi: Ty jesteś „Petros” i na tej „petra” zbuduję swój Kościół. Zarzut dalej brzmi tak: Petra, Jezus, to wielka skała, a petros to tylko mały kamyczek. Jezus nie nadaje tu więc wcale żadnej znaczącej roli Piotrowi, ale wprost przeciwnie, upomina go i przywołuje do porządku. Zwłaszcza, że po chwili sam nazywa Piotra szatanem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te zarzuty dziś można słyszeć już tylko z ust naprawdę niedouczonych i wyjątkowo negatywnie nastawionych wrogów Kościoła. I nie mówię tego, aby obrazić kogokolwiek, jest to tylko stwierdzenie faktu. Zdecydowana większość protestanckich egzegetów przyznaje, że katolicka interpretacja słów Jezusa jest jedyną możliwą do zaakceptowania. Jednak czytając wypowiedzi na polskojęzycznych protestanckich forach czasem odnoszę wrażenie, że oni wszyscy należą do najbardziej anty-katolicko nastawionych fundamentalistów i niezależnie od faktów przyjmują zawsze jedynie taką interpretację, która jest przeciwna temu, czego naucza Kościół. Jednak tutaj nie da się przyjąć takiej interpretacji, jaką oni chcą nam wylansować.  Wynika to z co najmniej trzech powodów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze Jezus i apostołowie rozmawiali po aramejsku, a nie po grecku, a w tym języku jest tylko jedno słowo na określenie skały, „kefa”. Nie jest to tylko spekulacja z mojej strony, ma to także potwierdzenie w Biblii. Święty Paweł nazywa Piotra ośmiokrotnie Kefasem, a Jan w 1. rozdziale swej Ewangelii przytacza słowa Jezusa: &lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt; Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas - to znaczy: Piotr. &lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;Co więcej, jest niemal pewne, że Ewangelia Mateusza była pierwotnie napisana po aramejsku, a grecki tekst, jaki się zachował jest tylko tłumaczeniem. Skąd to wiemy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;  Oto kilka fragmentów z „Historii Kościoła” Euzebiusza z Cezarei, napisanej na przełomie III i IV wieku. Język tłumaczenia jest trochę archaiczny, bo to wydanie sprzed niemal stu lat, ale tylko takim dysponuję: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;"Otóż &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Mateusz Żydom najpierw naukę ustnie głosił&lt;/span&gt;,&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;i dopiero gdy się wybierał do innych narodów, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;napisał swą&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ewangelję w języku ojczystym&lt;/span&gt;, by dla tych, których opuszczał,&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;pismem zastąpić to, co tracili przez nieobecność jego.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt; Już też Marek i Łukasz byli wydali swe Ewangelję, a Jan, jak&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;powiadają, dotąd tylko żywem się posługiwał słowem.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;Wreszcie i on chwycił za pióro, a to z następującego&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;powodu: Trzy poprzednie Ewangelję już były powszechnie&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;znane i w jego się również znalazły ręku. Uznał je, jak&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;powiadają, i dał im świadectwo, że zawierają prawdę."&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;(III, 24) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;"…[Papiasz] o Mateuszu zaś mówi tak: „&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Mateusz spisał słowa Pańskie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w języku hebrajskim&lt;/span&gt;, a każdy tłumaczył je sobie, jak umiał"&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;(III, 39)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;„Otóż &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Mateusz dla Hebrajczyków napisał i wydał Ewangelią&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w ich języku ojczystym&lt;/span&gt;, podczas gdy Piotr i Paweł&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;w Rzymie ewangelję opowiadali i zakładali kościół. Po ich&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;odejściu Marek, uczeń i tłumacz Piotrowy, przekazał nam&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;również na piśmie to, co Piotr głosił; Łukasz zaś, towarzysz&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;Pawła, w księdze swej złożył ewangelję, jak ją ten apostoł&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;rozszerzał. Następnie Jan, uczeń Pański, który spoczywał&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;na piersi Jego,3 także wydał Ewangelję za swego pobytu&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;w Efezie"&lt;/span&gt;. &lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;(V,8)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;"Jednym z nich był Pantajnos, i wieść&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;niesie, że dotarł do Indyj,  gdzie go już przecie wyprzedziła&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;Ewangelia Mateuszowa, którą podobno znalazł u niektórych mieszkańców, znających Chrystusa. Miał ją tam opowiadać Bartłomiej, jeden z apostołów, i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zostawić im dzieło Mateuszowe&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w hebrajskim spisane języku&lt;/span&gt;, które się też aż do&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;owych przechowało czasów. Pantajnos, po dokonaniu wielu&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;czynów wspaniałych, stanął wreszcie na czele szkoły aleksandryjskiej,&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(128, 0, 128);"&gt;gdzie ustnie i piśmiennie objaśniał skarby nauk bożych."&lt;/span&gt;  &lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;(V,10)&lt;/span&gt;  &lt;span style="color: rgb(0, 0, 128);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:arial;color:maroon;"  &gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;Druga przyczyna (istotna, bo w końcu mamy jednak tylko grecki tekst Ewangelii Mateusza), to fakt, że w ówczesnej grece nie było żadnego rozróżnienia, poza rodzajem, w znaczeniu słów „petros” i „petra”, „Petros” po prostu jest słowem rodzaju męskiego utworzonym z żeńskiego słowa „petra”. Gdybyśmy czytali Biblię we francuskim tłumaczeniu, uniknęlibyśmy tych problemów, bo przeczytalibyśmy: Ty jesteś Pierre i na tej pierre zbuduję swój Kościół.  Słowa Jezusa wypowiedziane po aramejsku autor Ewangelii, lub późniejszy redaktor musiał jakoś przetłumaczyć. Nazwanie mężczyzny słowem rodzaju żeńskiego jest obraźliwe. W Polsce wiemy, że nie można nazwać faceta ani Kasią, ani Zosią, ani Petrą. Zarzuty te jednak przychodzą do Polski głównie zza oceanu, a tam nikogo nie dziwi, gdy tak samo brzmiące imię jest używane przez osoby obu płci. Tutaj doskonale funkcjonują identycznie brzmiące i używane przez mężczyzn i kobiety. Hilary niekoniecznie musi być od razu "pan".  Dlatego Amerykanie czasem nie mogą zrozumieć dlaczego koniecznością było zmienienie końcówki słowa „petra”, by mogło być ono użyte jako imię mężczyzny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecią przyczyną, może najważniejszą i najbardziej przekonywującą, jest kontekst wypowiedzi Jezusa. Zaraz po tym, jak nazwał Piotra Skałą, dał mu klucze i niezwykłą obietnicę. Do kluczy jeszcze wrócę, zobaczmy jednak teraz, co takiego Jezus obiecał Piotrowi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. &lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (Mt 16,19)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zauważmy, że jest to obietnica dana tylko Piotrowi, nie wszystkim apostołom. Ale, gdy się nad tym zastanowić, jest ona doprawdy niesamowita. Sam Bóg związuje sobie ręce, powierzając losy zbawienia świata i porządek w Niebie jednemu człowiekowi. I to jakiemu? Takiemu, który niczego nie rozumie, wyskakuje z czymś co chwilę jak Filip z konopi, i już za moment Jezus musi go upominać, ostro nazywając „szatanem”. Przecież taki człowiek, jak Piotr, zaraz namiesza tak, że zbawienie nie będzie dla nikogo możliwe. Poprzekręca całą Ewangelię, pozmienia zamiary Jezusa i będziemy mieli problem, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieprawda. Byłaby to prawda, gdyby zarządzanie Królestwem Bożym polegało tylko na ludzkiej naturze. Ale nie możemy zapomnieć obietnicy Jezusa, prawdziwego Boga, który nie tylko nigdy nie skłamał, ale skłamać po prostu nie może. Boże Słowo ma moc, Bóg przez wypowiedzenie Słowa stworzył świat. Gdy Bóg mówi, że bramy piekielne nie przemogą Kościoła i że co Piotr zwiąże na ziemi, będzie związane w niebie, to tak na pewno się stanie. Nie musimy się obawiać. Tym bardziej, że mamy tego potwierdzenie historyczne. Po dwóch tysiącach lat, mimo wielu kryzysów, wielu naprawdę ciężkich okresów w dziejach Kościoła, herezji tak rozpowszechnionych, jak Arianizm, gdy ortodoksyjni chrześcijanie byli w mniejszości, także wśród hierarchów Kościoła, po takich okresach jak wiek X, który dal początek chrześcijaństwu w Polsce, ale był raczej trudnym okresem w dziejach naszej wiary, po kilku papieżach, którzy nie mieli czasu na zajmowanie się Kościołem, bo zajmowali się swoimi karierami i majątkami, mamy ciągle Jeden, Święty, Powszechny i Apostolski Kościół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla porównania, aby zobaczyć jak to mogło się rozwinąć bez obietnicy Jezusa, bez nadzwyczajnej opieki Ducha Świętego, wystarczy spojrzeć na chrześcijaństwo w wydaniu protestanckim. 500 lat po reformacji, (czy może raczej należałoby powiedzieć „deformacji"?) mamy ponad 30 tysięcy różnych zborów, wyznań, denominacji i odłamów chrześcijaństwa. Okazuje się bowiem, że z samej ludzkiej natury, bez autorytatywnej postaci, bez widocznego namiestnika Chrystusowego, nie da się osiągnąć zgody, jedności, jednoznacznej interpretacji Biblii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale powróćmy do symbolu kluczy. Nie było bowiem przypadkiem, że Piotr je otrzymał. Wszyscy znamy wizerunki, obrazy, czy rzeźby przedstawiające Piotra  przy bramie Nieba i otwierającego Je, by wpuścić zbawionych. Ale taka interpretacja nie jest zgodna z tym, czego naucza Kościół i Biblia. Piotr nie w takim znaczeniu jest klucznikiem. Znaczenie symbolu kluczy wyjaśnia nam Stary Testament:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt;&lt;br /&gt;(Iz 22,19-23)&lt;br /&gt;To mówi Pan do Szebny, zarządcy pałacu: Gdy strącę cię z twego urzędu i przepędzę cię z twojej posady, tegoż dnia powołam sługę mego, Eliakima, syna Chilkiasza. Oblokę go w twoją tunikę, przepaszę go twoim pasem, twoją władzę oddam w jego ręce: on będzie ojcem dla mieszkańców Jeruzalem oraz dla domu Judy. Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. Wbiję go jak kołek na miejscu pewnym; i stanie się on tronem chwały dla domu swego ojca. &lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt;(Iz 22,19-23)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to scena pokazująca nam, jak Szebna zostaje usunięty z urzędu zarządcy pałacu i zostaje powołany jego następca, Eliakim. Eliakim otrzyma klucze, władzę, stanie się ostoją, jak skała i będzie ojcem dla narodu wybranego. Co za głębia, jakie bogactwo symboli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile większość protestantów nie neguje, że to Piotr jest skałą, to nadal negują fakt, że obietnica dana Piotrowi była „dziedziczna”. Uważają często, że to prawda, że Piotr był głową Kościoła, prawda, że przewodził apostołom, ale po jego śmierci każdy spadkobierca duchowy apostołów jest równy swym braciom. Siebie, rzecz jasna, także uważają za takich spadkobierców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scott Hahn będąc jeszcze protestantem i intensywnie studiując Biblię odkrył sam tę zależność między tekstem św. Mateusza, a tekstem z proroka Izajasza i był z siebie niezwykle dumny. Słusznie, bo wśród „Evangelical Christians” był on wyjątkiem. Bardzo się zdziwił, gdy po zostaniu katolikiem zobaczył, że te jego niezwykle odkrycia są częścią zwykłej liturgii Kościoła i teksty te często są czytane razem podczas niedzielnej liturgii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Symbol kluczy ma właśnie takie znaczenie: Pokazuje nam, że Piotr otrzymał urząd w Królestwie. Takie samo stanowisko, jak Eliakim. Jak wcześniej Józef na dworze faraona. A cechą każdego urzędu tego rodzaju jest to, że gdy odchodzi jeden zarządca, musi być wyznaczony na jego miejsce następca. Dodatkowo te szczegóły: Tron chwały dla domu ojca swego, ojciec dla mieszkańców Jeruzalem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic dziwnego więc, że nazywamy Papieża Ojcem Świętym. To jego „ojcostwo” jest właśnie wyrazem i odbiciem chwały Ojca w Niebie. Nic dziwnego, że mamy takiego Zarządcę, który ma autorytet i władzę, a równocześnie jest chroniony przez Ducha Świętego przed popełnieniem błędu. Nic dziwnego, że gdy wszystkie kościoły protestanckie idą za zmianami społecznymi współczesnego świata, zmieniając swe doktryny, wierzenia i interpretacje, glosując często w demokratyczny sposób nad tym, co jest, co nie jest moralne, jeden tylko Kościół nadal stoi jak Skała. (Mam na myśli choćby fakt, że antykoncepcja, uważana za niemoralną przez wszystkie odłamy chrześcijaństwa aż do 1931. roku, teraz uważana jest za zwykłą i nawet zalecaną praktykę przez wszystkie denominacje. Niewiele lepiej wygląda kwestia rozwodów i ponownego małżeństwa.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bądźmy więc dumni z faktu, że jesteśmy katolikami. Dumni z naszego „Papy”. Nie dajmy się nabierać na zarzuty typu: Czemu nazywamy Papieża ojcem, skoro Biblia, sam Jezus, mówi:&lt;/span&gt;&lt;span style="color:red;"&gt; Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie.&lt;/span&gt;&lt;span style="color:maroon;"&gt; (Mt 23,9). To są naprawdę głupie i dziecinne zarzuty, wynikające z nieznajomości Biblii i z tego, że takie wersety wyrywane są najczęściej z kontekstu. Każdy przecież nazywa swego biologicznego tatę ojcem, prawda? Ale nawet jakby i to nie przekonywało, to przecież Biblia pełna jest przykładów nazywania ojcem Abrahama, przywódców Izraela, sam Święty Paweł nazywa siebie ojcem, podobnie jak ojcami nazywa swych przodków, itd., itp. Przykładów są dosłownie dziesiątki. Sam Jezus nazywa ojcem Abrahama, w przypowieści o Łazarzu i żebraku. Mówi też o ojcu w przypowieści o powrocie syna marnotrawnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten ostatni przykład najlepiej może ilustruje jak rozumieć zakaz nazywania kogokolwiek ojcem, poza Ojcem w Niebie. Właśnie ojciec z przypowieści o synu marnotrawnym jest obrazem Ojca Niebieskiego. Postępuje miłosiernie tak, jak uczy, jak nakazuje Bóg Ojciec. I o tym mówi nam Jezus. Wszelkie ojcostwo musi pochodzić od Prawdziwego Boga. Nie możemy naszym ojcem nazwać Buddy, innych guru, nie może być nim materializm, ani relatywizm. Dlatego właśnie nazywamy ojcami kapłanów i Papieża. Bo oni są dla nas odbiciem Ojca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec kilka zdjęć skały, na której stała świątynia Pana, fałszywego bożka pasterzy. To być może w tym miejscu gdzie ja stoję na tych zdjęciach, 2000 lat temu stał Jezus z apostołami. Na zdjęciach jest także Steve Ray (były baptysta) i Scott Hahn (były prezbiterianin, kalwinista), którzy potem na filmach wyjaśniają znaczenie i symbolizm tego miejsca. Audio jest dość marnej jakości i oczywiście mówią oni po angielsku, ale ja się wszystkiego nauczyłem właśnie od nich, więc nic dziwnego w tym, że mówią oni mniej-więcej to samo, co ja napisałem powyżej.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="postbody"&gt;&lt;a href="http://www.picturepush.com/public/1778460" rel="nofollow" target="_blank" class="postlink"&gt;&lt;img style="border: 0pt none ; width: 220px;" src="http://www2.picturepush.com/photo/a/1778460/220/JERUSALEM-2009/IMG-0569.jpg" resizemod="off" onload="rmw_img_loaded(this)" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.picturepush.com/public/1778459" rel="nofollow" target="_blank" class="postlink"&gt;&lt;img style="border: 0pt none ; width: 220px;" src="http://www1.picturepush.com/photo/a/1778459/220/JERUSALEM-2009/IMG-0572.jpg" resizemod="off" onload="rmw_img_loaded(this)" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.picturepush.com/public/1778458" rel="nofollow" target="_blank" class="postlink"&gt;&lt;img style="border: 0pt none ; width: 220px;" src="http://www5.picturepush.com/photo/a/1778458/220/JERUSALEM-2009/IMG-0573.jpg" resizemod="off" onload="rmw_img_loaded(this)" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.picturepush.com/public/1778455" rel="nofollow" target="_blank" class="postlink"&gt;&lt;img style="border: 0pt none ; width: 220px;" src="http://www2.picturepush.com/photo/a/1778455/220/JERUSALEM-2009/IMG-0576.jpg" resizemod="off" onload="rmw_img_loaded(this)" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="postbody"&gt;&lt;a href="http://www.picturepush.com/public/1781735" rel="nofollow" target="_blank" class="postlink"&gt;&lt;img style="border: 0pt none ; width: 220px;" src="http://www2.picturepush.com/photo/a/1781735/220/JERUSALEM-2009/IMG-0611.jpg" resizemod="off" onload="rmw_img_loaded(this)" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.picturepush.com/public/1781734" rel="nofollow" target="_blank" class="postlink"&gt;&lt;img style="border: 0pt none ; width: 220px;" src="http://www1.picturepush.com/photo/a/1781734/220/JERUSALEM-2009/IMG-0612.jpg" resizemod="off" onload="rmw_img_loaded(this)" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.picturepush.com/public/1781733" rel="nofollow" target="_blank" class="postlink"&gt;&lt;img style="border: 0pt none ; width: 220px;" src="http://www5.picturepush.com/photo/a/1781733/220/JERUSALEM-2009/IMG-0614.jpg" resizemod="off" onload="rmw_img_loaded(this)" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="postbody"&gt;&lt;a href="http://www.picturepush.com/public/1781726" rel="nofollow" target="_blank" class="postlink"&gt;&lt;img style="border: 0pt none ; width: 220px;" src="http://www3.picturepush.com/photo/a/1781726/220/JERUSALEM-2009/IMG-0630.jpg" resizemod="off" onload="rmw_img_loaded(this)" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt; &lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/MZ2Rd7IRCes&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/MZ2Rd7IRCes&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;    &lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/vi0kV53PfKY&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/vi0kV53PfKY&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  &lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zzqhatJzBYw&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/zzqhatJzBYw&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;  &lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/aLyN48zXn84&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/aLyN48zXn84&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;  &lt;/center&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-2791793934788874003?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/2791793934788874003/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=2791793934788874003&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/2791793934788874003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/2791793934788874003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/06/test.html' title='Ty jesteś Skała... (Mt 16, 13-19)'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-2202293496131970501</id><published>2009-06-25T23:30:00.004-04:00</published><updated>2009-06-26T00:28:53.071-04:00</updated><title type='text'>Pioneer Total Abstinence Association.</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Parę dni temu dowiedziałem się o istnieniu organizacji o nazwie “Pioneer Total Abstinence Association”. Została ona założona przez ojca Jamesa Cullena SJ, w Irlandii, w roku 1898. Początkowo była to tylko organizacja dla kobiet, które poprzez modlitwy i umartwienie polegające na obietnicy całkowitego, do końca życia, powstrzymania się od alkoholu, miały dać duchowe wsparcie ludziom zmagającym się z problemem alkoholizmu. Bardzo szybko, na skutek nacisków mężczyzn, organizacja ta zaczęła także przyjmować także ich.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Członkowie tej organizacji obiecują trzy rzeczy: Że się powstrzymają do końca  życia od picia jakiegokolwiek alkoholu, (co ojciec Cullen określał jako „heroiczne poświęcenie”), że dwukrotnie każdego dnia odmówią „modlitwę pioniera” i że będą nosić odznakę pioniera przez cały czas. PTAA zawsze podkreślało oddanie się Najświętszemu Sercu Jezusa i ich emblemat to doskonale ilustruje. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Organizacja bardzo szybko się rozrastała i już po kilkunastu latach miała sto tysięcy członków. Pół wieku później co trzeci dorosły Irlandczyk był jej członkiem. Od tego czasu spada ich liczba, ale ciągle dzisiaj jest ich ponad sto tysięcy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Nigdy nie byłem w Irlandii, ale wiem, że jest tam teraz bardzo wielu naszych rodaków. Może oni pomogliby rozpropagować tę ideę?  Myślę bowiem, że taka organizacja bardzo by się  przydała także w Polsce. Problem alkoholizmu dotyka wiele polskich rodzin i jest to rzeczywisty, prawdziwy problem. Prawdziwa tragedia dla tych, których to naprawdę dotyka.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ja sam nie piję już od kilkunastu lat. Zatem dla mnie zostanie członkiem tej organizacji nie jest jakimś „heroicznym czynem”. Jedyne poświęcenie z mojej strony, jakiego musiałem się dopuścić, to opłata dwunastu € za znaczek, jaki wkrótce będę dumnie nosił. I muszę się nauczyć modlitwy, którą obiecałem dwukrotnie w ciągu dnia odmawiać. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ponieważ sama modlitwa jest napisana dość archaicznym językiem, postanowiłem ją dla siebie przetłumaczyć. Myślę, że Panu Bogu nie robi różnicy, czy ją odmówię po angielsku, czy po polsku. A jakby ktoś z Was chciał się przyłączyć, to proszę korzystać z mojego tłumaczenia. Każdy może je także poprawić i chętnie zamieszczę lepszą wersję tej krótkiej i prostej modlitwy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dla każdego, kto byłby zainteresowany tą organizacją, podaję ich adres internetowy: &lt;/span&gt;&lt;a style="color: rgb(0, 0, 153);" href="http://www.pioneerassociation.ie/"&gt;www.pioneerassociation.ie&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;   Za pośrednictwem ich strony można bardzo szybko zostać ich członkiem, do czego każdego gorąco zachęcam. A poniżej modlitwa, o której wspominałem. Tekst oryginalny i moje tłumaczenie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;“For thy greater Glory and consolation, O most Sacred Heart of Jesus, for Thy sake, to give good example, to practice self-denial, to make reparation to Thee for the sins of intemperance and for the conversion of excessive drinkers, I will abstain for life from all intoxicating drinks, Amen”. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; „Dla Twojej większej chwały i Twego pocieszenia, o Najświętsze Serce Jezusa, ze względu na Ciebie, by dać dobry przykład, by praktykować zaparcie się samego siebie, by Ci zadośćuczynić za grzechy pijaństwa i dla nawrócenia tych, którzy nadużywają alkoholu, powstrzymam się do końca życia od picia napojów alkoholowych. Amen”. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.picturepush.com/public/1898855"&gt;&lt;img src="http://www2.picturepush.com/photo/a/1898855/img/Zdj%C4%99cia-r%C3%B3%C5%BCne/Emblem.jpg" alt="Image Hosted by PicturePush" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-2202293496131970501?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://www.pioneerassociation.ie' title='Pioneer Total Abstinence Association.'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/2202293496131970501/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=2202293496131970501&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/2202293496131970501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/2202293496131970501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/06/pioneer-total-abstinence-association.html' title='Pioneer Total Abstinence Association.'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-4275890955652213713</id><published>2009-06-25T16:33:00.001-04:00</published><updated>2009-06-25T16:33:52.191-04:00</updated><title type='text'>Orędzie z Medjugorie 25 VI 2009</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);" class="novosti-vrh"&gt;&lt;span style="font-family:Tahoma;"&gt;&lt;span style="font-size: 8.5pt;" lang="PL"&gt;„Drogie dzieci! Radujcie się ze mną, nawracajcie się w radości i dziękujcie Bogu za dar mojej obecności pośród was. Módlcie się dziatki, aby w waszych sercach Bóg był w centrum waszego życia i dawajcie świadectwo swoim życiem, by każde stworzenie odczuło miłość Bożą. Dla każdego bądźcie moimi wyciągniętymi rękoma, by każde stworzenie zbliżyło się do Boga miłości. Błogosławię was moim matczynym błogosławieństwem. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-4275890955652213713?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/4275890955652213713/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=4275890955652213713&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4275890955652213713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/4275890955652213713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/06/oredzie-z-medjugorie-25-vi-2009.html' title='Orędzie z Medjugorie 25 VI 2009'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-7991809889215204161</id><published>2009-06-20T15:09:00.006-04:00</published><updated>2009-06-20T22:50:28.875-04:00</updated><title type='text'>Polemika z pastorem Garym DeMar na temat doktryny Sola Scriptura</title><content type='html'>&lt;a style="color: rgb(0, 0, 153);" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Scott_Hahn"&gt;Wikipedia w artykule  na temat Scotta Hahna&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; podaje pewną wypowiedź pastora imieniem Gary DeMar jako &lt;/span&gt;&lt;a style="color: rgb(0, 0, 153);" href="http://www.gdansk.reformacja.pl/czytelnia/podstawywiary/140478.xhtml"&gt;„protestancką polemikę ze Scottem Hahnem”&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;. Link do tego samego artykułu podał pastor Paweł Bartosik komentując mój &lt;/span&gt;&lt;a style="color: rgb(0, 0, 153);" href="http://fronda.pl/hiob/blog/w_domu_naj_epiej_rzecz_o_czlowieku_imieniem_scott_hahn"&gt;felieton o Hahnie na blogu „Frondy”&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;. Postanowiłem zatem się przyjrzeć tamtemu traktatowi i go krytycznie przeanalizować. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Przede wszystkim sam tekst pastora Gary’ego DeMara nie jest bezpośrednią polemiką z Hahnem, ale raczej jest esejem broniącym doktryny „Sola Scriptura”. Ale ponieważ wspomina on tam Hahna, to pewnie dlatego jest on używany przez naszych braci jako argument w dyskusjach na temat „zjawiska imieniem Hahn”. Zobaczmy zatem co pisze pastor DeMar:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;        &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Katolicyzm zawiera wiele biblijnych elementów. Jednym ze znaków rozpoznawczych sekt jest zaprzeczenie boskości Jezusa Chrystusa. Katolicyzm tego nie czyni, gdyż trzyma się Apostolskiego Wyznania Wiary. […] Również judaizm zawiera elementy prawdy, ponieważ odwołuje się do księgi, którą chrześcijanie uznają za Stary Testament Pisma Świętego. Jednak jako systemy teologiczne zarówno judaizm, jak i katolicyzm zawierają poważne błędy. Judaizm nie uznaje autorytetu Nowego Testamentu jako Bożego objawienia, a katolicyzm zrównuje autorytet Tradycji z autorytetem Pisma Świętego."&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Pierwszy poważny błąd w argumentacji pastora DeMara. Jeżeli jego zdaniem (z czym katolicy się całkowicie zgadzają) Nowy Testament jest nieomylnym Słowem Bożym, to powinien on wiedzieć co to Słowo nam mówi. Gdyż to nie „katolicyzm” zrównuje autorytet Tradycji z autorytetem Pisma Świętego, ale samo Pismo nas tego wyraźnie naucza. Konkretnie święty Paweł w 2 Liście do Tesaloniczan, rozdział 2, werset 15 wyraźnie nakazuje:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;"Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem&lt;/span&gt;, bądź za pośrednictwem naszego listu.&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A zatem to sam apostoł Paweł, na piśmie, w liście, który został uznany za natchnione Słowo Boże i który jest częścią Nowego Testamentu zrównuje Tradycję ustną z tą, która została spisana. Bo Tradycja jest starsza od najstarszych Ksiąg Nowego Testamentu i wiemy to z całą pewnością, z samej Biblii, że nie cała została spisana. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dalej pastor pisze:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Począwszy od 1973 roku zacząłem kwestionować wiele katolickich doktryn. Biblia stała się dla mnie normą wiary. To właśnie Sola Scriptura, tylko Pismo, a nie Biblia plus coś jeszcze, doprowadziła mnie do ponownego przemyślenia tego, czego nauczyłem się w dzieciństwie o katolicyzmie. Przyjąłem to, co zgadzało się z Pismem. Odrzuciłem to, czemu brakowało oparcia w Biblii. Sola Scriptura było punktem odniesienia. Jednak ta właśnie zasada bywa często kwestionowana przez byłych protestantów, którzy przeszli na katolicyzm. Uważam, że jej odrzucenie jest równoznaczne z otworzeniem puszki Pandory zawierającej nieskończoną ilość doktrynalnych innowacji. Pewien katolik wyraził to w ten sposób: "Pismo Święte było i pozostaje naszym głównym, lecz nie jedynym źródłem doktryny"1. I o to właśnie toczy się dyskusja. Podczas gdy protestanci twierdzą, że Biblia jest jedynym źródłem doktryny, kościół katolicki uważa, że pozabiblijna tradycja odgrywa taką samą rolę w jego nauczaniu jak Pismo."&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ten argument miałby wagę, gdyby Kościół wymyślał sobie jakieś nowe doktryny, nie mające żadnych podstaw. Jednak nie tylko takich doktryn nie ma, ale w zasadzie całe nauczanie Kościoła można znaleźć w jakiejś formie w Biblii. Oczywiście nie zawsze jest to werset mówiący wprost to, co przez wieki rozwoju doktryny Kościół, pod wpływem Ducha Świętego, był w stanie wreszcie jednoznacznie i jasno zdefiniować. Ale to nie jest wymyślanie nowych doktryn, ale raczej wypełnienie obietnicy samego Pana Jezusa, który powiedział:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt; A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(J 14,26)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Zresztą sam pastor DeMar czasami uznaje tę zasadę, wierząc, że Bóg jest w Trzech Osobach i oddając mu chwałę w Dniu Pańskim. To, że chrześcijanie właśnie w niedzielę czczą szabat i to, że wiemy, że Bóg to są trzy oddzielne Osoby, nie jest nigdzie napisane w Biblii. To jest Tradycja i rozwój doktryny wiary. Gdyby był on rzeczywiście wyznawcą zasady „Sola Scriptura” powinien on odrzucić wiarę w trójjedynego Boga, tak, jak to zrobili Świadkowie Jehowy i czcić szabat tak, jak to robią Adwentyści. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Ale w końcu mamy i krytykę Hahna i jego książki „W domu najlepiej”: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Rome Sweet Home" jest bardzo dobrze przygotowaną publikacją adresowaną głównie do katolików. Niewielu protestantów przekonałyby argumentu przedstawione przez Hahnów.”&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Cóż, to stwierdzenie byłoby może prawdziwe, gdyby nie fakty mówiące coś zupełnie innego. Nawrócenia na katolicyzm w USA przybrały taki zasięg, że można to porównać chyba jedynie (przynajmniej pod niektórymi względami) do „Oxford Movement” w XIX-wiecznej Anglii. I tak, jak w tamtym ruchu wiodącą rolę odegrał kardynał John Henry Newman, tak dzisiaj Scott Hahn stał się tą osobą, dzięki której dosłownie dziesiątki tysięcy protestantów odnajduje piękno Kościoła Katolickiego. Pastor DeMar: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;„Celem publikacji jest zaszachowanie katolików, którzy nie znają Biblii.” &lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nieprawda. Celem publikacji jest danie świadectwa z niezwykle trudnej drogi duchowej, jaką przeszli oboje państwo Hahn. Pisałem już o tym wielokrotnie, ale powtórzę, bo jest to rzecz niezbyt łatwo dostrzegalna przez Polaków. Mianowicie przejście na katolicyzm, przez pastora, mającego kilkoro dzieci i niepracującą żonę, która także jest z wykształcenia teologiem i która jest jak najdalsza od uznania katolicyzmu za prawdziwą wiarę, nie jest decyzją prostą. Nie ma żadnych argumentów za tym, by tego dokonać. Traci się pracę, przyjaciół, prestiż, status społeczny i czasem(jak w przypadku Hahna) niemalże można stracić żonę.  Kimberly tylko dlatego nie rozwiodła się ze Scottem, że serio wierzyła, że opuszczenie przez nią męża może spowodować zagrożenie pozbawienia się przez nią zbawienia. Hahn  nikogo nie chce szachować, a książka jego jest przeznaczona szczególnie dla tych, którzy doskonale znają Biblię, bo jest ona pełna odnośników do wersetów Biblii. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;DeMar:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Argumentacja zawarta w tej książce przebiega mniej więcej w następujący sposób:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;         Spójrz na Hahnów. Scott i Kimberley byli zagorzałymi anty-katolikami w czasie studiów w jednym z głównych protestanckich seminariów w Ameryce. Scott mógł zrobić karierę jako pastor i nauczyciel akademicki. Jednak poznając coraz lepiej Pismo Święte, Hahnowie doszli do przekonania, że nie są w stanie znaleźć poparcia dla większości zastrzeżeń kierowanych pod adresem nauczania kościoła rzymskokatolickiego. Z czasem coraz wyraźniej dostrzegali to, co tak na prawdę zawsze wiedzieli – kościół rzymskokatolicki jest prawdziwym kościołem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;         Lektura "Rome Sweet Home" wprawiła mnie w stan konsternacji. Trudno było uwierzyć, jak kiepsko Hahnowie argumentowali za katolickim nauczaniem.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;„Z czasem coraz wyraźniej dostrzegali to, co tak na prawdę zawsze wiedzieli – kościół rzymskokatolicki jest prawdziwym kościołem”&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;? A skąd to niby taka rewelacja? Jeżeli Hahn coś „zawsze wiedział” to to, że Kościół Katolicki jest Nierządnicą Babilonu, a nie to, że jest On prawdziwym Kościołem. A Kimberly może nie była aż tak wojowniczo nastawiona do KK, ale z pewnością nigdy nie uważała Go za prawdziwy Kościół.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Co do stwierdzenia, że „&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Trudno było uwierzyć, jak kiepsko Hahnowie argumentowali za katolickim nauczaniem&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;”, to  jest to zwykła demagogia. Hahnowie doskonale argumentują w swojej książce, czego najlepszym przykładem jest to, że zostali katolikami. Wbrew sobie, wbrew temu, co chcieli zrobić. Cała argumentacja bowiem od początku była poszukiwaniem argumentów za tym, by nie zostać katolikiem. Jednak Prawda zwyciężyła. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Pastor DeMar dalej krytykuje różaniec, ale jego krytyka zupełnie rozmija się z istotą tej modlitwy. Różaniec bowiem nie jest w swej istocie powtarzaniem modlitwy „Zdrowaś Mario”, ale jest modlitwą polegającą na medytacji, rozważaniu życia naszego Pana i Jego Matki. Jako były katolik powinien on o tym wiedzieć. Zaś jeśli chodzi o „niebiblijne słowa” "Święta Mario, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinie śmierci naszej", to trudno to uznać za jakikolwiek argument. Czy pastor DeMar modli się wyłącznie słowami z Biblii? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Biblia nam nakazuje modlić się wzajemnie za siebie i Biblia wyraźnie uczy, że ci, którzy odeszli od nas wcześniej są żywymi osobami. Uczy tego Jezus m.in. w Mk 12, 26-27. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dalej pastor DeMar pyta:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Jeśli już chcemy powtarzać jakąś modlitwę, to dlaczego nie tę, której Jezus nauczył uczniów? Dlaczego nie Ojcze Nasz? Kiedy uczniowie prosili Jezusa, by nauczył ich modlić się, On nie nauczył ich Zdrowaś Mario."&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Typowe dla wielu protestantów podejście „albo-albo”. Jak już coś mamy powtarzać, to czemu to, a nie tamto? Nie wiem. My, katolicy, zawsze podchodziliśmy do Biblii i do naszej wiary jak do skarbca, gdzie jest wiele skarbów. Zatem modlimy się wieloma modlitwami. Także tą, którą nauczył nas Jezus. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A dalej pastor DeMar pisze o tradycji, zupełnie nie rozumiejąc czym ona jest. Nie rozróżnia on też, sądząc po jego wypowiedzi, Tradycji Apostolskiej, która jest Depozytem Wiary, od naszych ludzkich tradycji, których są także pełne wszystkie niekatolickie zbory i wspólnoty chrześcijańskie. W końcu jest ich ponad 30 tysięcy rodzajów, wszystkie uważają Biblię za jedyny autorytet, a jednak wszystkie się między sobą różnią. Zatem postępują według jakiś swoich tradycji, a nie według tego tylko, co nakazuje Biblia. I jest to zrozumiałe, bo Biblia nigdy nie była ani podręcznikiem systematycznej teologii, ani też instrukcją mówiącą jak zakładać i prowadzić kościół. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Pastor DeMar pisze dalej:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Nie sposób znaleźć w Biblii usprawiedliwienie dla różańca".&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Hmm… Jeżeli nie można znaleźć w Biblii usprawiedliwienia dla rozważania tego, o czym nam Biblia mówi, to ja już niczego nie rozumiem. Chyba, że pastor ma na myśli fakt, że w Biblii nigdzie nie pisze, by modlić się w takiej formie, jaką przyjęła modlitwa różańcowa. Ale w takim razie on sam jest tu winien, bo jestem przekonany, że on, jeżeli jest człowiekiem modlitwy, modli się często na różne sposoby zupełnie nieznane nam z Biblii. Ja sam przez wiele lat „religijnie” słuchałem chrześcijańskich rozgłośni radiowych, a mieszkając w USA od 27 lat byłem także wiele razy w protestanckich świątyniach, na ślubach i pogrzebach moich znajomych i byłem świadkiem bardzo wielu modlitw, o których ani sowa nie ma w Biblii. Nie każdy chrześcijanin (albo raczej żaden z nas) nie powtarza tylko w kółko Modlitwy Pańskiej na przemian z psalmami. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Pastor DeMar dalej zajmuje się argumentowaniem, że jednak zasada Sola Scriptura jest nauczana w Biblii. Pozwolę sobie się z tym nie zgodzić i zaraz to uzasadnię. Wcześniej jednak wspomnę tylko, że napisał on, że:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;„Hahn przyznaje, że został katolikiem z powodu pytania o sola Scriptura zadanego mu przez pewnego studenta: "Profesorze Hahn, wykazał pan, że zasada sola fide nie jest biblijna, że to hasło Reformacji nie znajduje poparcia w pismach Pawła. Jak zapewne panu wiadomo innym hasłem Reformacji było sola Scriptura – Biblia jest najwyższych autorytetem, nie zaś papież, sobory Kościoła ani tradycja. Profesorze, gdzie Biblia naucza, że sola Scriptura jest jedynym autorytetem?"&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;O ile prawdą jest, że to pytanie było jakimś krokiem na drodze Hahna do Kościoła, to powiedzenie, że właśnie z tego powodu został on katolikiem jest dużym uproszczeniem, graniczącym z zafałszowaniem faktycznego stanu.  Pomińmy to jednak, gdyż być może pastor DeMar po prostu zrobił tu, ze względu na ograniczenia formy, skrót myślowy i zobaczmy same argumenty pastora. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Pisze on zatem:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Wykazanie zasady sola Scriptura nie jest takie trudne. Jezus posługiwał się Biblią, by zbić argumenty szatana. Cytował Pismo, a nie tradycję (Mt. 4,1-10; Łk. 4,1-12). To samo można powiedzieć o Jego dysputach z przywódcami religijnymi. Pytał ich: "Czy nie czytaliście nigdy w Pismach?" (Mt. 21,42). Nie odwoływał się do instytucji kościelnej ani do kapłanów, ani do tradycji.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;I co z tego? Gdzie tu jest zasada &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Sola Scriptura&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;? To tylko pokazuje, że Jezus uznawał Pismo za autorytatywne. Nic nam to nie mówi o wyłączności Pisma. By to lepiej zilustrować podam taki przykład: Mogę stwierdzić autorytatywnie, że woda jest pożyteczna i niezbędna dla naszego zdrowia. Czy to znaczy, że dla zdrowego człowieka „sola aqua” jest wystarczająca? Każdy kto tak myśli, niech spróbuje przeżyć o samej wodzie trzy miesiące. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Jezus odpowiada szatanowi cytatami z Biblii, bo zawsze stara się on argumentować na poziomie adwersarza. Skoro szatan kusi Pana Jezusa cytując Biblię, to otrzymuje biblijną odpowiedź. Podobnie jest w dyskusjach z przywódcami religijnymi, choć nie możemy zapominać, że Jezus nakazuje Żydom także wykonywać wszystko, co ci przywódcy im rozkażą robić:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą&lt;/span&gt;, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(Mt 23, 1-3) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Z zatem i w Starym Testamencie nie była stosowana zasada „&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Sola Scriptura&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;”. Faryzeusze, mimo korupcji, uczyli autorytatywnie. Nie było to takie nauczanie jak Kościoła, bo nie byli oni chronieni przez Ducha Świętego tak, jak Kościół jest. Dlatego Jezus mógł obiecać Piotrowi, że cokolwiek zwiąże na ziemi będzie związane w niebie. Ale nie zmienia to faktu, że Jezus wyraźnie potwierdza, że polecenia tych, którzy „zasiadają na katedrze Mojżesza” są wiążące dla wszystkich. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Pastor DeMar podaje kilka innych przykładów, gdzie są używane argumenty z Biblii, ale to ciągle nie uzasadnia tego słówka „sola”. Nikt nie neguje, że Słowo Boże zapisane w Biblii jest Prawdą. Ale to ciągle nie jest argument za tym, że jest to jedyna Prawda.  Dalej pastor DeMar pisze: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;         &lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Faryzeusze, którzy notorycznie unieważniali Słowo Boże przez swoje "tradycje" (Mk. 7,8), wciąż głosili prawdę, o ile trzymali się sola Scriptura. Kiedy "uczeni w Piśmie i faryzeusze" zasiadają na "mównicy Mojżeszowej", tzn. kiedy pozostają wierni Pismu Świętemu, "cokolwiek by wam powiedzieli czyńcie i zachowujcie" (Mt. 23,2-3).&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Niestety tu pastor posunął się do sporej nadinterpretacji, żeby nie powiedzieć zafałszowania. Nawiasem mówiąc czasem jest zabawne, gdy adwersarze argumentują przeciwne stanowiska, przytaczając te same wersety. Ja piszę swe odpowiedzi nie przeczytawszy wcześniej całego tekstu i nie wiedziałem, że tu wyskoczy cytat z Mt 23, 2-3, jako argument za „&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Sola Scriptura&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;”. Sam przed sekundą użyłem go, by pokazać, że w ST ta zasada nie obowiązywała. Kto zatem ma rację?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Pastor pisze, że „zasiadają na "mównicy Mojżeszowej", tzn. kiedy pozostają wierni Pismu Świętemu”. Akurat to stwierdzenie jest bardzo dalekie od prawdy. Religia Mojżeszowa była powszechnie znana z tego, że miała „trzy nogi”: Prawo i Proroków, czyli Pisma, tradycję i nauczanie rabinistyczne. To właśnie do tego nauczania odnosi się pan Jezus. Oczywiście, że powinno ono być oparte o Pisma i tradycję, ale nie zmienia to faktu, że koncepcja „&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Sola Scriptura&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;” byłaby czymś zdumiewającym dla Żyda w czasach Jezusa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Po drugie widzimy tu wyraźnie, że nie da się uznać Biblii za jedyny autorytet, bo dwie osoby, patrząc na ten sam werset, widzą w nim diametralnie przeciwne przesłania. Stąd zresztą mamy te tysiące denominacji. Protestanci się dzielą, bo inaczej interpretują Pismo. A skoro nie ma dla nich innego autorytetu poza ich własnym rozumem, to mamy to co mamy. Co jest najlepszym dowodem na bezsensowność zasady &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Sola Scriptura&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;. Nie może bowiem mieć racji trzydzieści tysięcy zaprzeczających sobie nawzajem interpretacji Pisma. Rację ma tylko jedna z nich, pozostałe są po prostu błędne. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dalej pastor DeMar argumentuje, w bardzo podobny sposób jak poprzednio, że i św. Paweł używał cytatów z Biblii, a zatem &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Sola Scriptura&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; jest zasadą jaką i on uznawał. Bezsensowność takiej argumentacji wykazałem już wcześniej. Co więcej, sam św. Paweł nakazuje przestrzegania ustnej tradycji, bezpośrednio zaprzeczając zasadzie „&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Sola Scriptura&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;”. Cytat z Drugiego Listu do Tesaloniczan zamieściłem na początku tych rozważań. Nie jest to jednak jedyne miejsce w NT, gdzie św. Paweł pochwala tradycję. W kolejnym rozdziale tego samego listu apostoł Paweł pisze:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nakazujemy wam&lt;/span&gt;, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;abyście stronili od każdego brata, który postępuje wbrew porządkowi, a nie według tradycji&lt;/span&gt;, którą przejęliście od nas.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(2 Tes 3,6) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A w pierwszym liście do Koryntian 11,1-2 czytamy: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa.  &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pochwalam was&lt;/span&gt;, bracia, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;za to, że&lt;/span&gt; we wszystkim pomni na mnie jesteście i że tak, jak wam przekazałem, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zachowujecie tradycję&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dlatego bardzo trudno mi się pogodzić z opinią, że zasada „&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Sola Scriptura&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;” jest biblijna. Tak może powiedzieć tylko ktoś, kto albo nie zna Biblii, albo podchodzi do niej bardzo wybiórczo, pomijając zupełnie te wersety, które nauczają czegoś sprzecznego z ich własną nauką. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;To tak, jak z zasadą „sola fide”. Biblia co prawda uczy, że człowiek jest zbawiony, czy usprawiedliwiony  przez wiarę, ale nigdzie nie uczy, że „tylko przez wiarę”. Sam Luter, który był przekonany, że właśnie „tylko przez wiarę” jesteśmy zbawieni, dodał słówko „allein” w Rz 3,28, by werset ten mówił, że zbawieni jesteśmy przez samą wiarę. Tymczasem Biblia w wersecie, którego wyznawcy zasady „sola fide” nie chcą zauważać,  w Liście Jakuba 2,24, uczy wyraźnie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Widzicie, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;człowiek dostępuje usprawiedliwienia&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na podstawie&lt;/span&gt; uczynków, a &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie samej tylko wiary&lt;/span&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;A zatem ani sola fide, ani sola Scriptura nie tylko nie są biblijnymi zasadami, ale wręcz stoją w wyraźnej sprzeczności z tym, czego Biblia naucza. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Pastor DeMar stwierdza:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;        &lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Kiedy Paweł argumentuje za sola fide, odwołuje się do Pisma: "Bo co mówi Pismo?" (Rz. 4,3). Kościół rzymskokatolicki dodałby: "i Tradycja". &lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Tylko… na jakiej to niby podstawie pastor tak twierdzi? To nie jest żaden argument, to demagogia. My w Kościele bardzo często używamy biblijnych argumentów. Szczególnie podczas dyskusji z protestantami. Zresztą, nawiązując do Scotta Hahna, on jest w tym szczególnie dobry. Zna Biblię jak niewielu ludzi na świecie i właśnie tam zawsze szuka on argumentów. Stwierdzenie pastora DeMara zatem jest zwykłą złośliwością, bez wielkiej wagi i bez oparcia w faktach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Pastor DeMar:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Paweł sprzeciwił się Piotrowi, rzekomo pierwszemu z papieży, w obronie sola fide (Gal. 2,11), wykazując, że "człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, ale tylko przez wiarę [fide] w Chrystusa Jezusa" (w. 16).&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Kolejna manipulacja. Mam wrażenie, że pastor DeMar, zarzucając Hanowi, że pisze do nie znających Biblii katolików, sam robi to samo. Pisze do nieznających Biblii protestantów. Tylko przy takim założeniu  bowiem można  "kupić" jego argumenty. Akurat w przywołanym przez niego wersecie (Gal 2,11)  Paweł  nie mówi nic ani o zasadzie sola fide, ani o usprawiedliwieniu, ale sprzeciwia się hipokryzji Piotra, który nie praktykował tego, co sam nauczał. I jeżeli ten werset nas czegoś uczy, to tylko tego, że czym innym jest nieomylna nauka papieży, a czym innym praktyka ich życia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Nawiązując do poprzednio cytowanego fragmentu wypowiedzi Pana Jezusa o faryzeuszach zasiadających na katedrze Mojżesza widzimy i tutaj, że czym innym jest autorytatywne nauczanie, czym innym życie faryzeuszy, biskupów i papieża. Mieliśmy wielką łaskę posiadania przez ostatnie wieki świętych, wspaniałych papieży, ale nie zawsze w historii tak było. A sam Piotr swoją drogę do świętości miał bardzo krętą i z wieloma upadkami. Jednak to nie jest żaden argument ani za prawdziwością zasady sola fide, ani tym bardziej za zasadą sola Scriptura. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Werset 16 mówiący, że&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;„człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa, by osiągnąć usprawiedliwienie z wiary w Chrystusa, a nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, jako że przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków nikt nie osiągnie usprawiedliwienia”&lt;/span&gt;  &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;nie mówi o „dobrych uczynkach”, ale o „uczynkach prawa”, takich jak obrzezanie. Wystarczy przeczytać kontekst tej wypowiedzi, by to było jasne. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Pominę argumenty pastora DeMara z Dziejów Apostolskich, bo są one identyczne z poprzednimi. Pokazują, że Pismo było autorytatywne. Ale to nie jest żaden argument, bo tego zawsze Kościół nauczał. Nikt tu nie twierdzi inaczej. Jednak ani raz pastor DeMar nie pokazał nam, że to jest jedyne, co nas obowiązuje. Nie są to argumenty za wyłącznością Pisma, ale za tym, że Pismo jest natchnionym Słowem Bożym, a tu nie ma sprzeczności w naszych poglądach. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Dalej pastor DeMar stara się rozprawić z wersetami nakazującymi przestrzeganie Tradycji. To te same wersety, jakie i ja przytaczałem wcześniej. Pisze on: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;A co z tymi fragmentami Pisma, które mówią o tradycji? Przysporzyły one wiele trudności Hahnom, a zwłaszcza II List do Tesaloniczan 2,15: "Przeto, bracia, trwajcie niewzruszenie i trzymajcie się przekazanej nauki (tradycji), której nauczyliście się czy to przez mowę, czy przez list nasz". Najpierw jednak spójrzmy na Stary Testament. Zanim został spisany, większość ludzi słyszało Słowo Boże "wielokrotnie i na wiele sposobów" (Hbr. 1,1). Czasami Słowo docierało w postaci słownych wypowiedzi, a czasami w formie spisanej. Z czasem te wszystkie fragmenty objawienia zostały zebrane w formie pisemnej, która w Nowym Testamencie nazwana jest Pismem lub Pismami. W czasach Jezusa ten zbiór spisanych objawień był już rozpoznany jak autorytatywny (Mt. 2,5; Łk. 2,22-24). Żaden sobór nie był potrzebny, by zatwierdzić te księgi. Kanon, czyli zbiór ksiąg Starego Testamentu, nie był produktem starotestamentowego Kościoła. "Kościół nie ma prawa kontrolować, tworzyć ani definiować Słowa Bożego. To raczej kanon kontroluje, tworzy i definiuje Kościół Chrystusa".&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Cóż, po pierwsze nie jest to prawda. Nie było w czasach Jezusa ustalonego kanonu pism i każda grupa Żydów uznawała swój własny kanon. Saduceusze i Samarytanie uznawali tylko Torę, Prawo, faryzeusze także Proroków, diaspora miała swoją Septuagintę  (z której przeważnie cytował także Jezus, a którą wraz z Żydami odrzucili później protestanci), a odkrycia zwojów w Qumran pokazują, że Esseńczycy uznawali jeszcze inny kanon za natchnione Słowo Boże. Dlatego też właśnie po tym, jak wielu Żydów uznało Jezusa za Mesjasza, faryzeusze zebrali się w roku 90 AD w &lt;a href="http://www.catholic.com/thisrock/2004/0409fea4.asp"&gt;Jamni &lt;/a&gt;by przedyskutować to zagadnienie. Jednak ten „sobór”, do którego odwołuje się bardzo wielu protestantów jako dowód na to, że Księgi Deuterokanoniczne (czy apokryfy, jak oni je nazywają) nie należą do Biblii, ani nie miał żadnego autorytatywnego prawa o decydowaniu o tym, ani nie wiemy czy rzeczywiście odrzucił jakiekolwiek Księgi. Jakby zatem na to nie patrzeć, nie było w czasach Jezusa żadnego jednoznacznego kanonu Biblii. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;W tym kontekście stwierdzenie, że „&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;To raczej kanon kontroluje, tworzy i definiuje Kościół Chrystusa&lt;/span&gt;" jest zupełnie bezsensowne.  Jaki kanon? Ten uznawany przez faryzeuszy? Czy saduceuszy? Czy ten, jaki uznał Jezus? A jeżeli właśnie ten, to czemu go Luter, a za nim cały protestantyzm  odrzucili? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  &lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;"Kiedy powstał już kompletny zbiór spisanych objawień, zawsze odwoływano się do tego kanonu Pisma Świętego. Pismo plus tradycja nie wchodzi w rachubę". &lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;To są ciągle opinie pastora, a nie odpowiedź na pytanie co ze słowami św. Pawła. Poza tym mamy tu logiczną sprzeczność. Paweł nakazuje przestrzegania tradycji w „kompletnym zbiorze spisanych objawień”. A zatem jego słowa są natchnionym Słowem Bożym. Nie można ich wyrzucić, czy uznać, że są już nieważne, bo on je napisał, gdy jeszcze nie był skompletowany Nowy Testament. Nic nam nie daje do tego prawa. Takie interpretowanie nie ma nic wspólnego z „sola Scriptura”, a jest wręcz jej zaprzeczeniem. Jest narzucaniem Pismom swej interpretacji, unieważniającej wyraźne i jasne słowa Pisma Świętego.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;"Jezus potępia faryzeuszy właśnie za to, że religijne tradycje stawiali na równi z Pismem (Mk. 7,1-13). Rzymskokatolicka odpowiedź obala samą siebie: "Jezus nie potępił każdej tradycji, potępił tylko fałszywe tradycje, zarówno doktryny, jak i praktyki, które podkopują prawdę chrześcijaństwa". I właśnie o to chodzi". &lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;No właśnie. Tu się zgadzamy. Problemem jest jednak wniosek, jaki pastor DeMar wyciąga z powyższego stwierdzenia: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 0, 204); font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 0, 204); font-weight: bold;"&gt;Jak jednak można określić, która tradycja jest fałszywa? Sola Scriptura! Kościół rzymskokatolicki uważa jednak, że należy odwołać się do kościoła, którego autorytet oparty jest na Biblii i tradycji. Ale coś tu jest nie tak. W jaki sposób ktokolwiek mógłby stwierdzić, że tradycja kościoła rzymskokatolickiego jest fałszywa, jeśli miarą miałaby być właśnie ta tradycja? &lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;To, czym jest Tradycja, jest dość jasne. Nie jest to tak, że Kościół sobie coś wymyśla, a potem stwierdza, że to jest Tradycja. My wiemy co jest Tradycją, bo albo nam to przekazują Ojcowie Kościoła, albo jest to coś, co robimy od czasów apostolskich. Jak np. chrzest niemowląt, czczenie Dnia Pańskiego w niedzielę, siedem sakramentów itd., itp. To się da zbadać, sprawdzić. Mamy tysiące dokumentów z historii Kościoła. Wiemy, co Kościół robił przez wieki. Wiemy zatem, czym ta Tradycja Apostolska jest.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;I nie znaczy to wcale, że odrzucamy w jakikolwiek sposób Biblię, ale Biblia po prostu nie na wszystko nam daje odpowiedź. Nigdy nie miała takich ambicji. Kościół funkcjonował kilkadziesiąt lat zanim w ogóle powstała jakakolwiek część Nowego Testamentu i następne kilkadziesiąt, zanim NT został skompletowany. Co więcej, Pan Jezus sam niczego nie napisał i nie nakazał pisania czegokolwiek. Posłał swych uczni, by szli i nauczali, a nie by zaczynali spisywać cokolwiek. I Kościół nadal jest wierny temu nakazowi. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;I dalej mamy zdumiewającą konkluzję pastora DeMara. Zdumiewającą, bo jest ona zupełnie niezgodna z tym, czego naucza Pismo Święte. A zatem pastor, pisząc swą opinię, sam sobie zaprzecza. Każe nam wierzyć w jego opinię, sprzeczną wyraźnie z II Tes 2,15 i uznać, że to jego słowa, a nie słowa apostoła Pawła są prawdziwe. Nic bowiem nie upoważnia nas do uwierzenia w taką interpretację: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;        &lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 204);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jak zatem Paweł pojmuje tradycję w II Tesaloniczan 2,15? Nowotestamentową tradycją jest nauczanie Jezusa ustnie przekazane apostołom. Właśnie dlatego Paweł mógł napisać następujące słowa: "Przypominam wam, bracia, ewangelię, którą wam zwiastowałem, którą też przyjęliście i w której trwacie, i przez którą zbawieni jesteście, jeśli ją tylko zachowujecie tak, jak wam ją zwiastowałem, chyba że nadaremnie uwierzyliście. Najpierw bowiem podałem wam to, co i ja przejąłem, że Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism i że został pogrzebany, i że dnia trzeciego został w martwych wzbudzony według Pism" (1Kor. 15,1-4).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;         Z czasem to nowotestamentowe nauczanie, tradycje, zostało spisane w ten sam sposób, jak miało to miejsce w przypadku nauczania starotestamentowego. Kiedy został zamknięty kanon Starego Testamentu, zaczęto nazywać go Pismem. To samo dotyczy Nowego Testamentu. Po tym, jak nastąpił definitywny koniec porządku Starego Przymierza w roku 70, kanon Nowego Testamentu został zamknięty. Wszystkie księgi Nowego Testamentu powstały przed zniszczeniem Jerozolimy w 70 roku. Wszystko, co Bóg chciał nam powiedzieć o wierze i postępowaniu, możemy znaleźć z Biblii, objawieniu Starego i Nowego Testamentu.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Powyższe stwierdzenia kończące wypowiedź pastora DeMara pełne są nieścisłości i subiektywizmu. Ani stwierdzenie „Kiedy został zamknięty kanon Starego Testamentu” nie ma zbytniego sensu, bo to nastąpiło dopiero po raz pierwszy pod koniec IV wieku i dokonał tego właśnie Kościół, ani stwierdzenie, że wszystkie księgi NT powstały przed rokiem 70 nie jest wcale pewne. (Choć tu ja osobiście bym się chyba zgodził). Jest to jednak moja opinia, nie żadne autorytatywne stwierdzenie faktu. Ale już stwierdzenie, że „Wszystko, co Bóg chciał nam powiedzieć o wierze i postępowaniu, możemy znaleźć z Biblii, objawieniu Starego i Nowego Testamentu” jest wręcz sprzeczna z samą Biblią. Święty Jan bowiem nas uczy, że&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;„Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać”. &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(J 21,25) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt; Pastor stwierdza dalej:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 0, 204); font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 0, 204); font-weight: bold;"&gt;Wszelka tradycja, która rozwinęła się w Kościele po tym czasie, nie nosi znamion objawienia i dlatego jej autorytet nie może równać się autorytetowi Pisma Świętego. Wszelkie wyznania wiary i katechizmy podlegają osądowi Pisma. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Na co odpowiem, że jeżeli ona rzeczywiście nie nosi znamion objawienia, to tak. To ma on rację. Ale Tradycja Apostolska jest właśnie nam objawiona. Albo raczej objawiona apostołom, a oni nam ją dalej przekazali. I odrzucenie jej jest odrzuceniem Słowa Bożego. Jak wspominałem wcześniej, sam Jezus nam obiecał, że da nam &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;„innego Pocieszyciela, […] Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.”&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(J 14, 16-17) I dalej: &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;„A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.”&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;(J 14, 26)  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Zatem rozwój doktryny wiary, która została przekazana Kościołowi przez Jezusa, za pośrednictwem apostołów, nie jest czymś sprzecznym z Biblią. Jest to wypełnienie obietnicy danej Kościołowi przez Jezusa. Kościół Katolicki ma rzeczywiście Ducha Świętego, Ducha Prawdy, który prowadzi Go do pełnego poznania Prawdy, którą jest sam Jezus. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Zatem końcowy wniosek pastora:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;        &lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204);"&gt;Podstawowym błędem rzymskiego katolicyzmu jest odrzucenie zasady sola scriptura.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;… jest zupełnie bezsensowny. Bo ani Kościół niczego nie odrzucał, ani zasada ta nie jest głoszona przez Biblię. Jest to nikomu nie znana do XVI wieku doktryna, wymyślona przez Lutra i istniejąca dziś w dziesiątkach (żeby nie powiedzieć tysiącach) wariantów. Sami protestanci nie mogą się zgodzić co ona ma niby oznaczać. Nic dziwnego zresztą, bo każdy mający choćby pobieżną znajomość Biblii widzi poważne trudności wynikające z uznania tej zasady. Nic zatem dziwnego, że człowiek tak dobrze znający Biblię jak Scott Hahn widział z całą ostrością wszystkie problemy tej zasady i że to także stało się kolejnym szczeblem na jego drodze do przygarnięcia pełni nauczania Jezusa, objawionej w Kościele Katolickim. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/10882478-7991809889215204161?l=truckerhiob.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://www.gdansk.reformacja.pl/czytelnia/podstawywiary/140478.xhtml' title='Polemika z pastorem Garym DeMar na temat doktryny Sola Scriptura'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://truckerhiob.blogspot.com/feeds/7991809889215204161/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=10882478&amp;postID=7991809889215204161&amp;isPopup=true' title='16 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/7991809889215204161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/10882478/posts/default/7991809889215204161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://truckerhiob.blogspot.com/2009/06/polemika-z-pastorem-garym-demar-na.html' title='Polemika z pastorem Garym DeMar na temat doktryny Sola Scriptura'/><author><name>hiob</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15392497099415800799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='23' src='http://3.bp.blogspot.com/_pFbRYmzgSSw/SWgCKVRTwFI/AAAAAAAABBY/GiG5XGVNnZU/s1600-R/8f4c39ed39b1a120.jpg'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-10882478.post-4172408820291017811</id><published>2009-06-19T13:23:00.005-04:00</published><updated>2009-06-20T17:43:11.651-04:00</updated><title type='text'>"W domu najlepiej". Rzecz o człowieku imieniem Scott Hahn.</title><content type='html'>&lt;span style="color:maroon;"&gt;&lt;p&gt;Właśnie wznowiono w Polsce niezwykle ważną i wartościową książkę &lt;a href="http://www.wydawnictwo.pl/index.php/s/karta/id/462"&gt;„W domu najlepiej”&lt;/a&gt;, której autorami są Scott i Kimberly Hahn. Jest to niezwykle ważna książka, bo niezwykle ważną osobą jest Scott Hahn. Ma on wręcz niemożliwy do przecenienia wpływ na amerykański Kościół i coraz większy (między innymi przez swoje wykłady w Rzymie) wpływ na cały Kościół Powszechny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hahn wychował się w domu, w którym o Bogu nie wspominało się wcale. Jako nastolatek wpadał często w konflikt z prawem i, jak sam mówi, dzielnicowy znał go po imieniu. Ktoś jednak wyciągnął do niego pomocną dłoń i opowiedział mu o Jezusie.  Hahn szybko stał się gorącym wyznawcą chrześcijaństwa, w jego dość ekstremalnej, antykatolickiej formie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest tu moim celem streszczanie życia Hahna. O tym, mam nadzieję, każdy przeczyta w jego książce. Wspomnę tylko, że w wieku 25 lat zaproponowano mu stanowisko dziekana wydziału teologicznego w Gordon-Conwell Theological Seminary, gdzie studiował. Tak szybko doceniono jego intelekt i osobistą świętość, jaka wręcz emanuje z tego faceta. On jednak już wtedy miał wiele wątpliwości…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówiąc o świętości, jego żona, Kimberly, która sama jest córką pastora, gdy studiowała wraz z mężem w Gordon-Conwell Theological Seminary, otrzymała zadanie napisania referatu o moralnych zagadnieniach stosowania środków antykoncepcyjnych. Oczywiście dla protestantów to jest „nieistniejący problem” i jej własny ojciec, gdy się pobierali i gdy udzielał im ślubu, zapytał jedynie jakiego rodzaju środka mają zamiar używać. Jednak studiując to zagadnienie Kimberly doszła do wniosków podobnych do nauki KK. Scott nie słyszał jej referatu, chodzili do innych klas, ale gdy znajomi zaczęli mu wspominać o tym niezwykłym, jak na protestanckie seminarium, referacie, poprosił żonę o przedstawienie tych argumentów. Zapewne z intencją pokazania jej gdzie popełnia błąd. Cóż, błędów nie znalazł, ale za to powiedział żonie co innego. Mianowicie to, że skoro rzeczywiście każda forma antykoncepcji jest niemoralna, to oni muszą odstawić pigułkę i zacząć stosować naturalne planowanie rodziny. Nawiasem mówiąc państwo Hahn mają dziś sześcioro dzieci…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne rzeczy pokazujące charakter tego człowieka to fakt, że już w czasie studiów postanowił on całkowicie oddać Bogu niedziele i nie studiować w te dni, nawet, gdy miał mieć egzaminy w poniedziałek. Mimo to, (a może dzięki temu?), ukończył Gordon-Conwell z honorowym tytułem „summa cum laude”, przyznawanym tylko najlepszym z najlepszych studentów uczelni. Także zawsze praktykowali oddawanie na potrzeby kościoła dziesięciu procent swoich dochodów, nawet, gdy, wydawałoby się, całe 100% nie wystarczało na życie szybko powiększającej się rodziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy zatem jego studia teologiczne, które prowadził zawsze, nawet po otrzymaniu dyplomu, przekonały go, że to Kościół Katolicki jest tym prawdziwym Kościołem, Kościołem założonym przez samego Jezusa, nie pozostawało mu nic innego, jak zostać katolikiem. Tylko… Tylko, że to jest dużo łatwiej powiedzieć niż zrobić. Nie dlatego, że Kościół robi jakieś trudności, ale dlatego, że życie ma swoje wymagania, a taka decyzja stawia to życie na głowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hahn został katolikiem w roku 1986. Miał już wtedy troje dzieci, żona nie pracowała, a on przed swoją konwersją był pastorem. Jednak decyzja wstąpienia do Kościoła Katolickiego musiała spowodować utratę pracy i dodatkowo powodowała utratę większości znajomych i przyjaciół, nie wspominając nawet o obniżeniu się statusu społecznego. W USA bowiem ciągle WASP, White Anglo-Saxon Protestant” jest kimś „lepszym” od tych wszystkich imigrantów z Irlandii, Włoch, Polski i Meksyku, z którymi się ciągle kojarzy katolicyzm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma żadnych dobrych argumentów za tym, by zostać w USA katolikiem. Żadnych, poza Prawdą. Nauka Kościoła jest wymagająca, status społeczny niski, a nagroda dopiero w niebie. Nic dziwnego, że ponad 50 milionów Amerykanów może się określić jako „byli katolicy”. Zmiany wyznania, czy przynależności do takiego, czy innego zgromadzenia wiernych są tu czymś zupełnie normalnym. W potocznym języku istnieje nawet popularne określenie takiego zachowania. Jest to „chuch hopping”, przeskakiwanie z kościoła do kościoła. Robią to niemal wszyscy protestanci. Tym bardziej, że większość zborów i wspólnot nie ma żadnych formalnych zasad przyjmowania do siebie. Wystarczy się pokazać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak to szukanie wspólnoty, która nam najbardziej odpowiada nigdy nie dotyczyło Kościoła Katolickiego. Do Kościoła się nie „wskakuje”. Proces przyjęcia jest długi i żmudny. Wiąże się z obowiązkiem poznania nauki Kościoła i z obowiązkiem uznania tego, czego Kościół naucza za Prawdę.  A zatem wiąże się także ze zmianą sposobu życia. Taki krok jest trudny i dla wielu niezrozumiały. Ale taki krok, w wieku 29 lat, zrobił Scott Hahn i o tym pisze w swojej książce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego jednak ja o tym teraz wspominam? Z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że jego książka jest wspaniałym podręcznikiem apologetycznym. On doskonale, jasno i klarownie uczy nas nie tylko tego, co wszyscy, jako katolicy, powinniśmy wiedzieć, ale uczy nas tego w taki sposób, że po przeczytaniu tej książki będziemy wiedzieli jak odeprzeć zarzuty przeciw dogmatom i nauczaniu Kościoła przedstawiane przez coraz częstszych także w Polsce bardzo antykatolicko nastawionych fundamentalistów chrześcijańskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie, jak już wspominałem wcześniej, Hahn jest osobą znaczącą w amerykańskim Kościele. Ma niesamowity wpływ na wielu katolików, od szeregowych członków Kościoła, po biskupów. Ma też niesamowity wpływ na protestantów, tych, którzy byli kiedyś katolikami i tych, którzy całe życie byli członkami innych wspólnot. Niektórzy wręcz twierdzą, że teraz więcej już ludzi wraca do Kościoła, nić go opuszcza. I nie jest to wyłącznie zasługa tylko Scotta Hahna, ale bez wątpienia on ma na to olbrzymi wpływ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcus Grodi, inny konwertyta, były pastor, kolega Hahna z Gordon-Conwell Theological Seminary (nawrócił się właśnie pod wpływem swego byłego kolegi ze szkoły), prowadzi w telewizji EWTN cotygodniową audycję „The Journey Home”. Są to wywiady- świadectwa z osobami, które odkryły piękno Kościoła i zostały katolikami. O ile wiem, telewizja „Trwam” w soboty retransmituje te programy. Jedną z rzeczy, jakie się tam rzucają w oczy i jakie były widoczne szczególnie dawniej, to powtarzające się słowa „I wtedy ktoś mi dał taśmę z wykładem Scotta Hahna…” lub podobne. Teraz jest to coraz rzadsze nie dlatego, że wpływ Hahna się zmniejsza, ale dlatego, że już mamy wręcz całkiem nowe pokolenie nowych katolików mających wpływ na nowe generacje Amerykanów. Hahn staje się w pewnym sensie „patri
